Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Komentarze

Atak Tytanów

  • Avatar
    M
    Nanami 1.09.2017 23:16
    Opinia po dogonieniu do 96. rozdziału
    Wiele lat temu czytałam tę mangę, a że wtedy było do około 54. rozdziału, to tyle wtedy pochłonęłam – jest to mniej więcej moment, w którym kończy się obecny drugi sezon anime. Potem… jakoś odpadłam. Z perspektywy tego czasu mogę powiedzieć, że po prostu Shingeki no Kyojin to świetna manga, jeśli czyta się ją, mając dużo rozdziałów do połknięcia na raz – potrafi naprawdę wciągnąć i gna od tajemnicy do tajemnicy i trudno się oderwać. Jednocześnie, jeśli trzeba czekać na kolejny rozdział… zmienia się na bardzo ciężkostrawną. Ogrom wątków, złożoność, wiele nowinek, a przede wszystkim to, że każdy nowy wątek trwa bardzo wiele rozdziałów… powoduje, że zanim się on zakończy to czytelnik się męczy i męczy i mało co pamięta z poprzednich informacji. To nie pomaga.
    Kreska z pewnością się poprawiła na przestrzeni tylu rozdziałów. Acz pewna prawidłowość jest zachowana – czyli postaci w statyce obecnie wyglądają okej, natomiast sceny ruchu, dynamiczne, czy tła są… no cóż, nie rozpieszczają.
    Co jednak jest absolutnie niesamowite w tej serii, to świat przedstawiony. Z pozoru prosty – ostatki ludzkości żyjące za wielkim murem, oblężone przez bezmózgie tytany, których jedynym celem jest zeżarcie ludzkości. I to wystarcza, by stworzyć niesamowity klimat, w którym ludzkość walczy o przetrwanie i jest absolutnie przyparta do muru. Świat sam w sobie całkiem spójny, ciekawy, nikt nie mógłby narzekać, gdyby tak właśnie było. A potem… a potem dzieją się rzeczy niesamowite. Otóż autor mówi – nie, oj nie. Ja wam pokażę, jak bardzo się mylicie. Nie po to wam podrzucałem wskazówki, by na tym poprzestać. Ja wam pokażę, że sytuacja nie była wcale taka beznadziejna – zawsze może być gorzej. Tu wiele rzeczy ma wytłumaczenie. I tutaj chyba nastąpił rozłam w fandomie, bo klimat się diametralnie zmienia… Ja sama mam mieszane odczucia. Z jednej strony – mają rozmach; z drugiej – ogromny dysonans między tym, co obecnie prezentowane było, a tym, co zostaje ujawnione.
     kliknij: ukryte 
    I pierwszy tom nigdy już nie będzie taki sam… ciekawe tylko kiedy wreszcie w najnowszej akcji pojawi się Eren i spółka? Od wielu rozdziałów nic o nich nie było słychać, a „timeskip” był potężny… Mam nadzieję, że dotrwam chociaż do tego momentu, bo obawiam się, że znów „odskoczę” od tej mangi na dłuższy czas, by potem pożreć ją w całości. Bo jest dobra, naprawdę dobra. Niesamowicie zaskakująca. Bezwzględna i okrutna. A przy tym logiczna.
    Na początku dawałam jej 9/10, potem jak zwolniło tempo, to 6/10. Ale teraz myślę, że jakieś 7,5/10.
  • Avatar
    M
    Lenneth 9.12.2016 16:54
    Uch
    Powoli tracę cierpliwość do tej mangi. Nie wiem, co gorsze: koślawo narysowane sceny akcji i takie przeskoki, że czasem nie wiadomo, co jest grane, czy ściany, ściany, ściany tekstu z ostatnich rozdziałów, tych flashbackowych. Nawet nie przypuszczałam, że teoretycznie spektakularne zwroty akcji i wyjaśnienia można podać w taki sposób, że muszę czytać sobie dialogi na głos, żeby móc w ogóle się na nich skupić.
    • Avatar
      Rinsey 10.12.2016 23:09
      Re: Uch
      Naprawdę aż tak źle Ci się czyta te flashbacki? Ja pochłaniam chapter za chapterem, ale już dawno przyznałam sama przed sobą, że w temacie tego tytułu, mam klapki na oczach ^^'

      A kreski będę bronić. Względem pierwszego rozdziału Isayama zrobił ogromny postęp :)
  • Avatar
    M
    WcaleNieSpike 15.11.2016 16:52
    Tak jak niektórzy pisali, recenzja chyba trochę za wcześnie. Zwłaszcza że ostatnie chaptery odpowiedziały na bardzo dużo pytań które fani mieli właściwie od początku mangi.
    • Avatar
      C.Serafin 16.11.2016 21:54
      Prawda. Wiem, że to okropne i nudne zgadzać się z czytelnikami, jednak dla osób będących na bieżąco moja recenzja pewnie jest mocno wybrakowana i nieaktualna. Nie tylko za względu na zwroty akcji, wśród których najnowszy z rozdziałów 85­‑87 kompletnie wywraca fabułę na opak, jednocześnie zachowując logiczność wydarzeń i tłumacząc mnóstwo dziwnych faktów. Aż szkoda, że mając tak ciekawe i nierozczarowujące odpowiedzi, autor czeka do ostatniej chwili by je wyjawić. Takie poprowadzenie fabuły jest dobre dla kryminałów, a nie bitewniaka dark fantasy, rysowanego od wielu lat. Choć przeczytanie pierwszego tomu po tym wszystkim robi piorunujące (!) wrażenie. Nie tylko ze względu na kreskę.

      Kompletnego napisania od nowa wymaga też akapit poświęcony postaciom. Głównie ze względu na bardzo przedmiotowe traktowanie postaci, a w szczególności trójki głównych bohaterów, chwilami sprawiających wrażenie dodanych na siłę. Autorowi ewidentnie bardziej zależy na prowadzeniu fabuły, niż na własnych bohaterach i chętnie odsuwa ich na bok, nie troszcząc się o rozwój relacji i charakterów. Powiedzmy sobie szczerze – ile razy w ciągu ostatnich tomów Mikasa miała okazję wyjść z roli fruwającego terminatora i okazać trochę osobowości? Raz?

      Mimo to jestem zadowolony z własnego tekściku. Ukazał się w czasach, gdy Atak Tytanów był w Polsce kompletnie nieznany, a możliwość jego wydania przez JPF – żadna. Od tego nabił portalowi Tanuki mnóstwo dodatkowych odsłon, zachęcił JPF do zakupu licencji i pewnie nieco zwiększył sprzedaż tomików oraz służył pomocą czytelnikom. Może nie są to ogromne osiągnięcia, ale wystarczą mi w zupełności.

      Nowa recenzja będzie jednak niezbędna, tym bardziej, że manga powoli zbliża się do końca. Zaś nowy tekst na pewno zastąpi dotychczasowy jako recenzja główna. Są jacyś chętni?
      • Avatar
        l 8.02.2017 01:19
        "
        C.Serafin napisał(a):
        Aż szkoda, że mając tak ciekawe i nierozczarowujące odpowiedzi, autor czeka do ostatniej chwili by je wyjawić. Takie poprowadzenie fabuły jest dobre dla kryminałów, a nie bitewniaka dark fantasy”


        Taki argument możesz zarzucić do każdej serii za niepodawanie wcześnie odpowiedzi. Ta manga to również ma tag „Mystery” i autor nie ma absolutnie żadnego zobowiązania podawać jednych z bardzo ważnych odpowiedzi na początku mangi tylko dlatego, bo jakiś recenzent jest na tyle niecierpliwy, że musi już musi pisać recenzje o niekompletnej mandze. Do tego jeszcze używa rzeczy niewyjaśnionych jako przytyk, by coś tej serii zarzucić. Zresztą podawanie wcześniej odpowiedzi zamieniłoby tę serię w zwykłe zabijanie dużych golasów bez fabuły.
  • Avatar
    M
    wer 19.08.2015 13:20
    Zdecydowanie za wcześnie wyszedłeś z tą recenzją, bo uznałeś za wadę sprawę z dzieciństwem, które będzie pewnie wyjaśnione. Ala eksperyment na Erenie, który miał problemy emocjonalne, czy coś takiego, tak jak wielu uważało, że Mikasa jest za silna z niewiadomych powodów, a autor mangi do tego wrócił, więc to wszystko jest zaplanowane i ma logiczne wyjaśnienie.
  • Avatar
    M
    Twelve 16.12.2014 01:26
    Ciekaw jestem co planuje Kenny, w końcu wiemy o nim tylko tyle, że  kliknij: ukryte  Z chaptera na chapter mamy coraz więcej pytań, a odpowiedzi prawie żadnych, ewentualnie jakieś cząstkowe, które nie za wiele mówią. Mogliby zakończyć już te polityczne podchody i zacząć rozwiązywać te wszystkie niewyjaśnione wątki. Jest tak wiele zagadek, a autor wciąż pakuje tutaj więcej i więcej…

    Jeszcze mam taką mało teorię, która może kogoś zaciekawi.  kliknij: ukryte 



  • Avatar
    M
    T80NC31 15.12.2014 02:39
    Atak Tytanów TOM 3 (c:
    Czyta się świetnie, aczkolwiek boli fakt że słowa nie mieszczą się w dymkach. Papier i jakoś druku jak w poprzednich dobra, klej dobrze trzyma, obwoluta ok. Akcja to praktycznie przekonanie dowództwa że Eren nie jest wrogiem (w wielkim skrócie) oraz rozpoczynanie misji „weź i przynieś”. Druga sprawa jak to jest że manga została wydana w października, a na półki Empika trafiła dopiero pod koniec grudnia, serdeczny palec dla tej księgarni.
    • Avatar
      Orihimcia 15.12.2014 19:02
      Re: Atak Tytanów TOM 3 (c:
      To nie jest chyba wina Empika. Zawsze mangi JPF tak późno przychodzą. Mangi innych wydawnictw pojawiają się po kilku dniach od premiery ;D
  • Avatar
    M
    Twelve 11.10.2014 22:32
    Czyli ten klucz  kliknij: ukryte , jeżeli się mylę to niech ktoś mnie oświeci.
    • Avatar
      Kanivaru 14.10.2014 20:23
      Nie wydaje mi się, ale teraz zastanawiam się, czy coś przegapiłem. P:
  • Avatar
    M
    Kanivaru 7.10.2014 01:52
    62 rozdział
    Co się właśnie stało????????//
    W każdym razie ostatnio same zwroty akcji i chociaż co miesiąc czekam na nowy rozdział, to za każdym razem trzęsę portkami na to co się zaraz stanie, bo niczego nie można się spodziewać a nawet jeśli, to Isayama już dba o to by podać to w jak najbrutalniejszy sposób.
    Dziękuję.
    • Avatar
      Szarka 10.10.2014 00:56
      Re: 62 rozdział
      twist faktycznie spory XP  kliknij: ukryte 
    • Avatar
      Maciejka 10.10.2014 17:14
      Re: 62 rozdział
      Akurat ten zwrot akcji dało się przewidzieć i nie jestem nim jakoś bardzo zaskoczona, niemniej fajnie wyszło; jak ktoś na to nie wpadł, to pewnie nieźle się zdziwił.
      • Avatar
        Kanivaru 10.10.2014 19:02
        Re: 62 rozdział
        Jeśli chodzi o motyw kliknij: ukryte  Ale na pewno nie spodziewałem się, że stanie się to w takich okolicznościach! Sam wygląd Erena po tej informacji (bodajże ostatnia strona rozdziału) mnie dobił. Już to gdzieś widziałem.  kliknij: ukryte  I wtedy jego rozpacz przybrała postać nienawiści do stworzeń, które ją przyniosły. A teraz? Kiedy kliknij: ukryte  Eren jest jednym z tych bohaterów, których nigdy nie chcę zobaczyć w sytuacji, gdzie zaczynają obwiniać czy nienawidzić siebie. Eren, walcz. .///.
        • Avatar
          Maciejka 10.10.2014 20:16
          Re: 62 rozdział
           kliknij: ukryte 
          • Avatar
            Kanivaru 8.11.2014 17:14
            Re: 62 rozdział
            W 63 okazuje się, że tamten rozdział był dopiero wstępem do traumatycznych wiadomości dla Erena. Nice.
            • Avatar
              Maciejka 8.11.2014 18:05
              Re: 62 rozdział
              Rzeczywiście. Martwię się, jak Eren się po tym pozbiera; nie chciałabym emowania…

              I przy okazji wychodzi na jaw,  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    M
    T80NC31 4.10.2014 04:19
    Atak Tytanów TOM 2 :-)
    Sporo czasu minęło od wydania pierwszego tomu. Zastanawia mnie czy, aby na pewno tłumaczy to pan D. Wulgaryzmy są umiejętnie używane. Obwoluta jest z cieńszego papieru przez co zdążyła się już zniszczyć. Ogólnie nie rozumiem czemu obwoluta tomu 2 jest gorsza, może tom pierwszy się dobrze nie sprzedał idk. Historia jest niesamowita, budzi nadal emocje lekturą jest dość krótka i spokojne przeczytanie całości zajmuje około 30­‑35 minut. Mam tylko cichą nadzieje że następny tom ukaże się szybciej.
    • Avatar
      ukloim 4.10.2014 11:03
      Re: Atak Tytanów TOM 2 :-)
      Przecież obwoluta jest taka sama, nic się w tej kwestii raczej zmienić nie mogło. Najwidoczniej to z twoim egzemplarzem coś jest nie tak, zawsze zdarzy się jakiś źle wydrukowany tomik :P
  • Avatar
    Pl
    T80NC31 28.08.2014 01:33
    Atak Tytanów TOM 1 [-:
    Bardzo się cieszę z zakupu. Tłumaczenie dobre, wydanie i format ok. Trochę boli przesuwanie premiery drugiego tomu. Tomik miał się ukazać w na początku sierpnia, później pod koniec, a ostatecznie ma mieć premierę 4 września, co trochę boli (bo premiera według polityki JPF to wysłanie do sklepów oraz osób zamawiających pre­‑older)tym bardziej jak się kupuje w empiku.
  • Avatar
    M
    Sajo 18.08.2014 13:01
    Nuda
    Cała akcja z tytanami do tej pory była mocno napięta.
     kliknij: ukryte 
    I o ile na brak akcji nie możemy narzekać nawet teraz, to brakuje mi tu czegoś… brakuje mi smaczków.  kliknij: ukryte 
    Cała ta wojna  kliknij: ukryte 
    Liczę na to, że to się zmieni w następnych chapterach, a cała ta saga, która teraz trwa, szybko się zakończy.
  • Avatar
    Pl
    Sezonowy 15.06.2014 14:12
    Tłumaczenie, dialogi
    Trzymam w ręku pierwszy tom polskiego wydania i zastanawiam się nad tym, w jaki sposób pracuje umysł tłumacza przekładającego na język polski japońskie nazewnictwo, jeśli nie bierze pod uwagę funkcjonalności takiego przekładu. Czy próbował czytać na głos tekst, który będzie umieszczany w dymkach i zastanawiał się nad tym, czy w dosłownym przekładzie słowa i zdania będą brzmiały naturalnie? Mam co do tego duże wątpliwości. Podam jeden, z mego punktu widzenia najbardziej irytujący przykład.

    Nazwa sprzętu umożliwiającego dokonywanie skoki i ataki z powietrza została przetłumaczona jako „sprzęt do manewrów przestrzennych”. Niby nic, czyta się bez problemu i wiadomo o co chodzi, ale w języku polskim ta nazwa to aż trzydzieści liter! Zajmuje przynajmniej połowę dymka, w którym zostaje użyta. A spróbuj włożyć ją w usta postaci, która wydaje komendy w boju. „Szybko! Podaj mi mój sprzęt do manewrów przestrzennych!” albo „Mój sprzęt do manewrów przestrzennych nie działa!” Czy to brzmi naturalnie? Nie. Dla porównania: w angielskim tłumaczeniu brzmi znakomicie: „3D gear”. Nie można było w skrócie nazwać tego sprzętu po prostu Sprzętem, przez duże S, zwłaszcza w dialogach? Tym bardziej, że chodzi o terminologię wojskową, gdzie skróty i uproszczenia są podstawą funkcjonalności języka? Do starszego sierżanta sztabowego nikt nie zwraca się per „panie starszy sierżancie sztabowy” tylko „panie sierżancie”.

    Albo komenda nakazująca ruszanie do boju: „rozpocząć manewry przestrzenne!”, zamiast zwykłego „do ataku!” Może i dobrze wygląda w podręczniku taktyki, ale w ustach dowódcy, na polu bitwy? („Przepraszam, panie starszy sierżancie sztabowy, bo nie dosłyszałem ostatniego słowa: to jakie manewry mamy rozpocząć?”)

    Moje negatywne wrażenie w trakcie czytania dodatkowo potęgowała ogólna „niepotoczność” języka używanego przez bohaterów i kanciastość zdań sprawiających wrażenie, jakby poświęcono im za dużo uwagi w procesie tłumaczenia, przez co stały się przekombinowane i straciły naturalną lekkość zwyczajnej mowy, przede wszystkim w ustach dzieci i nastolatków. Chwilami naprawdę trudno się czyta zdania, które już pojedynczo sprawiają wrażenie dziwnie kanciastych, a już gdy układają się w dialog brzmią wręcz nienaturalnie. Jestem przekonany, że czytanie na głos, tego co się napisało, bardzo pomogłoby w pisaniu i tłumaczeniu dialogów. Może następnym razem?
    • Avatar
      Pawel Dybala 15.06.2014 19:35
      Re: Tłumaczenie, dialogi
      Dzień dobry, tu tłumacz. Dziękuję za konstruktywną krytykę.

