Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 89
Średnia: 8,46
σ=1,31

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Orange

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2012-2015
Liczba tomów: 5
Wydanie polskie: 2014-2016
Liczba tomów: 5
Tytuły alternatywne:
  • オレンジ
Tytuły powiązane:
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność

Jak nie pomagać koledze z depresją. Podręcznik ilustrowany w pięciu tomach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Allyster

Recenzja / Opis

Plany życiowe ze szkolnych lat rzadko kiedy znoszą próbę czasu. Dobitnie przekonuje się o tym grupka licealnych przyjaciół, dla których wyciągnięcie zakopanej dziesięć lat wcześniej „kapsuły czasu” staje się kolejną okazją do spotkania. Czytającym po latach swe listy, zawarte w nich marzenia wydają się trochę oderwane od rzeczywistości, z jednym wszakże wyjątkiem – listu Kakeru Naruse, który zginął w wypadku jeszcze w drugiej klasie liceum. Nie zawiera on mniej lub bardziej fantastycznych planów, ale pozdrowienia i podziękowania dla pozostałych członków grupy… tak jakby jego autor zdawał sobie sprawę z tego, że nie dożyje otwarcia kapsuły. Spotkanie z babcią chłopca rozwiewa wszelkie wątpliwości – wypadek był zaaranżowany, a Kakeru popełnił samobójstwo. Wyrzuty sumienia, poczucie straconych szans i pragnienie odwrócenia wydarzeń inspiruje bohaterów do napisania listów w przeszłość, swego rodzaju „kapsuły czasu à rebours”. A że w świecie fantazji wszystko jest możliwe, dziesięć lat wcześniej siedemnastoletnia Naho dostaje przesyłkę od siebie samej – z przyszłości.

Kogoś, kto po takim wstępie oczekiwałby opowieści o tym, jak to grupa nastolatków pod wpływem listów z przyszłości zmienia przeszłość, muszę rozczarować – motyw podróży w czasie służy w Orange jedynie jako narzędzie do zawiązania fabuły. Listy otrzymywane przez bohaterów służą za substytut tego, o co w rzeczywistości najtrudniej – mianowicie zauważenia, że ktoś ma poważne problemy osobiste i że nie poradzi sobie bez pomocy. Dają w ten sposób pretekst do trochę gorzkiego, trochę sentymentalnego rozrachunku z końcem dzieciństwa, możliwość odpowiedzi na pytanie „co tak naprawdę mogliśmy wtedy zrobić” (a poza tym, gdyby takie zawiązanie akcji wziąć zupełnie na serio, to manga skończyłaby się po dziesięciu stronach z Kakeru naszprycowanym środkami antydepresyjnymi).

Co ciekawe, wskazany wyżej rozrachunek jest raczej surowy, a odpowiedź na pytanie brzmi „tak naprawdę to niewiele”. Naho i jej przyjaciele to sympatyczne osoby, pozytywnie wyróżniające się na tle innych uczniów, ale postawieni wobec trudnego, niecodziennego zdarzenia, jakim jest tragedia rodzinna kolegi, nie bardzo wiedzą, jak się zachować. Nie potrafią dostrzec konsekwencji swych działań i zaniechań, nie dociera do nich powaga sytuacji, a co za tym idzie, brak im motywacji, by na serio zająć się sprawą. Dobrze widać to na przykładzie głównej bohaterki i zarazem narratorki całej historii – Naho niby zdaje sobie sprawę z tego, że coś trzeba zrobić, ale nieśmiałość, poczucie wstydu i spętanie konwenansami zazwyczaj okazują się nie do przezwyciężenia. Azusa i Takako – przyjaciółki Naho, należące do „listowej” grupy – wykazują więcej asertywności, ale całą sprawę wykorzystują głównie jako okazję do zabawy w swatanie głównej bohaterki. Jedyną osobą, która rzeczywiście coś robi, jest Suwa, wciągający kolegę w świat szkolnego sportu. Autorka w dosyć brutalny sposób rozprawia się z bajką o miłości przezwyciężającej wszystko; uczucie Naho do Kakeru jest płytkie, oparte niemal wyłącznie na powierzchowności i garści informacji z listu, a jego wpływ na ocalenie Kakeru jest niewielki lub wręcz żaden. Owszem, bohaterom mimo wszystko udaje się (choć jak to mówią, „rzutem na taśmę”) zapobiec samobójstwu, a „niby -przeszłość” zostaje zmieniona na lepsze. W sumie pesymistyczna to wizja – autorka zdaje się mówić „nikt niczego nie zauważy, jeżeli zauważy to nie weźmie na serio, jeżeli weźmie na serio – nie będzie wiedział, co zrobić”. Niestety, dosyć to prawdziwe.

