Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 kreska: 9/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 25
Średnia: 7,72
σ=1,4

Wylosuj ponownieTop 10

Taiyou no Ie

Rodzaj: Komiks (Japonia)
Wydanie oryginalne: 2010-2015
Liczba tomów: 13
Tytuły alternatywne:
  • たいようのいえ

Radosny męski harem w domu pełnym słońca.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: cathbanned

Recenzja / Opis

Siedemnastoletnia Mao to z pozoru dojrzała nastolatka. Dobrze sie uczy, nie wala się po rynsztokach, słowem – nie sprawia problemów. Jednak ta grzeczność i bezproblemowość nie są potwierdzeniem fabrycznie dobrego charakteru, a raczej efektem czynników środowiskowych i swoistym mechanizmem obronnym. Mao ma bowiem problemy w domu. Odkąd była małym szkrabem, musiała znosić kłótnie rodziców oraz samotność. Zapracowany ojciec nie miał czasu na nic, sfrustrowana siedzeniem w domu matka szukała pociechy w ramionach gachów wszelkiej maści i autoramentu. Zostawione samemu sobie dziecko było ciche, spokojnie i starało się stać niewidoczne dla innych. Jednak mieszkająca po sąsiedzku rodzina usilnie nie pozwalała dziewczynce na popadanie w depresję. Dwójka pogodnych rodziców oraz ich trójka dzieciaków skutecznie próbowali przywrócić Mao radość życia. Dziewczynka była zapraszana na obiady, aby się pobawić czy po prostu spędzić czas z rodziną Nakamura. Co, jak się okazuje, było jedynie chwilowym wybawieniem i miało bardzo negatywny wpływ na relacje Mao z ojcem. W pewnym momencie jej matka stwierdziła, że ma dość takiego życia i porzuciła zaszokowanego męża. Mao musiała wybrać, z kim chce zostać, więc zdecydowała się na mniejsze i znane zło w postaci ojca w porównaniu do nieznajomego kochanka matki.

Jednakże kilka lat później ojciec zakłada nową rodzinę, wprowadzając do domu nie tylko kolejną żonę, ale i jej dziecko z poprzedniego związku. Mao czuje się niepotrzebna i wyobcowana, zwłaszcza że ojciec ciągle nie pogodził się z porzuceniem przez poprzednią żonę i każde spojrzenie na córkę przypomina mu o bolesnym rozstaniu. Na dodatek fakt, że Mao spędzała i nadal spędza czas z rodziną Nakamura, zdaje się go dodatkowo drażnić. Ma obawy, że i córka go zostawi. Nic zatem dziwnego, że w momencie, kiedy po raz kolejny wyprowadzona z równowagi przez rodzinę Mao spotyka Hiro Nakamurę, przystaje na jego zaskakującą propozycję zamieszkania razem. Hiro po tragicznej śmierci rodziców został sam w rodzinnym domu i ma plan, aby zjednoczyć rozrzucone po krewnych rodzeństwo. Wydawało się, że niedługo znowu zamieszka z siostrą, jednakże dziewczyna w ostatniej chwili zmieniła zdanie. Toteż, gdy znajduje smutną Mao, która nie ma gdzie się podziać, nie waha się ani chwili i widząc w niej swoją młodszą siostrę, postanawia się nią zaopiekować.

No i opiekuje się. Do tego stopnia, że dziewczyna się w nim zakochuje i przeżywa z tego tytułu wiele dramatów. Przede wszystkim czuje, że zajmuje miejsce prawowitej rodziny Hiro, którą tenże próbuje cały czas nakłonić do powrotu do rodzinnego domu. Jest to irracjonalna obawa, bowiem dla chłopaka Mao sama staje się w pewnym sensie rodziną i zdecydowanie nie podoba mu się pomysł, aby wróciła ona do swojego ojca. Oczywiście nie jest w stanie się do tego przyznać otwarcie i samo myślenie w ten sposób uważa za bardzo egoistyczne.

Oprócz kontrowersyjnego uczucia do Hiro, jednym z głównych problemów, z jakimi zmagać musi się Mao, jest jej własny stosunek do rodziny. Ojciec zdecydowanie nie pomaga i nie ukrywa, że zwyczajnie nie wie, jak kochać córkę i jak się wobec niej zachowywać. Na dodatek bardzo rani go fakt, że dziewczyna faktycznie woli spędzać czas z obcym dla niej człowiekiem niż z własnym ojcem. Zaślepiony własną krzywdą bardzo długo nie widzi, że to on sam ją odpycha, podczas gdy ona cieszy się każdą chwilą jaką może z nim spędzić. Jakkolwiek miałam ochotę udusić wyżej wspomnianego ojca za to, jak szczeniacko się zachowuje wobec córki, ten wątek bardzo mi się podobał. Nie jest przedramatyzowany, nie wyciska tony łez, a jednak chwyta za serce.

