Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 kreska: 5/10
fabuła: 2/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 8
Średnia: 7,88
σ=1,27

Wylosuj ponownieTop 10

Eden no Hana

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2000-2004
Liczba tomów: 12
Tytuły alternatywne:
  • Flower of Eden
  • エデンの花
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm, Trójkąt romantyczny

Dramatyczne losy kochającego się rodzeństwa. Manga, która sprawiła, że kariera autorki Chihayafuru zawisła na włosku.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: dark whisper

Recenzja / Opis

Po tragicznej śmierci rodziców brat i siostra zostają rozdzieleni. Młodsza Midori trafia pod opiekę babci, która jednak wkrótce umiera. Dziewczynka zostaje przygarnięta przez pewną rodzinę, ale jej nowy dom raczej nie będzie tym, co sobie wyobrażała. Mija parę lat, Midori jest już w szkole średniej i najchętniej uciekłaby jak najdalej, ma dość rówieśników i patologicznej rodziny. Jedyną jej odskocznię od rzeczywistości stanowią pielęgnowanie szkolnych róż i marzenia o niedostępnym raju, jak się okazuje, czekającym być może tuż za rogiem. Niespodziewanie ze Stanów wraca jej starszy brat, który pragnie znów z nią zamieszkać. Czy dziewczynie uda się w końcu wyrwać z rodzinnego piekła? I dlaczego właśnie teraz zaczął się nią interesować kolega z klasy?

Przemoc w rodzinie, rozłąka, samotność i mocno skonfliktowane uczucia dwojga młodych ludzi, którzy teoretycznie powinni być rodzeństwem… To nie musiała być wybitna manga psychologiczna, ale mogła być dobra, gdyby faktycznie skupić się na trudnych relacjach praktycznie obcej sobie dwójki ludzi, którym nagle przyszło żyć pod jednym dachem. Wszystko fajnie, wszystko pięknie, ale czy tak łatwo opowiedzieć o tym na przestrzeni dwunastu tomów? Trochę dużo, ale czemu nie? Nie, jeśli macie ochotę na coś w stylu Koi Kaze, które być może nie zawiera wartkiej akcji i nie zasypuje czytelnika w każdym rozdziale kolejnymi rewelacjami, ale oferuje dobrze ujęty i trudny problem bez zbędnych ozdób.

Autorka dość szybko zostawia bowiem problemy emocjonalne bohaterów i zaczyna rzucać im pod nogi zdecydowanie za ciężkie kłody. W ten sposób dostajemy melodramat, skrajnie głupi i nierealistyczny. Między Midori i Tokio zaczynają się wpychać inni ludzie oraz ich wredne intrygi. Oczywiście wszyscy chcą tę dwójkę rozdzielić, można się więc spodziewać przeróżnych zwrotów akcji, które powinno się poprowadzić zupełnie inaczej, żeby nie wypadły sztucznie i tak absurdalnie. Kolejne problemy piętrzą się do samego nieba, pojawiają się rzekomo mroczne i straszliwe tajemnice, będące głównym powodem, dla którego bohaterowie nie mają prawa ze sobą być (i to nawet nie w sensie zakazanego romansu).

No właśnie, to co z tym zakazanym uczuciem? Wspomniane rodzeństwo rozdzielono w dzieciństwie – Midori nie do końca pamięta, dlaczego i dowiadujemy się tego dopiero po jakimś czasie, a prawda okaże się dość brzemienna w skutkach. Tymczasem obecna rodzina Tokio bardzo, ale to bardzo nie może się z nim rozstać i kombinuje, jak tylko może, by tylko rozdzielić protagonistów. Wykorzystują wszystkie możliwe argumenty przeciw, a ich broń stanowi mroczna i tragiczna przeszłość bohaterów. Do akcji wkraczają nieznośna przylepa w postaci przyrodniej siostry Tokio, która bardzo chce wyjść za niego za mąż i jej kochany tatuś, mający we władaniu olbrzymi koncern… Jak się z czasem okazuje, powody, dla których rozłąka jest konieczna, są bardzo wątpliwej i naciąganej jakości. Nikt raczej w normalnych okolicznościach nie użyłby takich argumentów, jakimi rzucają na prawo i lewo przeciwnicy głównych bohaterów, teoretycznie dorośli i poważni ludzie. A praktycznie obowiązkowi wredni manipulatorzy, których motywy są zwyczajnie śmieszne. Uczuciowa zawierucha jest bowiem niczym wobec wielkiej intrygi i traumatycznej przeszłości. Naprawdę trudno jednak na serio brać wszystkie zarzuty „antagonistów”, biorąc pod uwagę, że ich jedyną rolą jest uprzykrzanie życia protagonistom. A to życie samo w sobie, szare i powszednie, mogłoby sprawić nie lada problemy dwójce nieprzyzwyczajonych do siebie ludzi. Dodatkowo scenariusz został rozciągnięty do granic możliwości i z czasem wątpliwości kręcących się tak właściwie w kółko bohaterów stają się nudne, a odkrywane po kolei karty nie przynoszą zadowalających odpowiedzi. Wspominałam może o przewidywalności? Mimo liczby zwrotów akcji i nieprawdopodobnej wręcz głupoty, łatwo przejrzeć podstawowy zarys całości już na samym początku, w trakcie lektury zastanawiając się tylko, co autorka kryje w rękawie, by osiągnąć zamierzony i jasny cel.

