Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Half & Half

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-65229-96-0
Liczba stron: 384
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Waneko bez wątpienia wstrzeliło się w dziesiątkę serią wydawniczą Jednotomówki Waneko. Miałem już do czynienia z kilkoma pozycjami z tego cyklu i jak dotąd nie widzę jego wad. Oczywiście w grę wchodzą tu moje preferencje – wolę krótkie, zamknięte historie, ale zauważam też jeszcze jedną, ważniejszą zaletę. Otóż nawet gdy któryś z nowych komiksów okaże się kompletnym niewypałem, to jeden tom jeszcze nie zniechęci czytelnika, a także nie postawi wydawcy przed koniecznością ukończenia tracącej na popularności serii z czystego poczucia zobowiązania wobec wąskiego grona odbiorców. Tylko dlatego Half & Half ma jakąkolwiek rację bytu na naszym rynku, chociaż jak na jednotomówkę wciąż liczy o jeden tom za dużo. Ale co mi tam, nie takie rzeczy się recenzowało.

Tematykę dzieła wypada przedstawić równie szybko, jak zrobił to Seo Kouji, który w telegraficznym skrócie przechodzi od zawiązania fabuły do jej rozwinięcia, zupełnie ignorując zachowanie jakichkolwiek proporcji między poszczególnymi częściami. Dziewczyna spada z dachu, przy okazji zabijając przypadkowego przechodnia. Miłosierny chyba­‑Bóg daje im szansę – mają siedem dni życia, by zdecydować, które z nich ma umrzeć. W tym czasie nie mogą się od siebie oddalać, bo wybuchnie im serducho. Skazani na siebie, muszą znaleźć nić porozumienia. To jest całkiem dobra historia, problem polega na tym, że autor właśnie słynie z tego, że ma ciekawą wizję, ale zupełnie nie radzi sobie z prowadzeniem fabuły. Jednak tę stronę dzieła omówię przy okazji recenzji głównej, bowiem opisując jeszcze jakość polskiego wydania musiałbym łącznie wysypać w recenzji większą ilość soli, niż ląduje na drogach w sezonie zimowym.

A wszystko rozbija się znowu o ucięte kadry. W serii jednotomówek, która wydawałaby się bardziej ekskluzywna, boli to szczególnie. Jak ja, jako recenzent, mam zareagować, gdy dymki przy zewnętrznych krawędziach bywają przycięte razem z całymi literami? Chciałbym wymienić numery stron, na których dopatrzyłem się tej wady, ale cóż… numeracja stron? Nikomu oprócz recenzentów to niepotrzebne, więc występuje sporadycznie. Na szczęście na tym zamyka się lista niedociągnięć polskiej edycji, ale zdecydowanie łatwiej przychodzi mi puszczenie płazem literówek czy drobnych potknięć tłumacza, niż masakrowania kadrów, które jest powszechne u wszystkich rodzimych wydawców, ale niekiedy przybiera formy ekstremalne.

Jak już wspomniałem, komiks składa się z dwóch rozdzielonych posłowiem tomów oryginalnego wydania i zawiera kompletna historię. W pierwszej części (każda rozpoczyna się ilustracją z oryginalnej okładki i spisem treści) między kolejnymi rozdziałami na czytelnika czeka cykl dodatków, porównujących poszczególne odsłony Half & Half (przypominam, że ten sam autor wcześniej popełnił tę historię w 1996 roku). Komentarze do poszczególnych różnic napisane są dość infantylnym, mało analitycznym językiem, zapewne oddającym styl autora porównania. W drugiej części mangi dodatków nie przewidziano, na końcu czytelnik napotka za to reklamę „Mangamixu” i sklepu internetowego Waneko.

Z tyłu zjawiskowej obwoluty potencjalnego odbiorcę kusi buchająca erotyzmem, koślawa (czyli typowa dla rysunków Seo Koujiego) sylwetka głównej bohaterki. Na szczęście front prezentuje się znośniej i można się w nim doszukać pewnej artystycznej wizji. Różowo­‑fioletowo­‑cholera­‑wie­‑co­‑to­‑za­‑kolor okładka także zachwyca pomysłowością i symetrią rozłożonej na przód i tył ilustracji. Wewnątrz oko doświadczonego czytelnika w mig dostrzeże, które strony niegdyś były kolorowe, zapewne w wydaniu magazynowym. Czcionki czytelne, druk wyraźny, miejscami można by popracować na rozmieszczeniem słów i sylab w dymkach. Oryginalne onomatopeje zastąpiono polskimi odpowiednikami, a napisy w tle przetłumaczono, chociaż ich wkomponowanie w oryginalne ilustracje mogłoby być bardziej staranne. Jak widać, nadwiślańska edycja Half & Half nie wypada źle, gdyby nie ta felerna wpadka z poucinanymi dymkami. Żeby jeszcze treść nie zmuszała mnie do wielokrotnego chwytania się za głowę w akcie niezrozumienia dla decyzji autora dotyczących fabuły, to może uznałbym mangę za wartą uwagi.

Slova, 7 stycznia 2017
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 12.2016