Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Sex=Love2

  • Avatar
    M
    Chika-chan 19.05.2015 12:17
    Sex=love^2
    Okej, przeczytałam mangę. Może i dobra nie była (tak nudna, że ledwo dokończyłam), ale zauważyłam jedną ciekawą rzecz. I tu się zwracam głównie do tych, którzy trochę się znają na yaoi. Ja osobiście czytałam już parę mang tego typu i fabuła w niektórych była gorsza niż tu, ale ludzie i tak mówili, że fajna. I trochę tu tego nie rozumiem. Bo jak to jest, że (użyję tu popularnego mema):

    Kiedy w yaoi dojdzie do gwałtu 1, 2 czy 20 razy to jest okej, ale kiedy w normalnym shoujo do czegoś takiego dojdzie, to wszystkim…odwala.

    Czy ktoś mi wytłumaczy jak to wszystko działa?
    • Avatar
      Yumi 19.05.2015 13:02
      Re: Sex=love^2
      Prawdopodobnie mentalność fanek yaoi i shoujo jest nieco inna :) Chociaż nie wiem, bo ja na przykład czytuję jedno i drugie i gwałt jest dla mnie czymś naprawdę paskudnym niezależnie od gatunku.
      Wniosek jest taki, że większość fanek shoujo które razi coś takiego nie sięga po yaoi (przynajmniej nie tego typu, bo wierz mi, że da się też inaczej)... Z kolei yaoistki lubujące się w motywach tego typu zaczytują się w mangach Mayu Shinjou i to akurat jest sprawdzona informacja, wiele razy spotykałam w sieci takie polecajki.
    • Avatar
      Slova 19.05.2015 13:13
      Re: Sex=love^2
      Bo Yaoi na gwałtach stoi. Bez gwałtu nie ma podziału na seme i uke, wobec czego wniosek, że Yaoi jest gwałtem i krzywdzi kobiety, propagując przemoc i wyższość rasy męskiej.
      • Avatar
        jolekp 19.05.2015 18:09
        Re: Sex=love^2
        Prowokujesz ;)? Podział na seme i uke nie wynika z gwałtu, skąd ten wniosek w ogóle? Równie dobrze mógłbyś twierdzić, że każdy gejowski seks to gwałt. I nie, nie w każdej mandze yaoi się gwałcą.
        • Avatar
          Slova 19.05.2015 18:32
          Re: Sex=love^2
          Od kiedy to yaoi ma cokolwiek wspólnego z gejowskim seksem? Yaoi to co najwyżej wyidealizowana pobożna (SIC) prośba na temat tego, jakby takowy miał wyglądać.

          A żeby było seme i uke, czyli podstawa yaoi, to jeden osobnik musi być agresywny (w sensie osobowości), a drugi bierny. Idąc dalej tym tropem ten pierwszy zmusza drugiego do stosunku mniej czy bardziej dobitnymi środkami persfazji. Feministki powiedziałyby Ci, że to już potężny gwałt.
          • Avatar
            jolekp 19.05.2015 18:47
            Re: Sex=love^2
            Widzę, żeś wielki znawca od yaoi, więc nie ośmielę się na dalszą dyskusję.
            • Avatar
              Slova 19.05.2015 19:05
              Re: Sex=love^2
              Słuszne podejście.
        • Avatar
          chi4ko 19.05.2015 19:41
          Re: Sex=love^2
          Odpisywanie Slovie to karmienie trolla. Jak ci nie wstyd! ☚(☉ヮ⊙☚)
          • Avatar
            jolekp 19.05.2015 20:05
            Re: Sex=love^2
            Wiem, ale nie mogłam się powstrzymać ;_;. To chyba z niewyspania.
    • Avatar
      tamakara 19.05.2015 14:37
      Re: Sex=love^2
      Nie, to nie jest okej.
    • Avatar
      chi4ko 19.05.2015 19:33
      Re: Sex=love^2
      Ciekawe zagadnienie, które wykracza poza świat mangi i jest obecne w mainstreamowej popkulturze i ogólnie ludzkiej mentalności. To przykład podwójnego standardu w traktowaniu mężczyzn i kobiet. Ta strona szerzej opisuje to zjawisko w popkulturze.
  • Avatar
    R
    Naija1 23.08.2014 10:44
    Cud nie recenzja!
    Ubawiłam się przednio! Fragment o fabryce kosiarek wywołał niepohamowany atak śmiechu :D I przy tych negatywnych czarnych włosach, dużych głowach oraz krwotoku wewnętrznym również rechotałam jak głupia. Super!
  • Avatar
    R
    yun 8.02.2013 01:59
    10/10
    Dałabym 10/10 dla recenzji oczywiście :D Mangi pewnie nawet nie ruszę po spotkaniu z Love Celeb, ale jeśli ma być więcej takich recenzji to nie mam nic przeciwko by Mayu dalej rysowała te swoje koszmarki :D
  • Avatar
    R
    Gnosis. 16.01.2013 17:20
    Rewelacyjna recenzja. Jej autorka powinna pisać scenariusze do kabaretów, zgarnęłaby za to sporą sumkę. A co do mangi – well, opis mnie zniechęcił i na pewno jej nie tknę.
  • Avatar
    M
    BlaXk Magic Mushroom 29.07.2012 18:04
    Trylogia
    Czyli trzy recenzje mang Mayu Shinjou autorstwa Akiry14. Pierwsza recenzja miażdży. Masz kiepski humor? – przeczytaj, a na pewno się poprawi. Pozostałe dwie są już dość schematyczne (była sobie fabuła­‑chan..), troszkę przesadzone ale te trzy tomiki nie zasługują na nic więcej (moim zdaniem nie zasługują na recenzję). Gratuluję recenzentce dokonania tego karkołomnego wyczynu. Postaram się tutaj odnieść do wszystkich trzech recenzji/mang.

    Czy czytelnik przetrwa to natężenie kiczu i głupoty?

    Przetrwałem. Ale przypuszczam że mój mózg popełnił harakiri już gdzieś w trakcie lektury Love Celeb.

    O innych postaciach nie da się wiele napisać. Autorka chyba doszła do wniosku, że jeśli nie uprawiają seksu, to można darować dawanie im jakiejkolwiek osobowości.

    Pardon ale się nie zgadzam. Znalazłoby się kilka przykładów postaci ze szczątkową osobowością – o ile uprawiają seks/próbują zgwałcić główną boha… wstawtuimięgwałconej* :)

    Jeżeli ktoś z was odpowiedział jęcząc „nie, nie, nie” da mu się gwałcić, gratulacje, wygraliście zestaw garnków nierdzewnych.

    A właśnie że nie, wygraliście plastikowy materac na korbkę.

    „Dziewczyna w okularach nie może wyglądać uroczo”. Ktoś tu nie słyszał o typie moé, zwanym meganekko…

    W dodatku kiedy zdejmuje okulary staje się nagle oszałamiającą pięknością niczym przy transformacji „magical girl”. Czysty idiotyzm.

    Nigdy nie udało mi się ustalić, czym, do diabła, według Mayu Shinjo bohater negatywny powinien różnić się od pozytywnego.

    Mnie się chyba udało. Ten dobry nawraca się na gwałcenie jedynie swojej wybranki, natomiast ten zły nadal gwałci wszystko co wpadnie mu w oko. A określenie bahor­‑wibrator pasuje zarówno do antagonistów jak i protagonistów we wszystkich trzech mangach. To by było na tyle jeśli chodzi o recenzję. Przejdźmy do mang. Od czego by tu zacząć?

