Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Funcon 2017 - konwent

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 kreska: 8/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,67

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 56
Średnia: 7,89
σ=1,86

Wylosuj ponownieTop 10

Übel Blatt

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2005-
Liczba tomów: 9+
Tytuły alternatywne:
  • ユーベルブラット
  • Evil Blade
Widownia: Seinen; Rating: Nagość, Przemoc, Seks; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia

Momentami zakręcona epicka opowieść o zdradzie i zemście, czyli fantasy w najlepszym wydaniu. Seria przez wielu nazywana nową, lżejszą wersją Berserka. Czy słusznie?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Od razu zaznaczę, że Übel Blatt jest jeszcze młodym tytułem, a recenzję piszę na podstawie dosyć niewielkiej dostępnej ilości materiału, jaką stanowi niespełna pięć tomów. Niemniej jednak postanowiłem przybliżyć tę mangę, ponieważ nie cieszy się w polskim fandomie szczególną popularnością, a jest naprawdę dobrym tytułem, z którym warto się zapoznać. Nie będę się rozwodził nad jego genezą. Sylwetki autora też nie przybliżę. Dlaczego? Bo po prostu nic na ten temat nie wiem, a o sprawdzone informacje raczej trudno. Mimo że przeczytałem jej niewiele (bo więcej się niestety na chwilę obecną nie da), to jednak manga spod ołówka Shiono bardzo mi się spodobała. Trudno mi było wystawić oceny i nie wykluczam, iż z postępem fabuły mogą pójść w górę. A przy wyjątkowo pechowym zbiegu okoliczności może i w dół. Ale zacznijmy od początku…

Dawno temu, trwała wojna z Wischtech, obcym narodem ciemności. Miało to miejsce w 3968 roku licząc od chwili, w której bogowie powierzyli wielkiemu założycielowi ziemię. Król obdarzył czternastu młodzieńców Świętymi Włóczniami i wysłał ich, by powstrzymali inwazję. Trzech z nich zginęło, zyskując przydomek „cennych, którzy odeszli”. Czterech zdradziło władcę i zostało nazwanych „zdradzieckimi włóczniami”. A siódemka wróciła cało razem z siedmioma włóczniami, przynosząc naszej ziemi, Szaalanden, pokój. Nazwano ich „siedmioma bohaterami”. Po około dwudziestu latach, w roku 3992 ADM (Annus Deus Mando; rok powierzony przez Pana), cztery ”zdradzieckie włócznie”, które uznano wcześniej za pokonane, zebrały grupy bandytów i stworzyły wojsko niedaleko granicznego lenna hrabiego Gombarka. Od jego herbu wzięła się nazwa tych sił, „armia Czarnego Skrzydła”. Dręczyła ludzi przemocą i grabieżami. Wysłannicy feudalnych władców terenów granicznych udali się z prośbą o pomoc do siedmiu lenn (Heldenstraße) rządzonych przez siedmiu bohaterów, a także do samej stolicy, Szaalon. Lecz… wszyscy, bez wyjątku, zostali pojmani i zabici. Mieszkańcy terenów przygranicznych byli zrozpaczeni. Pokój, który zapanował dzięki siedmiu bohaterom, zaczynał się sypać na skutek rebelii wszczętej na granicy przez złoczyńców. Jednakże… Jedno ostrze zwiastuje nadejście ery nowych bohaterów.

Wprowadzające nas w fabułę cytaty raczej nie brzmią zachęcająco. Niestety, taka jest prawda. Początek mangi, czyli pierwszy (tutaj „zerowy”) tom nie nastraja optymistycznie i ma olbrzymią szansę zniechęcić wszystkich czytelników nastawionych sceptycznie do fantasy. Jest dobrym komiksem akcji, ale fabularnie jawi się raczej… przeciętnie. Nie przepadam za tego typu klimatami, jednak lektura Berserka nauczyła mnie, że czasem trzeba umieć się przemóc i daną mangę cierpliwie czytać, bo można zostać pozytywnie zaskoczonym. Chociaż Übel Blatt pod względem fabuły, na pierwszy rzut oka, jest przeciętniakiem i można pomyśleć, że jest zwykłą nawalanką, pozbawianą głębi, to jednak okazuje się, że rzeczywistość jest inna. Nie chcąc zdradzić zbyt wiele, powiem tylko, iż zalecam dotrwanie do końca tomu z numerkiem „0”. Jego końcówka zmieniła moje nastawienie do tego tytułu. Podejrzewam, że tak samo będzie z wieloma osobami, które dotrwają w czytaniu do tego momentu. Z reguły staram się ujawniać jak najmniejszą liczbę szczegółów dotyczących fabuły, jednak w tym przypadku trzeba to powiedzieć. Właściwa akcja zaczyna się dopiero po trzecim rozdziale, który podsumowuje zerowy tom, będący co najwyżej dobrą naparzanką w klimatach fantasy. Podobnie jak w przypadku mangi Kentarou Miury, której tytuł przytoczyłem już dwa razy, ocenianie przedmiotu recenzji po samiutkim początku nie jest dobrym pomysłem. Scenariusz, przynajmniej do tej pory, jest bardzo dobry, a mangaka potrafi nieźle zaskoczyć. Seria świetnie się zapowiada, kolejne tomy mogą być naprawdę bajeczne, a całość niespotykanie epicka. Oczywiście pod warunkiem, że autor wykorzysta potencjał opowieści, którą stworzył. A wierzę, że mu się uda, bo żeby popsuć coś tak dobrego, trzeba mieć niewątpliwie niespotykany (anty)talent. Wprawdzie przedstawiona tu historia nie jest jakoś specjalnie oryginalna i wysublimowana, ale na pewno jest przemyślana i dopracowana, trzymająca w napięciu i zapewniająca dobrą zabawę na wysokim poziomie.

Przywołanie przeze mnie Berserka może sugerować, że mamy do czynienia z powtórką z rozrywki, ale jednak te mangi bardzo się różnią. Przede wszystkim klimatem, który w przypadku Übel Blatt jest lżejszy. Co za tym idzie, chociaż mamy tu do czynienia raczej z „high”, niż „low” fantasy, to jednak całość jest bardziej przystępna dla osób, których do entuzjastów tego typu klimatów zaliczyć nie można. O postaciach na razie specjalnie dużo powiedzieć się nie da. Wygląd głównego bohatera dosyć szybko okazuje się mylący – jest on złożoną osobowością o niezbyt wesołej przeszłości i przyszłości, która nie nastraja optymizmem. Reszta – w tej chwili można by napisać coś więcej jedynie o trzech bohaterach, jednak jestem pewien, że z czasem autor rozwinie innych, bo są już pod to należycie przygotowane fundamenty. Tak więc od strony fabularnej, jak na początek, Übel Blatt jest bardzo solidną mangą, której lektura dostarcza sporo rozrywki i trzyma w napięciu. Przy tym autorowi udało się zaskoczyć czytelnika i jego twór jest tytułem poważniejszym niż można by sądzić po okładce czy pierwszym rozdziale. Jeśli zaś chodzi o oprawę graficzną – kreska jest śliczna. Postacie prezentują się bardzo dobrze, a sceny akcji narysowane są w sposób wzorowy. Twórca sprawnie radzi sobie z rysowaniem lokacji i tła. Całość, podobnie jak i warstwa fabularna, zachowuje swoisty klimat, tak różny od większości ukazujących się mang. Trzeba też odnotować, że manga jest brutalna, zobaczymy też trochę golizny i seksu. Jednak zachowano umiar i sceny, z powodu których tak a nie inaczej musiałem otagować tę mangę, nie zniesmaczają.

Übel Blatt jest jedną z ciekawszych mang, aktualnie przeze mnie czytanych. Jej lektura oferuje naprawdę dużo rozrywki, scenariusz jest porządny, a całości niczego nie można zarzucić od strony technicznej. W szczególności podoba mi się to, że atmosfera różni się od większości innych serii, które mam na koncie. Liczę, że pan Shiono nie zmarnuje potencjału tej historii i po ostatnim rozdziale magazyn „Young Gangan” będzie się mógł pochwalić tym, że to właśnie na jego łamach publikowano tak udaną pod każdym względem serię. Tak więc jeszcze raz zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł. Z pewnością nie będziecie się przy nim nudzić. Chyba, że samo słowo „fantasy” przyprawia was o mdłości, lub macie tendencję do oceniania danej pozycji po pierwszym rozdziale. Wtedy raczej nie macie tu czego szukać. Wszystkim innym powinno się spodobać, albo chociaż nie powinno odstraszyć. Bo to kawał solidnej roboty.

gentle monster, 20 lutego 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Square Enix
Autor: Etorouji Shiono