Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Cytadela - konwent

Komentarze

Beauty Pop

  • Avatar
    M
    Ruka 22.01.2013 19:53
    Manga podobała mi się.
    Lubię takie bohaterki jak kiri czyli I don't care, rObta co chceta mnie to nie obchodzi.Spokojna niczym się nie przejmująca duszyczka a moim zdaniem najlepsza postac w mandze. Kiri była totalnym przeciwieństwem Narumi. In hałaśliwy wiecznie wrzeszczący. czasami myślałam czy on nie potrafi inaczej odpowiadac niż krzykiem.
    Reszta postaci udana. Polubiłam przyjaciół Kiri i Kei­‑kuna czyli malutkiego słodziaka wiecznie wołającego o cukierka.
    romansu .. było naprawdę mało. Jedynie ze strony Narumi jakieś oznaki były widoczne.
    Nie spodziewałam się  kliknij: ukryte Miły dodatek jako końcówka.Polecam
  • Avatar
    M
    Salva 5.02.2012 21:08
    "I love when you do the hocus pocus to me."
    Tak, aż mam ochotę zrobić AMV z piosenką z tematu tego komentarza. Zaczęłam żałować, że Beauty Pop nie ma anime.


    Oh god. Przeczytanie całości w dwa dni było nieco hardcorowe ale warto było. Aczkolwiek nie powinnam chyba pisać o mandze kiedy właśnie ją skończyłam bo się robię wzruszona i tęsknię za bohaterami i się cieszę, że im wyszło. Generalnie jestem zachwycona i nie widzę wad, a tak być nie może. One tam niestety są.


    Czytałam tę mangę już trzy razy i właśnie jestem zaskoczona, że nikt jej wcześniej nie zrecenzował (guess I'll be the one). Ba! Nawet nie skomentował. Ciekawa jestem dlaczego. Wczoraj przypadkiem nadziałam się na koszmarek zwany Hana to Akuma, który mnie zmierził. Dlatego polecając ostatnio komuś dobrego shojca przypomniałam sobie o paru tytułach. Tym samym uświadomiłam sobie, że chyba najwyższy czas znowu przeczytać Beauty Pop. To była dobra decyzja. Oczywiście mój dziki entuzjazm wobec mangi i pisania teraz komentarza to głównie wynik tego, że jutro mam egzamin. Chyba nienajlepszy ze mnie student. Czym byłoby życie bez tego studenckiego dreszczyku…


    Wracając do mangi, jak zwykle zacznę od zadka strony bo najbliższe mi teraz są ostatnie rozdziały. Kto nie chce się zaspoilerować niech natychmiast przestanie czytać, albo przejdzie do dalszych akapitów, nie obiecuję ale istnieje szansa, że tam spoilerów już nie będzie (nie żeby się dało mocno zaspoilerować taką mangę).  kliknij: ukryte 


    Pierwszy raz przeczytałam tę mangę kilka lat temu i wtedy chyba nie zauważyłam uchybień w fabule i postaciach, ewentualnie nie byłam aż tak wymagająca jak teraz. Niemniej po tym trzecim razie niestety bardzo wyraźnie widzę, że nie jest to manga, która zasługuje na ocenę wyższą niż 7­‑8. Aczkolwiek sama miałabym ochotę dać 10 za samą postać Kiri (i jej SDczków, były cudowne). Bardzo podoba mi się jako bohaterka shoujo. Nie daje sobie w kaszę dmuchać, jest szczera, bezpośrednia i generalnie ma wszystko gdzieś (acz w głębi duszy jest dobrą dziewczynką). Jest też niekonsekwentna, jasne, ale na tle innych bohaterek shoujo świeci jako ta zorza polarna. Abstrahując od dobrego pomysłu na bohaterkę (który i tak został w procesie powstawania mangi nieco zniszczony) autorka nie miała wyjątkowo błyskotliwego pomysłu na wprowadzenie Kiri do bandy SP. Nie obyło się bez wymyślania tysiąca zbiegów okoliczności i naginania Kiri jak chcąc. To trudno wybaczyć. Można było to rozegrać trochę inaczej, chociażby wprowadzając jakiś dług od biedy… Co przypomina mi, że Beauty Pop klimatem i postaciami przypomina mi Ouran, ale brakuje tej mandze czegoś co manga Hatori­‑sensei udało się zachować przynajmniej do 10 tomu (nie uznaję tego co się działo w Ouranie po tym właśnie tomie). Jej postaci żyły, miały konsekwentnie prowadzone charaktery (pamiętajmy, DO 10 tomu). Tymczasem w Beauty Pop w zasadzie trudno powiedzieć dlaczego Kiri godzi się na to co ją spotyka. Sympatia? Nie. Ambicja? Nie. Chęć świętego spokoju? Nawet i to nie, chociaż pasowałoby najbardziej. Zakochanie od pierwszego wejrzenia w Naru Naru też by dało radę, od biedy, ale to bardzo zdecydowanie też nie to. Generalnie chemia między postaciami nie istnieje. Nawet tymi połączonymi romansową relacją. No żarli się ze sobą, ale dużo bardziej przekonującą parą pod tym względem byli Iori i Chi… Chisame? Shrimp. Siostrzyczka Narumi w każdym razie. Nie podobało mi się, można było z wątku romansowego wyciągnąć więcej. Boi się karaluchów i ciemności, och jaki przypadek… Burza Haruhi miała przynajmniej trochę sensu. No nie wiem sama, w Ouranie nie było to aż takie strasznie kiczowate. Mam wrażenie, że postaci w Beauty Pop miały własne charaktery ale ktoś im bardzo skutecznie przeszkodził w pokazaniu ich. Iori był wkuuuurzający. Saki był fajny, uroczy. Kawaii item, oczywiście wszechwiedzący (a jakże), zasługiwał na zatłuczenie młotkiem (przez niego nie pamiętam teraz ani jednego nazwiska poprawnie). Ciekawym bohaterem był Ochiai. Chyba jedyna postać, której zwyczajnie nie lubiłam ale mi nie zgrzytał. Taki Kyouya tylko z uczuciami. Miał chłopak głowę na karku. Jedyna postać, która miała szansę na to, żeby ją zwyczajnie polubić. Generalnie z Naru Naru tworzyli zbyt hałaśliwy i irytujący duet więc mojej sympatii nie zdobył. Dobrze, że żadni bliźniacy się tam nie pojawili. Ja tylko czytałam to co było na papierze ale krzyki Narumiego i tak potrafiły mnie mocno rozdrażnić i zmęczyć (co najmniej jakbym go słyszała na żywo). Potencjał jaki miała ta manga przez sam fakt, że Ki­‑chan była główną bohaterką został niestety zmarnowany. Pewnie jestem taka mądra bo sama niczego nie próbowałam nigdy wymyślić. Ale teraz się zdenerwowałam, może faktycznie zobaczę jak to jest. Doświadczenie najlepsze. Zwłaszcza, że ostatnio mam kopa w kierunku artystycznym, pora to na coś konstruktywnego zużyć.