    Kreska. Witamy w krainie skręconych karków, dłoni jak szufla do odśnieżania, trójkątnych twarzy i dziewięcioletnich dziewcząt którym silikon wszczepiono w trakcie rozwoju płodowego (sądząc po aparycji oraz rozmiarze biustu). I ja mam uwierzyć że bohaterki mają po 16­‑21 lat? Podbródki to osobna sprawa. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę że to idealne parabole! Nic innego, tylko przekształcenie f(x)=x^2 jeżeli za układ odniesienia wziąć krechy które tworzą brwi i nos bohaterów. Mayu Shinjou musi być niezła z matmy, może stąd pomysł na tytuł Sex=Love^2?

    Co można napisać o postaciach, fabule… eto… bahor­‑wibrator i lala z sex shopu to chyba jednak dobrana para…? Taki morał niosą za sobą wszystkie trzy mangi. Love Celeb to działo najcięższego kalibru (7tomów), tak jakby 7 ton spadło ci nagle na głowę. Ale jeżeli przebrniesz przez tę mangę, pozostałe to już pikuś. Pan pikuś. I przypuszczam że po tej trylogii żaden kicz nie będzie już czytelnikowi straszny.

    Pozostają trzy pytania. Pierwsze: po co babrałem się w tym szambie? Po części ponieważ:

    prawdziwy filolog nie powinien czytać tylko dzieł sztuki, lecz sięgać też po największe przykłady kiczu, aby móc je analizować pod kątem kulturowym i językowym

    Mimo że filologiem nie jestem. Ale żeby docenić prawdziwe piękno trzeba czasem sięgnąć dna. Dla mnie taki mindfuck to swoiste katharsis. Częściowo także z powodu recenzji.

    Pytanie drugie. Komu polecić mangi Mayu Shinjou? Masochistom? Wielbicielom twórczości Markiza de Sade (nieee, on pisał pięknym, kunsztownym językiem, mimo wszystko jest w tym coś ze sztuki)? W pewnym momencie nie mogąc wytrzymać mentalnego ataku ze strony idiotyzmu wylewającego się potokami z monitora włączyłem sobie dla kontrastu muzykę klasyczną. Ukołysany melancholijnymi dźwiękami wiolonczeli w oparach absurdu i groteski, mój mózg powoli przekształcał się w galaretę. Pozycja zdecydowanie dla osób które „od dziecka marzyły o tym, aby ich mózg się rozpuścił”.

    Pytanie trzecie: kto ma być potencjalnym odbiorcą takich mang? Bo w Japonii dzieła tej pani są podobno popularne. Przerażające…
  • Avatar
    M
    KURENAI 4.04.2012 20:07
    HORIBBLE
    Myślałam , że ta pani osiągnęła już dno, ale ona kopie jeszcze głębiej. To się nie klasyfikuje nawet do skomentowania. >.<
    1/10
  • Avatar
    M
    Mercy 3.03.2012 23:12
    poprosze numer do dobrego psyhiatry ....
    Do przeczytania mangi zachęcila mnie recenzja -nie znam innych „dziel” tej autorki jednak moja ciekawość czy faktycznie można stworzyć coś aż tak bezwartościowego i zwyczajnie glupiego pchnela mnie w jak się okazalo umyslowe samobójstwo. Ta manga nie ma w sobie kompletnie nic prócz napalonych facetów których mentalność sprowadza się do sexu nie ważne gdzie i jak, oraz panienek masochistek bez krzty charakteru i rozumu.Sytuacje jak i postacie są tak absurdalne, iż nie wiadomo czy się śmiać czy plakać. Kreska wola o pomstę do nieba! Już po pierwszym spotkaniu z twarzą glównego bohatera wiedzialam, że bedę mieć koszmary nocne. To mają być przystojni panowie??!! Bliżej im do orków z Wladcy pierścienia!! Recenzja świetna! Nic dodać nic ujać. Podziw dla autorki za tyle slów poświęconych temu chlamu. Autorka ma spaczone pojęcie milości i dla jej wlasnego dobra powinni ja leczyć. Mnie teraz też się przyda fachowa pomoc aby moje funkcje mózgowe wrócily do normy…
  • Avatar
    M
    Kaminoma 6.12.2011 16:34
    I WANT SEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEX!
    Ta manga raczej byla dla mnie horrorem i walka z tym syfstwem. Po przeczytaniu tej mangi moge stwierdzic jedynie ze autorka młangi jest chora, a ktos powinien zamknac ja w zakladzie wraz z jej wymarzonym Ryou kunem.
  • Avatar
    M
    amarlagoon 22.08.2011 20:54
    Katastrofa
    Recenzja świetna. Recenzentka ujęła dokładnie to co w mandze się znajduje. Dawno nie miałam takiego ubawu czytając opis :)

    Manga: Koszmar nad koszmarami. Główne postacie: Kumiko- krótkomówiąc: „Kukła do ruchania”, bo niestety nie da się tego inaczej nazwać. A nasz świetny Ryou- kun i „Ten drugi”, któzi wciąż tylko krzyczą na naszą biedną kukłę. Nieważne, że różnią się wyłącznie kolorem włosów, a ich podbródkami można by było chleb pokroić, naprawdę nieważne…

    Ale to niestety wszystko co ten „gniot” prezentuje. Nie mieć proszę głupiej nadzieji, że jest to coś ambitnego, fajnego a nawet średniego czy głupiego…., bo to jest katastrofa!

    Koniec końcem: Ocena oczywista: 1/10.

    P.S. Szkoda,że któryś z tych tam gwałcicieli nie wybił jej oka podbródkiem. Przynajmniej na coś by się sprzydali.
  • Avatar
    M
    Tablis 22.08.2011 13:37
    Świetna recenzja!
    Recenzja naprawdę zachęciła mnie do zapoznania się z tytułem.

    Zgadzam się z recenzentką. Wszyscy mężczyźni w tej mandzie mają obrażenia mózgu i myślą tylko o kopulcji. Trudno ich zresztą od siebie odróżnić, po fryzurze co najwyżej. Główna bohaterka Jakiejtam ma większe obrażenia (udar niedokrwienny chyba) – nie myśli nawet o tym, po prostu daje się gwałcić. Co do rysunku to komiksy fanowskie stoją na dużo większym poziomie.

    Niemniej miałem sporo rubasznej uciechy, to tak złe, że aż zabawne.

    Nie zgadzam się natomiast z interpretacją tytułu. Sex znaczy więcej niż Love, ale o ile Love > 1 (lub < 0). Przy interpretacji od 0 – brak Love, do 1 – Love totalny, Love znaczy więcej niż Sex, i to myślę jest prawdziwe przesłanie tego tytułu, tylko takie nie wprost, żeby nie powiedzieć przeciw.

    Enjoy: 1/10.
  • Avatar
    R
    gość 5.03.2011 21:55
    ...
    Dawno już nie czytałam tak nieprofesjonalnie napisanej recenzji. Powtarzanie w kółko tego, jak to autorka się męczyła nad tytułem, „fabuły­‑chan” i inne koszmarki – niezbyt zabawne. Recenzja powinna oddawać beznadziejność tytułu, ale nie w tak żałosnej formie.
    • Avatar
      Patelnia 27.04.2011 14:36
      Re: ...
      mało przyjemna recenzja z dużą dawką fandomowej maniery, której nie trawię. No, przynajmniej zniechęca do mangi.
    • Avatar
      B0hna 11.07.2012 02:26
      Re: ...
      A mi się podobała ^^ Kiedy czytałam recenzję dowiedziałam się chyba wszystkiego czego powinnam i uśmiechałam- nic więcej do szczęścia mi nie brakuje :D
  • Avatar
    M
    Miska Ryżu 16.11.2010 02:32
    O przepraszam! Główna bohaterka bierna? Już na jednej z pierwszych stron spoliczkowała tego napaleńca! ... Chociaż nie, przepraszam. On chyba nacisnął jej na jakiś nerw.
  • Avatar
    M
    hime 13.10.2010 01:08
    hahahah.
    jedna z niewielu recenzji które przeczytałam, i która tam bardzo zachęciła mnie aby sięgnąć po ten shit <3
    za daleko nie zabrnęłam… ale i tak było wesoło xD
    chyba każdy lubi czasami przeczytać coś nad czym umysł pracować nie musi ^^ ale owa manga jest dziełem wybitnym w swej klasie.

    gniot nad gnioty <3 i za to należy się uznanie <^-^>
  • Avatar
    M
    Saiyuko 20.09.2010 16:27
    face palm
    Po takiej recenzji nie zostało mi nic jak… przeczytać tego gniota. No i tak jak się spodziewałam, a może jeszcze gorzej! Nie przesadzone jest stwierdzenie, iż lepszą fabułę ma nie jeden hentai! Tylko, że tutaj to nawet prawdziwego seksu niema! Tylko te… „rzucanie na podłogę”. Czy to nie fair, że wielu autorów mang publikowanych jedynie na „deviantach” robi tysiąckroć lepsze mangi niż to i nie może nawet marzyć o wydaniu takowej mangi, podczas gdy taki shit… Szkoda słów.
    • Avatar
      sarine 21.09.2010 23:38
      Re: face palm
      O jakich ty w ogóle „deviantach” mówisz. Mangi erotyczne są podobnie wydawane jak zwykłe lecz nie dla wszystkich i nie wszędzie.
      Widać, że mało wiesz na ten temat.

      A co do recenzowanej mangi to faktycznie słaba choć z drugiej strony pokazuje niesamowity subiektywizm tej recenzji. Więc zarówno mangę jak i recenzję oceniam 1/10.



      • Avatar
        C.Serafin 22.09.2010 15:50
        Re: face palm
        Deviant to skrócona nazwa DeviantART, słynnego portalu społecznościowego dla artystów. Poza tym nie rozumiem sensu wypowiedzi na temat mang porno, skoro Saiyuko zaledwie o nich wspomniała i nie prosiła o informacje o ich trybie wydawniczym. W każdym razie wygląda na to że odpowiedź sarine jest wynikiem nieporozumienia, wynikłego prawdopodobnie z niedokładnego przeczytania poprzedniego komentarza.

        Ps. Muszę się w końcu zabrać za tą szmirę i oczekuję że będzie równie beznadziejna jak twierdzi Alira. Po takich koszmarkach docenia się nawet średnie mangi.
  • Avatar
    R
    Kekesu 12.09.2010 15:52
    Nie ma to jak obiektywna recenzja ^^
    • Avatar
      Grisznak 14.09.2010 17:52
      re:
      A widziałaś kiedyś taką na oczy?
  • Avatar
    R
    Sasayaki 11.06.2010 09:16
    Ohohoho!
    Aliro jesteś jednym z powodów dla których uwielbiam czytać recenzje najgorszych gniotów. Mangi nie tknęłabym nawet metrowym kijem, ale recenzja była świetną rozrywką :]
    • Avatar
      Moyashi 5.04.2011 16:10
      Re: Ohohoho!
      Zgadzam się w całej rozciągłości^^
  • Avatar
    M
    blue 29.05.2010 14:15
    jakie to beznadziejne zdołałam przebrnąć tylko przez pierwsze strony i miałam już tego dosyć , znowu główny bohater to gwałciciel żeby było ciekawiej jest młodszy ale ja tego jakoś niemogłam zauważyć jeśli wziąć pod uwage zachowanie gwałconej , wcale mi się nie podobał . Zastanawiałam się dlaczego w mangach tej autorki zawsze ta główna to niby słodka ,niska ale baaaaaardzo piersiasta dziewczyna i cóż podejrzewam ze autorka lubi się utożamiać z nią bo sama ma 151 cm i teraz aż łza się w oku kręci bo love celeb przytym to jednak było coś, stanowczo odradzam brania się za tą pozycje chyba że ktoś ma za dużo pieniedzy bo potym wizyta u psyhoterapełty jak nic
  • Avatar
    M R
    Joanne 23.05.2010 13:30
    ...
    I kolejna wspaniała recenzja Aliry­‑san! Fabuła­‑chan na pewno byłaby ci wdzięczna za uchronienie innych przed strasznym losem, gdyby sama mogła wypowiedzieć się za siebie…

    Cóż, tego typu recenzja to najlepsza reklama mang Shinjo. Stałam się, jak ty, droga recenzentko, masochistką. Brr, naprawdę straszne. Odniosłam wrażenie, że wielkie dłonie głównego, eee, bishounena (?) są wielkości typowego informacyjnego znaku drogowego. Nie wiem, jak on posiadł umiejętność wkładania ich w, ee, różne „strategiczne” miejsca.

    Teraz o protagonistce. Widziałam wiele idiotycznych bohaterek. Widziałam różne postaci, które w różnym stopniu mnie irytowały. Myślałam, że nikt nie zadziwi mnie bardziej niż historyczna już postać, Inoue z jej ciągłym zacięciem w mówieniu 'Kurosaki­‑kun'. Jednak pani Mayu postanowiła wepchać się z brudnymi butami w kanon najbardziej debilnych dziewcząt w anime. Gratulacje! Udało się pani. To małe coś (bo „zwykłą nastolatką” nazwać tego nie mogę – prędzej określiłabym tym mianem Dziewczynętakąjakty™ z sagi Stephanie Meyer) jest tak bezmózgim i zupełnie nie do opisania stworzonkiem, że miałam ochotę zacząć walić laptopem/głową w ścianę.

    Recenzentka Alira wykonała kawał dobrej roboty i nie dziwię jej się wcale, a wcale, że napisała tego typu recenzję. W tym szarym świecie, jeszcze brzydszym przez takich geniuszy mangi, jak „Shinjou­‑sensei” potrzeba trochę humoru. Jestem także pewna, że pisząc to wszystko o wdzięcznej pozycji 'Sex=Love2' Alirę trafiał szlag i bolały palce. Gratuluję wytrwałości i ostatniego stadium masochizmu, do którego ja, na szczęście, nie muszę się posuwać.