      Co do sprzętu do manewrów – zauważmy, że w oryginale nazwa też jest stosunkowo długa, bo ma aż sześć znaków kanji. Choć lepiej przeliczyć to na standardowe jednostki trwania dźwięku w fonetyce, czyli mory. Japońskie „rittai kidou souchi” ma ich 10, podczas gdy polskie tłumaczenie – 8. Przy czym nic nie stoi na przeszkodzie, by skracać tę nazwę do „sprzęt do manewrów” lub, jeśli kontekst będzie jasny, nawet do samego „sprzęt” (dodajmy, że termin japoński skracany, z tego, co pamiętam, nie bywa).

      „Rozpocząć manewry przestrzenne” -> tak, w oryginale tak się właśnie wysławiają. To jest wojsko, muszą być precyzyjni i formalni. „Do ataku” nie musi oznaczać manewrów przestrzennych, a manewry przestrzenne nie muszą oznaczać ataku. Gdyby w oryginale było coś mniej sztywnego, a bardziej naturalnego, tak by zostało przełożone.

      Co do innych „nienaturalnie brzmiących” zdań – czy mógłbym prosić o przykłady? Łatwiej będzie się do nich odnieść.
      • Avatar
        El mara 15.06.2014 22:00
        Re: Tłumaczenie, dialogi
        Manwer przestrzenny, jedeno z najlepszych określeń w tej mandze. Oby więcej takiego przekładu.
      • Avatar
        Sezonowy 15.06.2014 22:17
        Re: Tłumaczenie, dialogi
        Jakie miłe zaskoczenie, że na swój komentarz niespodziewanie mogę przeczytać odpowiedź ze strony Tłumacza!

        Kwestię „niepotoczności” trudniej wyjaśnić na przykładach, bo to, co dla jednego brzmi naturalnie i płynnie, dla drugiego takim może nie być. Jak pisałem wcześniej, bardzo pomaga wypowiadanie kwestii dialogowych na głos. Czy w ten sposób skonstruowana wypowiedź brzmi naturalnie czy nie? Oczywiście, z zastrzeżeniem, że to kwestia indywidualnej wrażliwości i to co dla mnie brzmi dziwnie czy niezręcznie, niekoniecznie musi być takim dla innego czytelnika, ale mimo to postaram się podać kilka przykładów.

        1. Rozdział 1 (strony nie są numerowane, dlatego nie mogę podać dokładnego umiejscowienia tekstu), kwestia wykrzyczana przez matkę Brauna, kiedy zwrócono jej „resztki” syna:

        - Nawet jeśli nie dokonał żadnych bohaterskich czynów to jego śmierć na pewno przyczyniła się do zwycięstwa ludzkości!!!

        Czy ta kwestia brzmi naturalnie? Widzę przynajmniej trzy „wielkie” słowa (podkreślone przeze mnie) sprawiające, że zdanie brzmi aż za bardzo patetycznie, jakby wzięte wprost z okolicznościowego przemówienia na akademii „ku czci”.

        2. Ten sam rozdział, Eren z wiązką chrustu na plecach, za sprawą Mikasy ląduje na ziemi.

        - Zwariowałaś!? Co ty wyprawiasz!? Rozwaliłaś nasz chrust…!

        Mam wrażenie, że chrustu nie da się „rozwalić”, za to na pewno można go rozsypać. Rozwalić można co najwyżej pryzmę czy stertę chrustu ale sam chrust? W takiej formie, jak w mandze, brzmi to – moim zdaniem – co najmniej niezręcznie.

        3. Ponownie w tym samym rozdziale, bohaterowie rozmawiają siedząc nad brzegiem kanału. Kwestia Armina:

        - Zgodnie z polityką rządu królewskiego, samo zainteresowanie światem zewnętrznym uważa się za swojego rodzaju tabu.

        Mam wrażenie, że nie brzmi to jak jak spontaniczna wypowiedź dziecka, a bardziej jak formalna formułka wyjęta z obwieszczenia administracji. Czy takim językiem rozmawiają między sobą dwunastolatkowie? „Zgodnie z polityką rządu” – zaraz widzę dorosłego polityka wygłaszającego przemówienie w Sejmie, sypiącego z kartki gładkimi, wcześniej dopieszczonymi zdaniami. Trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że Eren i spółka posługują się językiem dorosłych i mają w tym nienaturalną wręcz wprawę.

        Na tych trzech pierwszych z brzegu przykładach z pierwszego rozdziału poprzestanę, bo wyliczanie wszystkich fragmentów tekstu, które budzą moje wątpliwości zajęłoby więcej miejsca, a przecież nie chodzi o wymienianie ich punkt po punkcie, a tylko o zaprezentowanie przykładów świadczących o tym, dlaczego w moich uszach język, którym posługują się bohaterowie, „zgrzyta”. Chciałbym móc napisać bardziej konstruktywny komentarz, ale do tego brakuje mi odpowiedniej wiedzy, by przedstawić bardziej rzeczowe argumenty. Tak jak pisałem wcześniej, sprawa opiera się na wrażeniu, mimo to mam nadzieję, że przedstawiłem swój punkt widzenia w miarę składnie i wyraźnie, choć po amatorsku.

        Jednocześnie proszę nie traktować mojego komentarza jako zarzutów, do których należy się odnieść, a jedynie jako opinię ze strony szeregowego czytelnika. Trudno dyskutować na temat czegoś tak ulotnego jak wrażenie, którego przecież nie da się zmierzyć ani zważyć a już sam fakt, że moje uwagi zostały zauważone i rozważone (niezależnie od rezultatu tych rozważań), sprawił mi wielką satysfakcję.
        • Avatar
          Anonim 16.06.2014 11:55
          Re: Tłumaczenie, dialogi
          Ale zdajesz sobie sprawę, że tłumacz TŁUMACZY, a nie wymyśla te dialogi? Jak autor napisał takie suchary to tłumacz ma za zadanie przerobić wszystko wedle swojego widzimisię, bo wie lepiej niż twórca?
          • Avatar
            El mara 16.06.2014 12:11
            Re: Tłumaczenie, dialogi
            Nie, to fani wiedzą lepiej niż twórca i tłumacz razem wzięci. Przykładowo sprawa z DN, gdzie polscy otaku chcieli mieć imię Raito. Nie pomogły tłumaczenia polskiego tłumacza, japońskiego wydawcy i samego autora , że Light jest poprawnym, jedynym i słusznym imieniem. No cóż, otaku wiedzą najlepiej.
          • Avatar
            Sezonowy 16.06.2014 14:21
            Re: Tłumaczenie, dialogi
            Ale zdajesz sobie sprawę, że tłumacz TŁUMACZY, a nie wymyśla te dialogi?


            Oczywiście, że zdaję sobie sprawę. Tytuł mojego pierwszego komentarza brzmi „Tłumaczenie, dialogi” i odnosi się do dwóch kwestii. Moje największe wątpliwości dotyczyły tego, czy wierne tłumaczenie z japońskiego na polski jest tłumaczeniem dobrym i funkcjonalnym (patrz: trzydziestoliterowa nazwa Sprzętu na pół dymka, a do tego jeszcze spróbuj posługiwać się taką nazwą na co dzień).

            Natomiast w drugim komentarzu odpowiadam już bezpośrednio na pytanie dotyczące dialogów:

            Co do innych „nienaturalnie brzmiących” zdań – czy mógłbym prosić o przykłady?


            Ponieważ stopka redakcyjna wymienia osoby odpowiedzialne za korektę domyślam się, że ostateczne brzmienie dialogów jest owocem pracy zbiorowej tych osób i tłumacza. I z powodów, które wymieniłem, ten owoc niespecjalnie mi smakował. Być może to tylko kwestia gustu, ale starałem się moje zdanie konstruktywnie uargumentować na wypadek, gdyby jednak było coś na rzeczy.

            Podobno tłumaczenia są jak kobiety – wierne nie są piękne, piękne nie są wierne. Trudno zrobić coś pięknego z materiału wyjściowego niskiej jakości, ale wydaje mi się, że w tłumaczeniu można przynajmniej największe babole poprawić. Nie po to, żeby było dokładnie tak jak w oryginale, ale po to, żeby przyjemnie się czytało i żeby manga nie była wyłącznie książeczką z obrazkami do oglądania.
        • Avatar
          Tablis 16.06.2014 14:06
          Re: Tłumaczenie, dialogi
          Ciekawa opinia, po części się zgodzę – język może sprawiać takie wrażenie. Zasadne jest pytanie, jak było w oryginale, niestety nie mamy do niego dostępu. Jednak, nawet jeśli tak było, to czy taki język zasługuje na krytykę? Obserwujemy w końcu świat wykreowany przez autora, a jego postacie mówią takim językiem, jakim mu się podoba. Nie wiemy jak wygląda język potoczny i dziecięcy w świecie tak silnie zmilitaryzowanym jak ten w Shingeki­‑no Kyojin. Oczekuje się, że były prosty, potoczny i wulgarny (jak na nasze standardy), ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby autor (i pośrednio tłumacz), nasze oczekiwania rozbijał.

          Pamiętajmy też, że po przeczytaniu pierwszego tomu mamy dostęp do niewielkiej próby z tego języka, a jako że ten jest różnorodny, trudno o pewną opinię.

