Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tsuru Japan Festival 2017

Komentarze

Ga-Rei

  • Avatar
    M
    Adam 30.12.2011 13:20
    tanuki
    Mi w tej serii najbardziej podobał się ten tanuki… „nurikaba!”
    A ogólnie zgadzam się z recenzją
  • Avatar
    M
    C.Serafin 19.07.2011 08:09
    Jestem pod wrażeniem! Ale nie mangi, lecz anime na jego podstawie, bo rzadko się zdarza by adaptacja deklasowała poziomem swój pierwowzór, dobrze go uzupełniała i broniła się jako samodzielny tytuł.

    A co do samej mangi mam mieszane uczucia. Pierwsze dwa główne wątki średnio się udały. Ot, sztampowe historyjki o ratowaniu miasta/kraju przed nieśmiertelnymi demonami ze sporą ilością dziur w fabule i dziwnymi rozwiązaniami, takimi jak armata ukryta we włosach i katapultowanie się z wózka inwalidzkiego. Natomiast ostatnia część niby opowiada o tym samym, czyli ratowaniu całej ludzkości, ale broni się zaskakującymi relacjami między postaciami, znacznie lepszą kreską i dokończeniem wątków rozpoczętych w pierwszej historii. Bardzo udane są również reakcje rządu i społeczeństwa na obecność duchów w ich dotąd normalnym życiu, oraz smaczki takie jak „prognoza pogody” w której prezenterka wyjaśnia gdzie aktywność duchów może być niebezpieczna.

    Spory problem mam z postaciami. Kagura to typowa bishoujo o dobrym serduszku i małym rozumku, dysponująca ogromną mocą, ale popełniająca głupie błędy sprawiające że trzeba ją później ratować. Natomiast Kensuke to gorsza i antypatyczna wersja Watanukiego z xxxHolic, która wyładowuje agresję na innych, ma obleśne myśli i talent do machania mieczykiem. Ogólnie wydaje się postacią wciśniętą na siłę, gdyż gdyby Kagura nie popełniała błędów to nie byłby wcale potrzebny. Również ich związek jest mało przekonujący. Najpierw Kagura bez konkretnego powodu darzy go uczuciem tak silnym, że jest w stanie oddać za niego życie, a potem go zostawia dla swojej przyjaciółki. Reszta postaci trzyma bardzo różny poziom. Część pomimo ważnej roli gra statystów o słabo zarysowanej osobowości, a część jest znacznie ciekawsza niż główni bohaterowie. Szkoda także, że bohaterowie nie są zbyt dobrzy w myśleniu i zastanawianiu się nad konsekwencjami własnych działań.

    Kreska nie wygląda źle, ale postacie (w szczególności kobiece) odróżnia się najczęściej po fryzurze, bo początkowo brakuje im cech szczególnych. Zauważalnie poprawia się to dopiero w trzeciej części tej mangi. Rozczarowały mnie także projekty potworów i duchów, które są najczęściej groteskowe i głupie, a patenty takie jak tanuki (sic!) zmieniający się w metalową bramę, batman (tak, tak), duch­‑dziecko z pierwszego rozdziału i głupawe napisy na ciałach potworów jedynie mnie w tym zdaniu utwierdziły. Chyba dopiero Kyuubi i część przeciwników z trzeciego głównego wątku wygląda jak należy, czyli groźnie. Za to podoba mi się że postacie bardzo często zmieniają ubrania, co jest jedną z niewielu rzeczy które udały się lepiej niż w anime, w którym obie bohaterki prawie cały czas chodziły w swoich idiotycznych mundurkach.

    Gdyby okroić mangę do wątku Kyuubiego, lub wątków związanych z Yomi, wykopać cycmajtkowy fanserwis, utłuc co najmniej kilka postaci, oraz pozbyć się paru kiepskich pomysłów to mógłby to być świetny, a nie średni, bitewniak.
  • Avatar
    R
    kenichi 11.05.2011 21:37
    Marna recenzja tej mangi
    Spodziewałem się oceny około 8/10, a nie czegoś takiego.

    Kreska była w porządku, a historia bardzo ciekawa. Mam jednak nadzieję, że zekranizują tę mangę na anime bo było świetne.

    Takie poważne wersje o duchach są na pewno lepsze niż ich komediowe odpowiedniki. Szkoda jednak, że manga smutno się skończyła (podobnie jak anime).


  • Avatar
    M
    Altramertes 31.05.2010 09:34
    Nic wybitnego, ale...
    Ga­‑Rei zdecydowanie nie należy do mang dobrych. Kreska taka sobie, projekty postaci niczym się nie wyróżniają, a historia jest nieco naciągana i szczerze mówiąc mało ciekawa. Co ciekawe, najjaśniejszym punktem tej mangi jest anime które powstało na jej podstawie (a w zasadzie stanowi preludium wydarzeń oryginalnej historii). Czy zatem warto? Zależy, szanse dać można, ale czy zachwyci, tego nie obiecuje.