Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Śmiech w chmurach

Tom 5
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-64508-56-1
Liczba stron: 162
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Tajemniczy strażnik z Bramy Więziennej okazał się młodziutką shinobi o imieniu Nishiki, która podobnie jak Shirasu pochodzi z rodu Fuuma i tak samo jak on nie ma się gdzie podziać. Zostaje więc przygarnięta przez rodzinę Kumou i powoli uczy się zwyczajnego życia. Do normalności próbuje powrócić również Soramaru, który niestety nie jest w stanie zastąpić Tenki. Załamany po śmierci najstarszego z braci Chuutarou za namową Naoto Kagamiego postanawia uciec z domu. Okazuje się jednak, że władze w ostatniej chwili wstrzymały się z wyrokiem, a przebywający aktualnie w zamkniętym ośrodku rządowym pod opieką Hirariego Tenka nie zamierza się poddać i planuje przyłączyć się do walki z mającym się odrodzić Orochim. Tymczasem dowódca Yamainu, Sousei Abe, prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczych ataków, których ofiarą padł jeden z jego podwładnych. Jak wielkie jest jego zaskoczenie, kiedy niewidziany przez jakiś czas Soramaru oznajmia, że to najprawdopodobniej on jest sprawcą ataków i prawdziwym naczyniem Orochiego, którego zwolennicy zrobią wszystko, aby tym razem potwór się przebudził…

Do końca przygody chmurnych bohaterów pozostał jeszcze tylko jeden tomik, ale to właśnie w części piątej autorka postanowiła zawrzeć kluczowe wydarzenia, dlatego też to właśnie te rozdziały należą do moich ulubionych. Fabuła tej mangi nie zawiera wprawdzie zakręconych jak świński ogon wielopłaszczyznowych intryg, ale z pewnością jest przemyślana i ma elementy odświeżające i zaskakujące, a przez to ciekawe. W tego typu historiach teoretycznie z największym wytęsknieniem czeka się na ostateczne starcie, które przecież musi mieć miejsce, ale w tym przypadku równie, a może nawet bardziej wciągające od oglądania burzy z piorunami, jest obserwowanie gęstniejących chmur nad głowami bohaterów. Pani Karakara w tym tomie nie tylko zasypuje nas ważnymi informacjami, ale też funduje największy zwrot akcji, który ma szansę zaskoczyć sporą liczbę czytelników. Atmosfera zagęszczać się nie musi, gdyż w tym tomiku nożem można by ją ciąć, otrzymujemy odpowiedzi na większość pytań, czyli wszystko jasne – nie pozostaje nic innego, jak zapiąć pasy i szykować się na ostatnią prostą!

Biedny Chuutarou czekał, czekał i się w końcu doczekał – utrzymana w niezwykle jaskrawych jak na tę mangę barwach okładka (czyli obwoluta) piątego tomu należy bowiem do niego i jego wiernego towarzysza Poko. Oczy nadal cieszy zgrabna kompozycja i gustowne „złocenia”. Na okładce znajdziemy podziękowania od autorki oraz trzy humorystyczne miniaturki, z którymi również warto się zapoznać. Zaś dla fanów Botan i Hirariego autorka przygotowała króciutki dodatek po historii głównej. Na końcu tomiku znajdziemy jeszcze stopkę redakcyjną. Reklam nie stwierdzono.

W środku czytelnika witają kolorowe strony: jedna przedstawiająca ważniejszych bohaterów, a druga ze spisem treści, który jak zwykle jest średnio przydatny, bo numeracja występuje sporadycznie. Papier i czarnobiały druk są dobrej jakości, choć ten drugi miejscami odrobinę prześwituje, słabo wypadają też strony, które w wydaniu magazynowym były kolorowe – są wyjątkowo rozmyte, przez co gryzą się z naniesionymi na nie wyraźnymi czcionkami. W oczy znacznie bardziej niż w poprzednich tomikach rzucają się niestety przycięte kadry, bo tym razem dymki dialogowe ucięte są tak, że brakuje części wyrazów. Nie sprawia to na szczęście, że kwestie bohaterów są nieczytelne, ale wygląda niezbyt estetycznie. Postarano się natomiast przy edycji i tłumaczeniu onomatopei, bo nie zostawiono żadnych (no, może z pominięciem dwóch dużych) nieczytelnych „bohomazów”.

Tłumaczenie w dalszym ciągu jest z gatunku „da się czytać, ale bez szału”, a to głównie za sprawą nierównego stylu, który raz jest zbyt sztywny, a raz zbyt potoczny i momentami po prostu niepasujący do wypowiadającej daną kwestię postaci. Nie stwierdziłam błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych, ale momentami zdarzają się nieco pokraczne sformułowania typu: „do niego pasuje wolność”, czy „wydział chemiczny” (niemający nic wspólnego z jakimkolwiek uniwersytetem, a będący częścią rządu).

Enevi, 7 czerwca 2015
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 9.2014
2 Tom 2 Waneko 11.2014
3 Tom 3 Waneko 1.2015
4 Tom 4 Waneko 3.2015
5 Tom 5 Waneko 5.2015
6 Tom 6 Waneko 7.2015