          Czego za mało widzę w tym tomie, to klimatu, który wyróżniałby sposób komunikacji postaci, ten świat jest w końcu bardzo specyficzny. Ten wydawał mi się niemal identyczny jak np. w Fullmetal Alchemist, gdzie panuje przecież zdecydowanie inny nastrój. W tym przypadku nie można winić oryginału, bo to rzecz tak specyficzna i kulturowo osadzona, że tłumacz musi to wykreować praktycznie od podstaw. Paradoksalnie sztywność niektórych fraz w tym pomaga, dodając im specyfiki właśnie. Jest to w końcu świat trzymany w żelaznym rygorze, można sobie wyobrazić, że postacie trzymają go nawet w kryzysowych sytuacjach, i nawet kosztem efektywności.
          • Avatar
            Sezonowy 16.06.2014 14:28
            Re: Tłumaczenie, dialogi
            A propos języka oryginału: cała moja znajomość procesu tworzenia mangi sprowadza się do tego, że oglądałem Bakumana. I nie przypominam sobie, żeby we wszystkich pokazanych tam zespołach rysowników, literników itd. była choć jedna osoba odpowiedzialna za pisanie bądź korektę dialogów. I nie mam tu na względzie poprawy błędów ortograficznych. Takagi, jako scenarzysta byłby tu wyjątkiem, a i tak nie mamy pewności, czy bohaterowie przygód, które wymyślił, nie „rozwalali chrustu”. :)
        • Avatar
          Pawel Dybala 17.06.2014 09:47
          Re: Tłumaczenie, dialogi
          A mnie z kolei cieszy fakt, że dla odmiany mam do czynienia z krytyką konstruktywną. Więc dziękuję raz jeszcze i przechodzę do rzeczy.

          -------
          1. Rozdział 1 (strony nie są numerowane, dlatego nie mogę podać dokładnego umiejscowienia tekstu), kwestia wykrzyczana przez matkę Brauna, kiedy zwrócono jej „resztki” syna:
          - Nawet jeśli nie dokonał żadnych bohaterskich czynów to jego śmierć na pewno przyczyniła się do zwycięstwa ludzkości!!!
          Czy ta kwestia brzmi naturalnie? Widzę przynajmniej trzy „wielkie” słowa (podkreślone przeze mnie) sprawiające, że zdanie brzmi aż za bardzo patetycznie, jakby wzięte wprost z okolicznościowego przemówienia na akademii „ku czci”.
          -------
          I tak właśnie miały brzmieć. W oryginale matka rzuca tekstami właśnie jakby się nasłuchała propagandowych tekstów (np. jinrui no hangeki no kate ni natta). Możliwe, że tak właśnie było i powtarza to, co np. wiele razy słyszała bądź czytała w jakichś obiegówkach, tego nie wiem. Jedno jest pewne – brzmi to z deka patetycznie.

          -------
          2. Ten sam rozdział, Eren z wiązką chrustu na plecach, za sprawą Mikasy ląduje na ziemi.
          - Zwariowałaś!? Co ty wyprawiasz!? Rozwaliłaś nasz chrust…!
          Mam wrażenie, że chrustu nie da się „rozwalić”, za to na pewno można go rozsypać. Rozwalić można co najwyżej pryzmę czy stertę chrustu ale sam chrust? W takiej formie, jak w mandze, brzmi to – moim zdaniem – co najmniej niezręcznie.
          -------
          Hm. Czy ja wiem? Jeśli się niesie związaną pakę chrustu, to chyba da się ją rozwalić, nie? : )

          -------
          3. Ponownie w tym samym rozdziale, bohaterowie rozmawiają siedząc nad brzegiem kanału. Kwestia Armina:
          - Zgodnie z polityką rządu królewskiego, samo zainteresowanie światem zewnętrznym uważa się za swojego rodzaju tabu.
          Mam wrażenie, że nie brzmi to jak jak spontaniczna wypowiedź dziecka, a bardziej jak formalna formułka wyjęta z obwieszczenia administracji. Czy takim językiem rozmawiają między sobą dwunastolatkowie? „Zgodnie z polityką rządu” – zaraz widzę dorosłego polityka wygłaszającego przemówienie w Sejmie, sypiącego z kartki gładkimi, wcześniej dopieszczonymi zdaniami. Trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że Eren i spółka posługują się językiem dorosłych i mają w tym nienaturalną wręcz wprawę.
          -------

          No i tu znowu mamy podobne zjawisko – w oryginale też jest poważnie. Zresztą, Armin momentami tak właśnie mówi. Pamiętajmy, że jest to chłopak oczytany i nad wiek inteligentny, więc nic dziwnego, że posługuje się takim słownictwem. W oryginale też mamy sformułowania typu “seifu no houshin” czy “mirai eigou anzen” – przeciętny japoński nastolatek też takich nie używa. Słowem, jest to stylistyka dopasowana do postaci.

          Hm, chyba tyle ode mnie. Mam nadzieję, że chociaż trochę rozwiałem wątpliwości. Pozdrawiam.
          • Avatar
            Sezonowy 17.06.2014 14:24
            Re: Tłumaczenie, dialogi
            Dziękuję za pouczające doświadczenie jakim była możliwość spojrzenia oczyma tłumacza na kwestie budzące zastrzeżenia. Tym bardziej fajne, że nieoczekiwane.

            Co prawda, wątpliwości pozostają tam gdzie były, a ja upewniłem się, że wciąż jestem umiarkowanym przeciwnikiem wiernego sposobu tłumaczenia, ale teraz wiem na pewno, że sięgnę po drugi tom polskiego wydania choćby tylko po to żeby przekonać się, jak będzie mi się czytało dialogi. Tym bardziej, że po obejrzeniu anime mam bardzo złe zdanie na temat uniwersum i fabuły SnK, a mangę kupiłem tylko dlatego, żeby przekonać się, w jaki sposób przetłumaczono nazwy własne i terminologię wojskową, z myślą o ewentualnym napisaniu szyderczego fanfika.

            Życzę owocnej pracy i pozdrawiam.
  • Avatar
    M
    Lenneth 6.11.2013 17:35
    Im dalej, tym lepiej
    Początkowo byłam skłonna dać „Shingeki no Kyojin” 3 punkty na 10 możliwych. W miarę lektury kolejnych tomów ocena systematycznie rosła, aż dojechała do 7/10 – i niewykluczone, że jeszcze wzrośnie, ale to już zależy od dalszych pomysłów autora.

    Dwie rzeczy, które w tej mandze z pewnością trzymają poziom, to dynamiczne, widowiskowe walki oraz fabuła, obfitująca w nieustanne, naprawdę nieprzewidywalne, a przez to ciekawe zwroty akcji. Świat przedstawiony, początkowo pełen dziur, z czasem zaczyna nabierać wewnętrznej logiki: wyjaśnia się chociażby kwestia budowy olbrzymich murów. Oczywiście, naciągane elementy, jak na przykład nadludzka odporność bohaterów i ich wierzchowców na zmęczenie, występują nadal, ale nie jest to nic, na co w shounenie nie można by przymknąć oka.

    Nierówne są natomiast kreska, kadrowanie i po części również sposób prowadzenia fabuły. Pierwsze dwa­‑trzy tomy wołają pod tym względem o pomstę do nieba. Anatomia zwierząt i ludzi leży i kwiczy; ci ostatni są narysowani tak koślawo, że miałam poważne trudności z rozróżnianiem poszczególnych postaci drugoplanowych. Sam układ kadrów w scenach walki oraz poszarpana chronologia wydarzeń do spółki z mało czytelnie wprowadzanym retrospekcjami sprawiają, że gdyby nie znajomość serialu, miałabym również problem z załapaniem, co dzieje się w poszczególnych scenach. Z czasem bardzo się to poprawia. Zdeformowani – celowo i z bardzo dobrym efektem – pozostają wyłącznie szeregowi tytani.

    Na chwilę obecną nie mogę dać tej serii wyższej noty głównie ze względu na bohaterów. Owszem, jest ich wielu i każdy jakoś się wyróżnia, ale nie są to żadne porywające osobowości o skomplikowanych motywacjach. Eren, jak na głównego bohatera shounena przystało, wciąż wyciera sobie twarz naiwnymi ideałami (w jego przypadku: zemstą za wszelką cenę), dużo krzyczy, a przede wszystkim najczęściej najpierw robi, dopiero później myśli (o ile w ogóle), choć w ostatnich tomach zaczął jakby częściej panować nad wybuchowym temperamentem i używać głowy. O Arminie można powiedzieć właściwie tylko tyle, że jest inteligentny i oddany przyjaciołom. Dziwię się natomiast sama sobie, jak bardzo odpowiada mi Mikasa, zwłaszcza że z reguły nie przepadam za postaciami, które budują swoje życie wyłącznie na cudzym życiu. Niemniej jednak, 95% żołnierzy tak mocno dostaje od tytanów w tyłek, że dobrze jest mieć przynajmniej jedną postać, na którą można liczyć podczas walki. Z tego samego powodu polubiłam Leviego, choć jego również ze względu na charakter – mam słabość do postaci, nazwijmy to, honorowych, ale szorstkich w obyciu.
    Wrogowie… wrogowie są dobrzy o tyle, że świetnie mi się ich nienawidzi jako zdrajców, szpiegów i morderców. Mam tylko nadzieję, że autor mangi doda im w końcu jakieś wiarygodne motywy postępowania.

