Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Sekaiichi Hatsukoi: Przypadek Ritsu Onodery

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2015
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

W bogatej ofercie wydawniczej Waneko do niedawna brakowało gatunku, który pomimo kontrowersji, cieszy się w naszym kraju sporą popularnością i regularnie podbija wyniki sprzedaży pozostałych wydawców. Mowa, rzecz jasna, o yaoi. Sytuacja zmieniła się w sierpniu 2014 roku, kiedy Waneko zapowiedziało premierę swojej pierwszej mangi yaoi i to nie jednotomówki, ale prawdziwego tasiemca, który – zapewne dzięki popularnej animowanej adaptacji – w wielu kręgach zyskał miano klasyka gatunku: Sekaiichi Hatsukoi.

Głównym bohaterem tej historii jest Ritsu Onodera, dwudziestopięciolatek, który właśnie rozpoczyna pracę w wydawnictwie Murakawa. Marzy mu się kariera redaktora poważnych i szanowanych powieści, ku swojemu oburzeniu dostaje jednak przydział do czasopisma „Emerald”, zajmującego się publikacją mang shoujo. Onodera, który z poprzedniej pracy – cieszącego się dobrą opinią wydawnictwa swojego ojca – odszedł, pragnąc udowodnić, że nie zawdzięcza swej pozycji układom i nepotyzmowi, czuje się zdegradowany nową funkcją zawodową. Co więcej, mangi shoujo dotykają tematyki, od której młody redaktor stara się uciec za wszelką ceną – a mianowicie miłości. Zraniony w czasach licealnych przez swojego pierwszego kochanka, Ritsu postanawia wieść dorosłe życie z dala od miłosnych rozterek. Nie podejrzewa jeszcze, jak wiele zmieni się w jego życiu, gdy rozpocznie pracę w „Emeraldzie”. Nie tylko odkryje, iż redagowanie działu mang shoujo potrafi być zajęciem wymagającym i pasjonującym zarazem, ale ponownie przyjdzie mu się spotkać z mężczyzną, który kilka lat wcześniej złamał mu serce.

Zawiązanie akcji, wielu czytelnikom zapewne znane z telewizyjnej adaptacji, nie poraża oryginalnością – wręcz przeciwnie, jest dość banalne i naciągane. Niemniej zapewnia zgrabny i szybki wstęp do wielowątkowej historii, której zawirowania przyjdzie nam śledzić w kolejnych tomach. O jakości wątków miłosnych w Sekaiichi Hatsukoi można by dyskutować długo i – wbrew sławie klasyka gatunku – nie zawsze pozytywnie. Niezaprzeczalną zaletę tytułu stanowi jednak żywy humor i cała masa ciekawych informacji na temat procesu wydawania mang w czasopismach japońskich – od szkiców przygotowywanych przez autorów, przez pracę redakcji, aż po etap dystrybucji. A jako że autorka serii tkwi w epicentrum napiętych cykli wydawniczych, mamy pewność, że dostarcza nam rzetelnych i zgodnych ze stanem rzeczywistym ciekawostek.

Skoro więc znamy ogólny zarys historii, przyjrzyjmy się samemu wydaniu, które przygotowało dla nas Waneko. Pierwszy tom Sekaiichi Hatsukoi trafił do moich rąk, jak również do ogólnej sprzedaży, szczelnie zafoliowany, tak by treści dozwolone od lat 18 – o tym, że manga takowe posiada, informuje nas wytłuszczony druk z tyłu okładki – nie wpadły w niepowołane (a zatem niepełnoletnie) ręce. Na pierwszą część mangi składają się trzy rozdziały, z czego trzeci, numerowany jako 2.5, stanowi krótką retrospekcję zapoznającą czytelnika z historią pierwszej miłości Ritsu Onodery.

