Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Waneko - Wydawnictwo komiksu japońskiego

Komentarze

Yokujou © Max

  • Avatar
    M
    yuzu 13.01.2013 21:07
    sama sie sobie dziwie­‑przebrnelam przez calosc… i byl to czas stracony. od dluzszego czasu czytuje gatunek okreslany jako „niegrzeczne shoujo”, zdarzaja sie pozycje lepsze i gorsze, ale „desire climax” to niestety, porazka na calej linii.

    zaczynajac od bohaterów- mio jest glupia w irytujacy sposob, naiwna, chcialaby uratowac swiat i w ogole sprawic aby wszyscy byli szczesliwi (z marnym skutkiem) i do tego srednio co rozdzial tonie we lzach. zastanawiam sie co kierowalo autorka przy kreowaniu tej postaci… glowny bohater meski wypada troche lepiej, jak w recenzji­‑nie mozna odmowic mu sprytu i logicznego myslenia, ale jego teksty o kupieniu biednej i glupiutkiej mio zaczynaja po kilku rozdzialach irytowac, tak samo jak sposoby uwiedzenia glownej bohaterki.
    brat glownej bohaterki w pelni zasluguje na okreslenie „maly psychol”- dzieciak ma mocno zryty beret, knuje jakies dziwne intrygi, by ostatecznie rozplakac sie na ramieniu „big sister”.
    fabula to kolejny minus tej mangi, zaczyna sie od telenowelowego bycia rodzenstwem, by ostatecznie przejsc w zemste po latach -_-'

    jedyny plus to kreska, ladna, staranna, glowna bohaterka jest urodziwa, glowny bish rowniez, jednak to zdecydowanie za malo.

    NIE POLECAM!
  • Avatar
    M
    Arachne 26.02.2012 15:55
    ''A teraz chodź do mnie, uroczo Cię zgwałcę''
    Doprawdy, to już chyba moja 3 manga w której wszystko zmierza do zaciągnięcia głównej bohaterki do łóżka. Mi – wielkiemu hentajowi – właściwie takie mangi pasowały, ale po takich koszmarkach jak Desire Climax, Sex=Love2 i Love & Sex, postanowiłam dać sobie spokój z podobnymi tytułami.
    Jak ja nie cierpię, gdy niegrzeczny, seksiasty bisz skacze koło naiwnej głównej bohaterki. Obmacuję ją, uroczo zrywa z niej ubrania, molestuje w pracy… A potem BUM! ''Ja ją chyba kocham. Nie mogę bez niej żyć. Ale ona mnie nienawidzi… Zamiast przeprosić ją za to i stać się porządnym kolesiem po prostu ją uroczo zgwałcę, a nóż widelec się we mnie zakocha''. A na to główna bohaterka: ''Ah, oh. Zrobił mi malinkę, obmacywał mnie wbrew mojej woli, zrywa ze mnie ubrania… Jaakie to kawaii~ Kocham go i pozwolę się uroczo gwałcić. Bo to takie urocze… Niech żyje urocza miłość! Kyaa~''.
    W Desire Climax dzieje się coś na ten wzór. Zawsze zachodziłam w głowę, czemu główne bohaterki zamiast przywalić tym zboczeńcom z lewego sierpowego, zgłosić to na policję, czy cokolwiek innego, dają się tak wykorzystywać. Potem przez połowę mangi muszę wysłuchiwać monologów dziewki, gdzie żali się jak jej ciężko, że znowu to zrobił, że czuje się jak szmata do podłogi. Gademet, chcę po prostu się zadźgać ołówkiem. Ten wielce ambitny tytuł o prawdziwej miłości dostaje ode mnie 2/10. Bo faktycznie kreska ładna.
  • Avatar
    M
    OlaSPFan 12.11.2011 04:52
    Cóż...
    Może zacznę od postaci Mio: jest ona oczywiście ładną, dobrze ułożoną, uczciwą dziewczyną. Jej ojciec nie żyje, a przez chorobę matki biedna Mio musiała szybciej dorosnąć, by zajmować się bratem. Po szkole zarabia na utrzymanie, co jeszcze bardziej uszlachetnia ją w oczach czytelnika. Jednak pomimo wysiłków głównej bohaterki, życie i tak nie jest dla nich łaskawe. Właśnie wtedy do akcji wkracza ON- 'dziki' i brutalny chłopak, który potem okazuje się 'księciem' o idealnych manierach pochodzącym z bogatej rodziny. Oczywiście po przedstawieniu tych dwóch postaci wiemy już, że Mio mimo woli zakocha się w Shoueim, któremu we łbie tylko jedno. I tak, przez następne 49 rozdziałów będziemy obserwować ich zmagania z losem, przemianę wewnętrzną naszego Księciuna i naiwne działania Mio. Autorka nie daje bohaterom ni chwili wytchnienia – zagmatwana przeszłość, skomplikowane relacje, źle ulokowane uczucia, pościgi policji, bijatyki… Naturalnie nie może też zabraknąć pociągu fizycznego. Byłam zaskoczona, że na wielu portalach Desire Climax nie jest zaznaczone jako ecchi. Nie owijając w bawełnę – przez całą mangę Shouei próbuje zaciągnąć grzeczną Mio do łóżka. Oczywiście mu się to udaje i to nie raz. Jestem tylko ciekawa jednej rzeczy… DLACZEGO, DO DIABŁA ONA CAŁY CZAS MÓWI DO NIEGO 'KSIĄŻĘ'? W rozmowie, w myślach, wołając o pomoc, czy nawet w łóżku ona nigdy nie mówi do niego po imieniu. To tylko moje odczucie, czy jednak to jest dziwne?
    Szczerze mówić to ze wszystkich tych problemów, jakie napataczają się w całej historii to zaciekawiła mnie tylko akcja z rodzeństwem. Przez chwilę na prawdę zdobiło się ciekawie…
    Kreska jest niezła, powiedziałabym, że świetna.
    Ogółem mangę oceniam w miarę pozytywnie. Mimo nadmiaru problemów potrafię dostrzec rąbek ukrywającej się w tym 'romantyczności'. Dałabym jakieś… 6/10.
  • Avatar
    M
    Eri 25.01.2011 01:10
    Niezłe
    Tak, niezłe. Ale ecchi i coś dla wielbicieli mang kręcących się raczej tylko i wyłącznie wokół jednego.
    Już od początku byłam nastawiona na tę mangę jako coś niepoważnego. I wyszło mi to na dobre.
    Po prostu coś co jest samo w sobie opowieścią polegającą na tym czy książę przel.eci jego własną pokojówkę czy jeszcze się powstrzyma te kilka rozdziałów.
    Oceniłam na 7/10 co samo w sobie jest wysoką oceną.
    Ale gdybym tę mangę potraktowała poważnie… Nie było by więcej niż 4/10.
  • Avatar
    M
    Momo 18.09.2009 22:20
    Romantyczne.....
    Kiedy czytam mangę (nie ważne czy beznadziejną czy iście cudowną) zawsze mogę „trzymać” się czegoś co skusi mnie o przeczytanie danej mangi do końca…
    I naprawdę, naprawdę żałuje że coś takiego robiłam i tego że dopiero teraz (po przeczytaniu tej(nie)ekscytującej mangi) zrozumiałam swój błąd…
    To co zaprezentowała nam autorka było… beznadziejne… ponieważ dla kogoś kto nie lubi mang w których co kilka stron przebiega dialog:
    - Idziemy się kochać!
    - Oczywiście/ że co?! (to dwie odpowiedzi ponieważ główna bohaterka nie zawsze się zgodzi…)
    Przeczytanie tego będzie piekłem.
    A dla tych którzy uwielbiają takie mangi będzie to rozczarowanie, bo mimo wszystko iż główny bohater myśli tylko o jednym to scen takich jest tu (nie)pełno…
    A więc innymi słowy powstaje nam takie dziwadło, z ładną kreską >.<

