Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Waneko - Wydawnictwo komiksu japońskiego

Monster Musume

Tom 8
Rok wydania: 2017
ISBN: 978-83-80011-85-4
Liczba stron: 166
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Po widowiskowej demolce domostwa głównego bohatera zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego tomu nadszedł czas na wycieczkę w teren. Nasza ekipa potworzyc trafia zatem do pensjonatu z gorącymi źródłami, położonego poza miastem. Pensjonat ten jest niezwykły z kilku powodów. Po pierwsze, dostosowany został do potrzeb legendariae. Po drugie, jego gospodynią jest także przedstawicielka jednego z gatunków istot mitycznych, a konkretnie – śnieżna dama (yuki onna). Jak się okazuje, nie jest ona jedyną istotą z bogatej japońskiej demonologii, która mieszka w tych okolicach.

Autor Monster Musume kilkakrotnie dawał już znać, że lubi wrzucać nawiązania do innych tytułów, a jednocześnie robił to zwykle całkiem pomysłowo. Tym razem uśmiechną się zapewne fani serii Silver Spoon, gdyż podczas „wakacji” bohaterowie trafiają także na farmę, której obsługę stanowią potworzyce. W finale zaś akcja nieco przyspiesza i dostajemy wprowadzenie do kolejnego wątku fabularnego, w którym centralną postacią będzie Mero. Warto zauważyć, że w tym tomie żadna z bohaterek nie otrzymała osobnego epizodu, w każdym występowało po kilka z nich. Autor nieźle panuje nad tym tłokiem. Problemy pojawiają się, gdy wzrasta dynamika wydarzeń i miejscami na kadrach robi się tłoczno.

Seria nadal rozwija się wedle lubianej przez Okayado zasady, mówiącej, że zamiast komplikować fabułę czy rozwijać wątki poszczególnych postaci, po prostu lepiej sukcesywnie powiększać obsadę. Tomik ósmy przebija pod tym względem chyba wszystkie poprzednie. Łącznie pojawia się tu siedem nowych gatunków legendariae, niektóre co prawda ciut podobne to tych już znanych. Niemniej wiadomo, że mitologie świata są bogate, zatem autorowi starczy jeszcze takich pomysłów na długo. Trzeba przyznać, że wciąż robi to nieźle i Monster Musume pozostaje całkiem udaną komedią erotyczną. Oczywiście, są tu epizody mniej i bardziej zabawne, ale poziom całości jest przyzwoity. Przyznam, że z każdym kolejnym tomem zastanawiam się, kiedy mi się to znudzi, a humor przestanie mnie bawić, ale na razie nie zanosi się na to.

Ósmy tomik zwraca uwagę dwiema rzeczami. Po pierwsze, większość pojawiających się tu legendariae jest w stałych związkach z ludźmi. To zapoczątkowana już w poprzednim tomie zmiana sytuacji. Wystarczy przypomnieć sobie początki tej historii i obowiązujący zakaz wchodzenia w intymne relacje międzygatunkowe, a także problemy na linii ludzie – potworzyce. Ten tom pokazuje, że takie związki mogą istnieć i całkiem nieźle funkcjonować. Druga nowość, która zapewne niewielu utkwi w pamięci, to fakt, że w ósmym tomie po raz pierwszy bodaj mieliśmy okazję zobaczyć męskich przedstawicieli legendariae. I choć dotyczy to raczej mało istotnych postaci, precedens się pojawił. Pytanie, czy autor zdecyduje się pójść dalej w tym kierunku…

Po raz kolejny pozytywnym zaskoczeniem jest polskie tłumaczenie, uwzględniające różne niuanse językowe, jak choćby „wieśniacki” styl mówienia minotaurzycy. Nie odnotowałem też żadnych wpadek ani błędów. Muszę przyznać, że o ile w pierwszych tomach Monster Musume miałem czasem się do czego przyczepić, tak teraz praktycznie mi się to nie zdarza.

Okładka jest tym razem „podwójna”, czyli zamiast standardowego zestawu „bohater + jedna z dziewczyn” mamy dwie bohaterki – Mię i Papi w cokolwiek sugestywnej pozie. Inna sprawa, że spłaszczona pierś Mii wygląda nieco dziwnie. Nieco lepiej moim zdaniem wypada grafika na ostatniej stronie obwoluty, gdzie widzimy Mero i Rachnerę, a także Ślu. W moim skromnym odczuciu to ona lepiej pasowałaby jako główna ilustracja.

Autor hojnie sypnął dodatkami, zamieszczając charakterystyki wszystkich nowych gatunków legendariae pojawiających się w tomiku. Co ciekawe, nie wszystkie koncentrują się na piersiach i tyłkach tychże. Dostajemy też krótki komiks, w którym nowe bohaterki rozmawiają o swoich relacjach z ludzkimi partnerami. No i zwyczajowo już pod obwolutą znajdziemy kolejną porcję humorystycznych dodatków. Tym razem należą one do tych zdecydowanie zabawniejszych.

Grisznak, 14 lutego 2017
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Osiem Macek (Studio JG) 8.2015
2 Tom 2 Osiem Macek (Studio JG) 10.2015
3 Tom 3 Osiem Macek (Studio JG) 1.2016
4 Tom 4 Osiem Macek (Studio JG) 3.2016
5 Tom 5 Osiem Macek (Studio JG) 6.2016
6 Tom 6 Osiem Macek (Studio JG) 8.2016
7 Tom 7 Osiem Macek (Studio JG) 11.2016
8 Tom 8 Osiem Macek (Studio JG) 2.2017
9 Tom 9 Osiem Macek (Studio JG) 3.2017