Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Totally Captivated

Tom 4
Wydawca: Kotori (www)
Rok wydania: 2017
ISBN: 978-83-65722-05-8
Liczba stron: 200
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Ku zaskoczeniu Ewona Mookyul zgadza się towarzyszyć mu w spotkaniu z przyjaciółmi, którzy już od jakiegoś czasu nalegają, by poznać nowego, bogatego kochanka swojego kolegi. Ewon wykazuje się jednak zaskakującym poziomem naiwności, wierząc, że spotkanie przebiegnie w sympatycznej atmosferze – gwałtowny i zaborczy charakter Mookyula szybko dochodzi do głosu i w efekcie mężczyzna naskakuje na przyjaciół swojego partnera, w szczególności zaś agresywny staje się dla Dohoona, który dodatkowo podkręca złowieszczą atmosferę, wyznając, że był kiedyś zadurzony w Ewonie. Zazdrość dokucza jednak nie tylko Mookyulowi. Również Ewon, niepewny prawdziwego charakteru relacji Mookyula z jego przełożonym, a zarazem człowiekiem, który uratował go od życia na ulicy, robi kochankowi wyrzuty powodowane brakiem zaufania.

Owe liczne sceny zazdrości i przejawy zaborczości sprawiają, że związek Ewona i Mookyula dla pobocznego obserwatora wydaje się przepełniony agresją i licznymi wymuszeniami – w istocie jednak kumulacja tak gwałtownych emocji szybko prowadzi do eksplozji uczuć i bardzo szczerych wyznań. I choć w żadnym razie nie jestem fanką historii, w których seme traktuje swego uke jak ścierę do podłogi i z chorobliwej zazdrości próbuje go zamknąć w klatce z dala od reszty świata, to o dziwo, w przypadku Totally Captivated naprawdę widać, że fundamentem relacji Mookyula i Ewona jest bardzo silne uczucie i obopólna zgoda na taki, a nie inny charakter ich związku.

Zdecydowana większość czwartego tomu skupia się właśnie na związku bezwzględnego mafiosa i jego chłopca na posyłki, widać jednak, że autorka manhwy nie planuje w swej historii ograniczyć się jedynie do wątku romantycznego. Koniec recenzowanego woluminu stanowi zapowiedź niemałych problemów dla światka przestępczego, w którym toczy się akcja. Pod nieobecność Mokyuula w jego biurze zjawia się Namhyung, przywódca centrali gangu w Gangbuk. Po kilku rzuconych przez niego obelgach Ewonowi puszczają nerwy i wdaje się w bójkę, do której dołączają zarówno podwładni Mokyuula, jak i Namhyunga. Trudno przewidzieć, jakie konsekwencje dla już napiętych relacji między dwoma gangsterami będzie miała ta sytuacja…

Tym, co natychmiast zwraca uwagę w polskim wydaniu Totally Captivated – poza koniecznością nietypowego dla rodzimego fana komiksu azjatyckiego czytania tomu od lewej do prawej – jest niespotykanie soczysty i wulgarny język. Kiedy Mookyul mówi, że pochodzi z rynsztoka, czytelnik natychmiast mu wierzy – choćby właśnie ze względu na wyjątkowo niewybredne słownictwo bohatera. Oczywiście możemy się spierać o to, czy słowo pisane nie powinno się odznaczać większą niż mowa potoczna czystością języka, w tym przypadku jednak użyta forma jest w pełni uzasadniona, nie tylko przez środowisko, w którym toczy się akcja manhwy, ale również przez to, że jej tłumaczowi udało się osiągnąć swego rodzaju mistrzostwo w swobodzie, z jaką bohaterowie używają tej niezliczonej ilości wulgaryzmów. Dialogi kipią życiem i lekkością – przekleństwa są niezwykle zróżnicowane, a ich zestawienia są w swej błyskotliwości wręcz zabawne. Co więcej, tłumaczenie odznacza się niezwykle przyjemną spójnością. Częstą bolączką tytułów, których akcja toczy się w półświatku przestępczym, jest mieszanie stylu potocznego, niekiedy wręcz wulgarnego, z nadmiernie górnolotnym, którego bohaterowie zazwyczaj używają w sytuacjach intymnych, przez co wypadają w nich nieco sztucznie. Takiego błędu nie można zarzucić tłumaczeniu Totally Captivated – nawet w momentach „sam na sam” Ewon i Mokyuul pozostają w swym stylu wypowiedzi bardzo swobodni i potoczni, a dzięki temu czytelnikowi wydają się bardziej autentyczni. Nie zawaham się więc stwierdzić, że recenzowany tytuł, to jeden z lepszych przekładów, z jakimi miałam styczność na polskim rynku mangowym.

Innym aspektom wydania niewiele można zarzucić – natrafiłam na dwie literówki („Wszytko” zamiast „Wszystko” na stronie 91 i „Tej” zamiast „Hej” na stronie 140), poza tym jednak edycja tekstu stoi na wysokim poziomie, co właściwie już mnie nie dziwi, kiedy sięgam po wydania Kotori.

Jedyne, czego nie rozumiem w recenzowanym tytule, to kwestia spisu treści. Mieści się w nim tylko jeden rozdział, który co dziwniejsze, zaczyna się dopiero na stronie 152. Czy to oznacza, że pierwsze 151 stron jest kontynuacją rozdziału z poprzedniego tomu? Jeśli tak, to z uwagi na zachowanie ciągłości logicznej, powinno to zostać w jakiś sposób w woluminie zaznaczone.

Lin, 18 lipca 2017
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Kotori 3.2016
2 Tom 2 Kotori 8.2016
3 Tom 3 Kotori 1.2017
4 Tom 4 Kotori 3.2017

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
5 Tom 5 Kotori 9.2017