Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Waneko - Wydawnictwo komiksu japońskiego

Komentarze

Love Celeb: King Egoist

  • Avatar
    M
    warsix 23.12.2012 23:42
    W każdym stopniu zgadzam się z recenzją, przez którą prawie popłakałam się. Ze śmiechu. Brawo za porównania!

    Nie podchodziłam to tego jak do shoujo, jakoś tego w ogóle mój mózg nie wziął pod uwagę, więc pomijając zero osobowości, fabuły i kreski nawet mi się podobało. Da, nawet się uśmiałam momentami. Później się zorientowałam, że to shoujo i czar prysł..
    Nawet nie wiem jak to ocenić.
  • Avatar
    M
    @leksy12 29.07.2012 09:51
    WTF... To już nawet Love Strip było lepsze.
    Nigdy nic gorszego nie czytałem. I już nigdy nie sięgnę po żadną mangę tej autorki. Nie mam pewności, czy to naprawdę jest shoujo.
    Narazie przeczytałem 2 rozdziały i nawet nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. A gdzie się podziała fabuła? Lub chociaż sens? Czy to, że facet gwałci dziewczynę, oznacza, że ją kocha?
    Postaci-OKROPNE. Nie mogę ich porównać z żadną inną mangą. Nie będęjuż może pisać o moich uczuciach do nich. Wszystkie są dokładnie opisane w recenzji. Główna bohaterka ( której imię wyleciało mi z głowy) nie ma osobowości. Może źle się wyraziłem – ona ma osobowość, ale szybko ją traci. A ten cały Gin. Jest płytki, dziwny, narcystyczny, itp. Może to dobrze, że nie ma innych postaci, bo nie wiadomo, co by z tego wyszło.
    Kreska jest naprawdę bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo słaba. Postaci męskie nie różnią się niczym oprucz fryzur. Żenskie tak samo. Jakby tego było mało, proporcje zmieniają się chwilę. O tłach możemy zapomnieć. Ale przynajmniej oczy są w miarę ładne.
    Manga jest porzucona. Nie lubię porzucać serii, ale tego nie dam rady skończyć. Daję 1/10, ale tylko dla tego, że nie da się 0/10, ani -1/10. Polecam tylko masochistom.
    Autorkę wysyłam do psychiatry.
    PS: pamiętajcie dzieci: jak złodziej wam się włamie do domu i nie będzie nikogo dorosłego, pokażcie mu tą mangę, a od razu ucieknie z krzykiem.
  • Avatar
    M
    podkladek0713 26.07.2012 21:35
    rzeczywiście autorka może nie tyle miała dziwne dzieciństwo, ale tyle co nadal ma problemy ;Pewnie nie wyżyta seksualnie. nie poprawka, na pewno.
  • Avatar
    M
    Ashi 2.04.2012 17:15
    masakra
    Ok przebrnęłam przez całość, głownie z ciekawości. jednak nie cholery nie rozumiem dla czego główna bohaterka jest tak zajebista ze wszyscy chcą ją zerżnąć ( za przeproszeniem). To ze Gin jest seksocholikiem ok, ale tam wszyscy maja jakieś problemy. Faktycznie jak ktoś zauważył gdyby to był hentai nie miała bym większego ale. Autorka powinna zacząć rysować hentaie może lepiej jej to wyjdzie.
  • Avatar
    M
    misscatchrene 1.01.2012 00:37
    Badania
    Psychologicznie: Autorka jest niepoczytalna. Pewnie miała ciężkie dzieciństwo.
    Kreska: A fuj! Bez jakichkolwiek proporcji.
    I juz dalej pisać mi się nie chcę.
  • Avatar
    M
    Elayaa-niewinnosc bieli kwiatu 17.09.2011 21:30
    Szczerze niewiem co Za kobieta jest z tej autorki… manga jest straszna nigdy wiecej nebede czytac mang tej autorki… mialam teraz przyjemnosc czytac opis tej mangi i smialam Sie co drugie slowo oczywiscie ten opis w pelni oddaje odczucia jakie i Ja mialam czytajac te mange… buziaki:-*:-*:-*
  • Avatar
    M
    amarlagoon 12.09.2011 17:00
    Mayu Shinjou, czyli kolejny schematyczny badziew
    Jestem po kolejnej mandze Mayu Shinjou i zastanawiam się poważnie w jakim świecie ona żyje? I po co tworzy takie „arcydzieła”. Spora ilość jej mang wygląd w następujący sposób:  kliknij: ukryte  . A Love Celeb
    oczywiście nie odbiega od norm wcześniej wypisanych
    Występują oczywiście „Sceny seksu” w których nie ma seksu. Kreska jest okropna, a fabuła tak jak powyżej opisana. O postaciach też napisałam już chyba wszystko. Tak, zgadza się, ale dodam coś jeszcze. A mianowicie to, że główna bohaterka to zdzieciniała kretynka, a panowie to zboczeńcy.

