Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 kreska: 7/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 8
Średnia: 6
σ=1,12

Wylosuj ponownieTop 10

High Elf no Mori Dīdoritto Monogatari

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1998
Liczba tomów: 2
Tytuły alternatywne:
  • Record of Lodoss War - Deedlit's Tale
  • ディードリット物語

Dwutomowy dodatek do Record of Lodoss War, koncentrujący się na związku Deedlit i Parna.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Kronika wojny na Lodoss to zjawisko samo w sobie ciekawe, przykład do bólu kanonicznego fantasy (powstałego w oparciu o sesje RPG), które, mimo niezaprzeczalnej sztampowości (a może właśnie dzięki niej) zyskało wielką popularność. Śmiało można rzec, że w swojej kategorii jest chyba najpopularniejszym tytułem made in Japan. Walnie przyczyniła się do tego świetna adaptacja filmowa (któż z nas nie zachwycał się muzyką Youko Kanno, a zwłaszcza cudownym Kiseki no Umi śpiewanym przez Maayę Sakamoto?), zarówno w wersji telewizyjnej, jak i OAV. Do tego dochodzą pokrewne anime (Rune Soldier, Legend of Crystania) i cykl mang. Do tego ostatniego należy Deedlit’s Tale, której zamierzam poświęcić tu kilka słów.

Jednym z niezaprzeczalnych atutów Record of Lodoss War były wyraziste i ślicznie zaprojektowane postaci elfek – Deedlit i Pirotess, zdaniem wielu najładniejszych przedstawicielek tego gatunku w dziejach mangi. Dwutomowa Deedlit’s Tale koncentruje się na Wysokiej Elfce, nieodłącznej towarzyszce głównego bohatera serii – rycerza Parna. Opisywane tu wydarzenia rozgrywają się po tych przedstawionych w wydanej w Polsce Szarej Wiedźmie. Parn i Deedlit są już niemal oficjalnie parą, i co ciekawe, nikt nie widzi w tym nic specjalnie zdrożnego do momentu, w którym pojawia się dawny znajomy naszej bohaterki – Estas. Parn i Deedlit, wspierani przez maga Slayna i kapłankę Marfy Leylię (w międzyczasie zdążyli wziąć ślub) starają się akurat pomóc mieszkańcom wioski Hanam, zagrożonym przez lokalnego możnowładcę. Wtedy to przybywa Estas, który nie kryje swojego sceptycznego stosunku do przyjaciół Deedlit i stara się skłonić ją, aby powróciła do domu.

W dwóch tomach składających się na tę mangę znajdziemy zarówno dłuższe, jak i krótsze opowieści. Dwie najważniejsze obracają się w trójkącie Parn – Deedlit – Estas. Zawiązanie pierwszej opisałem powyżej, w drugiej zaś Parn i Deedlit, w towarzystwie gnomiego zwiadowcy Maru, ochraniają grupkę uchodźców ściganych przez armię Marmo. Otoczeni, zostają zmuszeni do wkroczenia do Lasu, z Którego Się Nie Wraca, ojczyzny Deedlit. Tym razem to ona musi przekonać swoich rodaków, aby przełamali swe uprzedzenia i pomogli ludziom (choć wierni fani cyklu Lodoss zauważą tu niekonsekwencję – wszak w Szarej Wiedźmie Deedlit sama, bez niczyjej pomocy, była w stanie poradzić sobie z magią lasu). W tej historii pojawia się także Liść, półelfka, przez Deedlit traktowana niemal jak córka. Oprócz tego znajdziemy w mandze kilka krótszych historii, opowiadających m.in. o tym, dlaczego Deedlit opuściła rodzinne strony, a także kilka słów o Starożytnym Królestwie Magii i jednym z jego mieszkańców.

Od razu rzuca się w oczy rysunek, znacznie różniący się od tego, który znamy z Szarej Wiedźmy. Tamten był dość oldschoolowy, bliski stylistyce lat 80. i pierwszej połowy lat 90., co było zapewne jedną z przyczyn niezbyt wysokiej popularności tego tytułu w Polsce. W Deedlit’s Tale mamy kreskę elegancką, stylową, bliską klasycznemu fantasy, a może nawet shoujo fantasy. Przemoc nie jest tu aż tak powszechna jak w Szarej Wiedźmie, ważniejsze są relacje uczuciowe bohaterów. Często pojawiają się tu typowe dla mang shoujo kwiatowe tła i ornamenty. Generalnie, jeśli komuś nie podobała się Szara Wiedźma, Deedlit ma z kolei szanse przypaść mu do gustu.

Miałem okazję czytać tę mangę częściowo w wydaniu niemieckim, a częściowo w amerykańskim, nasuwa się zatem pokusa porównania obydwu. W USA Deedlit’s Tale ukazywała się w formie zeszytowej (dwanaście sztuk), a do każdego odcinka dorzucano notki odautorskie i wywiady z osobami odpowiedzialnymi za adaptację anime na amerykański rynek. Wydanie niemieckie, za które odpowiedzialne jest wydawnictwo Carlsen Comics, pozbawione jest tego rodzaju dodatków, przypomina jakością mangi wydawane w Polsce przez Egmont i zamyka się w dwóch tomikach. Plusem wydania amerykańskiego są niewątpliwie kolorowe okładki wszystkich części, w wydaniu niemieckim kolorowych grafik jest znacznie mniej (okładka i jedna w środku).

Deedlit’s Tale to dodatek do klasycznej serii, którego nie ma raczej sensu czytać w oderwaniu od całości. Fani cyklu Lodoss, a tych także i u nas nie brakuje, powinni jednak być usatysfakcjonowani, gdyż zarówno pod względem fabuły, jak i kreski, manga trzyma poziom. Oczywiście, nie jest to poziom nie wiadomo jak wysoki, bowiem wciąż jest to typowe do bólu fantasy, z tym, że mocniej niż w innych opowieściach z tej serii zaznaczony został wątek romantyczny. Nie powiem, ma to swój urok, zatem uczciwie mogę polecić ten tytuł wszystkim zainteresowanym.

Grisznak, 10 grudnia 2008

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Kadokawa Shoten
Autor: Ryou Mizuno, Setsuko Yoneyama

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Record of Lodoss War: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl