Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

The Reids

  • Avatar
    M
    Meiko 5.03.2011 13:09
    Fajne
    Komiks może i cienki jak barszcz, ale i tak podziwiam autorkę, bo dzięki niej jakieś porządniejsze mangi w pojawiły się w Polsce. Fabuła „The Reids” może nie jest oryginalna, ale za to jak dobrze i porządnie jest to wykonane. Gdyby tylko jeszcze autorka dłużej popracowała nad tłami, byłoby idealnie :P Ale zostawiając te tła i tak muszę przyznać że poziom rysunku jest świetny. Od niedawna sama zaczęłam rysować komiks, więc wiem jak trudno się to robi. Gratulacje dla autorki za to że są jakieś owoce jej wytrwałości =)

    Polecam wszystkim, którzy nadal twierdzą że polska manga stoi na beznadziejnym poziomie. Naprawdę można się zdziwić (ja osobiście byłam zaskoczona). Miejmy nadzieję że jest to dopiero początek historii polskiej mangi i że przyjdzie nam zobaczyć jeszcze lepsze prace Magdaleny Kani i innych polskich rysowników.
  • Avatar
    R
    Li 28.01.2011 09:25
    Meago?
    To Mina doprowadziła do połączenia rodziny i pożyczyła naszyjnik od matki, nie Meago.. Meago nawet nie pojawia się w 'The Reids'
    • Avatar
      GoNik 28.01.2011 13:39
      Re: Meago?
      Mina, w rzeczy samej. Poprawione, dzięki.
  • Avatar
    M
    Mariko 3.10.2010 19:42
    Czytałam wersję online tego komiksu, słyszałam, że zostało wydane z jakimiś dodatkami…cóż, zważywszy na suchoty na polskim rynku dojinów, ten tytuł prawdopodobnie osiągnie sukces, ale mnie niestety nie urzekł. Dla mnie jest to kiepskie, schematyczne romansidło. Ale przede wszystkim drażni główna bohaterka. Typowa, nieucząca się beksa, z jakąś pokręconą filozofią, która objawia się w oskarżaniu i obwinianiu wszystkich naokoło o jej niepowodzenia, w stylu „to nauczycielka jest podła, bo nie mogę zdać a nie to, że cały wolny mi czas marnuję na granie w MMO”. Płacze, bo śmią coś od niej wymagać (matka zagania ją do nauki, jej…biedna.) ale ma czas na strojenie się w różne wymyślne ciuszki, uciekanie z coraz to kolejnych lekcji z koleżanką…taka totalnie bez ambicji. Aha i niemożliwie nieporadna- bez pomocy nie  kliknij: ukryte 

    I oto zjawia się w jej życiu książę na białym koniu, przystojny, sympatyczny, wspaniale się uczący, idealny w każdym calu. Jak ktoś taki w ogóle zainteresował się taką dziewczyną? Sam wygląd wystarczył? Kolejny raz obserwujemy znany schemat, gdzie bez żadnego wysiłku, bez żadnego wkładu w budowanie związek, dziewczyna spotyka na swej drodze życiowej tego jedynego, który z buta jest jej nieskończenie oddany, z sobie tylko znanej przyczyny i wszystko toczy się samo. Niesamowicie irytujący i nierealistyczny schemat.

    Dla mnie ten komiks nic cennego nie wnosi. Jest cieńki jak barszcz, z nieciekawymi postaciami, jak kiepski fanfik pisany przez nastolatkę.