    Jak dla mnie: Love Celeb i inne mangi Mayu to raczej komedia, gdzie można się pośmiać z ciamajdowatej bohaterki i mężczyzn dziwaków, albo złapać się za głowę. Nie traktuję tego nigdy jak coś co może mieć jakiś sens lub naukę. Zwyczajna rozrywka, która zamienia się w koszmar.

    Polecać rzeczywiście nie ma komu, recenzja i komentarze powinny wystarczyć, ale jeśli Ci zależy, chcesz to proszę bardzo. Życzę cierpliwości przy męczeniu tego badziewia :)
  • Avatar
    M
    Kira 20.10.2010 21:26
    xx[
    Boże uchowaj,to pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy po przeczytaniu recenzji.Mam nadzieje,że nigdy nie będe musiała sięgnąć po tą mange.
    ps.Recenzentowi szczerze współczuje, że to czytał i podziwam, że skończył
  • Avatar
    M
    Rose 20.10.2010 20:55
    marnowanie papieru jest nieekologiczne
    Beznadziejna, okropna, brzydka, ohydna, uwłaczająca ludzką inteligencje, do 4 liter, na stos, porwać na strzępy, spalić ją. Ta manga to czyste ZŁO. ZŁO w postaci materialnej. Czytanie tej szmiry daje nieodwracalne skutki i może prowadzić do wypaczeń. Aby móc przeczytać choć jeden rozdział należy przejść wszelakie testy odporności i zapisać się na co najmniej roczny kurs silnej woli. -1/10. W końcu ten jeden punkt też się za coś daje. Ja odejmuje za marnowanie papieru, tuszu i stwarzanie potencjalnego zagrożenia. Mangi tej bujającej w obłokach seksu pani/wrednej ropuchy/chorego na głowę babsztyla/całkowitego beztalencia (niepotrzebne skreślić) powinny ulec degradacji w trybie natychmiastowym. Na koniec kończąc moje nudne jak flaki z olejem wypociny daję jedną radę: Czy kierujesz się sercem czy rozumem pod żadnym pozorem nie sięgaj po to!
  • Avatar
    M
    BOOMS 16.10.2010 22:35
    Głupia manga o seksie właściwie bez seksu.
    Tak można podsumować Love Celeb. Głupia, brzydka i głupia. Najsmutniejsze jest to, że autorka, mająca niewątpliwie kłopoty z osobowością i normalnym funkcjonowaniem w społeczeństwie ma swoich fanów. Osoba która stworzyła mangę która jest dla nikogo; ani dla nastolatek marzących o romantycznej historii, ani dla ludzi chcących seksu (Bo seks ogranicza się tylko do pokazania brzydkiej i spoconej mordy Gina i wystającej w jego kierunku wykręconej kobiecej kończyny. Zero konkretów. Otwarcie przyznaję że większą sympatią darzę twórców hentajów niż do pani Mayu Shinjo), ani dla ludzi którzy nie potrzebują zbyt dużej ilości fabuły aby dobrze się bawić/odmóżdżyć. Bo nie ma tu jej ani miligrama. Bohaterowie przechodzą od sceny do sceny aby trochę posapać, a to, co gdzieś tam się w tle na początku przedstawiało jako fabuła szybko znika. Dodam, że od sceny do sceny nie oznacza wcale obecności tła. Sceną jest uchwycenie mhrocznego spojrzenia Gina od innego profilu.

