Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Dragons Rioting

Tom 8
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2017
ISBN: 978-83-80961-40-1
Liczba stron: 164
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Tomik ósmy rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym zakończył się poprzedni, czyli po przybyciu Saizo do Męskiego Czyśćca. Okazuje się, że nieprzyjaciel chce przejąć kontrolę nad szkołą, przekształcając ją w swoją bazę wypadową do, nie żartuję, podbicia świata. Oczywiście Rintaro i spółka nie zamierzają się na to zgodzić, więc zostaje zorganizowany mały turniej, który wyłonić ma zwycięzcę ostatecznie władającego szkołą.

O ile wcześniejsze tomiki nie wzbudzały we mnie pozytywnych emocji zawiłościami fabularnymi, tak tym razem wszystkie witki mi opadły. Spodziewałem się, że uzasadnienie pojedynku będzie trywialne, ale tak idiotycznie sztampowy cel, jak władza nad światem w mandze o cyckach przekroczył moje wszelkie oczekiwania. Nie mam bladego pojęcia, co autor kombinuje, ale to wygląda jak wstęp do zakończenia dłuższego wątku, którego choćbym się starał, to nie widzę. Na szczęście tomik nie jest całkowicie do niczego – wątek z przekonywaniem Rino do walki na rzecz szkoły był cudownie normalny (jak na standardy tej serii), a jej interakcja z Rintaro nawet ciekawa, zwłaszcza że dotyk panny w okularach nie wzbudza w chłopaku oklepanych już reakcji obronnych. Może będzie z nich para? W tym momencie wszystko wydaje się możliwe, więc czemu by nie, choć z drugiej strony szkoda potencjału Ruriny (wiecie, jedna z bliźniaczek). Zobaczymy.

Cóż, Rino wreszcie dostała swoje pięć minut (dosłownie, bo manga kończy się w przyszłym tomie). Ze wszystkich wariatek biegających po tej mandze wydaje się najnormalniejsza, ale też najbardziej bezpośrednia – bez pytania zabiera się za przebieranie Rintaro, ale, jak już wspomniałem, nie powoduje u niego typowych w takiej sytuacji ataków paniki. Ot, „zwykła” rozmowa pomiędzy chłopakiem a dziewczyną. Przerażające, że w naszym hobby to taka rzadkość. Na temat koleżanek Saizo nie mogę powiedzieć nic, bo i tak to tylko wieszaki na cycki, które przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie fabularne w następnym tomie. Autor też wydaje się tego świadomy, bo nawet nie próbował zarysować ich jako pełnoprawnych postaci, tylko dorzucił je do już i tak przepełnionej obsady bezużytecznych cyckonoszy.

Chciałbym napisać, że skoro mamy dwie ważne walki w tomiku, to rysunek pokazał metaforyczny pazur, ale nic z tego. Kadry są niezwykle drętwe i to pomimo panienek skaczących i kopiących na wszystkie strony niczym kangury na haju. Niektóre ujęcia wciąż są krzywe, choć jest lepiej niż w pierwszych tomach, ale za to autor nie ma kolejnych dziesięciu tomów, by doszlifować swój warsztat twórczy. Zaczynam się zastanawiać, co tak naprawdę miało być wabikiem w tej serii? Fanserwis jest bardzo grzeczny jak na gatunek, walki nie są zbyt ekscytujące, fabuła… cóż, istnieje, a postaci są mocno jednowymiarowe. Nie wydaje mi się, żebym coś przeoczył, ale niewątpliwie ktoś musi to lubić, bo inaczej by się nie sprzedawało.

Jakość wydania tomiku jest jego najjaśniejszym punktem. Na obwolucie zobaczymy Meru w wyjątkowo koślawo narysowanej pozie, a z tyłu trzy panny towarzyszące Saizo podczas konfrontacji z Rintaro i resztą. Na samej okładce możemy zaś podziwiać Rintaro i trzy Smoczyce z tyłu. Wewnątrz mangi znajdziemy cztery kolorowe strony na samym początku, z których dwie to pojedyncza ilustracja prezentująca antagonistów i bohaterów tego tomiku, a na końcu krótką historyjkę o zakończeniu nieudanej schadzki Rino i Rintaro. Jeśli chodzi o tłumaczenie, to mam do powiedzenia tylko jedno, cytuję: „Trzy Bieguny Czerni”, koniec cytatu. Nie wiem, co robiła korekta, ale chyba spała, chrapiąc głośno, bo takiego gwałtu na języku chyba nikt nie powinien przepuszczać. Na szczęście oprócz tego nie wychwyciłem więcej kwiatków, więc obędzie się linczu.

Jak na mój gust przedostatni tomik powinien prezentować jakiś poziom, by zatrzeć niesmak poprzednich i skończyć mangę czymś widowiskowym albo wartym zapamiętania, a tutaj nic. Równie miałko jak w poprzednich tomikach, równie brzydko, a fabuła, która nigdy się rozpoczęła, właśnie się kończy. Cóż, przynajmniej nie zostało tego dużo, a to już jakieś pocieszenie.

Altramertes, 16 marca 2017
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 12.2015
2 Tom 2 Waneko 2.2016
3 Tom 3 Waneko 4.2016
4 Tom 4 Waneko 6.2016
5 Tom 5 Waneko 8.2016
6 Tom 6 Waneko 10.2016
7 Tom 7 Waneko 12.2016
8 Tom 8 Waneko 2.2017

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
9 Tom 9 Waneko 4.2017