Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Komentarze

Elfen Lied

  • Avatar
    M
    RzonoMoja 7.04.2015 10:43
    Nie tak źle
    Moim zdaniem Elfen Lied (manga) nie jest aż taka złe. Z fabułą jest ok, gorzej z bohaterami i logiką. Oprócz tego autor przeciągał wątki, przez co robiło się nudno. I z tego co widzę, jestem jedną z niewielu osób, co nie ma specjalnych zastrzeżeń do kreski. Ale nie polecam, anime lepiej wyszło :/
  • Avatar
    M
    Kanaria. 9.01.2013 14:24
    Mam dość rogatych dziewczyn!
    Od razu wyjaśnię, że mangę przeczytałam tylko ze względu na anime, które było całkiem względne, a byłam zaciekawiona dalszym losem bohaterów. Tak również muszę stwierdzić, że jak anime było znośne, to manga jest dla mnie niezaprzeczalnie beznadziejna. I chociaż seria animowana opiewa dużą część mangi, to jednak różnice w obu wersjach SĄ i to dość poważne.
    Nie przedłużając, dla mnie większość wątków z mangi to przykłady, brzydko mówiąc, zwykłego debilizmu.
    Zagłębiałam się w kolejne chaptery i ze zdziwienia aż przecierałam oczy. Bynajmniej nie dlatego, że bardzo mnie wciągnęła, ale z czystego zażenowania sytuacjami i postawami bohaterów.
    Nie odnalazłam tutaj chociaż jednego elementu, który mogłabym zaliczyć na plus. Już pomijając obrzydliwie paskudną kreskę, która sprawiała, że musiałam co jakiś czas przerywać czytanie, ale i bohaterowie i ich zachowania, na fabule i zakończeniu kończąc.
    Mangę w pewnym stopniu ratować mogliby dobrze zarysowani bohaterowie, ale CO mamy? Pseudo harem z pseudo męskim rodzynkiem w środku.
    Yuka – płaczka numer 1. Przepłakała 90% mangi. Nie zależnie od sytuacji, ważna jest tylko ona i jej obsesyjna miłość do Kouty. To jak stale rozpamiętywała swoje dzieciństwo i towarzystwo Kouty było po prostu irytujące.

    Nana – na maksa denerwująca gówniara, która pcha się wszędzie gdzie się da. Zwykły darmozjad, zmieniający zdanie co 5 sekund – „zabiję Lucy, nie, nie zabiję jej”. Sama nie wie czego chce, ciągle powtarza jaki kłopot sprawia Koucie i reszcie, a i tak zawsze wraca. Obsesyjna wierność „tatusiowi” plus czysta głupota.  kliknij: ukryte  WTF!?. Najgorsza postać.

    Kouta – czyli, ten który nic nie wie. Przez prawie rok trzyma pod dachem dwa stwory z rogami, ale nawet nie zapyta o co chodzi, skąd się wzięły. kliknij: ukryte 

    Mayu – biedne dziecko, które na początku może wzbudzić sympatię i współczucie. Ona najmniej mnie irytowała, ale to jak przywiązała się do Bandou, było z lekka dziwne.

    Nozomi – a no tak była bardzo ważna, jej egzaminy do szkoły muzycznej były sprawą nr 1, co tam Lucy. Pytanie do autorki – po jakiego grzyba jej postać została wprowadzona? A no tak, sikała po chałupie. A i została  kliknij: ukryte .


    Kilka przykładów sytuacji, które powaliły mnie na glebę, a które potwierdziły mnie w przekonaniu, że to co czytam to zwykła bujda dla nastolatków:

     kliknij: ukryte 

    Na prawdę manga jest żałosna. Przepraszam wszystkich fanów, ale ja nie kupuję takiego tragizmu. Historia Lucy, wcale mnie nie poruszyła. Wszystko sprowadziło się do tego, jak biedna jest Lucy i inne dicloniusy. Ludzie, którzy je stworzyli, zostali ukazani jako potwory, którzy chcą władzy nad światem. I to wszystko, już nawet te pobudki były mało zrozumiane. Bo jeśli wszyscy ludzie wygineliby, to niby nad czym Ci pseudo bogowie mieliby panować? Może warto byłoby się skupić na psychologii właśnie tych złych. Po co tworzyli coś, co teraz chcą zniszczyć, a nie mogą? I problem rodzi problem, bo czy tolerować możemy to jak Lucy morduje ludzi?

