Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Sabishisugite Lesbian Fuzoku ni Ikimashita Report

  • Avatar
    M
    tamakara 3.01.2018 11:15
    Z redaktorskiego obowiązku zapoznałam się z komiksem i zasadniczo mogłabym zgodzić się z przedmówcą, ale po namyśle stwierdzam, że zgodzić się nie mogę. Pisze on, że powstrzymuje się przed oceną „czyjejś prawdziwej historii”, że byłby to „absurd”... Mi absurdem wydaje się uciekanie przed oceną, być może jest to też trochę nie fair wobec autorki. Nie chodzi tu o rzucenie numerem, ale wyartykułowaniu wrażeń, chociażby sam na sem ze sobą. Co więcej autorka, podejmując decyzję publikacji swoich doświadczeń, dobrowolnie się na tę ocenę wystawia. Albo wzbudzimy sobie jakąś refleksję na temat tych obrazków, albo zachowamy obojętność i zatrzymamy się na hmmm przyjemności (?) czytania o jej problemach psychicznych tudzież „podziwianiu” sceny, w której jedna pani próbuje wymacać błonę dziewiczą drugiej pani.
    Świadomość, że nie jest to do końca fikcja może okazać się lekko niekomfortowe. Oto jesteśmy świadkami czyichś intymnych wyznań, momentami może nawet zbyt intymnych. Pełna obojętność jest niemożliwa bez wyłączenia empatii i świadomości siebie, a potraktowanie tego jako „rozrywki” nie wydaje się być do końca na miejscu. Może właśnie dlatego należy się „bać” sięgać po tę mangę? ;p
    • Avatar
      ukloim 3.01.2018 19:25
      Może nie do końca jasno się wyraziłem – przez brak chęci ocenienia mangi chodziło mi właśnie o rzucenie jakimś numerkiem, a który ostatecznie wystawiłem na podstawie warsztatu. Przecież to nie tak, że przeczytałem i nic nie odczułem. Po prostu to komiks raczej do osobistych refleksji, ciężko właściwie napisać o nim cokolwiek bez uwewnętrzniania swoich własnych rozterek, nawet jeśli zupełnie różnych od tych autorki. Żeby jednak było jasne – to moje odczucia. Być może jest ktoś, kto byłby w stanie napisać sensowny tekst/recenzję tego komiksu. Ja chyba się do tych osób nie zaliczam.
      • Avatar
        Slova 5.01.2018 08:59
        Ależ Wy macie problemy. Jak ktoś zaryzykował oprawienie swoich osobistych przeżyć w ramy popkulturowej papki jaką jest komiks, to raczej jest mu już bez różnicy, jak ktoś to oceni. Realistyczna historia wcale nie musi być ciekawa, wcale nie musi się podobać, osobiste przeżycia wcale nie muszą nam się wydawać autentyczne i wzniosłe. I wtedy 2/10, jakieś to życie nieciekawe.
      • Avatar
        tamakara 5.01.2018 10:48
        No tak. Z jednej strony komiksy jak ten mogą stać się dobrą podstawą do przemyśleń/dyskusji na tematy psychologiczno/społeczne, ale istnieje ryzyko poczucia „zobowiązania” do odkrycia siebie w podobnym stopniu, co autor.
        Z drugiej strony czytelnik ma pełne prawo do odbioru akurat tego komiksu jak każdego innego komiksu… Nie mamy przecież pewności w jakim stopniu dzieło jest szczere, ile tam podkolorowania faktów. Chociażby ten fragment, kiedy autorka pisze, że wykreowała siebie kjutniejszą niż jest naprawdę.

        I nie próbuję Ci powiedzieć, co masz robić albo myśleć, to tylko moja refleksja :D Mam jej w sumie więcej, ale nie będę się już rozpisywać.
  • Avatar
    M
    ukloim 2.01.2018 15:50
    Na początku w ogóle nie chciałem oceniać tej mangi, no bo odrobinę absurdalne wydawało mi się ocenianie czyjejś prawdziwej historii. Ostatecznie stwierdziłem, że wystawię ocenę na podstawie warsztatu autorki – a ten jest bardzo dobry. Kreska, choć prosta, pokazuje naprawdę duże umiejętności pani Kaby Nagaty. Całość czyta się szybko, gładko i przyjemnie – Sabishisugite Lesbian Fuzoku Ni Ikimashita Report to po prostu dobrze wykonany pod względem technicznym komiks.

    Jeśli o samą treść chodzi, to trudno powiedzieć mi coś więcej niż „polecam”. Swoje niełatwe przeżycia autorka ubrała w bardzo pozytywną otoczkę, momentami wręcz zahaczając o elementy komediowe. Nie bez przyczyny więc automatycznie w mojej głowie pojawiły się skojarzenia z Dziennikiem z zaginięcia Hideo Azumy.

    Mało tego typu komiksów, przynajmniej na rynku japońskim. Nie bać się, sięgać i czytać. Warto.
    • Avatar
      Xillin 6.01.2018 03:24
      Jest całkiem sporo mniej, lub bardziej obnażających autora dzieł autobiograficznych. Niektóre nawet dostają tłumaczenia (choć niestety za mało).

      Ze względu na tematykę od razu do głowy przychodzą mi Honey x Honey, czy Our Journey to Lesbian Motherhood. Ba w Polsce wyszły Gekiga Hyouryuu, czy Bosonogi Gen. A sam kojarzę jeszcze pare tytułów.

      Choć owszem, większość z tego nie jest tak obnażająca jak The Private Report on My Lesbian Experience with Loneliness, czy wspomniany przez Dziennik z Zaginięcia. Na szczęście już w czerwcu Seven Seas wyda sequel do Lesbijskiej Samotności – My Solo Exchange Diary (mam też nadzieje, że ktoś kiedyś przetłumaczy sequele Zaginięcia). Zawsze też można się nie ograniczać. Dark Night: A True Batman Story to też świetna, uderzająca autobiografia.