Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Podlaski Festiwal Anime 6 - konwent

Komentarze

Chevalier

  • Avatar
    M
    C.Serafin 20.10.2011 06:00
    Fazowe!
    Akcja mangi toczy się w osiemnastowiecznym Paryżu, gdzie dochodzi do serii morderstw na dziewicach popełnianych przez poetów. Policyjne śledztwo stoi w miejscu, gdyż podejrzanym ucieczki przed funkcjonariuszami przychodzą bez trudu. Równie wielkim problemem jest tajemnicza kobieta z mieczem wyprzedzająca wszystkie służby o krok i osobiście zajmująca się mordercami. Oczywiście na swój sposób jest bardzo pomocna, ale żaden stróż prawa nie będzie stał obojętnie widząc jak ktoś za niego wymierza sprawiedliwość i tym samym zaciera większość śladów.

    Brzmi standardowo? A co powiecie na to że Lia (bo tak brzmi imię tej pannicy) podczas pościgów skacze sobie po dachach w sukni balowej w której nawet chodzenie powinno być problemem, a gdy złamie sobie mieczyk (autorzy zastosowali dosłownie powiedzenie że słowo poety jest silniejsze od miecza) to go naprawia za pomocą noszonego na ramieniu magicznego kotka i zaklęcia? Żeby nie było nudno drugą główną postacią jest jej brat – d'Eon de Beaumont będący policjantem z oddaniem zajmującym się spaniem na służbie i ukrywaniem się przed komisarzem zlecającym mu tak ważne zadania jak wyczyszczenie sierści wszystkich policyjnych koni i mycie podłóg posterunku. Oczywiście, jak to często bywa, pozory mylą i d'Eon nie jest (aż tak wielkim) leniem i swoimi działaniami cały czas pomaga siostrze oraz prowadzi śledztwo w sprawie jej śmierci. Skoro jednak jej martwe ciało spoczywa w oczekiwaniu na pochówek to kim jest do złudzenia przypominająca ją osoba walcząca z poetami?

    Fabułka zapowiada się na początku jako standardowy „potwór tygodnia”, ale z raczej nieciekawymi przeciwnikami. Postacie też są w większości nijakie, a córka Ludwika XV potrafi mocno działać na nerwy swoim: „aaalms”. Choć pełniący rolę sługi rodu de Beaumont Robin (którego podejście do swoich obowiązków jest rozbrajające) oraz kotek (który poza współudziałem w pościgach lubi grać w szachy) nieco poprawiają poziom. Za to kreska to istny cukierek dla oczu, ze sporą liczbą bishounenów i kobiet w fantazyjnych sukniach, dynamicznym cieniowaniem i niesamowitą dbałością o detale. Same rysowanie szczegółów sukni Lii doprowadziłyby niejednego mangakę na skraj załamania nerwowego. Z drugiej strony jednak proporcje postaci szwankują, czego najczęstszym przykładem są barki i łopatki wyglądające jakby wypchano je poduchami. Szkoda także, że dwójka autorów zaszalała rysując postacie i poraża nie tylko ilość przystojniaków (nawet z Ludwika XV zrobiono bishounena), ale i niekonwencjonalne stroje niektórych postaci. To co zrobiono jednemu z największych myślicieli epoki Oświecenia – Jean Le Rond d'Alembertowi woła o pomstę do nieba, gdyż wygląda jak jakiś szalony kapelusznik lub cudak z gotyckiego balu przebierańców. A już główny zły jest tak komicznie mroczny, że brakuje mu tylko kruka na ramieniu i pentagramu na rękawiczkach.

    Natomiast porównanie mangi z wydanym w Polsce przez śp. Anime­‑Gate anime wypada zaskakująco. Oba tytuły łączą głównie imiona postaci, tło wydarzeń i motyw psalmów (w mandze dodatkowo – palm, co o dziwo zostało w miarę sensownie wyjaśnione). Poza tym jednak manga stawia o wiele bardziej na walki i makabrę, a znacznie mniej na wiarygodne przedstawienie historycznych realiów i wydarzeń.
    • Avatar
      GoNik 20.10.2011 12:28
      Re: Fazowe!
      Opis do mangi z tego komentarza poproszę! :3
      • Avatar
        C.Serafin 27.10.2011 19:03
        Chcesz to masz!
        Z lekturą dotarłem do piątego tomu i wciąż jest fazowo. Moment w którym bohaterowie zwiewają przed szczurami (!) rzucającymi w nich jajami(!) wypełnionymi magicznym kwasem (sic!) jest równie oryginalny co kwikogenny, a to tylko jeden z wielu „nietypowych” pomysłów.

        Natomiast fabuła rozwija się nieco lepiej niż przypuszczałem, choć niestety bardzo mało jest tak genialnych momentów jak chwila w której poznajemy prawdziwe imię i nazwisko Robina, albo scena w której pewna ważna postać mówi że byłby znakomitym politykiem. Oczywiście wciąż dominuje radosne chlastu­‑chlastu, ale intryga jest ciekawie prowadzona. Miło także że oszczędzono nam treningów i przemów w stylu „muszę być silniejszy”.

        Poza tym wreszcie pojawiła się jedna świetna postać – Madame de Pompadour, co jest tym większym zaskoczeniem że w anime jakoś nie wybijała się z tłumu. Dwójce autorów wyśmienicie udało się ją pokazać jako wybitną patriotkę robiącą wszystko dla dobra kraju i skutecznie dyrygującą całym gabinetem króla, a jednocześnie matkę stojącą przed przytłaczającymi dylematami. Chyba tylko Ludwik mógłby być równie ciekawy, ale niestety dostaje dla siebie za mało czasu. Natomiast Robin awansował ma strzelca z magicznymi kulami, radzącego sobie skutecznie ze słabszymi poetami. Do drużyny zostaje także w pewnym momencie zaciągnięty lokalny odpowiednik Gatsa z Berserka – sir Douglas walczący ogromną, świętą lancą. W pewnym momencie pojawia się także druga magical girl uwielbiająca się przytulać do Lii, ale po zakończeniu swojego wątku nie pokazała się już ani razu.

        Wszystko to sprawia że ta manga coraz bardziej wygląda to jak jakiś szalony miks Claymore, Hellsinga i magical girl.