Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 kreska: 6/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,25

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 12
Średnia: 7,42
σ=1,61

Wylosuj ponownieTop 10

Heart

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2001-2003
Liczba tomów: 10
Tytuły alternatywne:
  • ハート
Gatunki: Komedia, Romans
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Rating: Nagość; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm, Trójkąt romantyczny

Miłość jak z bajki… Co prawda książę zamiast konia ma motocykl, a księżniczka jest niewiarygodnie głupia, ale za to jak do siebie pasują! Świetny romans i komedia w jednym.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Yume Takara to typowa pustogłowa nastolatka, która marzy jedynie o znalezieniu przystojnego księcia z bajki. I chociaż dziewczyna wzbudza zainteresowanie płci przeciwnej, jej honoru i czci jak lew broni najlepsza przyjaciółka, Roko. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż główna bohaterka nie należy do najbystrzejszych osób i gdyby nie pomoc koleżanki, już dawno zostałaby wykorzystana i porzucona. Jednak sytuacja zmienia się, gdy do męskiego liceum zostają przeniesieni dwaj byli członkowie gangu motocyklowego, Shoubu Matsukaze i Yuuji Beniya. Nieświadoma ich przeszłości Yume codziennie obserwuje, jak jeżdżą na motorach, by w końcu pod wpływem jednego przelotnego spojrzenia Shoubu zakochać się w nim bez pamięci. Dziewczyna nie daje sobie wytłumaczyć, że ten boski książę to były chuligan z kuratorem na karku i uparcie stara się do niego zbliżyć, podczas gdy Roko ulega urokowi jego najlepszego kumpla, Yuujiego.

Heart, jak sugeruje wstęp, jest komedią romantyczną, ale nie z gatunku tych spokojnych i urokliwych, lecz zupełnie szalonych. Rie Takada szybko łączy głównych bohaterów, by potem raczyć czytelnika ich zwariowaną codziennością, co, o dziwo, nawet po dziesięciu tomach nie nudzi. Głupiutka Yume i idealny Shoubu tworzą parę doskonałą, która pasuje do siebie jak dwie połówki jabłka. Nieważne, czy na ich drodze staje zazdrosny rywal, inny chodzący ideał, koleżanka z czasów gimnazjalnych, oni zawsze wyjdą na swoje. Księżniczka nie odda serca ukochanego, a książę pokona wszystkich konkurentów. Gorzej ma się sprawa bardziej codziennych problemów, takich jak nałogi, naiwność i łatwowierność czy miłość do motocykli. Tutaj bohaterowie muszą się nagimnastykować i trzeba przyznać, że robią to w iście genialnym stylu. Pomysły Yume czy reakcje Shoubu nieraz mnie zaskoczyły, bo chociaż obsada jest skrajnie nierealistyczna, to jednak ich zachowania okazują się zaskakująco logiczne (na tyle, na ile to możliwe). Przy czym warto wspomnieć, że fabuła nie skacze radośnie od gagu do gagu, lecz płynnie zmierza w konkretnym kierunku, a relacje między naszą parą i ich przyjaciółmi wyraźnie rozwijają się i nabierają głębi. Od czasu do czasu pojawia się jakiś dłuższy wątek, ale zawsze ma on zabarwienie pozytywne. Mangaczka, za co jej chwała, nie starała się uatrakcyjnić perypetii Yume i Shoubu małymi katastrofami czy wyciągniętymi spod łóżka traumami. Owszem, para miewa kryzysy, ale utrzymane w granicach rozsądku i w sumie dosyć powszechne dla osób z niewielkim stażem w „poważnym” związku. Nie obyło się także bez kilku schematów, ale zostały one podane zgrabnie i z pomysłem, często stanowiąc „wariację na temat” lub parodię jakiegoś zjawiska występującego w shoujo.