    PS: proszę pozdrowić Fabułę­‑chan i pokazać jej parę godnych przeczytania pozycji.
  • Avatar
    R
    BHana 14.05.2010 03:34
    Dawno mnie nic tak nie rozbawiło jak ta recenzja XD Naprawdę świetna^^ Mangi nie czytałam, wystarczyło mi przeczytanie jednego *albo dwóch, i tak na jedno wychodzi* khem „dzieł” tej autorki, żeby więcej tego syfu nie tykać.
  • Avatar
    M
    Playboy 12.05.2010 21:03
    Poradnik dla niewiasty ktora lubi grupowy gwalt.. Tak okreslilbym mange.. szkoda mi wystawiac oceny..
  • Avatar
    R
    karotka 10.05.2010 19:35
    zawsze omijalam polski szerokim lukiem i nigdy nie patrze na recenzje pod katem poprawnosci formy :P. powiem tylko tyle ze jest to chyba piata albo szosta recenzja, za ktora sie dzisiaj zabralam i pierwsza, ktora nie dosc ze przeczytalam do samego konca (wybuchajac kilka razy smiechem) to jeszcze przebrnelam przez wszystkie komentarze :). jestem umyslem scislym, lubie konkrety i zwykle czytanie recenzji koncze w polowie a reszte tylko pobierznie przegladam w poszukiwaniu informacji – zwykle recenzje sa bardzo podobne, napompowane mnostwem niepotrzebnych epitetow i wodolejstwem i po prostu nudne :/ natomiast ten tekst zdecydowanie wyroznia sie na tle pozostalych i zostaje w pamieci… no i spowodowal u mnie kilka niekontrolowanych wybuchow smiechu i zdecydowanie umilil czas :) a to ze faktycznie troche przypomina fragment wyciety z bloga nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. mam zamiar zabrac sie za lekture innych recenzji autorki :)
  • Avatar
    R
    Moonogatami 9.05.2010 13:11
    Buhahahahahahaha!! i żal....
    A nie mogę!! Ja nie wytrzymam!! Buhahahahahahahahahaha!! Dla własnej rozrywki chyba poszukam jeszcze innych recenzju tej autorki. Nik, nigdy, nidgy nie umie mnie tak rozbawić! Uwielbiam „Fabuę­‑chan”. Ciesze cie że nigdy, NIGDY nie sięgnę po mangę z pod ręki tej autorki! Ale recenzja i tak dostarcza mi wielu informacji i dobrze, bo obrazków (poza stroną tytułową) bym nie zniosła! Jak moja kumpelka bedzie mieć doła to polece jej ta recenzje, od razu jej przejdzie! XD
  • Avatar
    M R
    neko 8.05.2010 16:59
    Nie rozumiem tych bulwersów: „po co tak krytykujesz, po co tak piszesz, czemu tak obrażasz, za mało o mandze, bla, bla, bla”... A co miała napisać o tak marnym tworze jakim jest Sex=Love2? Jak się widzi taką miernotę, to nóż sam się w kieszeni otwiera. Za mało o mandze? Nie sądzę – opisana jest „fabuła” (w sumie Sex=Love2 żadnej fabuły nie ma, więc brawa dla Aliry, że opisała chociaż te strzępki „fabuły”), bohaterowie ukazani, kreska też opisana. A że krytycznie? Cóż, są mangi dobre, są mangi nijakie, są mangi ZŁE. Sex=Love2 to zdecydowanie manga beznadziejna, więc nie dziwcie się, że taka recenzja. Ja osobiście mile się bawiłam ją czytając :)
    • Avatar
      zz 8.05.2010 21:14
      ...
      tu nie chodzi o przesadną krytykę, tylko o formę recenzji, która przywodzi na myśl jakiś blog zbulwersowanej 14­‑latki
      • Avatar
        Foxa 8.05.2010 23:18
        Re: ...
        A mnie się własnie forma tej recenzji podoba. Błyskotliwa, napisana z werwą, poprawna w formie i treści. Opisany został zamysł mangi oraz jej minusy, bo recenzowana manga to miernota. Potwierdzam, bo własnie ją przeczytałam. Brawo, Alira!
  • Avatar
    R
    Kisara 8.05.2010 00:13
    Umiliła mi wieczór...
    ...Tak. Ta recenzja stanowczo umiliła mi wieczór. Mangi nie przeczytałam i raczej nie przeczytam (chyba że kiedyś mózg mi wysiądzie, albo zmienię się w masochistkę), ale jeszcze nie spotkałam się z recenzją przy czytaniu której zaśmiewałabym się do rozpuku. Współczuję autorce i jednocześnie jestem jej wielce wdzięczna. Dzięki jej poświęceniu ja uniknę strasznego losu przypadkowego natknięcia się na tę mangę i próby jej czytania. Z całego serca dziękuję!
  • Avatar
    R
    Rakelli 7.05.2010 20:05
    Za dużo
    Recenzje Aliry14 są zwykle dobre, ale tutaj było chyba za dużo „Aliry14 w Alirze14”. Gdy autorka więcej pisała o mandze a mniej sobie to byłoby super.
  • Avatar
    M
    Dżul 6.05.2010 11:52
    Obiektywność? Dajcie spokój.
    Cóż, do pełnej oceny pewnych mang nadają się tylko takie recenzje. Wiem, co mówię, Mayu jest autorką m. in. Haou Airen, które tak mi zaćmiło mózg, że przez dłuższy czas nie wiedziełam, jak się nazywam. Myślę, że było to spowodowane odrzucaniem przez mózg tkanek obcych, w które zamienia się po przeczytaniu ten stek bzdur. Na szczęście nie doczytałam do końca, więc nie doznałam trwałego urazu. Chyba.
    W każdym razie- rozumiem te recenzje Aliru, sama bym chętnie wylała cały mój żal do mangaki. Przy tych „dziełach” nie da się być obiektywnym, nawet szablon tekstu zamieniłby się w kocioł jadu z dodatkiem sarkazmu i ironii.
    Plus- świetnie bawiłam się przy czytaniu recenzji. Minus- przypomniałam sobie niektóre momenty z innych mang Mayu, o których wolałabym nie pamiętać…
    • Avatar
      SixTonBudgie 6.05.2010 20:48
      Re: Obiektywność? Dajcie spokój.
      Cóż, do pełnej oceny pewnych mang nadają się tylko takie recenzje.

      A owszem, paszkwile idealnie nadają się do recenzji tytułów bezwartościowych. (I w zasadzie na tym ich zastosowanie się kończy). Przyznać trzeba, że osoba recenzentki ten element ma naprawdę dobrze opracowany, nawet jeśli „przewalcowanie” miernego tytułu do poziomu ziemi jest łatwiejsze niż konstruktywny tekst odnośnie lepszych dzieł.

      Jednak wbrew słowom krew_na_scianie i innym podobnym:
      Tak trzymaj i się nie przejmuj złośliwcami!

      warto zastanowić się nad krytyką. Sam przyznam, że o ile samą recenzję czyta się dobrze, o tyle liczne wstawki, nachalnie przypominające czytelnikowi, jaką to recenzentka jest męczenniczką i jak to się poświęca dla niczego nieświadomych potencjalnych czytelników recenzji – jak widać – dla wielu osób może być irytujące. Tym bardziej, że niepotrzebne. Bynajmniej nie chcę narzucać recenzentce stylu – być może to tak „miało być”, itp., ale osoby, które „miały czelność” napisać o swoich odczuciach, nie są „złośliwcami” ani „marudami” (przynajmniej nie wszyscy). Dyskredytowanie ich w taki sposób jest wyrazem jakby braku szacunku oraz narzucania własnego zdania.

      Nie wiem, czy było to celem recenzentki (właściwie w to wątpię, choć powinna sobie zdawać sprawę ze skutków swojej recenzji), ale – co ciekawe – odnoszę wrażenie, że ten tekst (podobnie jak dwa poprzednie) raczej zachęca niż odstrasza do mangi. (Więc i recenzentka pracuje na popularność mangaczki. ;) ). Na pewno tekst mdły i nijaki skuteczniej by odstraszał, lecz… dobrze, że ten takim nie jest (poza elementami „uprawiania męczeństwa”).
      • Avatar
        Grisznak 6.05.2010 21:37
        Re: Obiektywność? Dajcie spokój.
        odnoszę wrażenie, że ten tekst (podobnie jak dwa poprzednie) raczej zachęca niż odstrasza do mangi.

