Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 kreska: 8/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 1
Średnia: 6
σ=0

Wylosuj ponownieTop 10

Alabaster

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1970-1971
Liczba tomów: 2
Tytuły alternatywne:
  • アラバスター
Widownia: Shounen; Postaci: Policja/oddziały specjalne; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność

Tezukowe studium czarnego charakteru. Niepiękna historia będąca próbą odpowiedzi na pytanie, czy prawdziwe piękno istnieje.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Grisznak

Recenzja / Opis

James Block miał wszystko, co potrzebne do szczęścia: sławę świetnego sportowca, pieniądze i piękną dziewczynę. Ukochana, słynna aktorka, okazała się jednak pozbawiona serca i gdy szyderczo odrzuciła jego oświadczyny, zaślepiony wściekłością Block spowodował wypadek samochodowy, trafiając w rezultacie do więzienia. Obwiniając o wszystko swój ciemny kolor skóry i niesprawiedliwość świata, pałał żądzą zemsty, która trafiła na podatny grunt – spotkany w więzieniu szalony naukowiec, doktor F, zdradził mu tajemnicę swojego wynalazku: strzelającego promieniami F pistoletu, za pomocą którego można zamieniać żywe organizmy w niewidzialne. Po wyjściu z więzienia James, podążając za wskazówkami doktora, odnalazł jego laboratorium i podjął nie do końca udaną próbę stania się niewidzialnym. W ten sposób narodził się Alabaster – opętany nienawiścią człowiek­‑potwór o niewidzialnej skórze (z widocznymi spod niej wnętrznościami), zdecydowany za pomocą promieni F i swej przestępczej organizacji wymazać z powierzchni Ziemi wszystko, co piękne.

Wątek głównego bohatera łączy się z wątkiem Ami, wnuczki doktora F, całkowicie niewidzialnej z powodu eksperymentów naukowca prowadzonych na jej ciężarnej matce. Jako urocza dziewczynka Ami wychowywała się w kochającej rodzinie pani prokurator odpowiedzialnej za skazanie doktora F. Jej dzieciństwo, i tak już trudne z powodu skrzętnie skrywanej odmienności, dodatkowo skomplikowało pojawienie się chuligana Gena: chłopak wykorzystał sekret Ami do szantażowania jej, by dla niego kradła. Ponieważ pobudki Gena nie były do końca złe (potrzebował pieniędzy dla chorej rodziny), między dziećmi zawiązała się swego rodzaju przyjaźń. Dlatego gdy chłopak trafił do więzienia, Ami była zdecydowana na wszystko, by go ocalić, nawet na przyjęcie pomocy ze strony odrażającego Alabastra. Przystała więc do jego szajki, nie podejrzewając, że będzie to dla niej droga moralnego upadku – na dodatek droga, którą podąża niecofający się przed niczym tropiciel Alabastra, agent Rock Holmes…

Chociaż zawiązanie akcji może się wydawać skomplikowane, fabuła mangi nie odbiega zbytnio od schematów znanych z filmów sensacyjnych. W Alabastrze nie brakuje takich oczywistych elementów, jak fantastyczne wynalazki czy ukryte mroczne kwatery przestępczej organizacji, a pościgi policyjne i spektakularne ucieczki prowadzą w dość szybkim tempie do tragicznego finału. Konwencja opowieści sensacyjno­‑kryminalnej z elementami science­‑fiction stanowi tu jednak tylko podłoże dla próby studium czarnego charakteru, a głębiej – dla pytań o charakterze etycznym. Dlaczego tak cienka granica oddziela dobro od zła? Jak wiele w naszej ocenie moralnej zależy od interpretacji okoliczności? Czy każda górnolotna idea (jak piękno) nie jest w istocie skażona hipokryzją?

Pytania te mają bezpośredni związek z głównymi antagonistami, Alabastrem i Rockiem Holmesem, którzy oparci zostali na zasadzie interesujących kontrastów i paradoksów. Czarnoskóry tytułowy bohater stał się częściowo niewidzialny, osiągając efekt odwrotny do zamierzonego – jego wygląd miał przestać zwracać uwagę otoczenia, a w rezultacie przyciąga wzrok o wiele bardziej niż kiedyś. Psychopatyczna osobowość Alabastra jest mocno niekonsekwentna: deklaruje, że przestał wierzyć w istnienie prawdziwego piękna, jednak uważa niewidzialną Ami za jego ucieleśnienie; na dodatek nie przeszkadza mu to ubierać dziewczynę w wykwintne suknie, które są przecież widzialnym atrybutem urody. Rock (jedna z najsłynniejszych postaci Tezukowego „systemu gwiazd”) jest agentem FBI, a więc pozornie stoi po stronie dobra, w rzeczywistości jednak jest okrutny i pozbawiony skrupułów. Jeśli cechy te zestawi się z jego młodzieńczo­‑przystojnym wyglądem i narcystycznym samouwielbieniem, można powiedzieć, że Holmes w pełni realizuje ideał „fałszywego piękna”, z którym tak bezwzględnie walczy Alabaster. Jednak co ciekawe, sam Alabaster zdaje się tego nie dostrzegać, skupiając się na eliminowaniu oczywistych symboli urody (jak gwiazdy filmowe czy modelki) oraz korupcji (jak wysoko postawieni politycy), a w Rocku widząc jedynie sprytnego przeciwnika. W związku z tym relacja między tymi bohaterami sprowadza się do schematycznego układu „przestępca – policjant”, bez wykorzystania drzemiącego w niej etycznego potencjału. Pozostałe postaci nie są już tak wyraziste, wpisując się raczej w stereotypy w rodzaju „opiekuńczy brat”, „zasadniczy prokurator”, „nawrócony złoczyńca” czy „głupawi i poczciwi pomagierzy z kryminalnej szajki”. Wyjątkiem mogłaby być Ami, którą niewidzialność stawia w obliczu niezwykle trudnych wyborów. Jest to jednak postać chwiejna, miotająca się między rolą królowej zbrodni u boku Alabastra a skrywaną w głębi duszy osobowością wrażliwej, pełnej wdzięku dziewczyny. Ostatecznie okazuje się, że nie daje ona rady udźwignąć tego brzemienia i staje się marionetką, której sznurki pociągają na przemian Alabaster i Gen – aż do ich całkowitego urwania.