Takie przemyślenia towarzyszyły mojej lekturze Orange. Lekturze, trzeba powiedzieć, niełatwej, choć nie ze względu na trudny temat, a z uwagi na skomplikowany sposób prowadzenia narracji, w której przeplatają się sceny z „prawdziwej” przyszłości i „niby­‑przeszłości”, w sposób niekiedy trudny do rozdzielenia. Wydarzenia będące w istocie początkiem całej historii zostały rozsiane po wszystkich pięciu tomach, na czym zapewne korzysta suspens, ale traci przejrzystość. Przy czym sam pomysł pokazania bohaterów w dwóch przedziałach czasowych uważam za dobry, pozwalający na zademonstrowanie, jak bardzo zmieniają się ludzie – Naho nastoletnia i Naho już w pełni dojrzała to zupełnie inne osoby.

Jak to w recenzji komiksu, kilka zdań trzeba poświęcić na kreskę. W Orange jest ona na akceptowalnym poziomie. Postacie da się rozróżnić, deformacje wydają się przejawem stylu autorki a nie braków w wiedzy anatomicznej, na duży plus należy policzyć umiejętność zaznaczenia różnic między różnymi wersjami wiekowymi tego samego bohatera. Stosunkowo często występuje coś na drugim planie – zazwyczaj są to rastry, ale zdarzają się i prawdziwe tła, szczególnie gdy jest to podyktowane potrzebami fabuły. Jakkolwiek poza Orange nie znam twórczości Ichigo Takano, widać, że jest to autorka ze sporym już doświadczeniem i wypracowanym stylem – kreska nie zmienia się w toku serii. Niestety są i minusy, a do tych zaliczyć mogę wyraźne problemy z perspektywą i nienaturalnie cieniutkie nóżki, podobne do tych z twórczości Hyeon­‑Sook Lee.

Gwoli kompletności recenzji należy jeszcze wspomnieć o Zakochanym astronaucie, mandze związanej z Orange tylko w ten sposób, że w polskim wydaniu poszczególne jej rozdziały zostały dołączone jako dodatek do kolejnych tomików. Jest to schematyczny, mało interesujący romans szkolny z bliźniaczkami w roli głównej. Słabiej rysowana od Orange, z przeciętną fabułą, po prawdzie całkiem nieźle nadaje się do roli wypełniacza stron – jeżeli pod ręką nie ma fanartów, kiepskich zdjęć, autobiograficznych dowcipów, czy czym tam nabija się wydanie. W każdym razie czytelnik, który odpuści sobie ostatnie kilkanaście stron każdego tomiku, na pewno nic na tym nie straci.

Summa summarum, jakkolwiek do Orange już pewnie nie wrócę, nie żałuję tych kilku godzin spędzonych na lekturze. Komiks to nie nadzwyczajny, ale z pewnością pozytywnie się wyróżniający wśród dostępnych na rynku tytułów i jako taki doskonale nadający się na poważniejszy przerywnik pomiędzy zwykłymi, błahymi opowiastkami, dominującymi obecnie na rynku mangi.

Teukros, 17 czerwca 2017

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shueisha
Wydawca polski: Waneko
Autor: Ichigo Takano
Tłumacz: Joanna Kochanowska, Magdalena Malinowska, Mateusz Haberka

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 11.2014
2 Tom 2 Waneko 1.2015
3 Tom 3 Waneko 3.2015
4 Tom 4 Waneko 5.2015
5 Tom 5 Waneko 2.2016

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Zakup mangę Orange w sklepie Komikslandia Oficjalny pl