Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Waneko - Wydawnictwo komiksu japońskiego

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 4/10 kreska: 8/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 18
Średnia: 7,17
σ=1,61

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Granica twojej miłości

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2010
Liczba tomów: 1
Wydanie polskie: 2017
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • Kimi Koi Limit
  • キミ恋リミット
Gatunki: Dramat, Romans

W powszechnej opinii kobiety dojrzewają szybciej od mężczyzn i są od nich bardziej odpowiedzialne. Przed wami manga, która zaprzecza tej teorii!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Granica twojej miłości ma niezwykle trafny tytuł. Biorąc pod uwagę zachowanie głównej bohaterki tej mangi, Sono, czytelnik faktycznie się zastanawia, gdzie znajdują się granice miłości… I cierpliwości jej kochanek. Bo doprawdy różne postacie się w mangach i anime spotyka, ale takie indywidua jak Sono to jednak ewenement. I to chyba nie ze względu na postać samą w sobie, ale na to, jak otoczenie ją odbiera i traktuje…

Ja tu zaczynam od narzekania na główną postać, a wypadałoby wspomnieć najpierw o fabule, w ramach której ta postać się porusza. Sono poznajemy, gdy jeszcze jako uczennica liceum postanawia wyznać miłość swojej koleżance Satomi. Samo wyznanie następuje podczas spożywania kanonicznego posiłku na kanonicznym dachu szkoły, po tym, jak Satomi oświadcza, że chce studiować w Tokio. No, ale Sono spotyka srogi zawód. Satomi, która zresztą też ma swoje za uszami, zamiast spłonąć rumieńcem i zacząć piszczeć ze szczęścia, gasi koleżankę niczym profesjonalny strażak. Tak oto wielki dziewczęcy romans kończy się, zanim się jeszcze na dobre zaczął. Ale czy na pewno…? No nie, bo wtedy nie pisałbym pewnie tej recenzji z wrednym uśmieszkiem na gębie.

Otóż Sono, której determinacja dorównuje tylko intelektualnej pustce, jakiś czas po wyjeździe ukochanej (od której ignorowała wszystkie przychodzące wiadomości!) też udaje się do Tokio. Oczywiście w pogoni za Satomi. I raczej bez pozwolenia i wiedzy rodziców… A także bez czegokolwiek innego poza dobrymi (?) chęciami. Bo po co komu pieniądze, plan czy choćby adres obecnego zamieszkania ukochanej, nie? Tokio to taka mała mieścina, miłość poprowadzi Sono wprost w objęcia Satomi, która gdzieś tam pewnie oczy sobie wypłakuje, czekając na przybycie ukochanej na liliowym pegazie… Taa. Nie ma tak pięknie. Na miejscu Sono, co za niespodzianka, kompletnie się gubi. Z Satomi nie ma żadnego kontaktu. Groszem też oczywiście nie śmierdzi. Ale, jak to mówią, głupi ma zawsze szczęście. Sono trafia do baru dla lesbijek, a tam z kolei wpada w oko niejakiej Hiroko. Tu zaczyna się kolejny gorący romans! Czy też raczej związek pasożytniczy. Chyba nie trzeba mówić, która z pań jest pasożytem, a która żywicielem? Tak czy owak, ostatecznie Sono ląduje pod mostem, a wtedy… Nieoczekiwanie przygarnia ją Satomi.

