Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Česary

Tom 1
Wydawca: Studio JG (www)
Rok wydania: 2007
ISBN oryginału: 83-926-0401-6
Liczba stron: 160
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Akira jest tam już od dłuższego czasu. Sam nie wie, jak długo, gdzie był przedtem, ani jak się tam w ogóle znalazł. Wie natomiast, że mieszka z Eliasem, który zdaje się świetnie zorientowany w tym, co dla Akiry pozostaje zagadką, acz stanowczo odmawia podzielenia się tą wiedzą. Więc cóż nasz bohater ma zrobić? Żyje dalej, mając nadzieję, że kiedyś pozna prawdę o swojej przeszłości oraz użerając się ze wspomnianym współlokatorem, który ma zwyczaj przywiązywania się do obcych ludzi (i to tak, że się nie opędzisz), znikania na kilka dni i robienia różnych dziwnych rzeczy (ciekawe, skąd bierze ten sok z gumijagód?). Ale zaraz – „tam”, czyli gdzie? A żeby to Akira wiedział! Nazwę miasta może zna, ale co z tego, skoro i tak nic mu to nie mówi… Z całą pewnością jest to miejsce pełne ludzi podobnych Eliasowi (co znaczy tyle, że ostatnim słowem, jakim byśmy ich opisali, jest przymiotnik „normalni”), z których przynajmniej część również ma ochotę nucić stary przebój Elektrycznych Gitar (pamiętacie jeszcze? – Co ja robię tu? Uuu, co ty tutaj robisz?). Na ulicach Breslau i znajdującego się w pobliżu Grüssau (tak, jeśli te nazwy coś Wam mówią – dobrze się domyślacie, choć to z całą pewnością nie nasza rzeczywistość) spotkać można takie indywidua, jak dwuosobowe Bractwo poszukujące bliżej niesprecyzowanej „prawdy”, nauczycielkę, która postanowiła zostać gothic lolitą, człowieka propagującego przyjaźń ze śmiercią, człowieka z cieniem w kształcie foki, kogoś przynajmniej na pierwszy rzut oka przypominającego anioła, lesbijkę dostającą szału na widok tłumów, Česarego, czyli młodocianego sprzedawcę żelków i wróżbitę w jednym oraz… jak najbardziej żywy kamienny pomnik. Wszyscy oni pojawiają się znienacka i znikają, poznają i spotykają się, dążą do bliżej niesprecyzowanych celów i chyba tylko jeden Akira wciąż usiłuje znaleźć w tym wszystkim jakiś sens. Jego próby uporządkowania radosnego chaosu pierwszego tomiku Česarego skazane są porażkę – my, jako czytelnicy, jesteśmy w dużo bardziej komfortowej sytuacji, mogąc cofać się do poprzednich stron, dostrzegać wcześniej niezauważone szczegóły, no i zauważając komizm sytuacji, nawet jeśli bohaterom akurat nie jest do śmiechu.

Powyższy opis fabuły być może brzmi niejasno: no cóż, tomik pierwszy to wprowadzenie do historii, poruszające multum wątków, w większości kontynuowanych w dwóch następnych częściach w bardziej uporządkowany sposób. W zasadzie w tej szalonej i nieco chaotycznej opowieści ważniejsze od „co” jest „jak”. Więc jak? Ano przede wszystkim komediowo, bo kto by chciał czytać o poważnych rzeczach podanych w śmiertelnie poważny sposób… Co innego, kiedy rozważania nad wpływem i strukturą wspomnień czy też śmiercią serwowane są w sposób nienachalny, a refleksja może, choć nie musi, przyjść między jednym a drugim atakiem wesołości.

Česary to pierwszy tytuł wydany przez Studio JG (a właściwie wtedy jeszcze pod patronatem „Otaku”) – i to widać. Nie znaczy jednak, że jest źle, chociaż brakuje stopki redakcyjnej, a nigdzie w tomiku nie znajdziemy daty i numeru wydania ani nazwisk osób odpowiadających za redakcję, korektę czy cokolwiek innego. Okładka jest miękka, błyszcząca i mało wytrzymała. Druk wygląda jak trzeba, co w przypadku wyrazistej kreski Hitohai stanowi absolutną podstawę – czerni jest dużo nie tylko na samych kadrach, ale przede wszystkim na brzegach stron, gdzie sprawia wrażenie gęstej smoły wypływającej z opowieści. Każda strona ma swój numer, co zdecydowanie ułatwia sprawę w komiksie niepodzielonym w żaden sposób na rozdziały, a bardzo pomogło, gdy w jednym miejscu coś poszło nie tak – strony 127. i 128. znalazły się przed 125. i 126. i gdyby nie numeracja, pewnie do teraz nie zorientowałabym się, o co chodzi i co właściwie się wydarzyło. Niestety nie mam możliwości sprawdzenia, czy jest to błąd tylko mojego egzemplarza, czy określonej partii. Autorka wpisywała teksty w dymki odręcznie – wygląda to ciekawe, specjalnych problemów z odczytaniem ich nie ma, a i większych błędów nie zauważyłam. Komiks jak najbardziej wart jest zakupu, biorąc pod uwagę zarówno jakość wydania, jak i samą treść.

Yumi, 19 marca 2012
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 7.2007
2 Tom 2 Studio JG 2.2008
3 Tom 3 Studio JG 10.2009