    Rozwaliła mnie rozmowa Kouty i Lucy z końcowych chapterów mangi:
    Kouta:  kliknij: ukryte 
    Lucy:  kliknij: ukryte 
    Kouta:  kliknij: ukryte 
    Lucy:  kliknij: ukryte 
    Kouta:  kliknij: ukryte 
    Lucy:  kliknij: ukryte 

     kliknij: ukryte 


    Mam szczerze dość molestowania, kastrowania, walenia po mordzie, kończyn fruwających do nieba, majtek i majteczek masowo wyłaniających się spod krótkich spódniczek, gołych cycków, kałuż krwi i adekwatnie – kałuż łez, złych gości, którzy knują gdzieś po kątach. Mam dość Kouty i jego bandy – mam dość rogatych dziewczyn!
    • Avatar
      M. 28.01.2013 14:37
      Re: Mam dość rogatych dziewczyn!
      Muszę to napisać – Twój komentarz powalił mnie na kolana. To było cudowne xD
      • Avatar
        Kanaria. 28.01.2013 15:54
        Re: Mam dość rogatych dziewczyn!
        To tylko szczerość.
        • Avatar
          M. 28.01.2013 23:37
          Re: Mam dość rogatych dziewczyn!
          Rozumiem. I zgadzam się z tym wszystkim w 100%. Napisałaś to po prostu tak, że manga wydaje się być durną parodią, czy komediodramatem dla idiotów… Co gorsze, tak rzeczywiście jest ^^
    • Avatar
      Kanivaru 28.09.2014 05:37
      Re: Mam dość rogatych dziewczyn!
      Esencja Elfen Lied. Dobra robota.
  • Avatar
    M
    Meliana89 8.01.2012 09:57
    Nie było az tak źle
    Mnie fabuła wciągnęła na tyle żeby przeczytać całość. Najbardziej mnie denerwowało rozpadanie się na kawałki bohaterów , w powietrzu noga, na ziemi ręka a później kliknij: ukryte w pewnym momencie nie mogłam już znieść kolejnych kliknij: ukryte Całokształt jednak wyszedł mrocznie i bardzo ciekawie. Mogę polecić ale nie obowiązkowo :-)
  • Avatar
    M
    BlaXk Magic Mushroom 5.01.2012 01:31
    Uważam rze
    Mimo szczerych chęci nie potrafię dokończyć tej mangi. Byłem ciekaw dalszych losów bohaterów po seansie anime, przestałem być, gdy zobaczyłem co się wyprawia w drugiej części mangi. Uważam, że anime zakończyło się w dobrym momencie.

    Nazywanie tego „dramatem psychologicznym” to jakieś nieporozumienie, a niektórzy nazywają to nawet „iście szekspirowskim dramatem” (Szekspir się pewnie w grobie przewraca).

    Co do ironii zawartej w recenzji – taka wydaje się znacznie ciekawsza. Pozbawiony jakichkolwiek urozmaiceń tekst jest po prostu nudną i nieprzyjemną lekturą.
  • Avatar
    M
    palemeczka 20.07.2011 11:56
    Krótko
    Irytuje mnie to że większość z was uważacie tą mangę za kompletny niewypał a wcale tak nie jest, gdyż manga ma ciekawą fabułę tylko z wykonaniem jest problem. Pomysły są jak najbardziej trafne ale jednak ma swoje niedociągnięcia. Jednak nie uważam by ta manga musiała być tak źle postrzegana.

    Nie mniej w recenzji w wykonaniu Bloody Fang wyczułam pewną ironię szczególnie w pierwszym akapicie i sprawiło to że jakoś nie miałam ochoty do końca czytać tej recenzji. Początek trochę zniechęca pomimo że dalsza część recenzji jest poprawnie zrobiona
  • Avatar
    R
    Bloody Fang 29.04.2011 06:46
    Poprawki
    Dokonałam w recenzji pewnych zmian. Mam nadzieję, że teraz jej treść jest teraz bardziej adekwatna do oceny.
  • Avatar
    R
    SixTonBudgie 22.04.2011 17:56
    Komentarz drobny...
    Oryginalny Elfenlied to poemat romantyczny Eduarda Mörikego, opowiadający o skrzacie, który, przyłapany na podglądaniu wioskowego wesela, obrywa kamieniem. Nie widzę tu zbytniej analogii z fabułą mangi.