        Bo właśnie na tym polega dobrze napisana recenzja kopiąca. Ma ona przekonać czytelnika, że obiekt recenzji jest tak beznadziejny iż gorzej już się nie da. Chodzi o to, aby odbiorca recenzji pomyślał, że coś jest taką kaszanką, że aż warto by na to rzucić okiem.
        Doświadczenie niemal 15 lat pisania recenzji pozwala mi wysnuć jeden wniosek: ludzie najchętniej sięgają po tytuły wychwalane pod niebiosa lub miażdżone walcem. Recenzje Aliry idealnie to potwierdzają.
        • Avatar
          SixTonBudgie 6.05.2010 21:55
          Re: Obiektywność? Dajcie spokój.
          (...)ludzie najchętniej sięgają po tytuły wychwalane pod niebiosa lub miażdżone walcem.

          Nie sposób się z tym nie zgodzić, czy raczej: trudno tego nie zauważyć. Przy czym konstruktywne wychwalanie, w przeciwieństwie do miażdżenie (które wcale konstruktywne być nie musi, jeśli tytuł tego wcale nie wymaga – czyli tytuł mierny), jest dużo trudniejsze, ponieważ mnożenie przydawek nie zastąpi rzetelnego wyłuskania i opisania zalet.

          Akurat Alira pisała dotychczas tylko paszkwile, ale mam nadzieję, że kiedyś zdecyduje się na coś innego (tzn. lepszego) – naprawdę jestem ciekaw takiego tekstu. (Bo paszkwil jest paszkwilem a nie stylem pisania recenzji).
          • Avatar
            Grisznak 6.05.2010 22:29
            Re: Obiektywność? Dajcie spokój.
            Primo, prosiłbym w imieniu mojej redakcyjnej koleżanki, abyś nie używał słowa „paszkwil”, ma ono bowiem wydźwięk jednoznacznie pejoratywny.
            Secundo, zachęcam choćby do lektury recenzji „Cutey Honey”, by przekonać się, że Alira nie recenzuje wyłącznie łatwych w kopaniu gniotów. Poza tym zapraszam na Czytelnię, gdzie znajdziesz kilka tekstów jej autorstwa.
            • Avatar
              ZygiZygiBomba 15.05.2010 01:54
              Re: Obiektywność? Dajcie spokój.
              „Primo, prosiłbym w imieniu mojej redakcyjnej koleżanki, abyś nie używał słowa „paszkwil”, ma ono bowiem wydźwięk jednoznacznie pejoratywny.”

              Haha, wyszło szydło z worka, ktoś tu chce cenzurę wypowiedzi wprowadzic :) Pani(e) Grisznak, słowa: „brzydki”, „beznadziejny”, „słaby” itp. także mają wydźwięk JEDNOZNACZNIE pejoratywny, zabroni ich Pan(i) używac?
              • Avatar
                Grisznak 15.05.2010 12:20
                Re: Obiektywność? Dajcie spokój.
                Jeden post, a tyle dowodów nieuctwa… Po pierwsze, uprasza się o czytanie ze zrozumieniem.
                - raz, w poście powyżej wyraźnie używam formy męskiej
                - dwa, rodzaj mojej ksywki jest wyraźnie męski
                - trzy, gdyby osoba powyżej czytała „Władcę Pierścieni” J.R.R. Tolkiena, wiedziałaby, skąd pochodzi i do jakiej płci odnosi się miano „Grisznak”.

                Poza tym, cenzura na Tanuki jak najbardziej istnieje i nie kryjemy tego.

                Wreszcie, okeślenia „brzydki”, „słaby”, owszem, mają wydźwięk pejoratywny, ale są w zasadzie dopuszczalna formą krytyki. „Paszkwil” jest w moim odczuciu krokiem ciut dalej, zwłaszcza, że osoba, która tego słowa użyła, sprawiała wrażenie, iż nie do końca rozumie jego znaczenie.
                • Avatar
                  SixTonBudgie 16.05.2010 21:38
                  Trochę za dużo tych dowodów...
                  Grisznak napisał(a):
                  Jeden post, a tyle dowodów nieuctwa…
                  - trzy, gdyby osoba powyżej czytała „Władcę Pierścieni” J.R.R. Tolkiena, wiedziałaby, skąd pochodzi i do jakiej płci odnosi się miano „Grisznak”.
                  Chyba tylko dla żartu wymieniłeś to jako dowód nieuctwa, prawda?
                  Co do „paszkwilu” to nie mam zamiaru przerzucać się definicjami i jej interpretacjami, ani tym bardziej cofać własnych słów. Ach, ale za to lubię sprawiać wrażenie… ;)
                • Avatar
                  ZygiZygiBomba 19.05.2010 01:25
                  Re: Obiektywność? Dajcie spokój.
                  Ojej, faktycznie PAN, proszę wybaczyc nieuctwo ale Tanuki czasem źle u mnie działa i pański awatar przesłonił „formę męską” czytanej przeze mnie wypowiedzi, a cytując już nie zwróciłam na to uwagi… Ale wstyd! :((( Jednak mnie wystarczy tylko pierwszy myślnik w kwestii wyjaśnienia.
                  Dziękuję za uświadomienie jak wspaniałą i oczytaną postacią jest pan, a jaką ignorantką jestem ja… Czytałam „Władcę Pierścieni” i nie zauważyłam PAŃSKIEGO nicku!! Niemożliwe! Ale cieszę się, że są jeszcze ludzie wybijający się spośród ignoranckiego motłochu.

                  A powracając do sedna, to raczej pan wykazuje się niewiedzą w kwestii znaczenia słowa „paszkwil”. Na jakiej podstawie twierdzi pan: „osoba, która tego słowa użyła, sprawiała wrażenie, iż nie do końca rozumie jego znaczenie.”? Prawda jest taka, że pan nie potrafi zrozumiec że „paszkwil” to normalne słowo krytyki, nie przekraczające żadnych granic dobrego smaku i jak najbardziej pasujące do tej recenzji. Argumenty coś słabe na potwierdzenie tezy. Ale co ja tam wiem…

                  Pozdro 5000
              • Avatar
                Pazuzu 15.05.2010 22:37
                Re: Obiektywność? Dajcie spokój.
                Przepraszam, pewnie ten komentarz wyleci, ale ...
                Paszkwil (wł. pasquillo) – utwór literacki, często anonimowy, skierowany przeciw konkretnej osobie, ośmieszający ją w sposób oszczerczy i obelżywy. (wg.wikipedii)
                Tak więc, według definicji Alira nie napisała żadnego paszkwilu, i to się tyczy wszystkich recenzji mang Mayu, napisała po prostu prawdę. A że w takiej formie? Jej prawo.

                Nikt nie zabrania krytykować, zwłaszcza że o ile manga jest jednoznacznie zła, o tyle recenzja „tylko” kontrowersyjna w formie, co widać po kilkunastu komentarzach poniżej i powyżej.
  • Avatar
    R
    Eire 6.05.2010 10:46
    Alira, nie zrażaj się- czekam na kolejne recenzje.
    Mangi czytać nie zamierzam, ale teksty na Tanuku powinny być ciekawe same w sobie. Tak trzymać!
  • Avatar
    M R
    Cytrynka 6.05.2010 09:43
    Zgadzam się z krew_na_ścianie i Beatką – mnie recenzja też się podobała. Nie mam nic jej do zarzucenia; jak dla mnie była odpowiednia do tematu.

