Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 kreska: 8/10
fabuła: 9/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 10
Średnia: 7,9
σ=2,3

Wylosuj ponownieTop 10

New York New York

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1995-1998
Liczba tomów: 4
Tytuły alternatywne:
  • N.Y.N.Y.
  • ニューヨーク・ニューヨーク

Perła z lamusa yaoi, która nigdy nie stała się klasykiem gatunku.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

„Jeśli będziesz spotykał się z jakąś dziewczyną na poważnie, przedstaw mi ją” – usłyszał Kain Walker w rozmowie telefonicznej z matką. Słowa te utkwiły mu w pamięci i skłoniły do dość pobieżnej refleksji nad własnym życiem. Nasz bohater, niespełna 25­‑letni nowojorski policjant, jest w pełni świadomy swojego homoseksualizmu, nie szuka więc dziewczyny. Nie jest też zainteresowany poważnym związkiem, ale tamtego wieczora, być może pod wpływem słów matki, ma wrażenie, że spotka kogoś wyjątkowego. Wtedy właśnie, w niewielkim klubie dla gejów, Kain poznaje Mela.

New York New York była jedną z pierwszych mang z gatunku yaoi, jaką przeczytałam. Na nastoletniej wówczas dziewczynie zrobiła niesamowite wrażenie, w którym do pewnego stopnia trwam do dziś. Nie oszukujmy się, gatunek yaoi obfituje w mangi stanowiące bardziej lub mniej erotyczne fantazje autorek, nieustannie powielające te same schematy fabularne. Bywa, że na usta ciśnie się frazes, że jeśli ktoś poznał jeden tytuł, poznał je wszystkie. Na szczęście od czasu do czasu pojawiają się wyjątki, które pozwalają odzyskać nadzieję w potencjał twórców. Recenzowana manga jest właśnie takim wyjątkiem, aczkolwiek niepozbawionym wad.

Oczywiście nikogo nie zaskoczy, jeżeli napiszę, że mamy tu do czynienia z historią o miłości. Miłości z gatunku tych, które przezwyciężają wszystko, a prób będzie wiele. Daleko jej jednak do infantylności i utartych schematów. Bez obaw, nie ma rozterek typu „ale przecież obaj jesteśmy facetami” lub „powiedziałbym, że go kocham, ale się wstydzę, więc zamiast tego strzelę focha”. Między bohaterami szybko dochodzi do porozumienia w tej kwestii, chociaż, rzecz jasna, nie wszystko układa się idealnie.

Jakież to więc dylematy, poza obawą o odwzajemnienie uczucia, mogą dręczyć głównych bohaterów? Prozaiczne i niestety nieczęsto spotykane w yaoi. Na pierwszy plan wysuwają się obawy Kaina przed ujawnieniem własnej orientacji najbliższym czy współpracownikom. Manga pokazuje, że owo „wyjście z szafy” wymaga wielkiej odwagi, należy się bowiem liczyć z całą gamą reakcji, najczęściej bardzo dalekich od entuzjazmu. Wątek szeroko pojętej homofobii jest prowadzony zdecydowanie najlepiej, poświęcono mu bowiem najwięcej miejsca i przewija się on w większym lub mniejszym stopniu aż do epilogu. Nie od dziś wiadomo, że autorki yaoi radośnie zaludniają świat rozochoconymi fujoshi, które przyklaskują każdemu przejawowi homoseksualizmu, niezależnie czy chodzi o ich kolegę, brata, czy syna. Nie tym razem. Bohaterowie muszą stawić czoła odrzuceniu, jawnej niechęci i zawiedzionym nadziejom otoczenia. Co ciekawe jednak, pokazane są tu wątpliwości i obawy obu stron. Brak spontanicznej akceptacji nie oznacza przecież, że mamy do czynienia z jednoznacznie złymi ludźmi. Przyznam, że sposób prowadzenia niektórych wątków zawierał przesłanie dydaktyczne lub przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Były momenty, że czułam podprogową agitację na rzecz ruchów LGBT. Krótko mówiąc, należy przygotować się na poważniejszą lekturę.

Na pierwszy rzut oka główni bohaterowie stanowią bardzo niedobraną parę. Po lekturze pierwszych rozdziałów doszłam do wniosku, że o ile Mel to najlepsze, co mogło Kaina spotkać, o tyle Mel mógł trafić znacznie lepiej. Mówiąc delikatnie, Kain to kawał egoistycznego drania. Zazdrosny, wiecznie stawiający wymagania, a z drugiej strony mający problem z dochowaniem wierności. Wraz z biegiem fabuły zmienia się jednak i dojrzewa. Nawet nie zauważyłam, kiedy go pokochałam. Mel natomiast od początku jawi się jako wcielenie wszelkich cnót. Życie lub, jak kto woli, wszechwładna wola autorki, go nie rozpieszczało, a on ciągle pozostawał cudowną, delikatną istotą, której do egzystencji potrzebna jest tylko miłość. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy ktoś, kto przeszedł tak wiele, naprawdę mógłby zachować tyle łagodności i wewnętrznego piękna. Chwilami miałam wrażenie, że jest on zwyczajnie za dobry, wybacza zbyt łatwo i czy to w ogóle jest człowiek, czy może anioł z nieba, zesłany Kainowi, by go odmienić i wybawić? Jakakolwiek idea przyświecała autorce, udało jej się stworzyć parę idealną.

Co zaś z innymi bohaterami? Przez karty komiksu przewija się ich całkiem sporo i niemal każdy ma w sobie coś charakterystycznego. Sprawiają wrażenie pełnokrwistych bohaterów, z których każdy ma osobowość i coś do powiedzenia. Może z wyjątkiem kompletnych statystów. Na szczególną uwagę zasługują tu rodzice Kaina, bardzo odmiennie reagujący na prawdę o synu.

Na kartach mangi poruszane są też inne problemy: realna obawa przed HIV, wątpliwości natury religijnej, małżeństwo i adopcja dzieci przez pary homoseksualne. Niestety, większość z nich została jedynie napomknięta, zapewne z braku miejsca. Tutaj należy wspomnieć o jedynym aspekcie, który mogłabym uznać za wadę tej mangi. W tomie trzecim pojawia się nagle wątek sensacyjny, który całkowicie zmienia klimat opowieści. Zostaje również wprowadzona dwójka nowych bohaterów. Obiektywnie ani o jednym, ani o drugim pomyśle nie można powiedzieć złego słowa. Joey i Luna nie stanowią kukiełek­‑zapychaczy, ale byłabym szczęśliwsza, gdyby otrzymali własną, osobną historię. Faktem jest, że historia niezmiennie poprowadzona jest w sposób spójny i wiarygodny psychologicznie. Trzyma w napięciu i dostarcza wielu emocji. Czytając ją, nie mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że autorka przedobrzyła w znęcaniu się nad postaciami. Jeśli chciała ukazać skutki szoku pourazowego i traumy będącej skutkiem gwałtu, miała okazję zrobić to wcześniej. W epilogu natomiast po raz kolejny zmienia się nastrój, akcja zwalnia, nabierając cech okruchów życia. Finał zaś jest zaskakujący i niestandardowy. Zapas chusteczek do wycierania nosa wysoce wskazany.

Chociaż manga liczy jedynie cztery tomy, brak w niej skrótowości. Całość jest zwięzła i sprawia wrażenie solidnie przemyślanej. Uwagi mogę kierować jedynie do wspomnianej wyżej części sensacyjnej, która jest trochę zbyt rozbudowana, drastycznie odstaje klimatem od całości i odbiera miejsce wątkom, które zasługiwałyby na rozwinięcie. Cierpi na tym zwłaszcza epilog. Nie zmienia to jednak faktu, że manga ani przez chwilę nie przestaje być ciekawą lekturą.

Warto również wspomnieć, że nie jest to tytuł, który czyta się dla scen erotycznych. Są one obecne, ale stanowią jedynie dodatek do fabuły. Autorka pozostawia dużo poza kadrem i chwała jej za to, zwłaszcza że fabuła zawiera sporo przemocy seksualnej. Dla przemocy innego rodzaju nie ma już jednak taryfy ulgowej i czytelnik będzie świadkiem kilku dość drastycznych scen.

Kreska jest charakterystyczna. Bohaterowie, chociaż zachowują mangowy wygląd, rysowani są realistycznie. Próżno szukać tu typowych bishounenów, może poza Melem, który wyróżnia się pod względem urody. Oglądamy tu zazwyczaj krępe sylwetki, czasami trochę kanciaste, i okrągłe twarze, bardziej sympatyczne niż piękne. Amatorki długonogich przystojniaków raczej nie znajdą tu materiału do zachwytów. Nie znalazłam go również i ja. Pomijając jednak ten aspekt, nie da się ukryć, że pani Ragawa ma doskonały warsztat. Anatomia, rysy i mimika twarzy postaci, ubrania, budynki, roślinność, broń… Na cokolwiek zwrócimy uwagę, możemy mieć pewność, że zostało narysowane starannie i z dbałością o szczegóły.

To samo można powiedzieć o tle kulturowym. Widać, że autorka bardzo rzetelnie odrobiła pracę domową. Wiąże się z tym ciekawy zabieg, nazwijmy go, artystyczny. Dość często pojawiają się w dialogach angielskie wstawki albo jako część dialogu, albo jako słowa nuconej piosenki. Jak mniemam, maniera ta miała wzmocnić amerykańskiego ducha historii, a dla japońskiego czytelnika mogła stanowić ciekawe urozmaicenie. Oczywiście rzuca się to w oczy jedynie w przypadku, jeśli mamy do czynienia z wydaniem oryginalnym. W innej wersji językowej może pozostać niezauważone.

Reasumując, trudno znaleźć mi w tej historii jakieś poważne wady. Mam świadomość, że dużą rolę może odgrywać osobisty sentyment i wiem, że nie jest to manga, która wszystkim przypadnie do gustu. Sentyment jednak nie wziął się z niczego, New York New York to jedna z najbardziej wzruszających historii o miłości spod szyldu yaoi i nie tylko, jakie miałam szczęście przeczytać i szczerze polecam ją każdemu.

tamakara, 6 grudnia 2014

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Hakusensha
Autor: Marimo Ragawa