Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Green Blood

Tom 1
Wydawca: J.P.Fantastica (www)
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-74715-41-6
Liczba stron: 200
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

XIX wiek. Dwóch braci, Luke i Brad Burns, z pochodzenia Irlandczyków, przybywa do Nowego Jorku. Tak jak tysiące innych imigrantów liczą na ziszczenie się amerykańskiego snu o nowym, wolnym kraju pełnym obiecujących perspektyw. Rzeczywistość maluje się jednak w zdecydowanie mroczniejszych barwach. Porzuceni przez ojca, są zmuszeni sami egzystować w najgorszej dzielnicy miasta – Five Points. To miejsce, w którym korupcja jest na porządku dziennym, tak samo jak zabójstwa czy gwałty. Dzielnicą rządzą gangi, między innymi Grave Diggers, w którego szeregach znajduje się legendarny zabójca – Grim Reaper. Bracia ledwo wiążą koniec z końcem. Młodszy z nich, Luke, pracowity i uczciwy chłopak, zatrudnia się jako tania siła robocza w miejskich dokach. Starszy, Brad, choć pozornie się obija i spędza całe dnie w łóżku, nocą wypełnia zlecone mu przez gang zadania jako owiany złą sławą Ponury Żniwiarz. To wszystko, proszę Państwa, w japońskim wydaniu.

Ponieważ od kilku lat jestem zapaloną fanką westernów, z niecierpliwością czekałam na ten tytuł. Fabuła wciąga już od pierwszych stron. Po krótkim zarysie realiów historycznych manga bez zbędnych ceregieli przechodzi od razu do poważnego, trzymającego w napięciu wątku pracy Brada jako zabójcy. Napięcie fabularne podnosi fakt, że mężczyzna zataja swój fach przed własnym bratem. Niby nic nowego, bo przecież w popkulturze jest masa postaci, które pracę zaczynają po zmierzchu, jednak w tym przypadku jest trochę inaczej. Luke jako idealista jawnie potępia działalność gangów, podczas gdy jego brat pracuje dla jednej z takich organizacji. Daje to fundament pod ciekawą intrygę, która wbrew pozorom nie jest moim zdaniem najciekawszym wątkiem. Zdecydowanie bardziej przyciąga uwagę motyw zemsty Brada. Na kim? Za co? Polecam przekonać się samemu.

Najważniejszych bohaterów poznajemy na razie bardzo pobieżnie. Luke to typowy chłopak „do rany przyłóż”. Znosi w pracy obelgi tylko po to, by zanieść do domu ciężko zarobione, ale dalej bardzo marne pieniądze. Jest skory do pomocy i tak jak wcześniej pisałam, gardzi wszelkimi przejawami nieprawości. Brad to typowy westernowy milczący rewolwerowiec, który ze stoickim spokojem wykonuje swoją robotę. Gdy ma dylematy, dzieli się nimi, choć oczywiście bardzo oszczędnie, tylko z jedną osobą. Jest nieugięty, ma własny kodeks moralny, którym się kieruje, słowem – jest po prostu cool (ma rewolwer z bagnetem!).

Gdzie tu mangowy charakter? Pomijając kreskę, do której jeszcze wrócę, możemy tu dostrzec wiele elementów zaczerpniętych z japońskiej popkultury: charakter wypowiedzi postaci, zarówno w scenach poważnych, jak i komediowych, typowe dla mangi gagi oraz sposób narracji komiksu. W połączeniu z niecodzienną tematyką daje to kapitalny efekt – komiks jest trochę poważniejszy od typowej mangi, ale jednocześnie mniej toporny od typowych westernów. Słuszne zalecenie z tyłu tomu wskazuje na czytelników powyżej szesnastego roku życia, bo w komiksie jest dużo przemocy, zarówno wobec mężczyzn, jak i kobiet.

Jakby tego było mało, wspomniane wyżej sceny są bardzo realistycznie narysowane. Już pierwsze kilka stron Green Blood, kolorowych, drukowanych na kredowym, błyszczącym papierze, zdradza, jaki będzie charakter całości. Warto podkreślić, że nawet jeśli są to ilustracje kolorowe, nie należy spodziewać się zbyt szerokiej palety barw. Dominują tu szarości i ponure brązy, na których tle wyróżnia się jedynie bordowa czerwień krwi. Reszta stron jest już czarno­‑biała, ale utrzymana w podobnym klimacie. Niektóre postaci, jak bracia Burns, szef gangu czy większość kobiet są wyidealizowane, rysowane w typowo mangowym stylu. Gdy pojawiają się złe, podejrzane lub mniej istotne typy, to są oddawane, zresztą z okrutną dokładnością, ze wszystkimi niedoskonałościami. To trochę naiwny zabieg, niemniej dobrze podkreślający fuzję mangi i westernu. Świetnie się na to patrzy, zwłaszcza że każdy kadr można by spokojnie wyciąć, wstawić w ramkę i powiesić na ścianie. I nie wstydzić się przed gośćmi i sąsiadami. Ukłony dla naszego wydania, które jest naprawdę porządne. Mogłabym się przyczepić tylko do okładki pod obwolutą: grafika, wzięta z komiksu, jest przyciemniona, zaszumiona i niewyraźna, jakby został rozciągnięty obraz o niskiej rozdzielczości. Wygląda to nieciekawie, szczególnie w porównaniu do obwoluty, która jest bardzo ładna, wyraźna, w oddającej charakter mangi sepii.

Na mnie Green Blood zrobiło ogromne wrażenie i okazało się czymś nowym, mimo że widziałam sporo westernów. Ponadto zapowiada się na bardziej ambitną od przeciętnej mangę. Jeśli ktoś lubi klimaty Dzikiego Zachodu, może ten tytuł brać w ciemno. Jeśli ktoś nie lubi, cóż, może skusi go nietuzinkowa fabuła czy zwyczajnie piękna, dopracowana kreska. Subiektywnie? Polecam Green Blood każdemu. Obiektywnie? Każdemu polecam dać mu szansę.

Koranona, 27 października 2015
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 J.P.Fantastica 10.2015
2 Tom 2 J.P.Fantastica 12.2015
3 Tom 3 J.P.Fantastica 3.2016
4 Tom 4 J.P.Fantastica 6.2016
5 Tom 5 J.P.Fantastica 9.2016