    Sama manga? Sądząc z recenzji (mangi nie czytałam, o nie) jest naprawdę tragiczna. I nie chodzi mi tu o zapewnienia Aliry, że rzeczywiście taka jest. Sama fabuła (i tytuł) już odstrasza. Nie wiem, czy wzięłabym coś takiego do ręki, ale kto wie – może żeby śmiać się do rozpuku z głupoty autorki mangi i jej bohaterów (jak Alira zasugerowała na końcu).

    Podsumowując – manga głupia, recenzja świetna.
    Pozdrawiam :)
  • Avatar
    R
    SuiKaede 5.05.2010 16:25
    recenzja
    Musze poprzec juki i inne krytykujace osoby.
    Wiem, ze recenzentka ma taki styl,ze manga jest tragiczna, ale tu zdecydowanie przegiela.
    Mam wrazenie ze czytam nie recenzje, ale The Best Of Pamietnik Frustrata.
    Recenzentka pokazuje, jak bardzo nie chce pisac tej rezencji, jaka ta manga nie jest fajna…
    Tyle ze caly dowcip polega na tym, ze nikt jej za to nie placi i sama, dobrowolnie wziela sobie recenzje tego tytulu.
    Mimo tragicznosci tej mangi wyglada to tak, jakby autorka objezdzajac ta mange, krzywiac sie i stekajac chciala wszystkim pokazac, jaka to ona jest fajna, bo potrafi opluc (i tak nie majace czym sie bronic :P) „dzielo”.
    Ja rozumiem, taka konwencja(choc i tak nigdy za nia nie przepadalam, jednak poprzednie recenzje byly ok), ale wszystko z umiarem, ktorego tutaj zabraklo.
  • Avatar
    R
    juki 5.05.2010 00:25
    yyy
    osobiscie uwazam, ze recenzja jest nieudana. mam wrazenie, ze czytam bloga czternastolatki. myslalam, ze Tanuki jest powaznym serwisem – mylilam sie.

    juz wiem po co kupuje magazyny – zeby wiedziec, ze tam sie taki kwas nie trafi. i niewazne, jak beznadziejna jest manga – wazne, ze recenzja musi byc na podobnym poziomie.
    • Avatar
      Miska Ryżu 16.11.2010 13:08
      Re: yyy
      Albo to zamierzony efekt, albo to błąd składni, ale z Twojej wypowiedzi wynika, jakoby recenzja miała być na tym samym poziomie, co manga. W tym przypadku byłoby to trudne. Wierz mi.
  • Avatar
    M
    ZygiZygiBomba 4.05.2010 22:12
    Popieram Q i w szczególności Dakki.

    Pzostałe recenzje Twojego autorstwa przeczytałam ze śmiechem, tą – z zażenowaniem. Piszesz, że jesteś starsza niż licealistka (wynika to z dyskusji z Q), ale styl recenzji (czy też pseudorecenzji) oscyluje gdzieś około gimnazjum, w skrajnych przypadkach szkoły średniej.

    Przegięłaś, a szkoda, poprzednie recenzje były naprawdę zabawne, ciekawe, i -co najważniejsze- ściśle dotyczyły opisywanej mangi!
  • Avatar
    R
    krew_na_scianie 4.05.2010 22:07
    Fascynujące
    Powiem tak – ja jestem recenzją zachwycona. Oczywiście nie brakuje w niej osobistych dygresji samej autorki, ale dzięki temu jest ona taka inna. Błyskotliwa, śmieszna – zostałam wręcz uświadomiona jakie to głupoty można stworzyć. I może nie było to celem Aliry, ale nabrałam ochoty by kiedyś zobaczyć tą „zacną” lekturę na oczy. No i przy okazji wywołała kontrowersję, których pewnie Alira również nie chciała wywołać.

    I przede wszystkim – zdecydowanie byłoby to nudne, gdyby autorka ograniczyła się tylko i wyłącznie do czegoś takiego: Sex=Love2 to straszna manga z tragiczną fabułą i beznadziejnymi bohaterami. Podziwiam, że chciało się jej dać troszkę więcej od siebie.

    Jakby nie było – poezja ironii. Tak trzymaj i się nie przejmuj złośliwcami! :)
  • Avatar
    M
    Beatka 4.05.2010 21:20
    Fantastyczna recenzja! Aż odeszło mi zmęczenie po całym dniu pracy, kursów i bzdetów. Dziękuję autorce za uratowanie mojego wieczora : )) Bawiłam się setnie! A marudami się nie przejmuj, i tak nie da się im dogodzić.
    Pozdrawiam :)
  • Avatar
    R
    ktoś 4.05.2010 19:23
    ech
    Szczerze mówiąc nie wiem po co tego typu mangi są w ogóle recenzowane. Żeby recenzenci mogli sobie pokpić, powyżywać się emocjonalnie i pokazać, jacy oni są dowciapni poeci, że potrafią wymyślać niesamowite epitety, zdolne rozbawić szarą publikę? Cóż, ja odnoszę takie wrażenie.
    Manga i jej recenzja są po prostu siebie warte.
    • Avatar
      ktoś 4.05.2010 19:25
      Re: ech
      btw – i czy tylko ja odnoszę wrażenie, że gdyby manga była na poziomie to ocena kreski automatycznie wzrosłaby o kilka oczek?
  • Avatar
    M R
    Okichi 4.05.2010 16:25
    To przerażające ;___; Ostatnio cały czas robię coś, co później robią inni. Shinjo Mayu… I HATE YOU SO MUCH RIGHT NOW! ARGHHHH!

    Zgadzam się z Mikołajem z Wąwozu – ja przeczytałam jedną mangę autorstwa tej pani i w życiu nie sięgnę po inną (chociaż jestem bardzo wytrzymała). Nawet jeśli można dać ponieść się swoim emocjom, to recenzje nie powinny być aż tak stronnicze. Nie mniej jednak, jeżeli mam patrzeć na recenzję jako na opinię, a nie na tekst który ma pomóc we wskazaniu dobrych i złych cech, to zgadzam się z Tobą w 100 %.

    Ufff…. 'w'
    • Okichi 4.05.2010 16:29:27 - komentarz usunięto
  • Avatar
    R
    Mikołaj z Wąwozu 3.05.2010 15:22
    wydaje mi sie za autorka dobrze wiedziala czego sie spodziewac recenzujac mange Shinjo Mayu.

    tak, tez nie znosze jej mang. wiele osob nie znosi. autorka recenzji podkresla na kazdym kroku jak to jej zle i niedobrze ze „musi je recenzowac”.

    nie musisz. nic nie musisz. możesz zamiast tego zjesc pizze, isc do kosciola, obejrzec nowe na wspolnej, uczyc sie rumby na podstawie filmikow z youtube, a nawet mozesz zamiast tego zrecenzowac inny tytul! bo po co sie meczyc recenzujac mangi SM skoro tak cie to boli?
    • Avatar
      NiBl 23.05.2010 12:53
      Bo ktoś to zrecenzować musi (i chwała autorce za to, że się uparła i doczytała)
      Jak autorka by tego nie zrobiła, to albo przyjdzie jakiś FAN i napisze recenzje z którą nikt się nie zgodzi (i będą szły bluzgi w komentarzach), albo będzie czarna dziura w tabelkach, której nikt nie zapełni.
  • Avatar
    R
    Tiku 3.05.2010 10:54
    Recenzja mangi była, czego się czepiacie?
    „Recenzja artystyczna może być pisana zarówno z bardzo subiektywnego punktu widzenia jak i w oparciu o ścisłe (...) kryteria.”