    Mangi nie można polecać nikomu, kogo podejrzewa się o posiadanie mózgu, nawet, jeśli się strasznie ale to strasznie nudzi. Trzeba się szanować.
    Więc tak sobie siedzę, czytam, nawet słownika nie potrzebuję, bo terminologia LC ogranicza się tylko do „Ohh, Gin… You are so pervert!” So pervert! So pervert! I am Virgin! Ohh, Gin… -- You stupid virgin! You are so embarassed! This is Your fault that I am so pervert! You idiot!”

    ............
  • Avatar
    M
    blue 28.05.2010 20:46
    czegość tak beznadziejnego dawno nie czytałam , myślałam że jakoś to będzie przecież skoro zostało wydane musi mieć jakąś zalete, ale żebym aż tak się pomyliła. Główna bohaterka to taki silikon i nic pozatym, jeszcze jej stosunek do jej męskich przyjaciół. Gin totalna porażka tyle razy marzyłam że ktoś go pobije, przejedzie ale nie chodzi nadal taki pseudouwodziciel, samolubny drań który tylko patrzy kogo zgwałcić jeszcze cierpi że gwałci tą ale chce tamtą oj biedactwo. Ta manga jest pewnym zjawiskiem ponieważ wystawienie oceny 1 to o wiel za dużo. Takie coś powinno zostać na zawsze w domu autorki i stać się papu dla robali , albo nie co się będe nad zwierzętami znęcać
  • Avatar
    M
    Joanne 23.05.2010 09:32
    Gratuluję
    Recenzja tego koszmarka doprawdy świetna, prześmiewcza, a mówi całą prawdę o tym wybitnym pod pewnymi względami dziele geniusza (tfu).
    Uwierzcie mi – próbowałam. Pomyślałam, że kiedy wejdę z rozbiegu w ten ocean rozpaczy, to woda nie będzie aż tak zimna. Jednak się myliłam. Z pierwszymi kilkunastoma stronami straciłam wiarę w człowieka. Pomyślałam sobie tylko, jak niewyżytym i chorym na umyśle trzeba być, by stworzyć to to. Pani Shinjo, z tym się idzie do psychiatry, nie do wydawnictwa.
    Najgorsze jednak w mojej opinii jest co innego. Bo w sumie, gdyby nie grono, ee, fanów (ekhm), manga w ogóle nie byłaby dostępna! A tu co? Wokół czytam pochlebne opinie, wyznania pod względem, jak to było, „Mayu­‑sensei”... coś okropnego.

    Nie polecam NIKOMU poza zwolennikom piersi ze sto razy większych od mózgów bohaterek oraz tym nastolatkom, którym brakuje w życiu tego typu rozrywek.
  • Avatar
    M
    Ro 22.05.2010 21:51
    O.o
    Ja też nie mam pojęcia o co chodzi. Kompletny brak fabuły, wszystko krąży wokół seksu. Domyślam się że autorka tej mangi jest niewyżytą nimfomanką z wybujałą wyobraźnią, a do tego starą panną. Nie polecam…
  • Avatar
    M
    KaguraYato 22.05.2010 18:03
    ...
    Czytam i czytam , a nie wiem o co chodzi w tej mandze(i to nie dlatego , że jest po angielsku!).
    RECENZJA:świetna
  • Avatar
    R
    Kuroneko (nya) 5.05.2010 20:09
    Tak, tej mangi też nie czytałam, więc przejdę od razu do skomentowania recenzji. Znowu nieźle się uśmiałam, a najlepszy tekst to:
    [...] tło chyba siedzi sobie zgniłe obok martwej fabuły. Ciekawe, jakim cudem zmieścili się razem w tamtym tapczanie. [...]
  • Avatar
    R
    Okichi 3.04.2010 23:51
    Zbyt krytycznie!
    ...haha. To chyba pierwszy raz, kiedy bronię anime czy mangi. Zgadzam się z recenzją, jednak recenzja tak wyglądać nie powinna. Należy zauważyć też zalety. O ile recenzja ma trochę racji, tak oceny są bezpodstawne. Taką kreskę nie ocenia się na 1/10. Nie piszę, że jest dobra, ale według mnie zasługuje na 5. Cóż… postaci i fabuła… dałoby się wyciągnąć 3 albo 4. Nie jestem optymistką, co można przeczytać w dyskusji o anime Elfen Lied. A mangę zaczynam czytać dzięki tej właśnie recenzji – pomyślałam – jestem masochistką, a co mi tam. No a tu nie ma aż takiej dawki ciosów.
    • Avatar
      Myore 9.09.2011 18:02
      Re: Zbyt krytycznie!
      ...recenzja tak wyglądać nie powinna. Należy zauważyć też zalety.