    Wiesz, tylko że gdyby przełożenie na fabułę było bezpośrednie, mangę można by było nazwać adaptacją poematu. Nie dziwi mnie jednak, że tego nie zastosowano. Natomiast krzywdzące jest streszczenie poematu do „elfa­‑podglądacza, obitego kamieniem” – tak rzecz ujmując, odwołanie się do tytułu poematu byłoby zabiegiem zupełnie głębszego sensu pozbawione. A nie sądzę, żeby tak było.

    Uważam, że manga jest najzwyczajniej mierna, jednak z poematem łączy ją chociaż jedno – motyw odrzucenia przez ludzi. (Nie wdając się w dywagacje: słuszne czy niesłuszne, co w pewien sposób – choć zupełnie nieudolny – próbowała autorka w mandze zrobić).

    Wszystko, w tym wszelkie możliwe przesłania, podano jak na tacy.

    Z tym się też nie zgodzę. Uważam, że jest wręcz przeciwnie, bo manga nie tylko nie podaje czegokolwiek na tacy, ona nie podaje w ogóle niczego. To, co ukazuje, to jakiś zaczątek jakiejś problematyki. Wbrew tym, którzy Elfen Lied negują totalnie, widzę pewne analogie z rzeczywistością. Tylko tak bardzo skopane w realizacji.

    Swoją drogą ciekawi mnie, że mangę i anime oceniasz tak samo. Według mnie to banalne zakończenie w anime można traktować jako prawdziwe szczęście, bo to, co się potem w mandze wyrabia to jedno wielkie nieporozumienie (gratuluję autorce mangi wyobraźni – nigdy bym na coś takiego nie wpadł).
    • Avatar
      Bloody Fang 23.04.2011 00:40
      Re: Komentarz drobny...
      Z tym się też nie zgodzę. Uważam, że jest wręcz przeciwnie, bo manga nie tylko nie podaje czegokolwiek na tacy, ona nie podaje w ogóle niczego. To, co ukazuje, to jakiś zaczątek jakiejś problematyki. Wbrew tym, którzy Elfen Lied negują totalnie, widzę pewne analogie z rzeczywistością. Tylko tak bardzo skopane w realizacji.

      Właśnie, zaczątek. Stąd potraktowałam ją jako zarys pod względem fabuły- gdzie jeśli cokolwiek miało zostać przekazane, zostało to prościej się nie dało- a legendarny przekaz, o którym mówi część fanów, nie istnieje.

      Swoją drogą ciekawi mnie, że mangę i anime oceniasz tak samo. Według mnie to banalne zakończenie w anime można traktować jako prawdziwe szczęście, bo to, co się potem w mandze wyrabia to jedno wielkie nieporozumienie (gratuluję autorce mangi wyobraźni – nigdy bym na coś takiego nie wpadł).

      Możliwe, że jestem w jakiś sposób odporna- ale mnie to niezbyt raziło. Jak dla mnie manga i anime trzymają podobny poziom.
  • Avatar
    R
    amayuri 22.04.2011 17:20
    Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
    Wiesz co Bloody Fang. Skojarzyłeś mi się z niejakim Mecenasem, który napisał nawet mniej sensowną recenzję od twojej. Jesteś kolejnym przykładem osoby co bierze się za czytanie mangi, której nie lubi. Oglądałeś anime, nie spodobało ci się więc po co manga ?

    Zresztą recenzja mangi w twoim wykonaniu jest żałosna. Po co ta ironia ? Uważasz, że to anime/manga nadaje się tylko na żarty ? Powiem ci szczerze, że nie lubię takiego stylu, a recenzja anime w wykonaniu Mecenasa jest w pierwszej trójce najgorszych na tanuki (w mojej ocenie).

    Ty byś zapewne anime ocenił około 5/10 co i tak nie jest żadnym obiektywizmem (nie wspominając o ocenach niższych), ale raczej świadczy o frustracji czytelnika lub widza i braku umiejętności wczucia się w klimat. Podchodziłeś zbyt płytko do bohaterów. I zapewne w anime miałeś tak samo. Uważasz, że oglądając anime nie przeżywa się tego co się dzieje z bohaterami ?