    Na koniec moja prywatna sugestia dla wszystkich, którzy zaczęli od obejrzenia anime, teraz pragną poznać ciąg dalszy, a nie są przy tym zapalonymi maniakami tytułu: zacznijcie od rozdziału 32., w którym rozpoczyna się walka z  kliknij: ukryte . Wcześniejsze wydarzenia pokrywają się z anime, a ich przewidywalność oraz początkowo paskudna kreska sprawiają, że przedzieranie się przez setki stron bardziej męczy, niż bawi. Od miejsca w którym urywa się serial, jest już tylko ciekawiej i lepiej.
  • Avatar
    M
    Ali99 27.09.2013 19:15
    Tajemnica za tajemnicą
    Bohaterowie są „prawdziwi”, mianowicie mają cechy ludzkie i rzeczywiste, reagują jak prawdziwy człowiek, czego w wielu mangach brak.  kliknij: ukryte 
    Wraz z rozwojem akcji, która na samym początku wydawała się prostą koncepcją, czytelnik dostaje zestaw nierozwiązanych pytań w zatrważającej ilości. Pojawiają się kolejne szokujące i kompletnie nie dające się przewidzieć wydarzenia. Opad szczęki gwarantowany. Myślę, że autor z całą pewnością ma już cały schemat mangi w głowie, opracowany w najdrobniejszych szczegółach.
    Ode mnie póki co 8/10, bo nie lubię przeładowania tajemnicami bez żadnych odpowiedzi.
  • Avatar
    M
    Haido_Hyde 26.09.2013 17:31
    Pytanie o jakość dalszych ttomów.
    Mam pytanie do bardziej obeznanych w tym tytule i którzy są w miarę na bieżąco. Jestem obecnie po 4 tomach. Jak z poziomem serii w dalszych tomach?
    • Avatar
      Gin Gajad 26.09.2013 19:38
      Re: Pytanie o jakość dalszych ttomów.
      Poprawia się kreska, autor prezentuje nam coraz to nowe zwroty akcji, rozbudowuje charaktery postaci – warto.
      • Avatar
        Rinsey 26.09.2013 20:52
        Re: Pytanie o jakość dalszych ttomów.
        Popieram tę wypowiedź. Manga z rozdziału na rozdział staje się jak dla mnie coraz lepsza :)
        • Avatar
          Haido_Hyde 26.09.2013 22:42
          Re: Pytanie o jakość dalszych tomów.
          I jeszcze jedno pytanko:)Zastanawiam się czy są jakieś rozdziały do odpuszczenia z czystym sumieniem przez jakieś niepotrzebne zapychacze??:) Dziękuję za wyrozumiałość :)
          • Avatar
            Rinsey 26.09.2013 23:27
            Re: Pytanie o jakość dalszych tomów.
            Absolutnie nie. Trzeba czytać wszystko. I to bardzo dokładnie. Ja póki co jestem na bieżąco, ale szykuję się do ponownej lektury, bo czytanie na szybko w ciągu dwóch dni sprawia, że człowiek pomija całą masę istotnych szczegółów, których w tej mandze jest całe multum ;)
            • Avatar
              Haido_Hyde 27.09.2013 00:17
              Re: Pytanie o jakość dalszych tomów.
              Jeszcze raz dziękuję bardzo:) To zacznę od początku i polecę całą serie:) Chyba mi się to opłaci:) Napiszę coś więcej jak będę już dalej w mandze:)
              • Avatar
                Rinsey 28.09.2013 12:38
                Re: Pytanie o jakość dalszych tomów.
                Nie ma za co ;) Miłej lektury ;)
    • Avatar
      Haido_Hyde 26.09.2013 22:30
      Re: Pytanie o jakość dalszych ttomów.
      Dziękuje bardzo:) To już czuję się uspokojony i nie będę bał się dalej czytać ten tytuł, chociaż zapowiedź 20 tomów jakoś nie napawa mnie optymizmem:)
  • Avatar
    M
    FinnMacCool 28.08.2013 22:11
    Recenzja? Seriously?
    Ktoś mi wyjaśni po kiego grzyba recenzować mangę po 6 tomach, a która w tym momencie ma 11? I może równie dobrze mieć 20­‑30? To jak ocenianie obrazu malarza, który pokrył farbą tylko część płótna, a reszta pozostaje biała.
    • Avatar
      Enevi 28.08.2013 22:30
      Re: Recenzja? Seriously?
      FinnMacCool napisał(a):
      Ktoś mi wyjaśni po kiego grzyba recenzować mangę po 6 tomach, a która w tym momencie ma 11?


      Bo recenzja powstała w momencie, gdy było 6 tomów i nikt nie miał pojęcia, ile dokładnie tomów będzie, a materiału było wystarczająco dużo, by móc go jakoś sensownie ocenić?
      • Avatar
        FinnMacCool 28.08.2013 23:01
        Re: Recenzja? Seriously?
        W sumie może to niepotrzebnie się czepiam, ale w przypadku mangi tego typu, w której pozostaje tyle niewiadomych, gdzie jeszcze nie możemy ocenić fabuły(nie można wykluczyć że autor wyskoczy z jakimiś skiepszczonymi rozwiązaniami fabularnymi, co pogrąży odbiór komiksu) to sam osobiści bym się wstrzymywał z oceną.
        No, ale w sumie zawsze możecie dodać sobie erratę do recki fabuły jak chcecie ;)
        P.S.
        Fabuła może się zmienić na lepsze lub gorsze, ale co do rysunku nie mam większych złudzeń, ciągle jest paskudnie i jakoś nie ma większych postępów…
        • Avatar
          Slova 28.08.2013 23:51
          Re: Recenzja? Seriously?
          Czekam na recenzję OpnePice napisaną po zakończeniu mangi.
          • Avatar
            FinnMacCool 29.08.2013 01:53
            Re: Recenzja? Seriously?
            Ok, rozumiem przytyk, już siedzę cicho w kącie i rozmyślam nad własną bezmyślnością, chlip, chlip…
            Ale recenzję One Piece na bazie 60 tomów jestem w stanie zrozumieć, jest wystarczająco dużo materiału do ocenienia i podjęcia werdyktu, w przypadku Tytanów nie jestem w stanie powiedzieć czy 6 tomów to dużo czy mało jak na recenzję.
            • Avatar
              Slova 29.08.2013 12:18
              Re: Recenzja? Seriously?
              Powinniśmy więc czekać, aż SnK osiągnie liczbę 60 tomików, by mieć pewność?
              • Avatar
                FinnMacCool 29.08.2013 13:13
                Re: Recenzja? Seriously?
                Oczywiście, że nie, ciekawi mnie tylko jak ocenia się, że manga jest już gotowa do zrecenzowania akurat po takiej, a nie innej ilości tomów? Recenzent podejmuje decyzje czy cała redakcja ślęczy i debatuje nad tym faktem?
                • Avatar
                  Slova 29.08.2013 14:36
                  Re: Recenzja? Seriously?
                  Zazwyczaj czytelnik widzi jak daleko zaszła fabuła i czy to wystarcza do oceny.
                • Avatar
                  moshi_moshi 29.08.2013 16:01
                  Re: Recenzja? Seriously?
                  Właściwie to kwestia zaufania do recenzenta, to on podejmuje decyzję czy materiału jest wystarczająco dużo, żeby móc w miarę sensownie opisać komiks. Naturalnie zdarza się, że mamy wątpliwości i rezygnujemy z publikacji, wszystko zależy od sytuacji. Przy okazji warto wspomnieć, że normą jest zastępowanie starych, nieaktualnych recenzji nowymi (starsze teksty nie są usuwane, ale są wyświetlane jako alternatywne), pod warunkiem że znajdzie się osoba, która taki tekst napisze.

                  Poza tym recenzent w każdej chwili może zmienić ocenę lub nanieść poprawki, takie sytuacje również się zdarzają.
                  • Avatar
                    FinnMacCool 29.08.2013 16:14
                    Re: Recenzja? Seriously?
                    No dobra, kupiliście mnie, już nie będę jojczał :)
    • Avatar
      C.Serafin 29.08.2013 16:38
      Poważnie...
      Mangacy z zasady nie informują ile tomów będzie liczyć ich dzieło, a dzięki powolnemu trybowi wydawniczemu (w tym wypadku – rozdział na miesiąc) serie mogą się ciągnąć dosłownie aż do znudzenia. W takich warunkach pisanie recenzji trzeba odłożyć na całe lata do pojawienia się zakończenia (a później przeczytać wszystko jeszcze raz), lub napisać tekst na podstawie dostępnej liczby tomów. Obydwa rozwiązania są do kitu, ale jeśli ktoś na co dzień siedzi w mangach to powinien być do nich przyzwyczajony. Inaczej się zwyczajnie nie da.

