Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Monster Musume

Tom 6
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-8001-152-6
Liczba stron: 164
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Pisałem już, że autor Monster Musume niespecjalnie przekonany jest chyba do idei stworzenia jakiejś linii fabularnej i pozostaje przy epizodach, zaś koncepcją mangi jest konsekwentna rozbudowa haremu. I wspominałem, że powoli robi się to nieco męczące. Tomik szósty nie przynosi pod tym względem większych zmian, poza może jedną – jakość dowcipu wyraźnie się poprawiła, przez co nie odczuwam już tego zmęczenia materiału.

Sprawczynią wszystkich kłopotów okazuje się Dullahanka, czyli kobieca wersja celtyckiego jeźdźca bez głowy. Wygłaszająca ponure perory dziewczyna ogłasza, że przybyła, aby zabrać z tego łez padołu człowieka naznaczonego piętnem rychłej śmierci. Po takiej zapowiedzi dziewczyny zgodnie dochodzą do wniosku, że owym nieszczęśnikiem jest nie kto inny, tylko główny bohater. Nie godząc się na jego śmierć (w końcu żadnej jeszcze nie poślubił, o seksie nie mówiąc), stają do walki w obronie „skarbeńka/cukiereczka/gospodniarza/suzerena” (niepotrzebne skreślić). Ich działania z kolei, jak nietrudno przewidzieć, narażają go tylko na kolejne niebezpieczeństwa. A o co naprawdę chodzi „wysłanniczce śmierci”? To okaże się całkiem szybko.

Historia o tajemniczej (już zresztą nie…) D dobiega końca. Po niej otrzymujemy dwa epizodziki. Jeden, poświęcony problemom związanym z wykarmieniem szybko powiększającego się haremu, jest, co mnie zaskoczyło, autentycznie udany i śmieszny, zaś jego gwiazdą zostaje niespodziewanie postać, na którą autor ma chyba zwykle najmniej fabularnych pomysłów, czyli Ślu. Kolejny epizod, poświęcony pojawieniu się córki dawnych opiekunów Rachneri, jest raczej przeciętny, ale nie powiedziałbym, że słaby. Pod jego koniec zaś pojawia się wiadomość, która zapowiada, że w kolejnym tomie wydarzy się coś ważnego.

Zgodnie z ideą mangi harem cały czas się rozrasta. W chwili obecnej liczy on siedem bohaterek pierwszego planu – Mia, Centorea, Papi, Mero, Rachnera, Lala i Ślu, cztery bohaterki drugiego – Zombina, Dionizia, Bystroczka i Doppel oraz cztery bohaterki trzeciego – Drzewczynka, Draco, Lilith i Porto. Nawet jeśli przyjąć, że drugi i trzeci plan pojawia się okazjonalnie, to utrzymanie w otoczeniu bohatera głównej siódemki jest fabularnym wyzwaniem. I tu trzeba przyznać, że Okayado naprawdę nieźle sobie z tym radzi. Bodaj jedynie Ślu może sprawiać wrażenie ciut ignorowanej, ale taka już po trochu specyfika tej postaci. Cała reszta dostaje mniej więcej po równo „czasu antenowego” a na dodatek nie powoduje to wielkiego chaosu. Widywałem mangi z mniej liczną obsadą, gdzie autorzy szybko wybierali sobie 2­‑3 postaci, a resztę traktowali jako statystów. Tutaj autor wciąż stara się, aby żadna z postaci nie została zupełnie zlekceważona, a nawet te z dalszych planów pojawiają się w miarę regularnie.

Jeśli coś na tym cierpi, to na pewno fabuła – o rozwoju wątków romantycznych można chyba zapomnieć. Główny bohater zachowuje podobny dystans do wszystkich dziewczyn, acz widać wyraźnie, że ich relacje ewoluują. To już jest faktycznie przyjaźń, taka na dobre i złe, połączona z bardzo wysokim poziomem empatii i zrozumienia, co szczególnie widać w epizodzie z Rachnerą i jej byłą gospodynią. Acz jest tu scena, w której, ku mojemu zaskoczeniu, bohater wprost zadeklarował możliwości poślubienia Mii. Pytanie, czy to przypadek, czy może raczej chęć podkreślenia czegoś niemożliwego do zrobienia. Faktem jest, że przed nami jeszcze kilka ładnych tomów mangi, a autor jak na razie nie planuje jej kończyć.

Jako bonus dostajemy dwie historyjki. Pierwsza, w kolorze, poświęcona jest hobby Rachnery, czyli wiązaniu innych bohaterek, co przy ich specyficznych kształtach i kreatywności pajęczycy prowadzi do całkiem udanych, acz mocno erotyzujących gagów. Drugi dodatek opowiada o zakupieniu przez Mię Chillipufy i konsekwencjach pojawienia się w domu tejże.

Na okładce widnieje Rachnera, co cieszy, bo pajęczyca jest jedną z moich ulubionych bohaterek tego cyklu. Na ostatniej stronie obwoluty swoje wdzięki prezentują Mia i Papi, pod obwolutą znajdziemy zaś krótką historyjkę z członkiniami POR oraz charakterystykę (zaskakująco pozbawioną jakichkolwiek akcentów erotycznych) Lali. Muszę pochwalić korektę, bo tym razem, bodaj pierwszy raz w historii polskiego wydania tej mangi, nie znalazłem absolutnie niczego, do czego mógłbym się przyczepić. Oby tak dalej!

Grisznak, 18 września 2016
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Osiem Macek (Studio JG) 8.2015
2 Tom 2 Osiem Macek (Studio JG) 10.2015
3 Tom 3 Osiem Macek (Studio JG) 1.2016
4 Tom 4 Osiem Macek (Studio JG) 3.2016
5 Tom 5 Osiem Macek (Studio JG) 6.2016
6 Tom 6 Osiem Macek (Studio JG) 8.2016
7 Tom 7 Osiem Macek (Studio JG) 11.2016
8 Tom 8 Osiem Macek (Studio JG) 2.2017
9 Tom 9 Osiem Macek (Studio JG) 3.2017