    Może spodziewałam się troszkę za dużo. Zawsze po przeczytaniu, w pamięci zostają głównie pozytywne wspomnienia. Nieco się rozczarowałam weryfikując to z rzeczywistością. Nie tak to zapamiętałam. Niestety wymienione wyżej wady nieco przeszkodziy w odbiorze. Głupia ambicja (przyjąć każde wyzwanie na klatę!), kłody rzucane pod nogi naszym bohaterom (to kurna normalne, żeby nie reagować jak konkurencja podkłada takie świnie). Niech mi ktoś powie, jaki cel miał ojciec Naru żeby upupić syna? Japończycy naprawdę dzielą się na rodziców idiotów w stylu Seijiego (Ranki) i brutalnych kretynów (ojciec Narumi i Tamakiego)? Bardzo rozdrażniło mnie też jaki nacisk kładło się w mandze na wygląd. Fajnie, że Kiri jako ta dobra wróżka obdarowywała innych swoją magią. Fajnie dostać od nowej fryzury zastrzyk pewności siebie. Ale powtarzanie, że jesteś brzydki więc nie załugujesz, żeby wyznać miłość, ewentualnie ściągniemy Ci okulary i rozpuścimy/przytniemy włosy i już jesteś niemal super modelką… No jak rany kota. Nie martwię się, że zaszczepi to nieodpowiednie wzorce w młodzieży ale jest zwyczajnie głupie. Są kretyni, którzy w oparciu o wygląd jadą całe życie, ale jednak większość to jednostki normalne (albo ja naprawdę byłam chowana w piwnicy i o tym nie wiem, parę symptomów na to wskazuje). Tak obsesyjne zainteresowanie wyglądem, w momencie kiedy się tylko goci w kąciku nie próbując nic samemu zmienić jest żałosne. Ślub pielęgniarki z senseiem był żenujący. Nie wyjdę za mąż bo jestem starą prukwą, która nie ma prawa pokazać się w welonie bo jest stara. Jesteś Japonką kobieto! Nawet po menopauzie masz szanse wyglądać tak, że Europejki zęby zetrą od zgrzytania z zazdrości…

    Ale najbardziej, NAJBARDZIEJ rozwalił mnie potencjalny szantaż pana z grupy Feniks. Shameful, erotic (!!!) picture. <idzie się wyśmiać> Tak, nie ma nic bardziej erotycznego niż dwójka przytulających się ludzi, z czego jedna jednostka ludzka jest najwyraźniej mocno wystraszona. Na bogów… Macki i wszystko inne mi opadło. I te wszystkie przypadki pomiędzy dwójką bohaterów, romantyczny pocałunek, ratowanie kota, dramatyczna gorączka (sobotniej nocy, psia jej melodia), kontuzja naszego geniusza. Ja chyba za bardzo obcykana jestem we wszystkich schematach jakie się nagminnie przez większość shoujo przewijają. Chociaż plaży nie było… Aż dziw w sumie. Ale zaraz, teoretycznie był ich training camp. Ach te zbiegi okoliczności, w LA się spotkać. Kto by się spodziewał? I CO z jej mamuśką jest nie tak? Przysyła szpiega i potem na zawołanie leci bo jej córusia może padać ofiarą um, dręczenia (rany jak to się po polsku nazywa?) ze strony Narusie? Ale poza tym to nie ma czasu na kontakty z córką. Jak już przy matce jesteśmy, przynajmniej w tym wypadku trauma (Kiri) jest uzasadniona. Chociaż byłoby lepiej jakby to się przekładało na niechęć do cięcia ludzi generalnie. Nie tylko matki. Niemniej jako dzieciak mogła mieć blokadę psychiczną.

    A poza tym… Jak ja nienawidzę i serdecznie nie znoszę motywu przeprowadzki!