      W momencie gdy pisałem recenzję wciąż nie było jasne jak długim tytułem będzie Shingeki on Kyojin. Zresztą i dziś zgadywanie kiedy się zakończy jest niczym wróżenie z fusów i całość pewnie będzie wychodzić tak długo jak będzie się dobrze sprzedawać w Japonii. W samym tekście jednak jedynymi tego konsekwencjami są ograniczony do minimum i pełen gdybania opis fabuły oraz krótkie zdanie na samym jej początku. Nie mam więc wrażenia by tekst się zdezaktualizował, choć czytelnicy mają prawo traktować go jako niepełnowartościowy, lub jako tanukowy odpowiednik zajawek z Azunime.
  • Avatar
    M
    Sajo 18.06.2013 20:49
    Fabuła
    Przez całe 46 rozdziałów które do tej pory wyszły
    miałem wrażenie,że cała fabuła i świat przedstawiony są
    bardzo dobrze przemyślane przez autora i ma on już ogólny plan na wszystkie wydarzenia aż do samego końca mangi.
    Początkowo sam koncept wydawał mi się zaledwie ciekawy,z czasem jednak fabuła i ogólnie świat wykreowany przez autora wydawał mi się po prostu…przemyślany(sorki że się powtarzam),a to za sprawą smaczków pojawiających się przez całą serie…w przeciwieństwie do innych serii,tutaj wydarzenia nie rozgrywają się za naszymi plecami,niektórych z nich jesteśmy świadkami i dostajemy co do nich liczne wskazówki,ale zwyczajnie jesteśmy zbyt głupi by je zrozumieć i domyślić się co chce nam przekazać autor.
    Przykład?
     kliknij: ukryte 
    I oczywiście liczne zaskakiwanie czytelnika,a tego jest
    nawet za dużo by wymienić.
    Dosyć ciekawym motywem jest motyw trzech murów i życia za nimi,choć one same wydają się być dosyć ciekawe.
    Jedyną wadą mangi jest to że wychodzi co miesiąc.
    Śledzę na bieżąco.
  • Avatar
    M
    EvanTBG 21.04.2013 22:47
    +/-
    Mało takich mang a szkoda chociaż ta akurat nie przemawia do mnie,
  • Avatar
    M
    Qwerty 9.04.2013 17:46
    Dark fantasy ?
    Jak by tu zacząć może jak profesorowie i eksperci z tv
    eeeeeeeeeeeeeeeee yyyyyyyyyyyyyyyyy uuuuuuuuuuuuuu
    z jakiej paki ktoś to uznał za dark fantasy ani przez moment nie ma to takiego klimatu jak w Berserk'u(tylko parę tomów w roli ścisłości) czy w Beowulf`ie.
    Owszem opowieść jest krwawa ale tylko z tego powodu wrzucać takie podrzędne tytuły do worka z df.

    • Avatar
      C.Serafin 11.04.2013 15:45
      Re: Dark fantasy ?
      Czyli chodzi o to, że tytuły dark fantasy są dla niektórych równoznaczne z Berserkiem (+ kilkoma losowymi lubianymi tytułami) i wszystko co odbiega od niego klimatem nie powinno być tak klasyfikowane? Nie powiem, faktycznie jest to wesoła argumentacja, ale chyba nie o to chodziło.

      Natomiast porównania do Berserka są po części nobilitujące, bo znam tylko jedne lepsze mangowe fantasy, a po części degradujące, gdyż najnowsze rozdziały na czele z walką z piratami z karaibów są zwyczajnie głupie. Przede wszystkim są jednak oklepane, gdyż większość dyskusji i artykułów w internecie na temat mangowych tytułów fantasy zaczyna się od porównań z Berserkiem, co robi się już nudne.

      Poza tym z definicji dark fantasy jest tytułem łączącym fantasy z cechami horroru, co oznacza że SnK mieści się w definicji. Zresztą, widzę że polska wikipedia włącza do gatunku choćby Kroniki Wampirów Anny Rice, na czele z Wywiadem z Wampirem. Pewnie może być to dla niektórych szokiem, ale dobrze pokazuje że ten podgatunek nie ogranicza się do bitewniaków seinen.

      eeeeeeeeeeeeeeeee yyyyyyyyyyyyyyyyy uuuuuuuuuuuuuu

      Mogę prosić o wersję tego lamentującego okrzyku w mp3? Niestety przekopiowanie go do syntezatora mowy nie dało dobrego efektu, a jako budzik byłby świetny.
      • Avatar
        EvanTBG 21.04.2013 22:32
        Re: Dark fantasy ?
        Łap Kaczmarka  kliknij: ukryte  ;)
  • Avatar
    M
    olgita 7.04.2013 22:23
    Boże, żebym to ja mogła wypowiedzieć się o tej serii krótko i zwięźle… Ale nic to, spróbuję! Mangę czytam od bardzo dawna i jestem z nią na bieżąco. Właściwie to nie pamiętam, jak ją odkryłam – chyba po prostu gdzieś na jakimś forum musiałam przeczytać wiele dobrych opinii, więc najzwyczajniej w świecie zabrałam się za pierwszy rozdział. I O MÓJ BOŻE jak bardzo tego nie żałuję. Mój obecny numer jeden, ex aequo z Dorohedoro. Świetna, dopracowana historia trzymająca w napięciu niemal zawsze. Widać, że autor przemyślał każdy wątek – czytając wiesz, że ten rozdział tak się musiał skończyć i nie czuć przez to chorobliwego niedosytu. Po prostu czytasz nie przejmując się, że na rozwiązanie jakiegoś wątku trzeba jeszcze czekać, bowiem w międzyczasie dzieją się równie fascynujące i poruszające rzeczy. Atmosfera w tej historii jest okropnie depresyjna – w pełni utożsamiasz się z bezradnością, czy wręcz beznadziejnością, jaką czują bohaterowie. Bowiem sytuacja tam jest naprawdę zła. Tytułowi Tytani to jeden z moich największych koszmarów, które już nie raz mi się przyśniły – fakt, że zjadają ludzi bez ŻADNEGO powodu (nie po to, żeby przeżyć itp.) jest w tym wszystkim chyba najgorszy i mnie osobiście przyprawia o ciarki. Nie mówiąc o ich ohydnym wyglądzie. Za każdym razem, gdy się pojawiają mam nieprzyjemne uczucie w żołądku.
  • Avatar
    M
    C.Serafin 16.03.2013 17:06
    Rozdział 43 + małe podsumowanie
    Zaskakiwania czytelników ciąg dalszy, a główna w tym zasługa przegadania niemal całego rozdziału przez najważniejsze postacie. Najlepsze jest jednak, że ten patent daje radę i właśnie gadanina jest w nim najlepsza.

    Mikasa wścieka się na siebie z powodu niewykorzystania okazji do utłuczenia przeciwników dwoma cięciami mieczy, przez co wszyscy są w ogromnym niebezpieczeństwie. Teoretycznie najgorzej ma Eren spędzający większość stron próbując się zebrać do kupy po ciosie pancernego tytana i rozmyślając nad losem swego przyjaciela, co jedynie coraz bardziej go wkurza. Choć szczękę musiałem zbierać dopiero pod koniec, gdy dostaje power­‑up i zamachuje się na wroga. Uwielbiam sposób w jaki ta manga łamie typowe dla shounenów schematy! kliknij: ukryte 

    Przy okazji zauważyłem jak znakomicie Shingeki no Kyojin wykorzystuje motyw apokalipsy zombi stawiając większość typowych dla niej motywów na głowie. Przeciwnikami są oczywiście bezmózdzy (w większości wypadków) kanibale, ale reprezentujący potęgę natury, a nie śmierci. W końcu tytani pożerają wyłącznie ludzi ignorując wszystkie inne zwierzęta i są bezpośrednio zależni od energii słońca. W ich naturze można się nawet doszukiwać motywu słonecznego wojownika, pod warunkiem wystarczającej wewnętrznej złośliwości.

    Inna jest też postawa bohaterów – tu nie chodzi o uciekanie gdzie pieprz rośnie i władza państwa nie sięga, przerywane kolejnymi strzelaninami. Wszyscy tutaj walczą dla dobra swoich rodzin i innych mieszkańców, mając nadzieje na odzyskanie utraconych obszarów miasta. Mało tego – w trakcie walk trzeba na sobie nawzajem polegać, bo pokonanie każdego tytana jest okupione ogromną liczba ofiar, a samotna walka jest z zasady wyrokiem śmierci. Bardzo ważne są też uczucia wyższe i pomimo naprawdę ciężkich przeżyć postacie wciąż są zdolne do współczucia, zaufania i empatii. Choć nie powiedziałbym, że dobrze na tym wychodzą.
  • Avatar
    M
    C.Serafin 16.02.2013 09:50
    Rozdział 42
    Wow! Już miałem czasowo zawiesić czytanie tej mangi, bo czekanie co miesiąc na kolejny rozdzialik jest męczące, ale to co się wyprawia w najnowszym przechodzi wszelkie pojęcie. I to w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

    Akcja ratunkowa zakończyła się uratowaniem  kliknij: ukryte , ale problemy dopiero się zaczynają. W końcu trzeba ją przetransportować do miasta, a wojskowi nie będą tym zachwyceni. Po swojej stronie ma jednak Erena i najgorszym na co byłoby stać wrogów, byłaby próba skrytobójstwa. Ale nic z tych rzeczy!

