Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Było ich jedenaścioro

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    M
    chi4ko 14.06.2015 12:49
    Szybko i przyjemnie się czyta, chociaż historia jest raczej typowa. Największy minus manga ma u mnie za ten nieszczęsny wątek romantyczny, który został wciśnięty na siłę i jest raczej pozbawiony logiki ( kliknij: ukryte ).

    Bardzo przeszkadzała mi pewna dziura w fabule: skoro elektryczny winobluszcz może w określonych warunkach stać się siedliskiem śmiercionośnego wirusa, czemu kadeci (i właściwie każdy, kto podróżuje statkami kosmicznymi) nie są na niego szczepieni, skoro (jak wynika z mangi) szczepionka daje odporność na całe życie? Czyżby w dalekiej przyszłości zniesiono szczepienia obowiązkowe? I co z przepisami BHP, skoro najwyraźniej ustrojstwa takie jak ten winobluszcz są dopuszczane do użytku na statkach?


    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Filik 18.03.2014 12:50
    Nie tyle „niemal trzydzieści” co raczej niemal czterdzieści lat na karku ma ta manga ;)

    A od siebie dodam, że manga mi się bardzo podobało i chociaż rzeczywiście zyskałaby na długości, to ze 120 stron zostało wyciśnięte wszystko co się tylko dało, obecnie wydawane standardowe mangi tyle informacji i wydarzeń przekazują w 250 jak nie więcej stronach.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    ukloim 1.09.2013 11:48
    Tytuł
    Polski tytuł został uaktualniony i obecnie brzmi „Było ich jedenaścioro”.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 4
    Shirokami 23.07.2013 17:50
    ile stron?
    Ja tak trochę nie na temat, ale ktoś mógłby mi napisać ile mniej więcej stron będzie miał ten tomik? Czy też ile stron jest w oryginale?
    Odpowiedz
  • Avatar
    Pl
    odpowiedzi: 1
    Grisznak 18.07.2013 22:42
    JPF zapowiedziało wydanie tej mangi w listopadzie. Bardzo się cieszę, JPF trafia pozycjami z serii „Mega Manga” idealnie w mój gust. Science fiction lubię, oldchoolowe shojo też – tylko cię cieszyć.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime