Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Komentarze

Akame ga Kill!

  • Avatar
    M
    Klemens 30.12.2016 21:30
    No i koniec. Ależ mnie usatysfakcjonowało to zakończenie w stylu pięknej i bestii! Sto razy lesze niż to, co zafundowano nam w anime. Może trochę naciągane (nawet bardzo), ale ciągle lepsze niż kolejna 'szczęśliwa śmierć' dla celu. W końcu pokazano tutaj coś więcej, niż klasyczne dla tej mangi 'w imię sprawy oddam życie' – dzięki wątkowi z Tatsumi i Mine pierwszy raz zobaczyłem tu wolę walki o SWOJE SZCZĘŚCIE, a nie tylko sprawę. Za to wielki plus. Mój ulubiony shounen. Nic dodać, nic ująć.
  • Avatar
    M
    I. 4.01.2016 17:52
    Rozdział 66
    Spoiler o zakończeniu walki Kurome z Akame:
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    M
    Klemens 31.01.2015 22:13
    Nawet tutaj  kliknij: ukryte ... Jakby  kliknij: ukryte  i autor nie mógłby dać czytelnikowi ODROBINĘ nadziei na to, że Tatsumiemu przydarzy się JEDNA pozytywna rzecz w życiu… Ale jestem wściekły. No i dodatkowo wszystko zbliża się do końca, więc teraz wszyscy zaczną padać jeden po drugim, jak muszki owocówki. Napisałbym teraz 'czekam teraz na ten bezsensowny zgon Leone', ale niestety – porzucam,  kliknij: ukryte , nie oglądam. Ta manga wznieca we mnie zbyt wiele negatywnych emocji. Swoją drogą, kto by pomyślał, że człowiek tak bardzo może się do tsundere, aż jestem zaskoczony.
    • Avatar
      BlaXk Magic Mushroom 1.02.2015 14:03
       kliknij: ukryte 
      • Avatar
        Klemens 1.02.2015 15:47
        Ej, to może być fakt, nie zauważyłem, że Tatsumi powiedział, że zużyła całą swoją energię na generała. Jednakże teraz to pytanie nasuwa się samo – czy utrata energii = śmierć? To anime jest bezlitosne w kwestii życia ludzkiego – raz stracone nie może zostać przywrócone. Ale czy energia życiowa jest zaliczana jako życie? Czy może się ona zregenerować? Jeśli tak, no to mamy możliwość, że pod koniec mangi autor zaskoczy nas czymś pozytywnym. W końcu powiedział również, żeby 'odpoczywała i ponownie do nich wróciła', tylko czy było to jedynie obłąkane gadanie zakochanego, czy rzeczywista możliwość? Jeśli nie, to ów utrata energii jest równoznaczna ze śmiercią. Może tam ciało sobie jest, serce bije, ale wejście w stan wegetatywny dla mnie jest równoznaczne ze śmiercią. Kurde, teraz dałeś mi rozkmine, że aż chyba jednak dokończę to czytać.
  • Avatar
    M
    Twelve 2.11.2014 02:11
    Po przeczytaniu wszystkich rozdziałów, które dotychczas wyszły, mam tylko ochotę na więcej. Według mnie największym plusem tej mangi są bohaterowie i ich stosunki między sobą. Ci dobrzy jak i Ci źli dają się polubić. Najbardziej przypadł mi do gustu Wave. Mimo tego, że jest tym złym chce dobrze dla swoich przyjaciół, np:  kliknij: ukryte  Chciałbym aby był tym dobrym, ale cóż. Rozwój Tatsumiego trochę się pogorszył, ciągle powtarza, że musi się stać silniejszy i nic w związku z tym nie robi. Największym zaskoczeniem był dla mnie Lubbock. Od początku sprawiał wrażenie przygłupa, ale od 40 rozdziału przekonał mnie do siebie, potrafił wyjść z trudnej sytuacji, zawsze dołożył swoje 5 groszy,  kliknij: ukryte 
    Dobry shounen z ciekawym bohaterami i przeciętną fabuła. Kupiło mnie to i na pewno będę czytał kolejne rozdziały.
  • Avatar
    M
    Rhapsody 9.08.2014 00:53
    Od świetnego do gniota
    Pierwszy rozdział był fajny… drugi ja dziękuje za takie coś. Tego nawet nie da się ocenić bo to taki szajs.
  • Avatar
    M
    Kamiyan3991 1.08.2014 12:32
    Konkret
    Ehh… największa wadą tej mangi jest czas… na kolejny rozdział trzeba czekać okrągły miesiąc!!

    Brutalność, brudna polityka, tortury, niespodziewane zwroty akcji, bezlitosna walka dla obu stron (zapomnijcie o tych dobrych, którzy zawsze przeżywają starcie) i ciekawe postacie – tak można to pokrótce opisać.

    Wyróżniają się też tutaj czarne charaktery, które są ciekawe i przyciągające (Esdese! Wave! Kurome!).

    Nie ma co mielić ozorem – nic tylko czytać.
    Polecam.
    • Avatar
      Domi-kun 2.08.2014 21:13
      Re: Konkret
      Ja poczekam na koniec anime. Jak myślisz do którego rozdziału dojdzie ta adaptacja?
      • Avatar
        Kamiyan3991 2.08.2014 21:53
        Re: Konkret
        Około 40.
        • Avatar
          Klemens 23.12.2014 15:52
          Re: Konkret
          Hah, aż nie mogłem się powstrzymać żeby jakoś to skomentować po zakończeniu serii, tylko nie wiem jak xD Może 'każdy z nas się pewnie przeliczył i zakończyli to szybciej niż samą mangę'? Jedyny plus w tym zakończeniu to to, że Tatsumi zmarł, bo smutno było po tym, jak zmarła Mine, a on musiał tak sam żyć.
    • Avatar
      BlaXk Magic Mushroom 3.08.2014 16:34
      Re: Konkret
      Manga ma wiele wad, pierwsza z nich to fakt że to zwykły shounen z supermocami i typowym shounenowym protagonistom (brakuje tego tagu – supermoce – przy opisie). Przynajmniej dla mnie to wada. Następna to drażniący harem. Do Tatsumiego kleją się wszystkie przedstawicielki płci pięknej, naprawdę ciężko stwierdzić dlaczego tak jest, widocznie po prostu straszny z niego magnes na… kobiety.

      Największa wada to fasada całej historii. Świat przedstawiony, fabuła, walki, konflikt, większość antagonistów jadą na prostym założeniu – „ręka, noga, mózg na ścianie, flaki na parkanie” bez żadnego uzasadnienia czy logiki.

      Tortury. Owszem trochę tego jest, ciężko tylko stwierdzić w jakim celu. Były nawet pokazane jakieś rządowe kazamaty w których masakrowano ludzi, tylko nie doczekałem się jak dotąd sceny przesłuchania, procesu skazańca. Po co to robią? Ot widać rząd lubi krwawą jatkę – dla samej krwawej jatki.

      Brutalność. Osobna sprawa to arystokracja zamieszkująca stolicę imperium. Podejrzanie dużo wśród nich chorych sadystów, osobników zdrowych na umyśle jak dotąd nie było dane nam poznać. Znowu dręczą tych biednych ludzi mordując na wyrafinowane sposoby i znowu ciężko uzasadnić tak duży odsetek wykolejeńców w jakikolwiek sposób. Na pewno nie klimatem średniowiecznego fantasy, nie mamy tu do czynienia z realiami średniowiecza typu kara chłosty, pręgierz dla złoczyńców, są za to bezsensowne akty przemocy lub wręcz masowe zbrodnie. Znowu przemoc dla samej przemocy, wiadomo że w średniowieczu duchowieństwo czy szlachta miała życie prostych ludzi za nic, ale na pewno nie do aż takiego stopnia. Morderstwa popełniane przez arystokrację stolicy imperium to dla nich taka zabawa, bawią się jak dzieci w piaskownicy. To strasznie sztuczne, przydałaby się chociaż odrobina realizmu.

      Brutalność po raz drugi czyli walki. Są efektowne, ciekawie zrealizowane (przynajmniej te z udziałem silniejszych przeciwników) tylko zazwyczaj kończą się spektakularnym rozczłonkowaniem osoby która przegrywa. Nie można by tak czasami zabić przeciwnika precyzyjnym cięciem, tylko trzeba go od razu zamieniać we fruwające kawałki mięsa? Po pewnym czasie to robi się zwyczajnie nudne. I co jest nie tak ze strojami bitewnymi bohaterek? Walczą w kusych spódniczkach, albo z cyckami na wierzchu, jakby w choćby lekkim pancerzu było strasznie niewygodnie (ach ten klimat średniowiecznego fantasy). Z jednej strony jest efektownie, krwawo, brutalnie, ciężko przewidzieć ostateczny wynik walki… z drugiej to tylko moe­‑maszynkidomięsa­‑bloby. Znowu mam to wrażenie sztuczności. Plastiku. Plastikowa masakra piłą mechaniczną? Tak bym podsumował brutalność w Akame ga Kill. Poza tym to mają być zabójcy? Assasyni? Prędzej cech masarski. Jedyną zabójczynią była Chelsea.