    Pod względem realizmu Elfen Lied wcale nie jest na szarym końcu wśród anime. Po prostu jest kontrowersyjne i przez to część pseudo recenzentów uważa, że nie wolno się tym zachwycać bo chodzi tam tylko o krew, przemoc i nagość.

    A właśnie odnośnie nagości to o jakiej ty bliskości do hentai piszesz ? Wiesz w ogóle co to jest hentai ?

    Mogą być nawet sceny seksualne i w dalszym ciągu to nie będzie żadne hentai (a tym bardziej sama nagość). Wszystko zależy w jaki sposób to pokażą.

    Zresztą narzekałeś na kreskę co po części można zrozumieć choć przesadziłeś w ocenie kreski. Może i miała swoje wady, ale na pewno nie była tragiczna i szybko się można do niej przyzwyczaić.
    • Avatar
      SixTonBudgie 22.04.2011 18:24
      Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
      Mogą być nawet sceny seksualne i w dalszym ciągu to nie będzie żadne hentai (a tym bardziej sama nagość). Wszystko zależy w jaki sposób to pokażą.

      Po części racja, ale nie do końca. Bo klasyfikacja zależy nie od tego, w jaki sposób pokażą, ale od tego w jaki sposób pokazane zostanie odebrane/jest odbierane.

      Pod względem realizmu Elfen Lied wcale nie jest na szarym końcu wśród anime.

      Tu masz jeszcze większą rację. Anime generalnie stroni od realizmu, i to mocno. Natomiast nie wiem, czemu utwór realistyczny miał być gorszy/lepszy od fantastycznego. „Chyba” nie od tego ocena zależy.

      Po prostu jest kontrowersyjne i przez to część pseudo recenzentów uważa, że nie wolno się tym zachwycać bo chodzi tam tylko o krew, przemoc i nagość.

      Ja myślę, że niestety autorka niewiele więcej pokazać potrafiła. Być może nawet chciała, no ale…

      Ty byś zapewne anime ocenił około 5/10 co i tak nie jest żadnym obiektywizmem (nie wspominając o ocenach niższych), ale raczej świadczy o frustracji czytelnika lub widza i braku umiejętności wczucia się w klimat.

      Hmm… A jaka, według Ciebie, ocena Elfen Lied jest obiektywna? Ja mandze dałem kiedyś 3/10 i wcale nie uważam, żeby to była ocena zaniżona. Problem w tym, że – pisząc o obiektywizmie – masz na myśli subiektywny obiektywizm (bo przefiltrowany przez Twój sposób patrzenia).

      Natomiast nie wątpię, że frustracja potrafi towarzyszyć lekturze – coś o tym wiem. Powiem tak: ja na przykład nie potrafię wczuć się w klimat ustawki między kibolami. I nie uważam, żeby to znaczyło, że ustawkę tą należałoby wysoko oceniać, chyba że jest się kibolem – najlepiej po zwycięskiej stronie. Niemożność wczucia się w klimat to jeszcze nie jest argument, a przynajmniej nie jest argumentem uniwersalnym.

      Zresztą recenzja mangi w twoim wykonaniu jest żałosna. Po co ta ironia?

      Wprawdzie nie jestem autorem recenzji, ale jakieś zdarzyło mi się popełnić i rozumiem autorkę tej (bo to kobieta jest). Pisząc recenzję czegoś, co uważa się za gniot, człowiek ma ochotę zrewanżować się i choć trochę dokopać tytuł, naśmiewając się z niego. I nie jest to tylko specyficzny wymysł recenzentów tanuki, bo dotyczy generalnie wszystkich recenzentów (widywałem takie teksty w poważnych gazetach, lub za takie się uważające). Rozumiem też, że nie wszystkim może się to podobać. Sam nie lubię, gdy się z tym elementem przesadza – tj. gdy na pierwszy plan recenzji wysuwają się kpiny. Choć tu tego nie zaobserwowałem – w tej recenzji są one na drugim planie.

