Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Vitamin

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-65229-38-0
Liczba stron: 208
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Jednotomówki Waneko znowu mnie pozytywnie zaskoczyły. Dzięki temu cyklowi tym razem trafiła do mnie manga, którą pierwszy raz przeczytałam bardzo dawno temu, ale mimo to nie dało się o niej zapomnieć – tak wiele silnych emocji udało się autorce zawrzeć w jednym tomiku. Vitamin, czyli historia prześladowanej przez kolegów z klasy Sawako, na początku, przez kilka stron, wygląda jak pierwsze lepsze shoujo: radosne szkolne życie, ona, on, na horyzoncie pojawia się na chwilę ten trzeci… Ha, nie, to zdecydowanie nie pójdzie w tę stronę. W wyniku bardzo niefortunnego zbiegu okoliczności główna bohaterka zostaje przyłapana w niedwuznacznej sytuacji – przez co dostaje łatkę „puszczalskiej” i staje się ofiarą okrutnych praktyk ze strony do niedawna najbliższych przyjaciółek i reszty klasy. Otoczona przez krąg szyderczych twarzy, nie potrafi od nikogo uzyskać pomocy i wydaje się, że jest w sytuacji bez wyjścia. Czy jednak dziewczyna, która tak śmiało i pewnie patrzy z okładki czytelnikowi w oczy, naprawdę nie znajdzie w sobie dość siły, by walczyć?

Bardzo mnie cieszy, że w polskim wydaniu tłumaczce udało się w większości uniknąć efektu sztuczności w dialogach i wewnętrznych monologach, co, niestety, czasem wciąż się zdarza, chociaż rynek mangowy istnieje u nas już od wystarczająco dawna, by nauczyć się tłumaczyć komiksy. Wspominam o tym na samym początku, bo w przypadku takiej tematyki przekład jest kluczowy, aby lektura nie wywoływała drwiącego, pełnego pobłażania uśmieszku. Zwłaszcza że część przedstawionych wydarzeń wydała mi się i tak nieco przesadzona – piętnaście lat temu nawet na polskiej wsi powiedzenie: „Ciekawe, czy to prawda, że puszczające się laski mają czarne brodawki?” wywołałoby powszechny atak śmiechu u młodzieży w wieku gimnazjalnym, a wyśmiana zostałaby raczej osoba, która się z taką bzdurą wyrwała, niż ta nazwana „puszczalską”. Niestety, tłumaczce nie udało uniknąć drobnych błędów, przez co czasem pojawiają się w mandze niezgrabne zdania, takie jak niezwykle pedagogiczna wypowiedź matki do dziecka: „Jeśli nie będziesz się dobrze uczyć, tak jak ona, nie puszczą cię do szkoły”. To zdanie jest tak tragiczne pod wieloma względami, że aż wstyd, iż nikt go nie wyłapał. Jest jednak chyba największym przewinieniem pojawiającym się w komiksie, bo literówek czy błędów interpunkcyjnych nie zauważyłam.

Format tomiku jest większy niż standardowy, nieco większy nawet niż pozostałe posiadane przeze mnie jednotomówki (acz nie mam wszystkich), co jest zaletą – Keiko Suenobu serwuje nam pełną gamę emocji odbijających się na twarzy głównej bohaterki, od radości przez złość, wściekłość, ból, rozpacz, aż po apatię i żal byłoby być zmuszonym do podziwiania umiejętności mangaczki na mniejszych kadrach. Na okładce nie ma nic oprócz tytułu i logo wydawnictwa, wykonana z błyszczącego, śliskiego papieru obwoluta przedstawia natomiast z przodu główną bohaterkę, a z tyłu dość brutalne kadry z mangi (chyba po to, żeby czytelnicy wiedzieli, na co się piszą), zaś na jednym ze skrzydełek jest parę słów od autorki. Wewnątrz tomik prezentuje się dobrze, druk jest wyraźny, czcionka czytelna i dobrze dobrana, a wszystkie onomatopeje i napisy niebędące wypowiedziami wyczyszczone i przetłumaczone. Mam jednak jedną uwagę, a raczej pytanie – czy w scenie, w której Sawako nocą obżera się zawartością lodówki, naprawdę nie dało się umieścić na opakowaniach nazwy “Serowe plasterki” tak, żeby to wyglądało nieco bardziej realistycznie i mniej amatorsko? Aha, no tak – tradycyjnie numeracja stron prawie nie istnieje, chociaż spis treści owszem. Ten paradoks pozostanie już chyba dla mnie zagadką na wieki.

Vitamin dodatków nie zawiera prawie żadnych, zresztą zwykle pojawiające się w takich przypadkach zabawne historyjki z życia autorów i inne tego typu bzdurki zdecydowanie nie pasowałyby do tego tytułu. Pod koniec tomiku zamieszczono wyraźne podkreślenie, że przedstawiona historia jest fikcyjna oraz półtorej strony dość osobistych uwag mangaczki. Dalej mamy jedynie okazję popodziwiać stopkę redakcyjną oraz dwie strony reklam Waneko.

Easnadh, 21 maja 2016
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 4.2016