Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Monster Musume

Tom 5
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-80011-26-7
Liczba stron: 166
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego tomu, rusza akcja mająca na celu znalezienie autora listów z pogróżkami. Kolejne bohaterki udają się na randki z Kurusu, aby wywabić z ukrycia niebezpiecznego osobnika. Romantyczne spotkania obstawia też POR, gotów namierzyć sprawcę, jednak jak się okazuje, przydatność naszej brygady do zadań specjalnych jest cokolwiek dyskusyjna. Zwłaszcza że każda z randek niesie za sobą pewne zagrożenia – i nie dotyczą one wyłącznie kwestii sercowych.

Pierwszą schadzką jest wyprawa do oceanarium, gdzie głównemu bohaterowi towarzyszą Mia i Mero. Mero zapewnia, że chce, aby Mia i Kurusu jak najszybciej zostali parą, po to oczywiście, aby mogła zrealizować własny fetysz zdrady. Jej próby pomocy przynoszą jednak zgoła odmienne rezultaty, co dołuje Mię – i sprawia, że gdy tajemniczy nieznajomy z pokrytym łuskami ogonem proponuje jej spotkanie, godzi się bez wahania. Że wynikną z tego kłopoty, nie muszę dodawać. Ale spokojnie, wszystko się zamyka w obrębie jednego rozdziału. Może i szkoda, bo wydaje mi się, że ten wątek warto by pociągnąć nieco dłużej. Pytanie tylko, czy autor nie bałby się wprowadzić do mangi poważniejszych rozterek uczuciowych? Odpowiedź brzmi chyba: „Tak”.

Drugie ze spotkań odbywa się na łonie natury – powiedzmy, bo jak się okazuje, japońskie lasy podmiejskie zawalone są śmieciami w stopniu niewiele mniejszym niż ich polskie odpowiedniki. Kurusu towarzyszą Papi i Ślu, przez co nawet trudno nazwać to randką sensu stricte, biorąc pod uwagę specyfikę obu bohaterek. Niemniej to bodaj najbardziej odważny pod względem fanserwisu fragment tego tomu, a wszystko za sprawą pewnej driady. Co ciekawe, to jeden z tych nielicznych momentów, gdy Ślu ma cokolwiek do powiedzenia – dosłownie. Poza tym to epizod raczej z gatunku wypełniających tomik i niewiele wnoszących.

Podobnie można podsumować rozdział trzeci, w którym w spacerze po mieście towarzyszą bohaterowi Centorea i Rachnera. Centaurzyca jak zwykle jest poważna i gotowa do walki, z czego bezlitośnie kpi pajęczyca. Nie tylko zresztą ona, bo pojawia się tu kolejna postać, której celem jest sianie zamieszania – i trzeba przyznać, że wychodzi jej to nieźle. Inna sprawa, że trudno się oprzeć wrażeniu, iż ten rozdział lekko nuży. Ciut lepiej jest w kolejnym – tu z kolei bohater obskakuje po kolei i w szybszym tempie trzy członkinie POR­‑u – Zombinę, Dionisię i Bystroczkę. Finał przynosi wyjaśnienie zagadki – ale tylko częściowe. Bo jak rzadko w tej serii, fabuła urywa się na pełnej napięcia konkluzji.

Cóż, to piąty tomik z powstałych jak dotąd dziesięciu, ale widać wyraźnie, że autor niespecjalnie ma koncepcję, co tu dalej robić. Idzie więc po linii najmniejszego oporu, tworząc komiksowy odpowiednik Monster Girl Encyclopedia i wprowadzając w kolejnych rozdziałach nowe bohaterki. Ich tłum rozrósł się już do siedmiu głównych haremetek, czterech pobocznych i czterech epizodycznych. Z takim stadem jest już problem fabularny, dlatego zwykle w poszczególnych rozdziałach pojawiają się dwie­‑cztery naraz, rzadko więcej. Fabuła nie ma szerokiego pola manewru, ponieważ rozwinięcie wątku romantycznego by ją zakończyło. Autor zresztą dał jasno do zrozumienia, że nie ma ochoty nawet na poważniejsze rozwijanie relacji między postaciami. Co więc pozostaje? Tylko humor i fanserwis. Tylko jak długo to jeszcze będzie bawić?

Okładka ze Ślu trzyma całkiem wysoki poziom graficzny, co zresztą charakterystyczne dla tej serii – a koronnym dowodem pozostaje ilustracja z Centoreą z tyłu okładki, w moim odczuciu jedna z najlepszych w historii tej serii. Pod obwolutą znajdziemy dwa dodatki, pierwszy raczej umiarkowanie śmieszny, drugi zaś ciekawy, bo pokazujący ciut bardziej realistyczne niż to zwykle w mangach bywa podejście do wszelkiej maści bajeranckich superbroni. Tomik otwiera czterostronicowa minihistoryjka w kolorze, zaś zamyka podobna, tylko w czerni i bieli, przy czym ta pierwsza skupiona jest na regularnych bohaterkach, zaś druga koncentruje się na postaciach epizodycznych. Charakterystyki tych ostatnich przedstawiono na poświęconych im stronach.

Pod względem przekładu nie mam tym razem uwag, zarówno korekta, jak i tłumaczka odwaliły kawał dobrej roboty, błędów ani uchybień nie odnotowałem. Niewiele tu co prawda lokalnych wtrętów czy odniesień kulturowych, ale zauważyłem, że Kii w polskim przekładzie została Drzewczynką – brzmi to w sumie nieźle, biorąc pod uwagę, że autorką tego imienia jest Papi. Za celne i udane należy też uznać nawiązanie do Harry’ego Pottera w pierwszym rozdziale, idealnie pasujące do postaci, nie tylko jeśli chodzi o jej imię.

Grisznak, 3 lipca 2016
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Osiem Macek (Studio JG) 8.2015
2 Tom 2 Osiem Macek (Studio JG) 10.2015
3 Tom 3 Osiem Macek (Studio JG) 1.2016
4 Tom 4 Osiem Macek (Studio JG) 3.2016
5 Tom 5 Osiem Macek (Studio JG) 6.2016
6 Tom 6 Osiem Macek (Studio JG) 8.2016
7 Tom 7 Osiem Macek (Studio JG) 11.2016
8 Tom 8 Osiem Macek (Studio JG) 2.2017
9 Tom 9 Osiem Macek (Studio JG) 3.2017