      Jesteś kolejnym przykładem osoby co bierze się za czytanie mangi, której nie lubi. Oglądałeś anime, nie spodobało ci się więc po co manga?

      Nie wiem czemu innym odbierasz prawo do katowania się. Ich wybór. Sam czytam czasem rzeczy bezwartościowe (choćby literaturę fantastyczną), wiedząc, że pewnie jest to marne, w myślach wyliczając kolejne wady. Najważniejsze, to uargumentować swoje stanowisko. Akurat ta recenzja spełnia ten postulat, choć po jej lekturze ocena recenzentki (6/10) wydaje się wzięta z kapelusza, bo w żaden sposób nie odzwierciedla jej treści (zdecydowanie o negatywnym wydźwięku).
      • Avatar
        SuiKaede 22.04.2011 18:52
        Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
        Nie chce Cie martwic, ale pod nickiem amayuri kryje się bardzo znany na anime.com.pl prowokator… Poznaję po stylu pisania.
        Raczej nie ma co oczekiwać na sensowna wymianę argumentów…
    • Avatar
      Bloody Fang 22.04.2011 23:11
      Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
      SixTonBudgie w zasadzie wyręczył mnie w odpowiedzi na komentarz amayuri(ego), więc sama raczej nie mam już nic do powiedzenia :)

      SixTonBudgie napisał(a):
      Akurat ta recenzja spełnia ten postulat, choć po jej lekturze ocena recenzentki (6/10) wydaje się wzięta z kapelusza, bo w żaden sposób nie odzwierciedla jej treści (zdecydowanie o negatywnym wydźwięku).

      Manga mi się podobała- jak mówi zresztą ocena. Moim zamiarem nie była jej krytyka. Myślałam, że swoją opinię przedstawiam w wyważony sposób- podając zalety i wady pozycji, przy czym po prostu wyrażając swoje zdanie. Może to wszystko utonęło w oceanie sarkazmu? Mógłbyś określić, co w recenzji daje takie wrażenie? Byłabym wdzięczna- przy czym na przyszłość ustrzegłabym się możliwych błędów w kolejnych recenzjach.
      • Avatar
        SixTonBudgie 23.04.2011 19:18
        Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
        Wskażę kilka fragmentów.

        Lucy, gwiazda Elfen Lied, zdecydowanie wyróżnia się na tle reszty postaci – w większości papierowych – bardziej złożonym charakterem, który jednak pozostaje prostym połączeniem paru cech.

        Jasno wynika, że skoro Lucy jest tylko prostym połączeniem paru cech, a mimo to wyróżnia się na tle innych bohaterów („papierowych”, jak to ładnie ujęłaś), to anime pozbawione jest jakichkolwiek porządnych postaci. Sama zresztą określasz ich jako „kukiełki”, i że są „nijakie”. No i używanie w kontekście EL
        ...pojęcia „charakterów postaci” ociera się tu o nieporozumienie.

        Początek kolejnego akapitu w miarę pozytywnie ocenia fabułę. Ale już drugie zdanie wskazuje, że wcale tak dobrze z nią nie jest –
        Komiks, choć robi to w sposób powierzchowny, pokazuje intrygującą fabułę – a w zasadzie jej zarys, który wypada dobrze w formie szkicowej, niepogłębionej.
        Zdanie to zresztą jest trochę niezręczne, bo nie wiadomo ostatecznie, czy mamy do czynienia z fabułą, czy tylko jej zarysem. (I co to w ogóle jest „zarys fabuły” w tym kontekście?). Bynajmniej nie uważam, żeby pozytywnie oceniało ono mangę. Natomiast w całej reszcie akapitu trudno dopatrzyć się jakichś zalet mangi – jest za to mowa o wadach (jak humor niskich lotów).
        W ekranizacji mangę również ocenzurowano – prócz nadmienionych sytuacji ocierających się mocno o hentai, w pierwowzorze mnogość scen drastycznych jest niewyobrażalna, o migających co chwila widokach majtek nie wspominając.