Wbrew pozorom nie zdradziłem zbyt wiele z fabuły. Co prawda chronologia wydarzeń jest w mandze trochę zaburzona (historię spotkania Hiroko i Sono poznajemy w krótkiej retrospekcji gdzieś w połowie tomiku), ale na odbiór historii szczególnie to nie wpływa. Sono, jako się rzekło, jest wybitnie nierozgarniętą postacią, którą obie pozostałe panie darzą niezłomną sympatią. Choć w przypadku Hiroko to już podpada wręcz pod syndrom sztokholmski… Sono po zamieszkaniu u niej całymi dniami się obija, wtranżala ciastka i czyta mangi. Nawet posprzątać nie raczy, o szukaniu pracy czy dokładaniu się do czynszu nie wspominając. Nadrabia to podobno prostolinijnością i szczerością, ale ja tam nie rozumiem tego układu. Zresztą à propos szczerości warto zaznaczyć, że Hiroko ostatecznie wyrzuca ją na bruk dlatego, że w czasie seksu Sono wciąż wykrzykuje imię Satomi. Sama Hiroko wydaje się z tej trójki głównych postaci najbardziej dojrzała i życiowa. Jest też cyniczna i twarda i chyba tylko ogłupiającemu zakochaniu przypisać można, że tak długo zdołała wytrzymać z Sono. A Satomi? Teoretycznie stanowi zupełne przeciwieństwo Sono – spokojna, ułożona i trzeźwo patrząca na życie. Za to pod względem uczuciowym wyrobiona tak samo, jak Sono pod względem życiowym. W sumie nie wiadomo, czy uczucia Sono traktuje w kategoriach żartu ze strony koleżanki, czy może jest kompletnie oziębła emocjonalnie. W każdym razie jej romantycznie „przebudzenie” ma w sobie tyle sensu, co kot napłakał.

W gruncie rzeczy jadę po tej nieszczęsnej mandze i można by pomyśleć, że chłam z niej, jakich mało. Ale takie stwierdzenie byłoby jednak przesadą. Mimo wszystkich wad postaci i przedstawionej historii ten tytuł daje się jednak czytać. Ba, da się nawet czerpać z tego przyjemność. Trochę masochistyczną co prawda, ale jednak. Może przez to, że wady bohaterek i wręcz karykaturalny sposób bycia Sono nadają postaciom realizmu? A może to kwestia oryginalnej kreski, która mimo częstego braku szczegółowości, ba – celowej nieraz oszczędności w przedstawianiu miejsc i wydarzeń, nadaje mandze odrealniony, eteryczny klimat? Sama kreska zresztą faktycznie może się podobać. Postaci są rysowane „życiowo”, z zachowaniem właściwych proporcji i bez kreowania bohaterek na miss wszechświata. Nie ma też problemów z odróżnieniem, kto jest kim, choć to nie sztuka przy tak małej liczbie postaci. Z drugiej strony, znajdzie się pewnie wiele osób, które delikatność kreski i częste uproszczenia będą doprowadzać do szału. W sumie najlepiej rzucić gdzieś okiem na kilka przykładowych stron mangi, a potem podjąć decyzję, czy chce się na to patrzeć. W przypadku tego komiksu opinie będą pewnie bardzo różne.

Mam pewien dylemat. Z jednej strony Granicę twojej miłości czytało się, mimo narzekań, całkiem dobrze. Co prawda miałem ochotę nie raz i nie dwa rąbnąć w głowę debilnie zachowujące się postaci, a samą Sono najchętniej zepchnąłbym na jednej z pierwszych stron z mostu, no ale cóż… Z drugiej jednak strony trudno mi, jako recenzentowi, zignorować wady, które nakreśliłem powyżej. Granica twojej miłości jest tytułem bardzo nierównym, który łatwo można pokochać bądź znienawidzić, ale wobec którego trudno pozostać obojętnym. Ma w sobie pewną dozę oryginalności, niektórych przyciągnąć może faktem, że bohaterki nie są już nastolatkami (choć jak takie się zwykle zachowują). Warto też zaznaczyć, że manga zawiera stosunkowo liczne sceny erotyczne, a kobiety w negliżu z wyraźnie zarysowanymi sutkami nie należą tu do rzadkości. Ale czy te wszystkie zalety, wzmocnione ładną kreską, przeważą nad doprowadzającą do szału główną bohaterką? Na to pytanie musicie sami sobie odpowiedzieć. Ja miewałem do czynienia z dużo gorszymi tytułami, no ale… Niech pewną przestrogą będzie fakt, że polskie wydanie okazało się dla wydawnictwa komercyjną klapą.

Diablo, 20 października 2018

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Ichijinsha
Wydawca polski: Dango
Autor: Moto Momono

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Dango 2.2017