    Alira w recenzji napisała tyle, ile mogła na temat fabuły, postaci (czy w tym wypadku plastikowych zabawek) i kreski.

    „Wstawtuimięgwałconej* (...) od dziecka marzy by zostać nauczycielką. Pochodzi jednak z bogatej rodziny i jej ojciec nie chce się zgodzić na takie fanaberie córki. Niechętnie pozwala jej na dawanie korepetycji. Z jakiegoś powodu dziewczyna ma problem ze znalezieniem sobie uczniów. (...) Podczas jednej z wizyt domowych, przyłapuje swojego nowego ucznia Ryu na… nazwijmy to „nagich ćwiczeniach fizycznych w parze”. Wstawtuimięgwałconej* (...) dochodzi do wniosku, że ten chce się pouczyć. Zszokowany taką reakcją na jego zaloty (...) informuje swoją nauczycielkę, że ją zdobędzie…"

    „Właśnie, bohaterowie. Są to te same manekiny co zawsze, tylko z innymi fryzurami.(...)Nigdy nie udało mi się ustalić czym do diabła, według Mayu Shinjo, bohater negatywny powinien się różnić od pozytywnego. Chyba tylko brakiem orgazmu.”
    „Historia związku nauczycielki i ucznia sama w sobie ma duży potencjał. Można w niej przedstawić głęboki obraz psychologiczny bohaterów, ich rozterki moralne, przyczyny dla których się zeszli, lecz niestety mangaczka na to nie wpadła. Zamiast tego dostajemy cztery strony testowania mieszkania na zasadzie „czy w każdym pokoju da się wygodnie uprawiać seks”.(...)"

    „Z roku na rok kreska Mayu Shinjo robi się coraz brzydsza. Standardowe niesamowicie duże dłonie u facetów, podbródki, którymi można zadźgać, kobiety z wklęsłymi policzkami i nienaturalnie szerokie profile. Po co bohaterom takie duże głowy, nie mam pojęcia. (...) Oraz moje ulubione – kończyny, które są rysowane pod takimi kątami, że trzeba by się bardzo postarać, by złamać tyle kości w jednej ręce. (...) Tła praktycznie nie ma. Trzeba wierzyć na słowo, że akcja dzieje się w budynkach.”

    Może i Alira wstawiła w recenzję swoje osobiste uczucia, ale ludzie – nikt nie jest do końca obiektywny, a recenzentka ma taki styl, że swoje odczucia opisuje w sposób taki, a nie inny. Życie~.
  • Avatar
    R
    Dakki 2.05.2010 23:32
    Manga jest beznadziejna, rozumiemy, wszystko pięknie, ładnie. Ale na przyszłość proszę Cię, droga recenzentko – o mandze mów. Nie o sobie. Zamiast recenzji widziałam tu tylko Twoje ego i choć lubię czytać recenzje jako takie, to Twoja nadaje się bardziej na własnego bloga, niż na tanuki.
  • Avatar
    M
    girl-san 2.05.2010 14:26
    Hahaha, piękna recenzja
    ...ale chyba odpuszczę sobie tą mangę, dla swojego zdrowia psychicznego :D Widziałam kilka skanów z tym kiedyś…chyyyyba, bo ciężko stwierdzić co jest z jakiego tytułu z wiadomych względów. Co ja sądzę o kresce…kiedyś do góry nogami rysowałam siedzącej naprzeciwko koleżance tułowia w stylu Shinjo, żeby pokazać np. jak beznadziejnie baba rysuje piersi…narysowałam raz, narysowałam drugi i stwierdziłam, że się nie da, bo ja do góry nogami lepiej rysuję niż ona…żeby postacie wyglądały tak sztucznie to trzeba być „zdolnym”
  • Avatar
    R
    Marie 2.05.2010 11:58
    Naprawdę nie rozumiem dlaczego co poniektórzy doszukują się tak nachalnie jakiś wydumanych wad konstrukcyjnych w recenzji… ( ale zdajecie sobie sprawę, że to była recenzja mangi autorstwa Mayu Shinjo, prawda ? )

    osobiście uwielbiam styl Aliry, fascynuje mnie wręcz fakt, że dzięki niej czytuję z zainteresowaniem recenzje 'dzieł' co do których zainteresowania nie przejawiam żadnego… ponieważ w ogóle nie nadają się do czytania, oglądania, polecania komukolwiek czy choćby podpierania nóg krzywych stolików do kawy skoro istnieją tańsze podstawki
    ( raz spróbowałam przebrnąć przez jeden z recenzowanych tytułów na zasadzie masochistycznej ciekawości 'czy to rzeczywiście jest aż takie złe?'. Było. Recenzentka jest tu więc jak najbardziej rzetelna w przedstawianiu poziomu jaki reprezentują owe mangi. )

    a do wszelkiej maści domorosłych recenzentów/polonistów, jak już ktoś napisał… uwielbiacie sztywne ramki? Zawsze możecie napisał własną podręcznikową recenzję. Na pewno będzie miała bardzo pięknie postawione wszystkie akapity i jeszcze piękniejsze przecinki.
  • Avatar
    R
    Funymika 1.05.2010 23:20
    Naprawdę uśmiałam się czytając tą recenzję. Co prawda nie dowiedziałam się za wiele o samej mandze, ale wnioskując z opinii recenzentki tak naprawdę nie ma się o czym dowiadywać.

    Podoba mi się, że masz swój własny styl pisania i zmienianie go po to by „dostosować się” pod publikę nie jest zbyt wiele warte (ucierpi na tym zarówno czytający jak i piszący recenzję).

    Zastanawia mnie tylko dlaczego tak sumiennie czytasz mangi, które nic sobą nie reprezentują? Jest wiele wartych uwagi pozycji, więc czemu ten chłam?
    • Avatar
      Alira14 1.05.2010 23:46
      Ja wszystkie mangi i książki czytam w ten sposób, a czemu biorę się za recenzję chłamu? Nie wiem, pewnie dlatego bo ktoś musi. Poza tym ta autorka ma wiele fanek, piszczących jakie to jej postacie są urocze. Patrząc na komentarze w internecie, człowiek mógłby wywnioskować, że to świetne komedie romantyczne. Spotkałam się z tym przypadkiem jak na razie tylko raz, ale liczę się z tym, że może w którymś rozdziale autor mnie miło zaskoczy.
      I…jestem wyjątkowo leniwą bestią, mam w planach recenzję czegoś innego, ale autor nie skończył pisać.
      Niestety, reszta mangi to dialogi typu „Jesteś moją kobietą”/Zdobędę twoją kobietę” więc naprawdę nie było czego opisywać, a nie wiem czy ktoś chciałby czytać moje rozmyślania, czemu to kobiety nigdy nie krzyczą „zdobędę twojego mężczyznę”.
  • Avatar
    R
    Q 1.05.2010 13:55
    Bardzo przepraszam, ale gdzie jest recenzja?