Byłaby to w gruncie rzeczy piękna manga o rodzinie, gdyby nie jeden drobny szkopuł. Siedemnastoletnia dziewczyna zamieszkuje ze swoim dwudziestoczteroletnim sąsiadem, który wydawałoby się, uważał ją jedynie za młodsza siostrę. Dość szybko okazuje się jednak, że Hiro widzi w Mao znacznie więcej i robi dziewczynie wodę z mózgu, nie mogąc się zdecydować, czego chce i nie mogąc utrzymać hormonów na wodzy. Nie mam problemów z różnicą wieku jako taką, jednakże przeszkadza mi sposób, w jaki Hiro reaguje na zapędy Mao. Przede wszystkim nie umiem zrozumieć ewolucji relacji opiekuna i podopiecznej w relację o podłożu seksualnym. Dojrzały, odpowiedzialny facet, który faktycznie znajduje w sąsiadce substytut siostry, nie powinien reagować na jej dwuznaczne uwagi czy też zachowywać się jak piętnastolatek, który pierwszy raz przebywa sam na sam z kobietą. Hiro wbrew logice i temu, co sam myśli na początku (czyli że nie może być mowy o żadnym związku), na przykład nieustannie łapie dziewczynę za rękę, co w Japonii uchodzi za dość znaczący gest. Można by na upartego uznać, że uważa ją za dziecko, ale wśród scen z jej dzieciństwa nie zostało nigdy pokazane, żeby trzymał ją za rękę. Powinien traktować ją jak podlotka, który ma jeszcze pstro w głowie i pochopnie uważa faceta okazującego jej trochę ciepła za tego jedynego. Zdarza się, wyrasta się z tego. Ale nie tutaj. Przyznam się szczerze, że przy pierwszej lekturze mangi nie widziałam w tym problemu. Jednakże przy ponownym kontakcie z Taiyou no Ie zdecydowanie bardziej kibicowałam innemu pretendentowi do serca Mao.

Niezdecydowanie Hiro przeszkadza o tyle, że równocześnie zaczyna się nim interesować koleżanka z pracy, na którą wcześniej potajemnie leciał. Jednak w momencie, kiedy Mao się do niego wprowadza i Hiro jako ta matka kwoka ma zastępczą ofiarę, na której może realizować tacierzyńskie instynkta, panienka z pracy wylatuje mu z głowy. Inną kwestią jest też to, że od zawsze skupiony na rodzinie i pracy, nie bardzo ma doświadczenie w kontaktach z płcią przeciwną. Jednakże ignorantia iuris nocet, fakt, że zaniedbał tę dziedzinę życia, nie zwalnia go z odpowiedzialności za podlotka, którego bierze pod swoje skrzydła. Na szczęście jego plan zjednoczenia rodzeństwa częściowo się udaje, dzięki czemu czytelnik może się oderwać od dylematów Hiro i poznaje zdecydowanie najsympatyczniejszą i najsensowniejszą postać całej mangi – Daikiego. Daiki, licealista w wieku Mao, tworzy z nią niesamowicie zgrany duet i jestem oburzona, że autorka nie zdecydowała się na zrobienie z niego głównego amanta. Mają z Mao wiele wspólnego: zainteresowania, pracę, szkołę. Zwykle nie oznacza to, że od razu bohaterowie coś do siebie czują, jednakże w przypadku tych dwojga naprawdę widać tę chemię. Oprócz najbliższej rodziny w mandze przedstawione zostają też wątki przyjaciół Mao i wspomnianej już koleżanki z pracy Hiro, która jest postacią bardzo specyficzną, a którą miałam ochotę zamordować na miejscu. Mam alergię na urocze nieśmiałe panienki, będące ofiarami życiowymi nieumiejącymi sobie radzić z mężczyznami.

Sama Mao jest jedną z lepiej skonstruowanych postaci, jakie widziałam w mangach shoujo. Jest też rzadkim przykładem tsundere, którą uważam za absolutnie uroczą i która nie budzi we mnie żądzy mordu. Jej rozterki i przemyślenia wydają się bardzo prawdziwe, a wnioski, do jakich dochodzi, nie biorą się z powietrza. Jej zachowanie jest logiczne i konsekwentne. Nie jest też ukrytą za fasadą nastolatki trzydziestolatką. Mao zachowuje się jak przystało na jej wiek, a fakt, że cieszą ją nieco inne rzeczy niż rówieśników (czego dowodzi np. niezwykle entuzjastyczna reakcja na istnienie godziny policyjnej w domu Hiro) jest zwyczajnie rozbrajający.

Kreska w mandze mnie zachwyciła. Nie znajdziemy tu olśniewających kreacji czy zjawiskowego tła, jednakże niemal każdy kadr zaspokajał moje poczucie estetyki. Postaci są narysowane bardzo starannie, z niezwykłą dbałością o szczegóły. Uwagę zwraca zwłaszcza aparycja Mao. Dziewczyna często zmienia ubrania i fryzury i wielokrotnie gapiłam się na obrazki, po prostu podziwiając kunszt rysownika. Oczywiście miejscami zdarzają się puste tła, ale sposób rysowania postaci w pełni to rekompensował; i tak nie interesowało mnie, co jest w tle. Panowie, a zwłaszcza Daiki, to rasowi bishouneni i powinni zaspokoić niewieście zapotrzebowanie na przystojnych panów.

Taiyou no Ie jest mangą wyróżniającą się spośród innych pozycji shoujo. Zawiera przede wszystkim sensowną bohaterkę i przyciągających oko sensownych panów. Gdyby pominąć jednego z głównych bohaterów, dla mnie byłaby to manga idealna. Niestety, jak to często bywa, autorka ma swoje plany co do tego, jak potoczą się losy postaci i niekoniecznie zgadzają się one z zachciankami fanów. Pomimo że Hiro mnie niesamowicie frustrował, jestem w stanie z czystym sercem polecić Taiyou no Ie wszystkim fankom shoujo.

Salva, 16 lipca 2014

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Kodansha
Autor: TAAMO