Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 kreska: 6/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 21
Średnia: 7,71
σ=1,2

Wylosuj ponownieTop 10

Orange Marmalade

Rodzaj: Komiks (Korea Płd.)
Wydanie oryginalne: 2011-2015
Liczba tomów: 8
Tytuły alternatywne:
  • 오렌지 마말레이드
Widownia: Shoujo; Postaci: Artyści, Uczniowie/studenci, Wampiry; Miejsce: Azja; Czas: Współczesność; Inne: Trójkąt romantyczny

Perypetie nastoletniej wampirzycy we współczesnym koreańskim liceum. Czy można jeszcze stworzyć dobrą historię, bazując na ogranych schematach?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Hrabia Drakula pewnie nie byłby zadowolony, gdyby wiedział, że współczesne wampiry w większości porzuciły stare nawyki żywieniowe i próbują dostosować się do życia w ludzkim społeczeństwie, egzystując dzięki krwi z alternatywnych źródeł. Jednakże człowiek zwykle nie lubi tego, co obce, a czasami zwyczajnie się tego boi. Nie inaczej jest w przypadku wampirów, których znaczna część się ukrywa, tak jak nastoletnia Ma Ri i jej rodzina, mająca za sobą już kilka przeprowadzek. Lecz pewnego dnia trzymająca się na uboczu dziewczyna zwróci uwagę na popularnego kolegę ze szkoły, Jae Mina. Co wyniknie z ich bliższej znajomości?

Wielu z Was pewnie bez wahania odpowie, że romans i naturalnie będzie miało rację, ponieważ Orange Marmalade, to ni mniej ni więcej, a szkolna historia miłosna wzbogacona mało istotnym nadprzyrodzonym wątkiem. Mało istotnym, gdyż poza większą siłą, a także okazjonalną alergią na słońce wampiry przypominają ludzi i na pierwszy rzut oka trudno je od nich odróżnić. Krwiopijcy, szkoła, pierwsze miłości – ostatnio chyba najpopularniejsze wątki w literaturze młodzieżowej nie mogły ominąć medium, jakim jest komiks. I jak to bywa ze wszystkim, jakość opowieści tego typu pozostawia zwykle sporo do życzenia, stanowiąc przemalowaną wersję historii XYZ. Zdarzają się jednak ludzie potrafiący ugryźć te zagadnienia od innej strony i do tego grona zdecydowanie należy Seok Woo, który z każdym kolejnym rozdziałem udowadnia, że od samego początku miał dobry pomysł i bardzo konsekwentnie prowadzi fabułę poprzez różne zakola, pagórki i doły. Mam szczerą nadzieję, że nie popadnie pod koniec w banał, gdyż na obecnym etapie rozwój scenariusza naprawdę zasługuje na uznanie.

Manwha ta jest bardzo świeżym i łakomym kąskiem dla czytelników, którym znudziły się oderwane od rzeczywistości opowiastki miłosne ze zwykłym człowiekiem i magicznym obiektem uczuć w rolach głównych. „Marmoladka” nie ucieka oczywiście od typowych perypetii romantycznych i wykorzystuje je jako oś fabuły, ale wyraźnie widać, że osadzona jest w konkretnej rzeczywistości. Co jakiś czas na scenę wkraczają motywy braku tolerancji i uprzedzeń, a wszystko to zostaje podane w sposób bardzo prosty, ale niezwykle udany i przemawiający do czytelnika, bez użycia łopaty czy moralizowania. Jak to w życiu, jedne okruchy będą bardziej gorzkie, a inne słodkie, ale bez popadania w którąkolwiek ze skrajności. Fabuła bardzo płynnie przechodzi z komedii w dramat i na odwrót, nie pozostawiając posmaku sztuczności. Fakt, że historia jest momentami przewidywalna, wcale nie odbiera jej wdzięku i atrakcyjności, bo choć niepozorna i przez większość czasu spokojna, nie nudzi i potrafi pokazać pazurki, gdy przyjdzie odpowiednia pora.