Mamy do czynienia z komedią, szaloną, ale na poziomie. Zaprezentowany humor nie obraża inteligencji czytelnika. Rie Takada postawiła na zabawę codziennymi sytuacjami, różnice charakterów i podejścia do świata, dlatego gagi nie sprawiają wrażenia wymuszonych czy wziętych z sufitu. Autorka wykorzystuje „przeciwko” bohaterom ich własne pasje i słabości, nie robiąc z nich przy okazji bandy idiotów (pomijam naturalne predyspozycje niektórych, ale o tym niżej). Widać, iż mangaczka bardzo lubi tworzone przez siebie postaci (przynajmniej w tym komiksie) i nawet jeżeli nie grzeszą inteligencją lub mają pełnić rolę „knuja”, który stara się uprzykrzyć życie głównym bohaterom, to zawsze wypadają przynajmniej pociesznie. Od tej zasady jest tylko jeden mały wyjątek, choć trudno nazwać wspomnianą postać poważną przeszkodą na drodze do szczęścia Yume i Shoubu. Ostatecznie pełni ona rolę irytującej muchy, którą wystarczy trafić packą.

Heart posiada wszystkie cechy dobrej komedii i romansu, problem polega na tym, że mimo wielu zalet, jest także jeden warunek, który należy spełnić, aby te zalety docenić i cieszyć się lekturą. Koniecznie trzeba przymknąć oko na głupotę głównej bohaterki, ponieważ stanowi ona źródło nieporozumień, a co za tym idzie, jest motorem kolejnych zabawnych perypetii. A wierzcie mi, pod względem pustogłowia Yume bije niejedną konkurentkę. To nie jest klasyczna głupota rodem z lukrowanego shoujo, a całkowite odbijanie rzeczywistości. Yume to chodząca dobroć i naiwność, dziewczę prawdopodobnie całe życie trzymane pod kluczem w kryształowej wieży i karmione opowieściami o idealnym świecie. Wyobraźcie sobie dziewczynę, której z łatwością można wmówić, że malinka to to samo, co seks… Tak właśnie prezentuje się intelekt głównej heroiny. Co ciekawe, kiedy trzeba, jej mózg działa w zastraszającym tempie i podsuwa nietypowe, acz szalenie skuteczne pomysły. Serio, pierwszy raz spotkałam się z czymś takim – obiektywnie panna jest tępa jak stary polsilver, co nie znaczy, że stanowi jedynie ładną dekorację, wręcz przeciwnie. Zasadniczo jestem uczulona na ten typ bohaterki, ale Yume spokojnie zniosłam, a nawet polubiłam. Co i rusz waliłam głową w biurko, tyle że nie pomstując na bezużyteczność dziewczyny, a zastanawiając się, co jeszcze wymyśli. Zasługa w tym mangaczki, że stworzyła kobietę niezdolną do samodzielnej egzystencji, skrajnie „oryginalną”, ale przy tym sympatyczną i wyciągającą właściwe wnioski. Yume w żadnym momencie nie płacze, że Shoubu woli od niej motocykl i jeśli ją naprawdę kocha, to powinien wybrać, tylko postanawia mu pomóc w pracy w warsztacie i ewentualnie nauczyć się jeździć na motorze. Tego typu drobiazgi decydują o tym, że czytelnik bez większych obiekcji przełyka fakt, iż bohaterka pochodzi prawdopodobnie z innej planety.

Istnieje duża szansa, że gdyby nie obecność Shoubu, tolerancja dla wyskoków Yume nie byłaby tak ogromna. Chłopak idealnie uzupełnia się z główną bohaterką, a jego najważniejsze zadanie polega na minimalizowaniu szkód po jej pomysłach, tudzież chronieniu dziewczyny przed bolesnymi skutkami jej głupoty. Trzeba przyznać, że wychodzi mu to znakomicie i w rankingu na księcia z bajki z pewnością zająłby pierwsze miejsce. Przy czym, to zdecydowanie nie jest nudny ideał, a raczej ideał z „pazurem”: przystojny, inteligentny, z „mroczną” przeszłością i co najistotniejsze, anielsko cierpliwy. Oczywiście, że tacy faceci nie istnieją, ale jak miło pomarzyć sobie, że może jednak… Co ciekawe, wszelkie wątpliwości dotyczące tego, dlaczego taki mężczyzna zdecydował się na związek z tak kłopotliwą dziewczyną, rozwiewa on sam. Nie trzeba snuć teorii spiskowych, gdyż mangaczka przytomnie postanowiła wyjaśnić czytelnikom, skąd tak absurdalne połączenie.

