Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Strażnik domu Momochi

Tom 3
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-64891-68-7
Liczba stron: 164
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Trzeci tomik Strażnika domu Momochi nieco zawiódł moje, ostatnio wygórowane względem tej serii, oczekiwania. Wątek z poprzedniego tomiku zostaje podjęty bez zbędnych wstępów. Himari stara się taktownie i w miarę delikatnie wybadać, który z jej kolegów to faktyczny sprawca całego zamieszania. I tu pojawia się pierwszy problem, nie tyle z tłumaczeniem (chociaż mam wrażenie, że można było nieco zatuszować faux­‑pas autorki), co ogólnie z fabułą. Otóż rozmowa pomiędzy Himari a jej kolegami przebiega w miarę naturalnie. Niedługo potem okazuje się jednak, że goście nie widzą jednej osoby, która z nimi przyszła. W tym świetle poprzednia rozmowa wydaje się dosyć dziwna i trochę mnie zaskoczyło tak oczywiste niedopatrzenie. Cały konflikt zostaje rozwiązany dosyć szybko i biorąc pod uwagę stopniowanie napięcia, nieco mnie rozczarowało zakończenie tego akurat wątku. Miałam nadzieję na więcej interakcji Himari z kolegami ze szkoły.

Mieszkańcom domu Momochi nie będzie zaznać ani chwili spokoju, bo w domu zaczyna się panoszyć potężny demon, którego boją się właściwie wszyscy. Aoi próbuje chronić Himari po prostu jej nic nie mówiąc, co nie jest dobrym pomysłem, ponieważ dziewczyna okazuje się bardziej przydatna niż by się to z początku mogło wydawać. Widać też, że zaczyna ją łączyć z Aoim i jego podwładnymi coraz mocniejsza więź. Dotychczas jedynie uciążliwa sprawczyni zbędnego zamieszania, powolutku wkrada się do serc, zwłaszcza dotąd dość niedostępnych shikigami.

Ostatnią historią w tomiku jest zagadkowy wypad na pogranicze krainy demonów i ludzi, które to miejsce znajduje się, a jakże, w domu. Aoi zaprasza Himari na wspólne wyjście, każe jej się dobrze ubrać, a sam zamienia się w Nue. I to jest ten moment, kiedy zaczyna się robić dziwnie. Nikt naszej bohaterce oczywiście niczego nie tłumaczy, bo po co. Jakby nigdy przedtem się nie zdarzyło, że nastolatka nie słucha poleceń swoich opiekunów… Wszyscy składają Nue życzenia, a Himari nie ma bladego pojęcia co się dzieje, ale postanawia, że skoro najwyraźniej ktoś tu ma urodziny, to i ona powinna postarać się o odpowiedni prezent. To skutkuje jej oddaleniem się i późniejszymi problemami. Najbardziej zdziwiło mnie, że wszyscy gratulowali Nue i składali mu dary, co najmniej jakby faktycznie uroczystość była radosnym celebrowaniem jego osoby. Tymczasem przed Nue stoi poważne i niebezpieczne, a nade wszystko bolesne zadanie zapieczętowania demona Dziupli Tysiąca Igieł (tudzież tysięcy igieł, tłumaczenie jest nieprecyzyjne w kwestii tego, ile tych igieł było). Jakkolwiek rozumiem, że dla demonów, a zwłaszcza strażnika Dziupli, to okazja dosyć radosna, składanie gratulacji, jakby Nue się co najmniej żenił, wydało mi się trochę nie na miejscu.

Również i techniczna strona ma troszkę niedociągnięć. Okładka jak zwykle jest sama w sobie piękna, ale po spojrzeniu na nią przyszło mi na myśl, że postaci powinny sobie przebadać wątrobę, bo z takim kolorem twarzy wyglądają niepokojąco. Autorka celowała w kolorystykę zachodu słońca, ale połączenie z białym tłem tomiku sprawiło, że ten zabieg się nieco nie udał. Kilka pierwszych stron łagodzi efekt po zobaczeniu okładki – autorka zafundowała czytelnikowi przepiękne kolorowe ilustracje. Jednakże choć całość zwykle mnie zachwyca graficznie, tym razem na dwóch stronach zaobserwowałam dziwne anatomiczne „kwiatki”. Najpierw na stronie 44. przez kilka minut przyglądałam się obrazkom i próbowałam odgadnąć, co tu jest nie tak. Widoczna na pierwszym planie (choć przesłonięta dymkiem) ręka Aoiego wygina się pod dziwnym kątem, nie mówiąc o zatrważającej anorektycznej chudości. Ale anoreksja dotyka nie tylko jego, pod tym względem i Himari wygląda na nieco niedożywioną. Dziewczyna pada też ofiarą jakiegoś sadysty na stronie 99, gdzie wygląda jak wyżymana szmata. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ktoś ją w talii okręcił kilka razy. Jeśli chodzi o tłumaczenie, też nie było tak dobre jak poprzednio. Obawiam się, że to wina materiału wyjściowego, ale niektóre kwestie były żenujące, ckliwe i gdyby nie to, że musiałam, to bym ich nie czytała. Pojawił się też potworek w postaci: „Nasze moce według kontraktu mają służyć panu Nue, ale on znajduje się teraz w stanie niemocy”. Żeby było weselej, druga część zdania wcale nie odnosi się do Nue.

Generalnie mam więcej zastrzeżeń do serii jako takiej (i do autorki) niż do wydawcy, który naprawdę odwala kawał dobrej roboty, a ja jako recenzent się zwyczajnie czepiam.

Salva, 17 grudnia 2015
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 7.2015
2 Tom 2 Waneko 9.2015
3 Tom 3 Waneko 11.2015
4 Tom 4 Waneko 1.2016
5 Tom 5 Waneko 3.2016
6 Tom 6 Waneko 5.2016
7 Tom 7 Waneko 7.2016
8 Tom 8 Waneko 9.2016
9 Tom 9 Waneko 11.2016
10 Tom 10 Waneko 3.2017
11 Tom 11 Waneko 7.2017