Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

4/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 4
Średnia: 5
σ=1

Wylosuj ponownieTop 10

Mars Gaiden

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1999
Liczba tomów: 1
Wydanie polskie: 2003-2004
Tytuły alternatywne:
  • Bezimienny koń
  • Jednokaratowy owoc
  • Śpiący lew
  • MARS外伝 「名前のない馬」
Tytuły powiązane:
Gatunki: Dramat, Romans
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność

Przeczytaliście Marsa, Doll i jeszcze nie macie dosyć Soryo Fuyumi? Proszę bardzo, oto kolejne trzy opowieści…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Teukros

Recenzja / Opis

Jako szczęśliwy właściciel wszystkich numerów „MangaMixu” mogę niekiedy zafundować sobie sentymentalną podróż w pierwsze lata obecnego stulecia i popatrzeć, jak też wyglądał nasz rynek mangowy w okresie największego (jak dotąd) rozkwitu. Z perspektywy czasu widać, jak bardzo zawartość magazynu odzwierciedlała ówczesną sytuację Waneko; hity w rodzaju Onizuki sąsiadują z takimi niewypałami, jak np. Tu detektyw Jeż, tworząc prawdziwy „miks”. W całym tym „miksie” częstotliwością publikacji zwraca uwagę twórczość Soryo Fuyumi. Skąd taki zapał Waneko do wydawania, czy wręcz forsowania, właśnie tej mangaczki, naprawdę trudno wyjaśnić; opublikowane u nas komiksy Soryo Fuyumi były w najlepszym razie przeciętne (vide Mars i Doll), a niekiedy zwyczajnie słabe. Do tej drugiej grupy niestety można zaliczyć cykl opowieści wydanych w Japonii pod zbiorczym tytułem Mars Gaiden, a w Polsce wydrukowanych osobno w „MangaMiksie”.

Fabuła pierwszego z opowiadań – Bezimiennego konia – bezpośrednio poprzedza wydarzenia z mangi Mars (można powiedzieć, że to taki „tom zerowy”). Do liceum, które niebawem stanie się sceną dramatu miłosnego, przybywają nowi uczniowie, świeżo upieczeni licealiści. Wśród nich jest Tatsuya Kida, którego wielkie wejście i świeży start w nowej szkole zostają kompletnie popsute przez innego nowicjusza, a mianowicie bezczelnego i jakże swobodnego Reia Kashino. Tak, Bezmienny koń to historia o tym, jak narodziła się przyjaźń pomiędzy Reiem a Tatsuyą. Nie muszę chyba dodawać, że zanim ta przyjaźń się nawiąże, potrzebne będą ekstraordynaryjne zabiegi ze strony losu (tzn. autorki), do zaangażowania gangu motocyklistów włącznie. Problem tej historii polega na tym, że nie jest to samodzielny utwór. Jako prequel do Marsa sprawdza się całkiem nieźle, jednak poza tym nie przedstawia niczego interesującego; trudno za interesującą opowieść uznać dość banalną, krótką historię o przyjaźni. Owszem, pojawiają się też i inne wątki (np. platonicznej miłości Tatsui do Kiry), ale wszystkie one wiążą się już z Marsem i dla kogoś, kto nie zna tego komiksu, będą sprawiać wrażenie urwanych, zawieszonych w próżni.

Dwie pozostałe opowieści mają tę zaletę, że nie wymagają znajomości żadnej dodatkowej mangi. W Śpiącym lwie poznajemy Isamu, nastolatka trochę zbyt chętnie pakującego się w niebezpieczne sytuacje. W krótkiej, liczącej ledwie 50 stron historii, nie ma zbyt wiele miejsca na meandry fabularne, tak więc dosyć szybko dowiadujemy się, że owo zamiłowanie do ryzyka ma źródło w bardzo silnych skłonnościach samobójczych. Podjęty przez autorkę temat jest interesujący, wykonanie – już nie. Jakby nie patrzeć, poważny problem z psychiką zostaje rozwiązany przez kilka ryzykownych eskapad z przypadkowo spotkaną dziewczyną (plus trochę banalnej, a pozytywnej filozofii życiowej). Gwoździem do trumny Śpiącego lwa jest wątek nadnaturalny, wciśnięty chyba tylko dlatego, że autorka nie miała lepszego pomysłu na zakończenie historii… W Jednokaratowym owocu mamy do czynienia z równie poważną tematyką – mianowicie rozpadem rodziny i jego wpływem na rozwój emocjonalny dzieci pochodzących z rozbitych związków. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że czytamy zwykłą mangę shoujo, więc zostaje to wszystko przedstawione w lekki i przystępny sposób, bez popadania w dramat społeczny. W każdym razie historia ta obraca się wokół dwojga nastolatków – Ruiego i Niny, znajdujących się w podobnej sytuacji życiowej. Rodzice Niny właśnie się rozwodzą, rodzice Ruiego rozwiedli się już trzy lata temu. Jak się okazuje, ojciec Niny i matka Ruiego już od dawna mieli się ku sobie i rozpad dotychczasowych związków daje im okazję, aby odnowić przerwany kilkanaście lat temu romans. Na tle tych perypetii rodzi się uczucie pomiędzy Ruim i Niną… W opowieściach zamieszczonych w Mars Gaiden dobre są fragmenty, niektóre wątki – w Jednokaratowym owocu właśnie wątek Niny i Ruiego, dwojga osób, których reakcją na problemy rodzinne było wykształcenie pancerza obojętności, jest takim elementem mogącym wzbudzić zainteresowanie. Inna sprawa, że co opowieść zyskuje na jednym wątku, traci na drugim – cała ta historia z rodzicami bohaterów trąci tandetną telenowelą, co można zrzucać na karb przyjętej przez autorkę konwencji, ale też nie daje szczególnego powodu do chwały. Ogólnie rzecz biorąc Jednokaratowy owoc to historia w swojej klasie całkiem przyzwoita i chyba najlepsza z recenzowanego zbioru. Choć muszę też przyznać, że papier, na którym została wydrukowana, był wyraźnie lepszy niż w przypadku pozostałych opowieści i kto wie, czy nie wpłynęło to na moją ocenę.