Z postaciami problem jest może odrobinę mniejszy, ale również bardzo poważny. Jeśli spodziewacie się ciekawych i wyrazistych charakterów, to niestety trafiliście pod zły adres. Obsada też bowiem nie wyszła autorce najlepiej. Największy problem miała chyba z samą Midori, która jest modelowym przykładem, jak doszczętnie zepsuć osobowość zahukanej nastolatki po przejściach. To, co bowiem pani Suetsugu kazała jej przeżyć, niejeden silny charakter zapędziłoby do pokoju bez klamek lub nawet trumny. W sumie jedyną rzecz, jaką bez wątpienia można powiedzieć o Midori, pozostaje to, iż jest ofiarą. W dodatku nie byle czego. Osierocona, molestowana i zaniedbywana, przeszła piekło w rodzinie zastępczej, a z tego piekła niespodziewanie wyciągnął ją starszy brat. Całe lata życia bezradności i strachu powinny odcisnąć na niej wyraźne piętno i teoretycznie początek sugeruje, iż faktycznie mamy do czynienia z tzw. „osobowością po przejściach”. Kolejne wydarzenia jednak spychają ten problem na bok i traumatyczna przeszłość dość szybko staje się jedynie kolorową ozdobą, mającą tłumaczyć niektóre zachowania bohaterki, a nie stanowić problem, z którym trzeba sobie poradzić. Midori szybko przestaje się zachowywać jak ofiara przemocy domowej i staje się typową, naiwną, niezdecydowaną dziewoją, którą wszyscy mogą pomiatać na prawo i lewo, a której zdolność myślenia ograniczono do minimum. Oczywiście nadal jest ofiarą co rusz to nowych rzeczy i naturalnie wszystko przeżywa bardzo, bardzo mocno, mimo pozornie silnego charakteru miotając się w wątpliwościach jak co druga bohaterka marnej telenoweli.

Tokio z kolei prezentuje się nieco lepiej, ale z czasem również pada ofiarą scenariusza, który wymusza na nim takie, a nie inne postępowanie w imię dramatyzmu. Silnie zmotywowany, pełny dobrej woli i chęci, młody i zdolny chłopak decyduje się na dosyć ryzykowny krok przejęcia opieki nad siostrą i całkowitej zmiany dotychczasowego stylu życia. Naturalnie mieszkanie z nastoletnią, dojrzewającą dziewczyną nie jest łatwe, zwłaszcza dla młodego mężczyzny, który ostatni raz widział ją jako małe dziecko i nie ma żadnego doświadczenia w wychowaniu. A gdy rzeczona siostra jest w dodatku osobą po przejściach, to już w ogóle mamy sajgon. Stąd też sporo momentów zwątpienia i słabości, mnóstwo dylematów, ale i prób prowadzenia normalnego życia, które umiejętnie pokazane stanowiłyby dobry materiał na scenariusz dramatu psychologicznego lub po prostu obyczajowego. Nie, nie ukrywajmy tego, bohaterowie dość szybko zaczynają zdawać sobie sprawę, że ich uczucia nieco odbiegają od bratersko­‑siostrzanych, ale jak boleśnie uświadamia czytelnikom fabuła, niewiele o nich poczytamy. Intryga bowiem brutalnie zrzuca ze sceny relacje międzyludzkie, które zostają przez to maksymalnie spłycone. Pisanie o takich rzeczach nie jest łatwe, a dobre ujęcie tego tematu to już prawdziwa sztuka. Cóż, o wiele łatwiej jest podkręcić dramat i dorzucić kilka mrocznych sekretów, by zastąpić czymś brak faktycznej chemii i schematyczne dylematy osób pozbawionych głębi psychologicznej.

