Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 kreska: 6/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,67

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 15
Średnia: 6,47
σ=1,09

Wylosuj ponownieTop 10

Kuroori Hime to Kawaki no Ou

Rodzaj: Manga (oneshot)
Wydanie oryginalne: 2009
Tytuły alternatywne:
  • The Black Cage Princess and the Yearning King
  • 黒檻姫と渇きの王
Gatunki: Romans

Piękna zakładniczka i zaborczy król. Co z tego wyniknie?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Więziona przez okrutnego króla młodziutka Setia jak co noc próbuje uciec z pałacu, by po raz kolejny zostać złapana przez wyraźnie ubawionego władcę. Rządzący żelazną ręką Azurite już od jakiegoś czasu zabawia się kosztem dziewczyny, próbującej odzyskać wolność za wszelką cenę, gdyż gdzieś tam w głębi kraju czeka na nią obiecany jej narzeczony. Prowokujące i natrętne zachowanie władcy zaczyna już męczyć Setię, która jednak z biegiem czasu zauważa nieco inną twarz monarchy, będącego w oczach poddanych bezlitosnym tyranem. Czy król faktycznie próbuje jedynie zabić nudę kosztem zakładniczki?

Od lat dość popularnym sposobem kojarzenia par przez autorów jest zawsze niezawodny i zawsze świeży motyw syndromu sztokholmskiego. Zwykle traktowany jest ze śmiertelną powagą i prawie w każdym przypadku prowadzący do wielkiej miłości. Kiedyś może faktycznie poruszał niewieście serca, które tylko czekały na przełamanie lodów. Z czasem jednak wszystko powszednieje i wykorzystywany do znudzenia motyw może zacząć irytować. Obecnie w zalewie klonów liczy się, w jakim sposób zostanie wykorzystany dany element fabuły i czy można napisać coś nowego. Jak pod tym względem wypada recenzowany oneshot? Całkowicie przeciętnie, jednak Mizuho Kusanagi odeszła nieco od schematu, przez co na ten motyw patrzy się nieco inaczej, mimo że po przeczytaniu całości nie będzie się raczej szczególnie zaskoczonym. Pomimo względnie poważnej tematyki, historia została też potraktowana z odpowiednim dystansem i w miarę lekko, bez przesadnego dramatyzmu i okazuje się nieszczególnie oryginalną i bardzo prostą, ale naprawdę sympatyczną wariacją na temat. Dostajemy w miarę standardowy zestaw wydarzeń, które posiadają umowną spójność, jednak z braku czasu i z powodu skoncentrowania się na relacjach króla i Setii, trzeba uwierzyć autorce na słowo (nie, żeby było trudno, ale brakuje tej układance nieco wyraźniejszego tła).

Mimo niezbyt imponującej długości mangi, całkiem ciekawie wypadają bohaterowie. Nie dowiadujemy się o nich co prawda zbyt wiele, ale te niecałe sześćdziesiąt stron w zupełności wystarczyło, by zarysować w miarę wyraziste osobowości. Dobrym posunięciem ze strony autorki był brak polaryzacji charakterów: on nie jest potworem, który ma mózg poniżej pasa, a jej daleko do eterycznej niewiasty o asertywności manekina. W to, że Azurite rządzi żelazną ręką i jest raczej mało litościwym władcą, trzeba uwierzyć na słowo, choć jedna scena daje próbkę jego możliwości. Owszem, jest pewny siebie, zaborczy i wyraźnie próbuje zdobyć Setię, ale nie posuwa się za daleko. Z kolei jego zakładniczka, mimo oczywistych słabości, pokazuje, iż ma charakter, potrafi stanowczo powiedzieć „nie” i gdy trzeba wykazać się odwagą, działa bez wahania. Interakcje obojga są niekoniecznie odkrywcze czy głębokie, ale na pewno w miarę subtelne i wyważone. Nawet jeśli królem kierują głównie ciekawość i żądza, trudno mu się dziwić. Raz, że Setia znacznie różni się od kobiet, które do tej pory spotkał (protagoniści zwykle tak tłumaczą zwrócenie uwagi na bohaterkę, jednak w sporej części tych przypadków czytelnik zastanawia, co tak naprawdę chłopak widzi w szarej myszce i ma wrażenie, że dzieje się tak tylko dlatego, że taki rozwój akcji jest w scenariuszu). Pozostałe postaci to, pomijając dosyć jednoznaczny wyjątek, statyści: służba i strażnicy, których w królewskim pałacu zabraknąć raczej nie mogło, ale jakichkolwiek charakterów nie stwierdzono.

Sama kreska to kwintesencja shoujo – odrobinę wyróżniająca się spośród innych (głównie przez tak, a nie inaczej rysowane twarze), ale zachowująca wszystkie obowiązkowe cechy gatunku. Postaci mają mangowo umowny wygląd (tak, te wielkie oczy), są odpowiednio wygładzone i upiększone. Mizuho Kusanagi rysuje w miarę dokładnie, ale ilość szczegółów raczej nie rzuca na kolana. Odpowiednia ilość fałd na ubraniach, trochę mniej lub bardziej udanego cieniowania z rastrami i bez nich, pojedyncze i wystarczająco wypełnione pałacowe wnętrza (tu z kolei widać, że autorka czerpała inspirację z Bliskiego Wschodu, bo stroje i architektura wyraźnie wskazują na arabskie państwo, w dodatku pustynne). Dominują biel i czerń, z udziałem typowych rastrów, zwykle w tle. Ot, poprawna i wystarczająca, ale niczym niezachwycająca robota rzemieślnika.

Trudno powiedzieć, w jakim kierunku poszłaby historia, gdyby ją wydłużyć, ale mimo wyraźnie po macoszemu potraktowanych wątków, których urwanie pozostawia pewien niedosyt i trochę pytań, nie ma się wrażenia, że ciąg dalszy jest na gwałt potrzebny. Oś wydarzeń stanowią relacje króla i jego niezłomnej zakładniczki, które, nawet naznaczone schematami, są miłą odtrutką po opowiastkach przesłodzonych i niewinnych lub przedramatyzowanych i niezamierzenie absurdalnych (tak, chodzi o ten nieszczęsny syndrom sztokholmski). Grunt to zachować równowagę, a to udało się Mizuho Kusanagi całkiem nieźle.

Enevi, 25 stycznia 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Hakusensha
Autor: Mizuho Kusanagi