Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 kreska: 6/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 8
Średnia: 6
σ=1,12

Wylosuj ponownieTop 10

Amai Kimi ga Suki

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2009
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • あまいきみがすき

Zbiór sympatycznych oneshotów, z przymrużeniem oka traktujący o różnych obliczach miłości.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Zakochiwanie się to fantastyczna sprawa, zwłaszcza kiedy obiekt zainteresowań odwzajemnia uczucia. Ale co zrobić, gdy twoja druga połówka notorycznie wdaje się w bójki, zamiast spędzać czas na wspólnym delektowaniu się pączkami? Jak przyzwyczaić się do faktu, że prawdopodobny ukochany wydziela feromony, które przyciągają wszystkie okazy ssaków? Cóż, zawsze może być gorzej – na przykład możesz trafić do działu handlowego, gdzie jesteś zmuszony odbierać telefony, chociaż panicznie się ich boisz, albo do szpitala, którego pracownicy wyglądają niczym bohaterowie rozgrywającego się w starożytności romansu.

Amai Kimi ga Suki to specyficzna manga, momentami balansująca na cienkiej granicy komedii i parodii. Większość zaprezentowanych historii, będących niewielkimi wycinkami z życia bohaterów, jest co najmniej niecodzienna. Przedstawione sytuacje trudno uznać za realistyczne, podobnie zresztą jak bohaterów, którym się przytrafiają. Przy czym to nie jest tak, że autorka wymyśla niestworzone scenariusze, uzupełniając je równie odrealnionymi postaciami, wręcz przeciwnie. Jakby się zastanowić, pewne wydarzenia w naszym życiu są tak dziwne, że brzmią niczym sen chorego surrealisty, a jednak mogą się zdarzyć. Mimo to, żaden pisarz czy reżyser nie zdecydowałby się wykorzystać ich w swoim dziele, ponieważ szybko przypięto by mu łatkę głosiciela kiczu i tandety. Bo przecież w przeciwieństwie do życia, fikcja musi mieć sens. Cóż, Haruko Moto postanowiła zaryzykować i mimo wszystko pokazać absurdy dnia powszedniego, z całkiem niezłym rezultatem.

Autorka sprawnie przechodzi od dość pospolitego shounen­‑ai do nieco szalonego yaoi (i nie mam na myśli scen łóżkowych), nierzadko wzbudzając w czytelniku wątpliwości, czy to aby na pewno jest romans, czy może subtelne naigrywanie się z gatunku – przede wszystkim zwracam uwagę na oneshot rozgrywający się w szpitalu i dość zaskakującą, acz zupełnie prawidłową reakcję jednego z bohaterów na niechciane zaloty. Wszystkiemu winne specyficzny absurdalny humor i równie postrzelone postacie. Jak już wspomniałam, wszystkie historie zawarte w tomie zgrabnie wymykają się utartym schematom, tak charakterystycznym dla krótkich opowiastek o związkach męsko­‑męskich. Tam, gdzie spodziewamy się płomiennych deklaracji, często otrzymujemy tylko celną i zabawną puentę, podczas gdy o uczuciach świadczą drobiazgi, które czytelnik sam musi zauważyć. Naturalnie mangaczka nie stroni od wyznań i scen łóżkowych – są to elementy jak najbardziej obecne, ale podobnie jak cała reszta, potraktowane z odpowiednio dużą dozą poczucia humoru. Warto także wspomnieć, że nie są to sceny stworzone z myślą o amatorkach anatomicznych szczegółów i dzikiej namiętności, a jedynie migawki z sypialni, przepuszczone przez kilka filtrów.

Nieprawdopodobne historie zapewne nie sprawiałyby tak dobrego wrażenia, gdyby nie wyjątkowo uroczy i niepozbierani bohaterowie. Oprócz jednego wyjątku, trudno znaleźć tu pana zasługującego na określenie „realistyczny i męski”. Spokojnie, nie mamy do czynienia ze stadem bezmózgich bishounenów, różniących się od kobiety jedynie zawartością spodni, chodzi przede wszystkim o charaktery, osobowości. Przedstawieni panowie to destylat ulubionych (tudzież najpopularniejszych) cech, jakie powinni posiadać bohaterowie yaoi, acz jak już wspomniałam, z wyjątkiem jednego stroiciela fortepianów, to nie stało obok prawdziwego mężczyzny. To bynajmniej nie jest zarzut, w końcu dostałam przegląd wyjątkowo milusich sierotek, które chciałoby się przytulić i pogłaskać, ale umówmy się, pewnie niejeden homoseksualista śmiertelnie by się obraził za taki portret, a przynajmniej złapał ze zgrozy za głowę. Owszem, zdarzają się i typy zniewieściałe (na szczęście w granicach rozsądku), ale nie zabrakło też zupełnie „normalnych” chłopaków z sąsiedztwa, niezbyt inteligentnych osiłków ze złotym sercem czy troskliwych opiekunów. Moimi prywatnymi faworytami jest para lekarzy żywcem wyciągnięta z jakiegoś klasycznego yaoi, gdzie grzeczne uke robi dokładnie to, co każe władcze seme, a żeby stwierdzić kto jest kto, wystarczy spojrzeć na ich buźki.

Podobnie jak cała reszta, oprawa graficzna również ocieka słodyczą. Postacie są ładne i rysunkowo dopieszczone – panowie to okazy zdrowia w dwóch typach. Pierwszy jest dobrze zbudowany, postawny i tryska energią, podczas gdy drugi to raczej szczupły introwertyk, nierzadko obdarzony anielską urodą (ale do kobiety jeszcze trochę mu brakuje). Autorka nieźle radzi sobie z ekspresją twarzy, sprawnie oddając różne uczucia, i bardzo dobrze z anatomią. Widać, że bohaterowie mają coś pod ubraniami i zdecydowanie nie są to zapadnięta klata, tudzież trapezoidalna szafa trzydrzwiowa. Wyjątkowo przypadł mi do gustu kontur – trochę rozedrgany, przez co postaci wydają się jakby „wymięte”, bardzo lubię taki niedbały efekt. Niestety komiks cierpi na ogólną mangową przypadłość „białego tła”, w tym przypadku podkreślonego niewielką ilością pospolitych i nie rzucających się w oczy rastrów. Zawsze mam problem z ocenianiem tego typu rysunku – z jednej strony postacie zawsze są dopieszczone i naprawdę miłe dla oka, a z drugiej razi brak czegokolwiek innego, tak jakby na bohaterach kończył się świat.

Amai Kimi ga Suki sprawdza się lepiej jako komedia niż romans yaoi, zwłaszcza kiedy porówna się ilość humoru i romantycznych uniesień. Ważne jest, by nie podchodzić do komiksu zbyt serio, podobnie jak nie zrobiła tego sama autorka, traktując wykreowaną rzeczywistość z dużym dystansem. Nie mamy do czynienia z czymś wyjątkowym, a jedynie ze sprawnie napisaną i narysowaną lekką rozrywką, która idealnie sprawdzi się w wakacyjny wieczór. Przyznaję, że podczas lektury zdarzyło mi się uśmiechnąć, a nawet szczerze roześmiać, a niczego innego nie oczekiwałam. Zdecydowanie polecam tę jednotomową historię, bo chociaż niepozorna, wyróżnia się na tle wielu schematycznych komedii i pozostaje w pamięci na nieco dłużej.

moshi_moshi, 11 sierpnia 2013

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Libre Shuppan
Autor: Haruko Moto