Jakością wydanie nie odbiega od wysokiego poziomu, do jakiego przyzwyczaiło nas Waneko – lakierowana obwoluta, dobry papier, odpowiednio nasycony tusz, który jednak nie przebija na drugą stronę, solidnie sklejony grzbiet. Jeśli miałabym wskazać coś, co nie do końca przypadło mi do gustu, to byłaby to czcionka, którą zostały zapisane kwestie przez bohaterów wykrzykiwane – wytłuszczony krój, przywodzący na myśl tusz nanoszony na papier za pomocą pędzla trochę za bardzo odciąga uwagę od rysunku, który w scenach kłótni i awantur schodzi na drugi plan.

Jak już wspomniałam, Sekaiichi Hatsukoi to kopalnia wiedzy fachowej, stąd w treści znajdziemy wiele terminów typowych dla branży wydawniczej i komiksowej, np. blueprint, ozalid, storyboard. Przy każdym takim obcobrzmiącym terminie zamieszczono krótkie i klarowne tłumaczenie, dzięki czemu możliwe jest lepsze zrozumienie postaci i ich codziennej pracy. Trudności w ocenie nastręcza mi jednak zapis tych zapożyczonych terminów – o ile wspomniane już blueprint czy storyboard zachowują pisownię anglojęzyczną, o tyle spolszczony – i to w dość rażący dla oka sposób – zostaje np. „materiał dedlajnowy”. Czy to omyłkowa niekonsekwencja, czy też celowy zabieg – tego nie wiem. Niemniej potrzebowałam chwili, by skojarzyć pokracznie wyglądające słowo „dedlajn” z jego właściwym znaczeniem. Część czytelników zwróci też zapewne uwagę na zapis słowa shoujo – w mandze figurującego jako shojo. Jest to oczywiście forma poprawna, ale przypuszczam, że niektóre osoby, podobnie jak ja, przyzwyczajone do shoujo, mogą poczuć się zaskoczone zapisem proponowanym przez Waneko. Pozostając jeszcze na chwilę w temacie terminologii branżowej, pewien błąd merytoryczny w tłumaczeniu wkradł się w opis stanowiska zajmowanego przez jedną z postaci. Na okładce ukrytej pod obwolutą tomiku autorka zamieściła kilka dodatkowych paneli komiksu o wydźwięku czysto komediowym. Bohaterem scenki jest Yoshiyuki Hatori, zastępca redaktora naczelnego „Emeralda”, który omyłkowo określony zostaje mianem pisarza pracującego dla czasopisma.

Ostatnią rzeczą, która zastanowi uważnych nabywców pierwszego tomu, to fakt, że nigdzie na okładce nie znajdziemy informacji o tym, że jest to właśnie tom pierwszy. Ten nietypowy zabieg wydawca tłumaczy jednak na jednej z ostatnich stron woluminu – okazuje się, że brak cyfry „1”, to wyraźne życzenie autorki, która nalegała, by w przypadku premierowej części takie oznaczenie się nie pojawiło. Jak informuje wydawca, kolejne tomy będą już numerowane w standardowy sposób.

Jak więc wypada Waneko na tle pozostałych wydawnictw, oferujących polskim czytelnikom tytuły yaoi? Na razie bardzo przyzwoicie. Poza wspomnianymi wyżej drobiazgami, publikacji jako takiej nie ma czego zarzucić, zaś wybór tego właśnie tytułu zapewne przysporzy wydawcy popularności w docelowej grupie odbiorców i – jak wiele na to wskazuje – pociągnie za sobą decyzję o wydaniu kolejnych serii z tego gatunku.

Lin, 4 marca 2015
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 2.2015
2 Tom 2 Waneko 5.2015
3 Tom 3 Waneko 1.2016
4 Tom 4 Waneko 4.2016
5 Tom 5 Waneko 7.2016
6 Tom 6 Waneko 11.2016
7 Tom 7 Waneko 2.2017
8 Tom 8 Waneko 5.2017

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
9 Tom 9 Waneko 8.2017