        Liczne występowanie krwawych i majtkowych scen też raczej za zaletę trudno uważać.
        Kolejny akapit to przede wszystkim:
        Wszystko, w tym wszelkie możliwe przesłania, podano jak na tacy. Jednakowoż – wracając do filozofii – w mandze można się dopatrzeć garści nawiązań do szeroko pojętej kultury. Nawiązań, pełniących głównie funkcję ozdobników.
        Co oznacza ni mniej, ni więcej, że manga jest jakimś banałem, która wszystkie środki, po jakie sięga, wykorzystuje wyłącznie w najprostszych celach. Innymi słowy – lektura nie pobudza do refleksji.
        W pewnym sensie negujesz też odwołanie autorki do poematu o elfie.
        Strona graficzna mangi sprawia, iż wielu czytelnikom trudno jest przebrnąć przez jej lekturę.
        Kolejny „odstraszacz”: „Czytanie tej mangi jest katorgą, także z estetycznego punktu widzenia”. W końcu piszesz, że kreska jest brzydka. W całym akapicie tylko jedna wzmianka o zaletach (w liczbie jednej) – rastrach. Jak sama jednak zauważyłaś, mało kogo akurat ten aspekt obchodzi.

        W ostatnim akapicie też nie sposób wypatrzeć jakieś plusy, które można by zapisać na konto mangi.

        Podsumowując. Z recenzji łatwo wynieść, że bohaterowie są płascy jak podłoga, fabuła to tylko alibi dla majtek, nagości i brutalności, a strona graficzna kuleje na trzy nogi.

        Moim zdaniem zdecydowanie brakuje równowagi między zaletami a wadami. Nie żeby wymyślać zalety na siłę, jeśli ich nie ma. Ale oceny 6/10, po lekturze recenzji, nigdy bym nie wywnioskował.

        Mam nadzieję, że moja opinia na coś Ci się przyda. :)
        • Avatar
          amayuri 24.04.2011 17:08
          Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
          SixTonBudgie widzę, że starasz się zwrócić uwagę na pewne nielogiczności w tej recenzji choć z drugiej strony sam nie lubisz tej mangi (w przeciwieństwie do mnie). Czytałem zresztą, że odchodzisz od anime (bo nic ci się nie podoba) więc ekranizacja również ci się nie spodobała. A tak w ogóle co jest główną zaletą mangi ? No właśnie dokończenie i znaczne rozwinięcie całej historii. Czy brak prawdziwego zakończenia w anime można traktować jako zaletę ?
          Jednak jakby spojrzeć na wiele innych anime to łatwo się zauważy, że często po prostu przerywają sobie ekranizację nie robiąc żadnego zakończenia.

          Wiem, że wielu fanów anime Elfen Lied czytało mangę bo było bardzo ciekawych jak to się skończy. Zakończenie mangi jest nawet satysfakcjonujące.
        • Avatar
          Bloody Fang 24.04.2011 22:48
          Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
          Dzięki za cenne uwagi.

          Nie żeby wymyślać zalety na siłę, jeśli ich nie ma.

          Bo w EL więcej, niż te, o których wspomniałam- jak dla mnie- nie ma. Co bynajmniej nie psuło mi przyjemności z lektury. Wygląda zatem na to, że głównie zabrakło tu i ówdzie wzmianki tego typu.
          Poprawi się.
    • Avatar
      Meliana89 8.01.2012 10:04
      Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
      Zgadzam się co do recenzji, elfen lied nie ma z hentai nic wspolnego, Lucy to ciekawa postać, szkoda że niektorzy widzą w niej tylko nagość.
      • Avatar
        BlaXk Magic Mushroom 11.01.2012 15:16
        Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
        Elfen Lied ma z hentai niewiele wspólnego. Czytanie ze zrozumieniem się tutaj kłania.
        haremiku zaprawionym fanserwisem, któremu nieraz niedaleko do hentai
        Są sceny lekko ocierające się o hentai –  kliknij: ukryte 