    Najpierw zdziwiły mnie idiotyczne słowa Bertholdta o wyprawie do rodzimej wioski, co ze względu na ich stan i niepewna sytuację zakrawało na absurd. A w jeszcze większy szok wprawiły mnie później Rynera, wskazujące, że coś mu się stało w głowę. Ale szczęka opadła mi dopiero w trakcie krótkiej retrospekcji, gdyż autor zaserwował taki zwrot akcji, że trudno się po nim ogarnąć.

    Mówiąc wprost – w następnym rozdziale czeka nas walka z  kliknij: ukryte , w której Eren nie powinien mieć najmniejszych szans, a trup będzie ścielić się gęsto. Oczywiście nie wiadomo czy to ci sami tytani co sprzed pięciu lat, ale i tak czeka nas coś niesamowitego. I tylko dlaczego Eren tak bardzo ich interesuje? Raczej nie dlatego, że inteligentni tytani są bardzo nieliczni, gdyż pozbyli się jednej z nich bez większego żalu. Jedynym powodem takiego zachowania może być zaginiony od pięciu lat ojciec Erena i tajemnice które skrywają podziemia ich domu. A to oznacza, że doktor Jaeger  kliknij: ukryte 

    Wreszcie wyjaśnił się także jeden z motywów inteligentnych tytanów, którym jest eksterminacja ludzi wewnątrz murów. Haczyk tylko w tym że jest on już nieaktualny, z bliżej nieokreślonego powodu, na którego wyjaśnienie czekam z niecierpliwością.


    ps. Zauważyliście jakim badassem jest Mikasa? Gdyby jeszcze tylko miała jakąś lepszą motywację do życia i walki niż łażenie za Erenem niczym wierny psiak…
    • Avatar
      SennaAsia 11.03.2013 11:09
      Re: Rozdział 42
      Mikasa w tej mandze pełni tylko rolę „zabij tytana, zabij tytana, biegnij za Erenem, zabij tytana, zabij tytana” Koniec. Ona w sumie nic innego nie robi oprócz tego o.O
       kliknij: ukryte A co do Chłopaków zmieniających się uzbrojonego tytana i tego gigantycznego to mi szczęka opadła całkowicie, nigdy nie spodziewałam sie że ludzie którzy tak walczyli o swoje życie nagle okazali się tymi za których nikt nigdy by ich nie podejrzewał.
      A co do ojca Erena to też wydaje mi sie to podejrzane, zniknął i nagle bummm tytani atakują, krew sie leje, ręka noga mózg na ścianie. kliknij: ukryte  I kim do cholery jest ten tytan w futerku ???
       kliknij: ukryte No i atak tytanów całą chmarą, gdy mur zostaje nietknięty a ludzie znikają bez śladu co nie jest robotą tytanów, czyżby połowa ludzi była ukrytymi bezmózgimi tytanami ? kliknij: ukryte Ta manga z każdym rozdziałem daje jeszcze więcej niewiadomych, z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały.
  • Avatar
    M
    mid29 12.08.2012 18:33
    naprawdę jedna z najlepszych mang, jakie czytałam! Początkowo nie byłam do niej zbytnio przekonana, ale kilka rozdziałów i nie mogłam się oderwać od czytania! Polecam!
  • Avatar
    M
    C.Serafin 13.06.2012 21:01
    Rozdział 34
    Oba ryzykowne pomysły z poprzedniego rozdziału okazują się w miarę uzasadnione. Kryształ wraz ze „śpiącą królewną” zostaje szybko ukryty w podziemiach przy pomocy koni, choć szkoda że nikt specjalnie nie kombinuje jak go rozbić. Ja bym użył armaty, choć strzelanie z niej w takich warunkach mogłoby być ryzykowne. Zawartość muru również zostaje szybko schowana pod płachtą, dzięki stukniętemu księżulo. Kłopot w tym, że uznaje że młodym nie należą się żadne wyjaśnienia, co wkurza jedną z bohaterek na tyle że chwilowo zmienia się w badassa. A jej finałowe słowa o tym że po raz pierwszy od czasu jej pierwszej ekspedycji poza mury poczuła strach były piekielnie mocne.

    Natomiast środek rozdziału kradnie dla siebie Armin. Uwielbiam to jak szybko dochodzi do odważnych wniosków, niedługo po tym jak sam o nich pomyślałem. Jego teorie na temat budowy muru i tego co uchroniło jego mieszkańców przed tytanami są spójne i intrygujące. No i jeszcze te słowa o tym: „że obudza się niedługo i wszystkie na raz”. Pytanie tylko po czyjej staną stronie.

    Wygląda na to, że fabuła jednak pójdzie w innym kierunku niż się spodziewałem i ludzie znowu schodzą do defensywy. A raczej znowu będą musieli walczyć z całych sił o przetrwanie, bo sytuacja nie wygląda dobrze. Jeśli do bitwy włączy się opancerzony tytan to nie wiem czy ktokolwiek będzie w stanie go powstrzymać. No i mam wrażenie że liczba postaci znowu mocno się skurczy.
    • Avatar
      Kizashi 8.07.2012 20:52
      Re: Rozdział 34
      Armata moim zdaniem zbyt ryzykowna ze względu na możliwość uszkodzenia zawartości ;)

      Świeżo po rozdziale 35. Autor wprowadza kolejne nowe wątki, ciekawi mnie, jak potem poradzi sobie z rozwojem tego wszystkiego.
      • Avatar
        C.Serafin 10.07.2012 18:32
        Re: Rozdział 34
        Pewnie tak jak zawsze – będzie pozostawiał spore luki w fabule do czasu aż wpadnie na pomysł lub okazję by je wyjaśnić.

        A rozdzialik przeczytany i…

        Wow! Trzeba przyznać że autor ma klasę i sposób w jaki wprowadza nowego przeciwnika jest naprawdę mocny. Mam jednak dziwne wrażenie że walka może zacząć toczyć się na trzy fronty, bo sierściuch ewidentnie jest przybyszem z daleka i nie wygląda na to by kontaktował się z dotychczasowymi adwersarzami. Scena w jakiej pancerny tytan rozrywałby go na kawałki mogłaby być genialna.

        Podobało mi się także jak instruktorzy zastanawiają się nad sytuacją – czy mur lub brama zostały zniszczone i czy Eren mógłby coś na to poradzić. Niesamowite jest także to jak naturalnie niektórzy ludzie zaczynają przekonywać się i polegać na głównym bohaterze. W końcu parokrotne uratowanie miasta przyniosło mu jakieś korzyści i może już nikt nie będzie do niego celował z armatki.

        Szkoda tylko że dialogi pełne się nadętego patosu, a liczba ciekawych postaci znowu się skurczyła. W zamian dostaliśmy największego badassa w historii tej mangi, ale prędzej trzeba będzie mu powyrywać coś więcej niż tylko włosy z tyłka.
  • Avatar
    M
    Kizashi 17.04.2012 17:25
    Wciągająca, ale jest dużo rzeczy, które zawadzają w dość znaczący sposób. Przede wszystkim tryb walki…wydaje mi się, że istniałyby sposoby na zbudowanie działa, które byłoby celniejsze, skutecznie uszkadzałoby słaby punkt tytanów. Może jakaś wyrzutnia tnących tarcz albo gigantycznych oszczepów, skoro ma to ciąć a nie rozrywać, by atak był skuteczny (czy to nie wszystko jedno, jak się chlaśnie w ten kark albo uderzy od przodu na wysokości obojczyka rozwalając wszystko do wspomnianego karku?), no nie wiem, naprawdę, ale wydaje mi się to takie męczące, to sprowadzanie walki do starcia twarzą w twarz z mieczami jak to ma miejsce w tylu powieściach- efektowna rzecz, ale mało rozsądna… Jeszcze te miecze jak te wysuwane nożyki, wymienne ostra ok, ale czy same te nacięcia na nich nie osłabiają broni?
    kolejna sprawa, nie lepiej i bezpieczniej byłoby im w bunkrach pod ziemią? Ok, może i mają, czytałam tylko dwa tomy, jeszcze trochę przede mną.

    Ale te dwie rzeczy trochę przeszkadzają mi w odbiorze tej mangi. Ciężko współczuć postaciom, jeżeli połowa ich cierpienia wynika przez brak logiki w ich systemie walki i mieszkania…

    ALE. Bardzo lubię komiksy tego typu…apokalipsa zombie, ufo, czy inne wymysły zmiatające ludzkość to moja działka, a Tytani są uroczo prostym ale niezwykle sugestywnym pomysłem. Naprawdę lubię klimat tej mangi, więc przeczytam ją całą, nawet jeśli pojawiają się w niej takie zgrzyty
    • Avatar
      C.Serafin 17.04.2012 19:41
      Przypominam że SnK jest miksem niezbyt zaawansowanego steampunku i średniowiecznego fantasy, co usprawiedliwia te zarzuty.

