Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Green Blood

Tom 4
Wydawca: J.P.Fantastica (www)
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-74715-44-7
Liczba stron: 208
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Bracia Burns na dobre zadomowili się u Anne i jej córki. Nie zrezygnowali oczywiście z planu zemsty na Edwardzie Kingu, jednak znaleźli przystań, do której chcieliby wrócić po osiągnięciu celu. Luke czuje się, jakby odzyskał matkę, Brad coraz lepiej dogaduje się z Jenny. Wszystko wydaje się w porządku, jednak chciwość właściciela kolei doprowadza do tragedii. Mężczyzna nie może pogodzić się z tym, że Anne Macy nie chce sprzedać mu ziemi, najmuje więc płatnego mordercę. Gdy bracia zastają kobietę martwą, poprzysięgają dalej bronić ziemi, którą uznali za dom i pomścić Anne, która stała się dla nich jak matka. Nim wyjadą w dalszą podróż, postanawiają zmierzyć się z odpowiedzialnym za śmierć kobiety mordercą – „First Draw” Hawkiem.

Ten tom skupia się na postaci Luke’a. Widać zdecydowanie, że się zmienił, nie jest już niepoprawnym optymistą, którego poznaliśmy w pierwszym tomie mangi. Był wtedy chłopcem wierzącym, że ciężką pracą może osiągnąć wszystko. Starał się być tak dobry, jak tylko mógł i podobnego zachowania oczekiwał od innych. Jakaś dziecięca naiwność w nim pozostała, jednak wydoroślał. Jest teraz mężczyzną świadomym tego, że na świecie jest dużo zła i żeby z nim walczyć, należy wyzbyć się skrupułów. Brad uświadamia młodszemu bratu, że każda zabita osoba, jak bardzo zepsuta by nie była, to kolejna dusza, ciążąca potem na sumieniu. Luke, który jeszcze kilka rozdziałów temu nie byłby w stanie zabić muchy, godzi się z tym i postanawia wziąć pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Postanawia zmierzyć się z Hawkiem, co pozwala czytelnikowi obejrzeć naprawdę dobrą i dynamiczną walkę, wręcz napompowaną patosem, zresztą jak na western przystało.

Trochę przeszkadza mi to, że ze względu na miejsce poświęcone Luke’owi, postać Brada została w tym tomie potraktowana po macoszemu. Jasne, miał już dużo „czasu antenowego” dla siebie w poprzednich tomach, jednak wyraźnie odczuwa się zepchnięcie go na drugi plan. Szkoda, bo to mocny charakter, doskonale nadający się, by być w centrum akcji. Choć Luke przeszedł metamorfozę, to mimo wszystko nie jest tak wyrazistą postacią jak jego starszy brat.

W poprzedniej recenzji użalałam się nad niewykorzystaniem potencjału Emmy jako kobiecej postaci w tym komiksie. Trochę to nadrobiono dzięki córce Anne – Jenny, mającej od Emmy zdecydowanie więcej charakteru. Widać to chociażby wtedy, kiedy mimo tragedii, jaka ją spotkała, postanawia samotnie bronić rodzinnej ziemi, podczas gdy bracia Burns ruszają w pościg za Edwardem Kingiem. To udana bohaterka, której w dodatku do twarzy z shotgunem.

Kreską tej mangi zachwycałam się już wielokrotnie wcześniej i zachwycać się będę dalej. Szczegółowy rysunek, malownicze tła… W tym tomie znajduje się też sporo grafik zajmujących dwie strony. Obszerne grafiki mogłyby istnieć jako autonomiczne dzieła sztuki, godne oprawienia w ramkę i powieszenia na ścianie. Szczególnie do gustu przypadła mi finałowa scena walki Luke’a i Hawka, wyjątkowo minimalistycznie narysowana jak na tę mangę. Dwustronicowe grafiki w Green Blood zazwyczaj są naładowane filigranowymi szczegółami. Tu jednak mamy proste, jednolite tło i zarysowane cieniem postaci. A jednak obraz ten robi tak duże wrażenie, że pozwala doskonale wczuć się w moment i odczucia bohatera. Chapeau bas!

W pierwszym tomie przyczepiłam się do niskiej jakości grafiki na okładce pod obwolutą. Tym razem obraz jest wyraźny i nie budzi zastrzeżeń. Na obwolucie z przodu znajduje się kolorowa grafika przedstawiająca nowy gang Edwarda Kinga. Rysunek, choć uzupełniony dodatkowymi barwami, dalej wpisuje się w mroczny charakter mangi. Można wręcz dostać ciarek, patrząc na mroczną, niebieską postać ojca braci Burns górującą w tle. Mam zastrzeżenia co do tylnej strony obwoluty, na której moim zdaniem niezbyt szczęśliwie umieszczono opis tomu. Czarny tekst znajduje się na brązowym symbolu gangu Crimson, przez co jest mniej czytelny, niż byłby na jasnoszarym tle reszty obwoluty.

Muszę przyznać, że odetchnęłam z ulgą. Bałam się, że czwarty tom, tak jak drugi, przyniesie mi rozczarowanie po poprzednim. Jednak ta część utrzymała poziom i sprawiła, że będę niecierpliwie oczekiwać na kolejny tom.

Koranona, 27 września 2016
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 J.P.Fantastica 10.2015
2 Tom 2 J.P.Fantastica 12.2015
3 Tom 3 J.P.Fantastica 3.2016
4 Tom 4 J.P.Fantastica 6.2016
5 Tom 5 J.P.Fantastica 9.2016