        Co do Lucy, co w niej takiego ciekawego? Dlaczego zabija? Najpierw ukazany jest uraz z trudnego dzieciństwa, zabiła ponieważ nie była akceptowana przez rówieśników ze względu na swój wygląd, a nawet była dręczona z tego powodu. Model psychologiczny à la nastolatek przynoszący broń do szkoły i robiący masakrę wśród rówieśników. Następnie zabija aby przetrwać ale jest w tym też drugie dno – Lucy nie jest człowiekiem, jej zmutowane geny popychają do popełniania kolejnych morderstw w imię zastąpienia homo sapiens nową rasą. No i Kouta. Dość nudna historyjka jak to ktoś bliski, któremu zaufała ją okłamał. Mamy więc powtórkę z rozrywki – małą masakrę. Morderca zabijający z powodu urazu z dzieciństwa, poczucia wyobcowania oraz instynktu, wręcz imperatywu wpisanego w geny i każącego zabijać, warto dodać że Lucy czasami z tym walczy. Postać skomplikowana i prosta zarazem.
        • Avatar
          Meliana89 11.01.2012 17:30
          Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
          Tak i właśnie to wszystko jest w niej ciekawe, tak samo jak nagłe zmiany osobowości a to że nie wszystko sie wyjaśnia tak naprawdę czyni ją interesującą.
          Masz swoje zdanie ale możesz mi polecić jakąś ciekawą wg Ciebie postać anime… chętnie się z nią zapoznam , jesli już jej nie znam:)
          • Avatar
            BlaXk Magic Mushroom 11.01.2012 21:55
            Re: Uważam, tą recenzję za bełkotliwą gdyż manga świetna jest
            Mały offtopic? Właśnie oglądam mushishi. Godne polecenia.

            Co do bełkotliwości recenzji niech Szanowny Pan amayuri napisze własną, wychwalającą EL pod niebiosa. To dopiero będzie obiektywne. To z pewnością nie będzie bełkot.

            Komentując skupiłbym się na własnym zdaniu na temat mangi, nie na recenzji. Chyba że jest to konstruktywna krytyka, jak w przypadku SixTonBudgie.
  • Avatar
    M
    SuiKaede 22.04.2011 15:52
    Makabra.
    I to niestety nie w takim znaczeniu, na jakie liczyła autorka…
    Komercyjny gniot, stworzony na zasadzie zlepienia wszystkiego, co trafi do przeciętnego czternastolatka: przemoc(narysowana w sposób tak umowny, że NIE DA SIĘ jej bać), gołe cycki, moe buźki, lolitki, lesbijskie obmacywanki bez zgody strony otrzymującej, bohater „taki jak ty”, przyjaciółeczka z dzieciństwa, sado­‑maso…
    Ach, no i oczywiście taka ilość „dramatu”, żeby fani tej serii mogli się usprawiedliwić: „Nie oglądam tego dla cycków! Oglądam to, bo to GŁĘBOKA seria jest!”.
    Wszystko bez jakiegokolwiek polotu czy…taktu.
    Bo niby jak mam szanować bohaterów(płaskich jak kartka papieru), skoro sama autorka tego nie robi?
    Sytuacja po scenie na plaży Kouty i Yuuki mówi wszystko za siebie, że o „uroczym” sposobie traktowania kobiet przez Nyuu nie wspomnę.
    W tym „dramacie” poruszającym tak ważne tematy jak molestowanie nieletnich jednym z głównych problemów jest również wpływ sikających nieletnich na czytelnika!
    Tu nawet jeden z rozdziałów zatytułowany jest „sikanie”.
    Gratuluję autorce.