  • Avatar
    M
    Moe 25.04.2009 11:53
    ----//-----
    Nie jest to dobre, ale widziałam (niestety) gorsze mangi od tej. Czytając nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że największą bolączką tej mangi jest bohaterka. Gdyby ta postać była skonstruowana inaczej, cała historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej. Gdyby miała troszkę mózgu w pięknie narysowanej główce manga byłaby całkiem całkiem porządna (nie mówię bardzo dobra, ale przynajmniej 3+ w skali szkolnej) A tak dostajemy 1 za historię, 1 za postacie i 5 za kreskę, czyli 2 (w skali szkolnej)...
  • Avatar
    M
    Arti 24.10.2008 01:08
    Ziew...
    Ładnie wygląda… i to by było na tyle 3/10
  • Avatar
    M
    Enevi 13.10.2008 16:06
    "Kulminacja pożądania"?
    Wydaje mi się, że autorce chodziło tylko i wyłącznie, o to, aby pokazać właśnie ów „punkt kulminacyjny”... Fabuła pozbawiona jakiegokolwiek sensu, stworzona chyba tylko po to, by wyleczyć z kompleksów co poniektórych chłopców, chyba… Pamiętajmy, że najlepsza historia to taka, w której wszystko kręci się wokół seksu oraz wykorzystywania niewinnej i pozbawionej mózgu panienki. A rzeczony „wykorzystywacz” powinien być wredny, pozbawiony skrupułów i non stop napalony na głupiutką bohaterkę. Ech…Ja wiem, że można nagiąć rzeczywistość do własnych potrzeb, ale trzeba robić to umiejętnie, a nie z delikatnością słonia ją łamać… Bo tego co się tu dzieje realnym światem w żadnym razie nazwać nie można, chyba, że w jakimś równoległym wymiarze rodem z krzywego zwierciadła. Tylko jest jeden problem… Tu wszystko jest jak najbardziej, śmiertelnie poważnie przedstawione, a elementy humorystyczne pasują do całej „konwencji”. Po obraniu mangi z, absurdalnej wręcz, fabuły zostają jeszcze bohaterowie, a właściwie szmaciane lalki wypchane czym popadnie… Książę to typowy cham , niewychowany i uparty jak osioł. A jego ukochana ścierka może wróbelkowi inteligencji pozazdrościć… Jestem w stanie zrozumieć uległość ze strachu, ze wstydu, ale z „miłości”?! Proszę, trochę godności. Naprawdę trzeba osiągać poziom gruntu w relacjach chłopak­‑dziewczyna? Po lekturze Desire Climax mam wrażenie, iż jedynym sposobem na stały związek jest znalezienie sobie głupiutkiej dziewoi w potrzasku i zrobienie z niej niewolnicy. A gdzie policja? Opieka społeczna? Chyba, że w Japonii wszyscy są taaaacy grzeczni i nie wciskają nosa w nieswoje
    sprawy…