Charakterystyczna dla Tezuki kreska jest przy całej swej umowności staranna i sugestywna. Szczególnie dobrze wypadają sceny pościgów, rysowane zamaszystymi, dynamicznymi pociągnięciami, oraz bójek, z okazjonalnym wykorzystaniem efektu super­‑deformed i wystawaniem postaci poza kadr. Częściowo niewidzialne postaci ludzi i zwierząt (ofiary eksperymentów Alabastra) narysowane są pomysłowo, natomiast wygląd głównego bohatera trochę mnie rozczarował. Bądź co bądź w zamyśle jest to przerażająca postać, której powinno być widać, z przeproszeniem, flaki – a tymczasem wygląda drętwo jak wyłupany z kamienia humanoidalny kloc powleczony siatką żył.

Uznawany za jeden z mroczniejszych tytułów Tezuki Alabaster wzbudził wiele kontrowersji z powodu swego pesymistycznego wydźwięku. W związku z publikacją tego tytułu autor otrzymywał mnóstwo listów od fanów, zszokowanych dużą liczbą złych bohaterów i rozczarowanych brakiem obrońcy dobra na miarę Astroboya. Rzeczywiście nie ma tu zdecydowanie pozytywnej postaci, która byłaby w stanie przeciwstawić się obsesyjnie nienawidzącemu świata Alabastrowi czy skorumpowanemu Rockowi. Nieliczne próby czynienia dobra podejmowane przez Gena i brata Ami (sprowadzające się w sumie tylko do starań o wyrwanie dziewczyny z rąk tytułowego bohatera) wypadają nieporadnie i kończą się niepowodzeniem. W efekcie dostajemy mangę, w której źli są silni, dobrzy – słabi, a wygranych nie ma. Czy to wada?

Osamu Tezuka wspominał po latach, że uważa nihilistyczny charakter Alabastra za swego rodzaju porażkę, jednak moim zdaniem słabością utworu jest raczej to, że nie do końca daje on radę się zmierzyć z poruszaną przez siebie poważną problematyką. Refleksje o naturze piękna i brzydoty, prawdy i fałszu, dobra i zła nie należą do jednoznacznych, ale w Alabastrze nie udało się ich przedstawić adekwatnie do stopnia ich skomplikowania. Wraz z narastającymi moralnymi wątpliwościami i pytaniami bez odpowiedzi czytelnik gubi się wśród kolejnych eksplozji, szalonych planów czarnego charakteru i wymachiwania pistoletem z promieniami niewidzialności. Czy to znaczy, że manga broni się chociaż jako opowieść sensacyjna? Też nie bardzo: co prawda akcja prowadzona jest wartko, ale historia słabo trzyma w napięciu, przynajmniej według dzisiejszych standardów. Również potencjał głównego bohatera nie został do końca wykorzystany. O ile pomysł na postać jest bardzo dobry, o tyle studium osobowości psychopatycznego przestępcy jest w moim odczuciu niekompletne, a motywacja Alabastra niewystarczająco wyjaśniona (nie wiadomo na przykład, co byłoby kryterium zakończenia eliminacji piękna – zamordowanie wszystkich aktorek i modelek?). W rezultacie manga zatrzymała się jakby w pół kroku między sensacją a moralitetem, nie realizując w pełni założeń ani jednego, ani drugiego. Nie znaczy to, że jest to utwór nieudany. Ze względu na opisane wyżej wady poleciłabym go jednak przede wszystkim wyrozumiałym wielbicielom starych filmów akcji, fanom dojrzalszego etapu twórczości Tezuki oraz osobom, które w czytanych przez siebie historiach szukają raczej pytań niż odpowiedzi.

nekobasu, 9 października 2013

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Akita Shoten
Autor: Osamu Tezuka