Różnice pomiędzy Jednokaratowym owocem i Śpiącym lwem, a Bezimiennym koniem widać nie tylko w konstrukcji fabuły, ale także w kresce. Pierwsze dwie opowieści to jednak typowe shoujo, z dużą ilością bieli, symbolicznym tłem, schematycznymi, pozbawionymi szczegółów sylwetkami na dalszym planie. Niewiele jest nawet rastrów, tak chętnie stosowanych w charakterze wypełniacza przez współczesnych twórców. Bezimienny koń to inna technika – autorka wyraźnie stara się, aby coś tam w tle było. A to machnie od linijki jakieś kafelki, a to wstawi fotografię pojazdu czy krajobrazu, a w najgorszym razie możemy liczyć na plamy, w zależności od okoliczności grające rolę chmur, wody albo roślinności. Za to nie zmieniają się projekty postaci – we wszystkich trzech opowieściach mamy ten sam, dosyć realistyczny typ, wyidealizowany i z niewielką ilością charakterystycznych cech. Bohaterów najłatwiej rozpoznać po fryzurach i ubraniach i całe szczęście, że autorka zapewniła odpowiednią różnorodność w tym zakresie.

Kilka słów, a może nawet cały akapit, można poświęcić polskiej edycji. Zbiór Mars Gaiden wydany został w numerach 15­‑18 „MangaMixu” (odpowiednio – Bezimienny koń w nr 15 i 16, Śpiący lew w 16 i 17, a Jednokaratowy owoc w 17 i 18). Pierwszym, co rzuca się w oczy, jest japoński układ komiksu „od prawej do lewej”. Dla czytelników tomikowego wydania Marsa może to być nielicha niespodzianka – chociaż z drugiej strony będą mieli niepowtarzalną okazję podziwiania projektów postaci zarówno w wersji japońskiej, jak i w europejskim lustrzanym odbiciu… Jak zwykle w przypadku mang drukowanych w czasopiśmie, mocną stroną wydania jest duży format, pozwalający na bardzo wygodną lekturę. Wadą, tym poważniejszą że niewystępującą w wydaniu tomikowym, są nieprzetłumaczone onomatopeje. Wszystkie opowieści zostały przełożone przez Aleksandrę Watanuki, do której pracy trudno mi przedstawić jakiekolwiek zastrzeżenia, od strony redakcyjnej komiks też prezentuje się poprawnie – kilka błędów w druku nie psuje przyjemności lektury. Tytułem ciekawostki można wspomnieć, że na okładce 15. numeru „MangaMixu” wykorzystana została ilustracja z oryginalnej okładki Mars Gaiden.

Patrząc na to, co wyżej napisałem, wydaje się, że bez pudła mogę polecić Bezimiennego konia osobom, którym spodobał się Mars. I chyba tylko im – dla kogoś, kto nie zna właściwego komiksu, Bezimienny koń będzie dziwną, urwaną opowieścią. Jednokaratowy owoc i Śpiącego lwa może w zasadzie przeczytać każdy, choć nienadzwyczajna to lektura i chyba jednak dosyć droga (7,50 zł za jeden numer magazynu, a trzeba kupić co najmniej dwa). Plus tego wszystkiego jest taki, że podobnie jak w przypadku Doll, osoba, której nie spodobały się opowieści Soryo Fuyumi, może pocieszyć się innymi mangami drukowanymi w „MangaMiksie”. W tym przypadku jest to niestety głównie „historyczna” wersja Detektywa Jeża, a więc utwór leżący dosyć daleko od shoujo. Z drugiej strony w owych Jeżach można znaleźć sporo romansu, a nawet odrobinę yaoi – więc kto wie, może się spodoba, jeżeli nie ze względu na wątki romantyczne, to chociaż na zasadzie kontrastu?

Teukros, 3 marca 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Kodansha
Wydawca polski: Waneko
Autor: Fuyumi Souryou
Tłumacz: Aleksandra Watanuki