      Brudna polityka. Ciężko powiedzieć po co Pan Premier to robi (przypuszczam że  kliknij: ukryte ), do jakich celów dąży? Zresztą co to za brudna polityka bez żadnych intryg, zakulisowych działań? Był jeden epizod z mordowaniem przeciwników politycznych, mdły, nudny, pretekst do urządzenia walki użytkowników Teigu. Ciężko to nazwać nawet intrygą. Zamiast brudnej polityki jest zasada – albo jesteś z premierem, albo jesteś martwy. Politycznie, czyli oficjalnie na dworze królewskim nie ma ani przeciwników, ani sojuszników, są co najwyżej bezwolne marionetki.

      Postacie. Protagonista jak w każdym shounenie. „Zwyczajny” chłopek o pogodnym usposobieniu i co więcej można o nim powiedzieć? Że chce najlepszym być? Dorwać wszystkich z nich (tych złych)? To chyba tyle. Resztę obsady tak jakby gdzieś już widziałem… to niestety chodzące klisze. Nie będę się tutaj rozpisywał, to nie recenzja. Esdese? Akurat lubię ten typ kobiecego charakteru (znaczy tylko w anime ;p), ot kolejna BDSM domina. Zrujnowali kreację jej postaci,  kliknij: ukryte 

      Nic odkrywczego w dziedzinie shounen, z dużą dawką dysonansu jeżeli chodzi o klimat. Na plus bardzo ładna kreska. Na razie 4/10 z tendencją zwyżkową – zobaczymy jak rozwinie się akcja.
  • Avatar
    M
    Bukmen 19.05.2014 23:33
    Precz z Tyranią!
    Trzeba przyznać że kawał dobrej mangi. Z pozoru nic ponad przeciętność, lecz fabularnie i wizualnie nie raz pogania kota dzisiejszym „Shounenowym” gigantom. Aż zdziwiłem się że nawet antagonistów jest czasem mi żal, bo np: wykonywali tylko polecenia z góry.

    Ciekawie musiałaby wyglądać adaptacja tej mangi i jestem ciekawy czy jakieś studio by się jej podjęło i nie okroiło całości ze znanego z mangi ciężkiego przez większość klimatu.

    Co najbardziej mi się podoba? To że nikt nie jest tam bezpieczny i może zginąć. Dość dobra jest też zasada, że jeśli dojdzie do pojedynku użytkowników broni „Teigu” jeden z nich zawszę musi zginąć. Jako czytelnik często czuje w tych momentach niepokój i ekscytację :)
  • Avatar
    M
    mayev 5.09.2012 13:17
    Świetna manga w swoim gatunku; dużo różnorodnych postaci, różne charaktery i powody do walki. Już pierwszy chapter zrobił na mnie wrażenie – mimo zupełnie nudnego, standardowego początku, zakończenie było kompletnie inne niż bym się spodziewał. Co najmilsze – główne postacie nie są nieśmiertelne jak w wielu shounenach. Mogą zginąć i to w paskudny sposób.

    Bardzo podobają mi się czarne charaktery. Nie są to koniecznie zdeprawowani osobnicy – osobowość, system wartości i cele każdego z nich potrafią być diametralnie inne.

    Jest i psychopatka ze skrzywionym spojrzeniem na sprawiedliwość, miły chłopak z _Poczuciem_Obowiązku_, kawaii panienka z kataną i ciasteczkami, dziwak, gej, sadystka żyjąca tylko dla rzeźni – a co najfajniejsze, mimo nieraz tytanicznych różnic w światopoglądzie, walczą razem jako świetnie dobrany zespół.

    Manga jest brutalna, czasami aż do przesady, ale powiedziałbym raczej, że jest to surowa brutalność jakiej można oczekiwać po tak zepsutym świecie, a nie zwichnięta groteska rodem z Hellsinga. Ma to po prostu taką zaletę, że cała ta przemoc jest aplikowana umiejętnie, i nie robi się zwyczajnie nudna po kilku rozdziałach.

    Jednocześnie nie jest to uber­‑poważna historia. Można tu znaleźć sporo typowego dla shounenów humoru. Właściwie nic, czego bym nie widział gdzie indziej – ale mimo wszystko gagi potrafią być zabawne.