Para głównych bohaterów to zestawienie dość nietypowe jak na standardy shoujo, gdyż zwykle w takim przypadku protagonistka jest zaniedbaną szarą myszką, a obiekt jej westchnień – szkolnym idolem, najlepiej nieziemsko bogatym i oczywiście przystojnym. Ma Ri faktycznie trzyma się na uboczu i prawie nie nawiązuje kontaktów z rówieśnikami, ale jej nieprzystępność i uroda sprawiają, że ma kółko cichych wielbicieli, ewentualnie traktowana jest z obojętnością, jaką zwykle raczy się ludzi, którzy z własnej woli unikają kolegów. Przy bliższym poznaniu okazuje się nieśmiałą, cichą, ale w gruncie rzeczy sympatyczną postacią, która nie jest jednak wolna od wad, jakimi są m.in. młodzieńcza naiwność i upór. Bożyszcze uczennic, Jae Min, jest dobrym uczniem pod wieloma względami, ale raczej trzyma się na dystans od swoich fanek, przez co krążą o nim różne plotki i dziewczyny wolą go raczej podziwiać z odległości niż wchodzić w jakiekolwiek bliższe kontakty. Tę dwójkę outsiderów coś wyraźnie do siebie przyciąga i nie jest to jedynie wszechmocna wola autora, a dobrze skonstruowane charaktery. Wraz z rozwojem fabuły poznajemy kolejne fakty z ich życia i mimo że oboje swoje w przeszłości przeszli, nie przeżywają tego jak zdarte płyty powtarzające mantry narzekań. A co najważniejsze – postępują zgodnie ze swoimi charakterami, więc nie zobaczymy tu nagłych metamorfoz, a co najwyżej subtelne zmiany poprzedzone odpowiednimi wydarzeniami.

Pozostali raz mają większy, raz mniejszy udział w fabule, ale również nie stanowią chodzących schematów, choć w niektórych przypadkach mogą sprawiać takie wrażenie. Znajdzie się miejsce dla przyjaciół, wrogów i rywali, ale wszyscy oni mają swoje motywy i odpowiednie „zaplecze”. A że jak już wspomniałam, manhwa nie ucieka od rzeczywistości, ważną rolę pełnią też opiekunowie, od których poczynań nieraz sporo zależy.

Jako że Orange Marmalade jest jednym z wypuszczanych cotygodniowo przez Naver komiksów internetowych, które miały szanse zostać wydane w postaci tomiku (jak np. znacznie bardziej popularne Noblesse – notabene też o wampirach), czytelnicy mogą spodziewać się stron w różnorodnej gamie kolorów, wykonanych techniką komputerową. Kreska autora jest prosta i właściwie z tłumu nie wyróżnia jej nic szczególnego, ale w przeciętności też nie ma nic złego. Kadry są przejrzyste, a projekty postaci, choć niezbyt skomplikowane, są naprawdę różnorodne i przyjemne dla oka. Tła nie są może nadmiernie szczegółowe i widać kontrast między nimi a bohaterami, jednakże wszystkie potrzebne elementy są obecne, a pomimo braku głębi, Seok Woo nie zapomina o cieniowaniu. Jednocześnie w scenach zbiorowych widać uproszczenia, które jednym będą razić, a innym nie powinny przeszkadzać.

Odpowiadając na zadane we wstępie pytanie, napiszę, że oczywiście można – wystarczy tylko mieć niezły pomysł, być konsekwentnym w jego realizacji i umiejętnie operować zaproszonymi do współpracy schematami. A wszystko po to, żeby lektura była przyjaznym spotkaniem przy herbatce autora, czytelnika i wszystkich tych elementów. Orange Marmalade to (nie)typowe shoujo, które ma szansę spodobać się również starszym miłośniczkom gatunku ze względu na podejście do tematu. Mawia się, że koreańskie komiksy romantyczne są w większości lepsze od swoich japońskich krewnych, ale prawda jest taka, że w ich przypadku również mamy do czynienia z denerwującymi i do znudzenia powtarzanymi schematami. Grunt to umiejętne ich wykorzystanie i równomierne ułożenie wszystkich elementów tak, aby nie okazało się, że niektóre z puzzli nie pasują.

Enevi, 16 listopada 2013

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Naver, Semicolon Books
Autor: Seok Woo