      Zgadzam się, ale jakie można zauważyć zalety w czymś, co ich nie ma?
      Kreska na 5? Za co? Za postaci, które na każdym kadrze wyglądają inaczej, łopaty zamiast dłoni, nieproporcjonalne ciała, tło pożal się boże jeśli w ogóle gdzieś się pojawi i profile twarzy, które wyglądają gorzej niż bardzo wątpliwy front? To już kanciasta Misty/Kasumi prezentuje się lepiej od głównej bohaterki.
      Fabuła na 4? Za co, przecież to ma tyle fabuły, co większość hentai, czyli nie ma w ogóle. Nawet jeśli seksu za bardzo nie widać, to chodzi w tym tylko o seks, ba, gwałt 24h/dobę. Seks =/= fabuła. Chyba że fabułę mierzy się pod względem głupoty w niej zawartej, to w tedy zasługuje na max.
      PS. Nie próbuję wymuszać swojego zdania, ale niech mi ktoś powie. W którym miejscu ta manga zasługuje na więcej niż 1, bo może coś dobrego pominęłam?
  • Avatar
    M
    Li 15.07.2009 20:33
    Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o seks
    Love Celeb ewidentnie przedstawia, że dziewictwo to choroba, której trzeba jak najszybciej się pozbyć ^^ Gin ciągle zwraca się do Kirary per 'virgin' i chce ją wykorzystać. Z resztą jak w każdej mandze Shinjo.
    Nie czytałam całego, bo zwyczajnie manga jest zaaa głupia! Kirara na początku zdawała się mieć jakąś osobowość, przeciwstawiała się Ginowi, a później? Laleczka z wielkimi oczami i cyckami.
    Gin, naczelny gwałciciel…w którejś notatce autorka napisała, że jej asystentki pokochały Gina i ma nadzieję, że wszyscy go polubią. Jakie to słodkie..Szkoda, że Gin wzbudzał we mnie tylko negatywne emocje.. Poza tym wyglądał paskudnie, jak każdy samiec u Shinjo. No, prawie każdy, pomijając Koukiego
    Nie polecam nikomu.
  • Avatar
    M
    Smile 13.07.2009 11:28
    LC- 100% patologii
    Poza tym co ludzie napisali niżej, że manga głupia i tylko o seksie, to ja dodam jeszcze, że jest wręcz patologiczna! Nie wiem, jak trzeba być wypraną z mózgu laseczką, żeby bujać się w tak powalonym facecie! Przykładowo, facet, który zabrania spełniać swoje marzenia o zostaniu gwiazdą sceny, bo OH!, on jest tak zazdrosny o główną bohaterkę, że nie może znieść fanów wykrzykujących jej imię. Albo, że z tego powodu nie przedstawi jej swoim znajomym. Jak laska raz mu się zbuntowała to ją zgwałcił na zapleczu i porobił na całym ciele malinki, żeby nie mogła wystąpić w reklamie na której jej zależało. Przy okazji, ta idiotka „w trakcie” myślała tylko o tym jak strasznie Gin musi ją kłochłać, skoro to robi, bo dyszy ciężko. Nie może zostać gwiazdą, nie może rozmawiać z innymi facetami, ba, z babkami też, ma myśleć tylko o nim, ma nie schodzić mu z zasięgu wzroku, ma nie wychodzić na zewnątrz w ogóle i rozchylać nogi zawsze gdy jej pan i władca tego pragnie. Tak, właściwie jej egzystencja w takim stanie rzeczywiście zostaje zredukowana do podstawowych funkcji lalki porno – właściciel się do niej nie przyznaje przed ludźmi, (no bo wstyd – może Gin się Kirary wstydzi tak samo?) tylko trzyma w ciemnym kącie i wyciąga z niego gdy ma „potrzebę”.
    Aha i główna bohatera jest z tego faktu szczęśliwa. Oh, ona jest wręcz życiowo spełniona!