      Ludzie dysponują głównie typowymi oraz zmodyfikowanymi armatami, umożliwiającymi strzelanie prawie poziomo w dół, bo zbudowanie czegoś bardziej zabójczego i równie szybkostrzelnego byłoby trudne. Nie mam pojęcia czy byłoby możliwe stworzenie maszyny miotającej ostrza, ale wydaje mi się że jej pociski byłyby bardzo trudne w transporcie na mur, kosztowne w produkcji i nazbyt ciężkie. Lepszym pomysłem byłaby już balista miotająca oszczepami, ale tu problemem również byłaby logistyka i niedostateczna celność. W mandze pojawia się wątek mówiący, że wcześniej ludzie posiadali machiny zdolne podpalać głowy tytanów, ale ta technologia prawdopodobnie zaginęła.

      Niestety walka wręcz wydaje się najlepszym pomysłem, gdyż broń palna jest rzadka i skuteczna tylko wobec mniejszych tytanów. Miecze są świetne, a ich wygląd jest wzorowany na zwykłych nożach biurowych, co pozwala na szybkie pozbycie się stępiałych części ostrza przez ich odłamanie. W końcu mają być ostre, a nie wytrzymałe. W Evangelionie zastosowano podobny pomysł z nożami będącymi na wyposażeniu mechów.

      A bunkry wydają się zbyt kłopotliwym pomysłem. Na pewno pod miastem istnieją jakieś podziemia i kopalnie, ale by przenieść tam całą ludność trzeba by było jakoś oświetlić wnętrza, a nic nie wskazuje na to by w tym świecie wynaleziono elektryczność. Poza tym ludzie muszą coć jeść, a roślinki nikomu nie wyrosną pod ziemią.

      Tak naprawdę na razie największą wadą tego uniwersum są ogromne niedopowiedzenia. Nie wiadomo na przykład co z pozostałymi trzema miastami­‑bramami muru Marii. Niby nikt o nich nie wspomina, ale gdyby udało im się obronić to byłyby wyśmienitą bazą wypadową dla oddziałów. Nie wspominając o tym jak do diabła zbudowano tak absurdalnie wielkie mury. Przypominam że całe miasto wygląda o tak, co zupełnie zmienia sposób patrzenia na nie.
      • Avatar
        Kizashi 17.04.2012 20:33
        No to teraz czuję się już bardziej przekonana :)

        Tylko z tymi nożami to wiem i domyślam się, że można odłamywać, ale ja jak takimi pracuję i jeśli są wysunięte na całą długość to często bywa, że łamią się u podstawy, bo pod złym kątem coś zestrugane i całkiem dobre, ostre ostrze na marne idzie, więc zwykle wysuwa się po trochu. Przy czym jak odłamują po kawałku, to ostrze się skraca co automatycznie przekłada się na płytsze cięcia…ale dobra tam, nie marudzę już, bo bardzo mi się podoba, że wszyscy mają ok 6 ostrzy zapasowych. I tak teraz myślę- to musi być dość lekki i elastyczny metal, skoro aż tyle przy sobie tachają,skacząc po dachach, więc pewnie i tak łatwo się nie łamią. W sumie marudzę a nie było w mandze przypadku, że komuś się na kręgosłupie olbrzyma nóż w połowie ułamał i bryndza. Jeszcze.

        Albo z bunkrami, to mimo wszystko, myślę, że dobrze by było, chociaż żeby w ramach ewakuacji dysponowali czy coś, albo podziemne przejścia do wewnętrznych dzielnic…chociaż to kolejne słabe miejsca dla obrony miasta, bo tytani, kto powiedział, że nie mogą się dokopać…

        Właśnie tak, z tym rysunkiem to pamiętam, ale najgorsze jest to, że w samej mandze jeśli jest pokazany widok jednego muru z drugiego, to przez perspektywę, mam wrażenie, że wygląd miasta jest bardziej zbliżony do rysunków technicznych i że jest ono klaustrofobicznie małe D:
        ale to zupełnie inna kwestia już…

        „Poza tym ludzie muszą coś jeść, a roślinki nikomu nie wyrosną pod ziemią.” A ponoć jest takie anime Guren Laggan, gdzie się przenieśli ;D ale nie oglądałam, więc nie wiem, jak tam to zostało zorganizowane.
        • Avatar
          C.Serafin 18.04.2012 20:16
          Sam też nie pamiętam by miecze łamały się podczas walki, ale już po nich postacie często miały problemy z brakiem dobrych ostrzy i najlepsi wojownicy musieli pożyczać od innych nowe. Co jednak nie jest problemem bo każdy ma po komplecie, a jedynie część oddziału zajmuje się atakowaniem, podczas gdy reszta stara się odwrócić uwagę tytana.

          A Gurren Lagann jest kiepskim przykładem, bo nie poświęca miejsca na zastanawianie się skąd bohaterowie mają świeże powietrze, światło i jedzenie. No ale czego oczekiwać po anime w którym mechy rzucają w siebie galaktykami…

          Dla porównania w SnK polityka i gospodarka mają spore znaczenie. W pewnym momencie zostaje powiedziane wprost, że już utrata dwóch murów oznacza zagładę miasta w wyniku wewnętrznym walk wśród obywateli i braku przestrzeni do mieszkania i upraw.
          • Avatar
            Kizashi 19.04.2012 22:33
            Nom, doszłam do tego momentu.
            Ogólnie im dalej w to brnę, tym bardziej mi się to podoba, naprawdę przyzwoita historia i dzięki wielkie za jej recenzję.
  • Avatar
    M
    Slova 14.04.2012 15:57
    Próbowałem się do tego przekonać, ale nie dałem rady. Zbyt patetyczne. No, ale Japończycy to lubią, pewnie stąd nagroda.
  • Avatar
    M
    C.Serafin 10.03.2012 20:10
    Rozdziały 30 i 31
    Szalenie widowiskowa walka dwóch tytanów kończy się w przewidywalny sposób i do akcji wchodzą Mikasa w duecie z Rivaille. Trzeba przyznać, że niezła z nich drużyna i naprawdę niegłupio kombinują jak pokonać pancerną tytankę. A powrót Legionu Zwiadowczego do miasta był naprawdę mocny i wywołał u mnie uczucie deja vu. Aż zajrzałem znowu do pierwszego rozdziału i faktycznie okazało się że wykorzystano ponownie te same sceny, różniące się głównie zmianą punktu widzenia Erena. Chcę więcej takich nawiązań do wcześniejszych wydarzeń!

    Natomiast najnowszy rozdzialik koncentruje się na Annie i jej (nie)codziennych obowiązkach. Niby wydaje się to miłą odmianą po dramatycznych poprzednich rozdziałach, ale autor wcale nie rezygnuje z kontynuowania głównego wątku, a zwrotów akcji i emocji jest jeszcze więcej niż wcześniej.

    Poza tym jednak zastanawia mnie kilka rzeczy. Po pierwsze ginie zbyt wiele postaci, czego szczytem był rozdział 29. Oczywiście to dobrze że bohaterowie nie mają taryfy ulgowej, ale poza rekrutami i trójką głównych postaci zostało już niewielu bohaterów wzbudzających zainteresowanie. Jeśli tak dalej pójdzie to nawet Mikasa i Rivaile trafią do żołądka jakieś tytana, choć w wypadku tego drugiego wydaje się to nieuniknione gdyż Eren wydaje się powoli kreowany na jego następcę. W każdym razie prędzej czy później trzeba będzie wprowadzić nowych bohaterów, albo przystopować z ich ukatrupianiem.

    Zastanawia mnie także trzecia strona w konflikcie pomiędzy ludzkością a tytanami, a dokładnie ich motywacje. Czemu miasto zostało zaatakowane w momencie gdy ojciec Erena wyruszył w podróż? Czyżby ktoś chciał go powstrzymać, bo wszedł w posiadanie kluczowej dla nich wiedzy. No i skąd pochodzą? Z innego bliźniaczego miasta pragnącego poszerzyć swoje wpływy i wejść w posiadanie surowców w które obfituje przestrzeń za murem Marii? Mam nadzieję że autor nie będzie zwlekał z ujawnieniem tej informacji do czasu odbicia zewnętrznego muru i zejścia do podziemi pewnego domu…
  • Avatar
    M
    Marshall Banana 18.02.2012 21:15
    Niezłe
    Sieczkarnia w stylu Gantza tylko nie tak zaawansowana technologicznie. Świat w którym normalny człowiek nie chciałby się znaleźć. Polecam bo nie można się od niej oderwać.
  • Avatar
    M
    Solteck 16.02.2012 23:44
    temat
    Ponoć świetna manga :)
    Ludzie zbudowali wielki mur przeciw potworom ludożercom, ale mur w roku 875 został zniszczony, co doprowadza do wymarcia ludzkości.
    Właśnie się biorę za czytanie, sadystycznie to widzę ..
    buhaha