    Ta manga to kompletne dno. Nawet dobrej kreski tu nie ma (plus, że chociaż szybko podwyższa się jej poziom.. ale niewystarczająco).
    1/10 to pewnie według wielu zaniżona mocno ocena, ale każdy ma prawo dla swojej – jeśli dla niektórych to psychologiczna perełka, to.. dla mnie może być kompletnie na odwrót.
    Podchodząc nawet z jak najlepszym nastawieniem do tej mangi nie da się jej polubić.
  • Avatar
    M
    Meiko 6.03.2011 19:10
    :/
    Fabuła nawet ciekawa, ale rysunki? Masakra! Autor nie to że się nie przykładał… on po prostu beznadziejnie rysuje. Z czasem poziom trochę sie poprawił, ale i tak do kitu… Pierwszy rodział jeszcze da się przeczytać, ale jak zobaczyłam okładkę do rodziału drugiego myślałam że spadnę z krzesła.
    • Avatar
      SuiKaede 9.03.2011 09:55
      Re: :/
      Określenie „spadnę ze schodów” byłoby tu bardziej na miejscu :)
  • Avatar
    M
    Art 27.12.2010 23:24
    Slabiutko
    Postanowilam przeczytac mange, bo slyszalam, ze jest w niej inne zakonczenie niz w anime. A ze anime bardzo mi sie podobalo, nie widzialam przeciwwskazan.
    Anime Elfen Lied jest przykladem na to, jak z g*wna zrobic zloto. Manga jest:
    -beznadziejnie narysowana; w pewnych momentach kreska byla tak kiepska, ze mialam ochote rzucic kapciem w monitor
    -nudna; wlasciwie to ciekawa (ale bez rewelacji) jest do momentu, w ktorym  kliknij: ukryte . W pewnym momencie przestalam czytac mange na jakies 2 miesiace. I wcale nie ciagnelo mnie do tego, zeby ja skonczyc. W koncu zabralam sie do niej bardziej z przymusu niz z przyjemnosci. Ale wtedy staklo sie to samo; skonczylo sie na tym, ze przeczytalam ostatnie 10 rozdzialow.
    -zupelnie nierealistyczna; nie mowie juz nawet o hektolitrach krwi, ktore az tak mnie nie razilo. Chodzi mi raczej o to, ze bohaterowie tej mangi mieli chyba 9 zyc, bo na przyklad Bandau  kliknij: ukryte . Albo  kliknij: ukryte 
    -za dluga; niektoree watki  kliknij: ukryte  byly naprawde fajnym pomyslem, ale autor tak je przeciagal, ze zwyczajnie staly sie nudne.
    -obfituje w niewyjasnione watki; oprocz przytoczonego juz przeze mnie przykladu  kliknij: ukryte nalezy wspomniec o  kliknij: ukryte 
    -obfituje w dziwne i niepotrzebne postaci; chociazby Nozomi (chodzi on ta, ktora nosila pieluchy, w sumie nie jestem pewna, czy tak sie nazywala). PO CO ona tam wogole wystepowala? I po co byl ten watek z pieluchami???

    Podsumowanie: manga kiepska, a nawet beznadziejna, zdecydowanie nie polecam. Nawet fanom anime, bo chociaz mnie anime urzeklo, mange uwazam za niewypal.



    Poprawiono tagi, proszę również o używanie polskich znaków, dla lepszej czytelności :)
    Moderacja
    • Avatar
      Setsuna 4.03.2011 19:46
      Re: Slabiutko
      To się w końcu zdecyduj, nudna czy ciekawa, bo brzmisz teraz, jakbyś nie wiedziała, co piszesz xd
    • Avatar
      Bloody Fang 22.04.2011 23:27
      Re: Slabiutko
      Art napisał(a):
      Mariko staje sie pokemonem. No i tutaj dochodzimy do kwestii niewyjasnionych watkow (DLACZEGO ona stala sie pokemonem? i jaki mialo to zwiazek z Lucy?).

      Można to tłumaczyć tak, że dicloniusy mają tendencję do przeistaczania się w warzywa po silnych urazach głowy- tak jak właśnie było z Lucy. Tak przynajmniej gdzieś przeczytałam. A że sam autor nie pokusił się o wyjaśnienie… no cóż…
  • Avatar
    M
    Kari 23.08.2010 18:48
    Dla mnie anime lepsze szczególnie pod względem kreski/grafiki. Manga jakaś taka brzydko narysowana czego żałuję bo lubię te serie
  • Avatar
    M
    KaguraYato 26.05.2010 20:39
    W mandze jest dużo scen , w których anime nie było;Racja -raczej autor niezbyt się przykładał
  • Avatar
    M
    Ktoś 29.01.2010 11:29
    Człowiek który rysował tą mangę raczej nie przykładał się do swojej pracy, tła są ubogie a postacie czasem tak koślawe że się myśli czy to połamany manekin czy worek jakiś tam stoi. Co do fabuły i bohaterów to też rewelacji nie ma, czasem trafiają się tak głupie sytuacje w których nawet głupi człowiek gdy by nimi kierował by ich uniknął. Owszem trafia się wiele ciekawych i oryginalnych momentów lecz nie ma ich za wiele.
    • Avatar
      Zyleiie 30.09.2010 18:58
      Manga jest świetna! Za anime jeszcze się nie brałem, ale planuje to zrobić. Fabuła jest rewelacyjna, a w dodatku oryginalna i nie zanudza czytelnika ^^