Skoro już przy tym jesteśmy, właściwie jedna rzecz nie do końca przypadła mi do gustu. Obsada nie ogranicza się jedynie do pary głównych bohaterów oraz Yuujiego i Roko, gdyż szybko dołączają do nich koledzy Shoubu z gangu. Zgodnie z regułami gatunku, jak jeden mąż zaczynają się kręcić wokół dziewczyny swojego byłego przywódcy, po kolei próbując ją poderwać (nawet Yuuji, acz on leci na wszystko, co jest kobietą i posiada w miarę przyjemną aparycję). Cóż, Yume jest osóbką całkiem ładną, ale żeby od razu robić z niej panią haremu? Co prawda autorka tłumaczy, że to bardziej kwestia uwielbienia dla Shoubu i chęć sprawdzenia, ki diabeł usidlił taką „szychę”, ale nadal trochę mi to nie grało. Mam także jedno małe ale, dotyczące związku Roko i Yuujiego, bo to, że będą razem, widać już na kilku pierwszych stronach mangi. Otóż w porównaniu z parą głównych bohaterów otrzymali niewiele miejsca, chociaż dziesięć tomów pozwalało na nieco dokładniejsze nakreślenie ich relacji. Oczywiście, to postacie drugoplanowe, ale jednak daje się odczuć zmarnowany potencjał.

Przejdźmy do kwestii technicznych – kreska Rie Takady nie wychodzi poza standardy shoujo. Odrobinę problematyczne jest to, że niezależenie, którą mangę autorki otworzymy, zawsze zobaczymy te same twarze. Niby nic nowego, normalna sprawa w komiksie japońskim… Rzecz w tym, iż pani Takada identycznie rysuje nastolatki i dorosłe kobiety. Efekt jest taki, że bez jasnego przekazu, ile lat ma postać, z wyglądu się tego nie dowiemy. Gdyby nie mundurek, Yume mogłaby mieć równie dobrze prawie trzydzieści lat. Co gorsza, autorka nieszczególnie stara się urozmaicać projekty kobiet, chociażby zmieniając im uczesanie czy kolor włosów. Nieco inaczej ma się sprawa panów, oczywiście także obdarzonych prawie identycznymi twarzami, ale za to zróżnicowanych fryzurami i drobiazgami typu blizny. Cóż, poza tą ogólną bolączką mangowego światka, projekty postaci wypadają dobrze, są estetyczne i ładne. Niestety sama kreska należy do mocno przeciętnych, brak jej finezji i charakterystyczności, w morzu serii dla dziewcząt zupełnie nie wybija się na powierzchnię. Prosty kontur, śladowe zainteresowanie tłem, niezbyt interesujące rastry wykorzystane w standardowy sposób, a także dużo bieli i pustka. Pewnie, można się pogapić na efektownych bishounenów, ale o głębszym przeżyciu estetycznym nie ma mowy.

Heart okazało się rozrywką lekką, przyjemną i na poziomie. Przyznaję, że zabawę podczas lektury miałam przednią i wydaje mi się, że każda osoba poszukująca takiej niewymagającej mangi powinna być zadowolona. W tym przypadku istotne jest, czy jesteście w stanie zaakceptować główną bohaterkę. Jeśli każda, nieważna jak przedstawiona, głupiutka gąska działa Wam na nerwy, szkoda czasu, zwłaszcza że damskiego głosu rozsądku tutaj nie znajdziecie (Roko pojawia się zbyt rzadko, by można było ją tak nazwać). Jeśli zaś jesteście w stanie polubić główną bohaterkę (naprawdę warto spróbować), czeka Was dziesięć tomów świetnej komedii.

moshi_moshi, 9 kwietnia 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Rie Takada