Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Waneko - Wydawnictwo komiksu japońskiego

Strażnik domu Momochi

Tom 5
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-64891-70-0
Liczba stron: 164
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Piąty tomik Strażnika domu Momochi potwierdził moje wcześniejsze obawy i przypuszczenia. Niestety manga, która zapowiadała się wcale nieźle (może nie szałowo, ale nieźle) powoli zaczyna pokazywać cechy, które przynajmniej ja traktuję jako wady.

Pierwsze dwa rozdziały to historia Yukariego, jednego z shikigami Aoiego. Okazuje się, że Yukari będzie musiał zmierzyć się z demonami przeszłości i pozwolić, aby stare rany w końcu się wygoiły. Pomagają mu w tym oczywiście Aoi i Himari. Zwłaszcza ta ostatnia decyduje się, po raz kolejny ku niezadowoleniu Aoiego, na niebezpieczne i ryzykowne przedsięwzięcie. Postanawia uratować zanieczyszczone jezioro i daje się złożyć w ofierze Ryuujinowi. Wszystko kończy się dobrze, ale zmęczony ciągłym niepokojem o Himari Aoi zaczyna być coraz bardziej zaborczy.

Pozostałe dwa rozdziały to wątek testu odwagi. Okazuje się, że Himari urosła w oczach kolegów ze szkoły do rangi medium, któremu sprzyjają nadprzyrodzone moce. Koleżanki nie przyjmują więc odmowy, gdy proszą ją, aby wybrała się z nimi na wycieczkę. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie dwie rzeczy: po pierwsze, Aoi kategorycznie nie zgadza się na wyprawę, a po drugie, najwyraźniej szkolne bożyszcze darzy Himarinie zasłużonymi w oczach koleżanek łaskami. Bo nie ma dyskusji, że główna bohaterka stanowi obiekt pożądania wszystkich samców w okolicy (nie zdziwię się, jeśli wkrótce dołączą do tego i samice). Wyprawa oczywiście nie kończy się dobrze, na dodatek komuś chyba przeszkadza, że jedyną metodą na zdjęcie klątwy jest pocałunek. Na tyle przeszkadza, że woli udać się do wrogiego demona, prosząc o pomoc, niż pozwolić na skalanie ust Himari. Ktoś tu ma zdecydowanie nie po kolei priorytety. Ale i tak najlepsza i najbardziej zaskakująca scena następuje pod koniec tomiku i chociaż nie spodziewam się, żeby rozwiązano to wyjątkowo oryginalnie, doceniam zabieg zrzucenia takiej bomby na czytelnika.

Niby nie brzmi to tragicznie, wszystko jest w normie gatunku, ale zachowanie Aoiego zaczyna mnie drażnić. Himari jest głupia, naiwna, impulsywna i ma dobre serduszko, to wiemy. Nie da jej się utrzymać na smyczy, choćby nie wiem, jak się chciało, ku rozpaczy co poniektórych. Ale te wszystkie gesty, ta dominacja, ta zaborczość zwłaszcza kiedy Aoi jest w wersji Nue, zaczynają mi przeszkadzać. Bezmyślność Himari, która najwyraźniej zupełnie nie zdaje sobie sprawy z powagi niektórych sytuacji i konsekwencji swoich czynów to osobna kwestia. Zobaczymy jak będzie dalej, ale powoli wyczerpuje się mój optymizm. Nie wiem też, gdzie autorka zmierza z tą historią i trudno mi wyobrazić sobie satysfakcjonującą konkluzję.

Jedyne, co bezsprzecznie nadal zachwyca,to kreska. Pod warunkiem, że jest się fanem tego typu rysunków (niektórzy mogą być mało odporni na tak zniewieściałych panów – ja jestem). Nie zauważyłam rażących błędów anatomicznych, wszystko wygląda pięknie i ślicznie jak na shoujo przystało. Trochę mi brakuje pomysłu, jak kreatywnie wpleść narzekania na brak numeracji stron, więc zostawię to tak, jak jest. 

Nie jestem wcale taka pewna, czy chcę ten tomik polecić. Samo urwanie fabuły na końcu może nie być warte przedzierania się przez poprzedzające je rozdziały. Obawiam się, że jedyne, co nas czeka w przyszłości, to tani dramatyzm, heroiczne poświęcenia w imię miłości i bohaterka, której pożąda cały świat. A to wszystko bez większego sensu, konsekwencji w prowadzeniu fabuły czy szacunku dla czytelnika. Jeśli ktoś lubi popatrzeć na ślicznie narysowane postaci, to polecam, ale sensu i dobrej historii radzę szukać gdzie indziej.

Warto też nadmienić, że w odbiorze historii nie przeszkadza absolutnie pominięcie kilku rozdziałów. Recenzentka radośnie przeczytała piąty tomik i nie zauważyła ani przez moment, że coś jest nie tak, chociaż jak się potem okazało, nie dostała przez zapomnienie poprzedniego tomu. Nie wiem, czy uznać to za plus, czy minus (dla historii, bo ja zaprzyjaźniłam swoje czoło z biurkiem), ale najwyraźniej rozwój postaci nie przebiega w tak szybkim tempie, żeby czuć, że wiele się straciło, kiedy pominie się jeden tomik.

Salva, 2 kwietnia 2016
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 7.2015
2 Tom 2 Waneko 9.2015
3 Tom 3 Waneko 11.2015
4 Tom 4 Waneko 1.2016
5 Tom 5 Waneko 3.2016
6 Tom 6 Waneko 5.2016
7 Tom 7 Waneko 7.2016
8 Tom 8 Waneko 9.2016
9 Tom 9 Waneko 11.2016
10 Tom 10 Waneko 3.2017
11 Tom 11 Waneko 7.2017