    Dodatkowo, razem z patologią przeplatają się słodkie sceneczki… przykładowo w kilka dni po zgwałceniu swojej dziewczyny, Gin przebiera się w kostium króliczka i w otoczeniu grupki dzieci daje jej balonika, po czym ucieka spłoszony. Jakież to słodkie! Ten niebotycznie bogaty idiota dla swojej lalki jest w stanie przejąć wojskowe satelity, żeby sprawdzać, czy się nie puszcza z jakimś kolesiem, przy okazji robiąc minę z katalogu „angst i cierpienie” krzycząc „ach! dlaczegóż jestem aż tak w niej zakochany!? Oh!”. Romantyzm w wydaniu Gina to „skoczę do basenu i tyle ile złowię diamentów tam zatopionych, tyle razy cię bzyknę” i tego typu rzeczy… Mam dziwne wrażenie, że imię Gin ma nam dać do zrozumienia, ile promili ma wiecznie we krwi nasz srebrnowłosy bizon…
    może na tym skończę, bo musiałbym opowiedzieć całą mangę, bo takich bezsensów jest co dwie strony. To jest chore i krzywiące psychikę, więc lepiej to zostawić
  • Avatar
    M
    ja 13.06.2009 11:02
    :/
    to byla moja pierwsza manga (ktora przeczytalam po angielsku) i napoczatku mi sie podobala:P jednak teraz gdy przeczytalam wuchte innych stwierdzam ze Love Celeb to poprostu zenada… postaci od siebie niczym sie nie roznia. wszystkie tam laski to dupodajki a faceci to nalogowi ruch*cze, a motto calej histori to jesli chcesz byc „slawnym” to sprzedaj swoja „cnote” i pozwol sie gwalcic. poprostu szkoada gadac. ODRAZDZAM
  • Avatar
    M
    Azu 11.04.2009 20:04
    ...
    Dobrnęłam do końca Love Celeb, a znaczy się do końca tego co jest umieszczone w internecie i oo zgrozo po żadnym pozorem nigdy więcej czegoś takiego. Do samego końca trzymałam się nadziei, że jednak coś się zmieni. Ale się zawiodłam. Pomysł ogólnie może i był dobry, ale autorka wcale go nie wykorzystała…
  • Yo 14.03.2009 14:41:52 - komentarz usunięto
  • Avatar
    M
    sano 12.03.2009 16:05
    ...?
    szczerze poczytałam pare rozdziałów tej mangi bo ludzie chwalili jej autorkę ale zbytnio mi sie nie podobała a zaznaczam jestem fanką bishounen'ów. Nudy fabuła przewidywalna a bohaterowie mało zaskakujący. Kirara ze swoim „postanowieniem” o zachowaniu dziewictwa szybko sie rozstała.
    z recenzją sie całkowiecie zgadzam
    „Gin… Gwałci wszystko, co podejrzewa o bycie dziewicą.” Dobre!!!! haha
  • Avatar
    M
    Arti 11.03.2009 22:21
    Duży potencjał
    Manga ma spory potencjał, niestety autorka go nie wykorzystała. Zamiast tworzyć pseudofabułę i w dziwaczny sposób tłumaczyć takie a nie inne zachowanie bohaterów powinna z Love Celeb zrobić mangę Hentai. Wówczas większość grzechów tego tytułu poszło by w zapomnienie… a tak dostajemy jedną z najgorszych pozycji shoujo w histori.
  • Avatar
    M
    o em dżi... 8.03.2009 11:46
    love cep
    Manga jest niesamowicie i wręcz porażająco głupia. Schemat wielokrotnie powielany przez autorkę i tutaj znalazł sobie miejsce. Nie wiem, czy ją tak rajcuje napastliwy, ociekający seksapilem i sztucznością bizon i czy takie pociągające, że ktoś chce posiąść dziewicę siłą, by zaraz potem emanować czułością, skrajnym oddaniem i innymi tego typu zachowaniami księcia z bajki. to są postacie kompletnie nierealistyczne i nie ma się co dziwić, skoro to uosobienia fantazji niewyżytych nastolatek. No i uberbeznadziejne postacie żeńskie.

    kreska jest fatalna pod kątem anatomicznym. te łapska, te wąskie gęby, te bary, ta ogólna sztuczność i sztywność i KOMPLETNA nienaturalność postaci. Cóż, sam sposob rysowania…czasem raster ładnie położony(zwłaszcza jak trzeba wycieniować piersi bohaterki xD), kreska jest na szczęście sama w sobie, jako kontur, równa, więc tyle dobrego, ale to nie wystarczy by zachwycić, bo reszta to banał.

    ocena 1/10 manga dobra tylko do przeganiania potworów.
  • Avatar
    M
    Yumegari 7.03.2009 16:59
    Świetne...
    ...podsumowanie tej wspaniałej historii, opowiadającej o pełnej pasji i uniesień miłości dwojga fascynujących bohaterów. Ta manga wejdzie do kanonu…

    ...najgorszych shoujo. 1/10 i ani pół punkcika więcej. Pomijając już fabułę czy bohaterów, bo nie ma co wysilać się na sensowną krytykę czegoś, czego beznadziejność jest wręcz abstrakcyjna, niepojęta i niemierzalana, wspomnę o kresce. Obiektywnie patrząc, jest zła. Subiektywnie patrząc, przez pryzmat historii, do opowiedzenia której jest użyta, jest fatalna. Szczątkowe tła, z perspektywą rysowaną jak przez kompletnego ignoranta. Proporcje ciała są nie tylko pozbawione sensu w odniesieniu do rzeczywistości, nawet w konwencji mangowej się nie mieszczą. Najbardziej jednak dotknął mnie fakt, że autorka kompletnie nie potrafi oddać emocji na twarzy, co z miejsca odrzuca mnie od lektury. To, co można przedstawić schematycznie, ale bardzo sugestywnie, w Sami­‑Wiecie­‑Której­‑Mandze (boję się tego tytułu), tutaj zostało zaprezentowane poprzez kwiatki w ramach zastępstwa za tła, łez płynących z oczy u wiecznie tym samym wyrazie i równoległych kresek, które mamy zgodnie z założeniem interpretować jako rumieńce. Wow, to się nazywa gorący romans.

    Może moja opinia nie jest miarodajna, bo doczytałam tylko do 20 rozdziału (ha! wielka jestem), licząc bez wyłączenia tych rozdziałów, które przeszkoczyłam. Mam z tego taką naukę, że wiem, czego nie tykać na przyszłość. Amen.
  • Avatar
    M
    Easnadh 7.03.2009 14:32
    Podrzeć, spalić i zakopać - to za mało
    Za tworzenie takich potworków jak „Love Celeb” nagrodą powinno być natychmiastowe wysłanie do psychiatry. A pani Mayu Shinjo to już powinna zostać w zakładzie dla psychicznie chorych zamknięta na zawsze, bo każda jej manga jest takim koszmarnym stworem, że aż strach czytać i patrzeć. A podobno to wszystko opiera się w pewnym stopniu na jakichś tam jej ukrytych marzeniach, tak więc…