W sumie chyba jedynym jasnym punktem w obsadzie drugoplanowej jest Yoshitaka, kolega z klasy, który od samego początku zaczyna się interesować Midori i stanowi element „normalności”, próbujący wyciągnąć (w tym przypadku) główną bohaterkę z sieci nieszczęść. Zdeterminowany i zakochany, stara się chronić Midori, która niewiele ma spokoju w życiu. Niestety, z czasem jednak rola chłopaka zaczyna się standardowo ograniczać do bycia zbędnym kołem z jednej strony związku. Ale i tak wywiązuje się on z tego całkiem nieźle, bo już resztę postaci z czystym sumieniem można określić jako narzędzia fabularne, których zadaniem jest przeszkadzanie bohaterom i irytowanie czytelników. To takie pustaki, którymi próbuje się zasłonić zbędne przestrzenie, gdy nie umie się pisać o skomplikowanych uczuciach dwójki ludzi. Dlatego też dostajemy zawsze pomocnego i miłego przyrodniego brata, nachalną dziewczynę, tak głupią i tak egoistyczną, jak tylko się da, wrednego manipulatora, który stara się wszystko zepsuć, bo „tak”, i na deser psychopatów, bo tragizmu i absurdu nam za mało. A! Na dokładkę jeszcze wredoty ze szkoły…

Kreska pani Suetsugu jest bardzo, bardzo przeciętna i wzorowo wpisuje się w kanon gatunku. Duże oczy są? Są. Proste rysy twarzy? Są. Mało cieniowania? Tak. Średnio użyte rastry? Mnóstwo, głównie na ubraniach i w tle, czasem aż do przesady. Okazjonalne wnętrza i pejzaże wykonano z umiarkowaną, ale wystarczającą szczegółowością. Momentami jednak rzuca się w oczy toporność kreski i nieproporcjonalni bohaterowie, ale generalnie nie ma na co narzekać, acz charakterystyczności stylu nie stwierdzono.

Kariera Yuki Suetsugu nie była zagrożona jednak z powodu treści, jakie zamieściła w Eden no Hana, tylko dlatego, że przyznała się do przerysowywania kadrów z innych mang. Czyn to zdecydowanie wątpliwy moralnie, ale ostatecznie autorka wróciła na rynek i zaczęła rysować Chihayafuru, które cały czas jest wydawane; niedawno do sprzedaży trafił szesnasty tom i właśnie skończyła się emisja anime na podstawie tej mangi.

Nie do końca wiedziałam, czego po Eden no Hana się spodziewać, ale na pewno nie dostałam tego, czego oczekiwałam. Spokojna, niekoniecznie przełomowa obyczajówka ukryta w cieniu trudnych relacji między rodzeństwem, które po latach rozłąki nie radzi sobie z uczuciami? Nie: tani melodramat, który na bazie motywu zakazanej miłości tworzy operę mydlaną pełną absurdu i wymuszonego tragizmu. Autorka dość szybko bowiem, albo z braku pomysłu na rozwój relacji, albo z braku umiejętności, zaczyna kombinować jak koń pod górkę i zaprasza do współpracy motywy znane głównie z telenoweli, gdzie pełno intryg, zemsty i namiętności… Nie, wróć. Tego ostatniego tu najmniej, bo paradoksalnie główny wątek wydaje się doczepiony do całości bardzo słabym klejem, a relacje bohaterów to jałowe gadki oparte na pustych deklaracjach z cyklu „nigdy cię nie opuszczę”. Fani dramatyzmu i umiarkowanej sensacji (nie, nie strzelanin…) mogą spróbować, ale klimatu brak, a odarta z płaszczyka tajemnicy fabuła straszy infantylizmem.

Enevi, 15 maja 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Kodansha
Autor: Yuki Suetsugu