    Z „Love Celeb” przeczytałam kilka rozdziałów. Później ze 3­‑4 razy próbowałam wznowić lekturę, ale za każdym razem po przeczytaniu paru stron znajdywałam coś o wiele ciekawszego do roboty. Na przykład bezcelowe gapienie się w monitor podczas słuchania muzyki. Ta manga to totalne zero: zero fabuły, zero postaci, zero kreski, zero wszystkiego. Główna bohaterka jest beznadziejna. Żeby chociaż była ładna, to zrozumiałabym wpychanie jej do show­‑biznesu, nawet jeśli nie posiada talentu, w Japonii to chyba nikogo by nie zdziwiło. Ale dziewczyna jest bardzo przeciętna, a gdybym miała takie czoło jak ona, błyskawicznie popędziłabym do fryzjera, żeby mi zrobił grzywkę. Jej głupota i naiwność to już osobny temat, na który szkoda jednak marnować czasu i miejsca. Z kolei Gin jest żałosny. I nie chodzi już o jego egoizm i brutalność, ale o fakt, że facet, który potrafi przelecieć wszystko co żyje i co jest przy tym płci żeńskiej, nagle wymięka (w przenośni i dosłownie) przy wyglądającej jak niedożywione dziecko dziewuszce. Może w zamyśle autorki miał być to zabieg dodający postaci uroku i każda czytelniczka widząc rozterki Gina, powinna westchnąć i zacząć się rozczulać nad bidulkiem. Chyba jednak nie za bardzo wyszło, bo jakoś nie miałam ochoty się rozczulać, przeciwnie – walczyłam z dzikim pragnieniem wytatuowania mu na czole wyrazu „DEBIL”.

    Zadziwia mnie też fakt, jak ktoś, kto od 14 lat zawodowo zajmuje się rysowaniem mang do publikacji, dalej nie potrafi narysować prostej kreski. Okej, przesadzam, to może potrafi. Ale „właściwe proporcje” to już chyba dla mangaczki termin zupełnie obcy. Postaci żeńskie są beznadziejne, małe, niedożywione chudziny, z koszmarnymi fryzurami i oczami na 3/4 twarzy. Faceci są jeszcze gorsi, z perukami na głowach, zabójczymi podbródkami barami od framugi do framugi i – co jest dla mnie zbrodnią najgorszej kategorii – paskudnymi, wielkimi dłońmi, tfu!, łapami, które mogą co do wielkości konkurować z łopatami do odśnieżania. Aż ma się ochotę chwycić mangaczkę za bluzkę, potrząsnąć nią i wrzasnąć: „Kobieto, kup se podręcznik do rysowania oraz jeszcze jeden do anatomii i ćwicz, ćwicz, ćwicz, aż ci umrą obie ręce, a jak ci umrą, to rysuj stopami!”

    Straszne jest to, że ta kobieta wciąż tworzy i myśli, że jej prace się podobają. A najtragiczniejsze jest, że ma rację, bo zawsze znajdzie się jakaś banda dewiantów i degeneratów, którzy z radością przyklasną mangom wypełnionym tylko i wyłącznie seksem w chorej i wypaczonej postaci.
  • Avatar
    M
    Shinju 7.03.2009 12:55
    Szczerze odradzam.
    Love Celeb nawet nie udaje, że ma fabułę – właściwie wszystko kręci się wokół dziewictwa głównej bohaterki. Najważniejsze pytanie – straciła już czy nie? Skoro nie ma fabuły, to może chociaż ten seks jest udany? Ależ skąd, nawet nie ma na czym zawiesić oka, ponieważ kreska jest koślawa, a męskie postaci składają się tylko i wyłącznie z trójkątnych twarzy, barów i rąk jak łopaty. Nie rekompensuje też charakter głównej bohaterki, która jest niestety głupia jak but i zupełnie bezwolna. Czytanie tego było torturą, aż w końcu musiałam dać za wygraną, odłożyć te wypociny i obiecać sobie, że nigdy więcej nie wezmę się za żadne mangi tej autorki.