    Bo to co przeczytałem, to jest autoportret (autoterapia?) gimnazjalistki.
    • Avatar
      Alira14 1.05.2010 17:01
      Aż mi przypomina to cudowne chwile z liceum, gdy spanikowana moją pracą polonistka sprawdzała w słownikach definicję felietonu…No nic.
      Jest opis fabuły? Jest. Opis bohaterów, postaci drugoplanowych? Jest. Opis kreski i stylu mangaczki? Jest. Napisane komu polecam? Napisane. A pozostałe wstawki to element mojego stylu, wzorowanego na recenzjach amerykańskich recenzentów takich jak Linkara czy też Nostalgia Critic. Chciałam czytelnikowi ukazać jak bardzo ta manga mnie zirytowała i z jakich powodów. Nie trzymam się ram standardowej recenzji, bo wolę ją przetwarzać niż trzymać się sztywno zasad. Autoportret byłby wtedy, gdybym skupiła się na opisie swojego wyglądu i charakteru, autoterapia – zdania typu :„Jestem cudowna, piękna, podobam się sobie”. Jak widać, recenzja jest.
      • Avatar
        Q 1.05.2010 18:35
        Dziecko drogie!

        Ja się nie przepraszam za deficyt segmentu informacyjnego, tudzież obecność „wstawek” (sic!) wartościujących, ale za proporcje obydwu, a nade wszystko, styl i poziom twoich sądów.

        Dobry felieton to nie tylko subiektywizm ocen, ale i wzgląd na odbiorcę oraz to, jak użyteczne one mu będą do poznania omawianego dzieła, a nie wewnętrznego „ja­‑nie­‑chcę” zoila.

        Aby takowy napisać, trzeba mieć też na podorędziu nieco więcej, niż „kotkę w czasie rui”. Chyba, że się fokusuje na fandom furrystów. U reszty cywilizacji taka maniera wywoła li tylko idiosynkratyczne spazmy.

        Paradoksalnie, po tej lekturze można odnieść wrażenie, że utwór ma z recenzentką więcej wspólnego, niżby tego sobie życzyła, usprawiedliwiając się masochistycznym poszerzaniem horyzontów.
        • Avatar
          Alira14 1.05.2010 20:19
          Bogowie…Od czego tu zacząć…
          Po pierwsze – proszę nie zaczynać od „dziecko drogie”. Obawiam się, że jestem już na tyle stara,że tylko matka może mnie tak nazywać. Poza tym taki sposób tytułowania zazwyczaj jest wykorzystywany do pokazania rozmówcy, że jest o poziom niżej, co jest niezbyt mądrym posunięciem, gdy nie wiesz ile lat ma twój rozmówca.
          Po drugie – przykład z felietonem podałam nie po to by zasugerować, że to co napisałam jest felietonem, a odnośnie tego, że sam swoim komentarzem zasugerowałeś, że nie jesteś pewien czy to recenzja.
          Po trzecie – z twojego wcześniejszego komentarza można wywnioskować, że nie uważasz tego za recenzję, więc podałam ci elementy z których recenzja składać się powinna, a ten tekst spełnia.
          Po czwarte- wymieszałeś definicję felietonu z definicją recenzji, to smutne.
          Po piąte- ta przysłowiona kotka w czasie rui to był przykład głupoty fabuły. Czytając twoją odpowiedź zaczynam się zastanawiać jak czytałeś tą recenzję, skoro wyciągasz wnioski niepołączone z dalszą częścią tekstu.
          Po szóste – gdzie ja pisałam, że to masochistyczne poszerzanie horyzontów? Sam stwierdziłeś, że mój tekst nie jest zbyt intelektualny, więc czemu wyciągasz z niego tak błędne wnioski?
          • Avatar
            Q 2.05.2010 02:00
            Misiu Pysiu...
            Pardon, kajam się pannie do kostek – przyćmiony infantylizmem, z tym „dzieckiem” faktycznie posunąłem się o jeden okres rozwoju za daleko.

            Żaden ze mnie polonista, z polskiego wyciągałem dostateczny na szynach, ale rękę dam sobie ucałować, jeśliby recenzja w swym synkretyzmie felietonowej formy przybrać nie mogła. Zali zajrzała była do uczonego podręcznika, a stosowna typologia byłaby rozwiała niewczesny panny recenzentki­‑felietonistki „smutek”.

            Może faktycznie byłem zbyt enigmatyczny, skoro ma panna kłopot luźnie wnioskując o tym czego nie uważam albo czego miałbym nie być pewien. W swej bezdennej cierpliwości zrekapituluję na raz wtóry mą inkryminację:

            Tekstem swym panna wytworzyła słowną kuwetę z nadzieniem.

            Co gorsza, ta nieszykowna forma wypełniona jest adekwatnie treścią, która zadowolić może jedynie podniebienie koprofila, a być niechybnie musi refleksem panny psyche. To wyjątkowo niesmaczny ekshibicjonizm. To – mówiąc językiem pannie bliskim – arcysmutne.


            Za pozwoleniem, pożegnam szanowny „bo mąd” cytatem w dobrej wierze:

            Oby Allah spuścił rosę szczęścia na twoją głowę!
            • Avatar
              Nakago 2.05.2010 03:23
              Bełkot, bełkot widzę...
              Kawaler, jak rozumiem, dzieło owe wątpliwe, jakowe zrecenzowane (a tak, nie boję się użyć tego wyrażenia) tu zostało, przeczytał i ceni, wobec czego recenzję ową uważa za krzywdzącą. Albowiem jeśli kawaler dzieła owego nie zna, nie kawalerowi oceniać styl recenzji, który, nota bene, indywidualny jest i przynajmniej nie nudny. Jeśli zaś kawaler uważa, że recenzja krzywdzącą jest, a on sprawiłby się lepiej jako autor takowej, niechaj nie krępuje się a śmiało pisze własną recenzję tego dzieła, co by nam, maluczkim, wskazać, jako się to czynić powinno.

              Nade wszystko zaś niechaj się kawaler na przyszłość pohamuje i na słowa swe zważa, albowiem jakkolwiek z wierzchu przypominją one łąkę ukwieconą elokwencją złudną, pode spodem są jeno ściekiem.



              Aliro, moje gratulacje. Sprawiłaś się jak zwykle wspaniale. Acz przyznam, że chciałabym przeczytać Twego autorstwa recenzję „Akuma na Eros” tej samej mangaczki. To ma tylko cztery tomy – skusisz się? ;-)
              • Avatar
                Alira14 2.05.2010 12:12
                Re: Bełkot, bełkot widzę...
                Dziękuję za tak miłe słowa^_^.
                Akuma no Eros jest jedną z trzech mang Mayu Shinjo którą prędzej zjem niż przeczytam. Odpadłam bodajże przy 3­‑4 rozdziale jak pan szatan (to coś nie zasługuje na imię z dużej litery) zabawiało się z główną bohaterką w doktorka. Poza tym nie znoszę jak Japończycy przerabiają motywy z chrześcijaństwa na własną modłę. Za to wzięłam się za Kaikan Phrase i z szokiem muszę przyznać, że nie jest złe. Można czytać.
            • Avatar
              Góral 2.05.2010 09:35
              Yep, bełkot
              Po pierwsze, używasz słów, których nikt normalny nie użyłby pisząc komentarz do recenzji mangi (i to jeszcze tego rodzaju). Taki podniosły styl to dla nerdów się tylko nadaje. Po drugie recenzentka doskonale wywiązała się ze swojego zadania. Opisała mangę wzdłuż i wszerz, oceniła to „dzieło” i uargumentowała swoją opinię. Lepiej tego zrobić nie można było.

              Q napisał(a):
              "Dobry felieton to nie tylko subiektywizm ocen, ale i wzgląd na odbiorcę oraz to, jak użyteczne one mu będą do poznania omawianego dzieła, a nie wewnętrznego „ja­‑nie­‑chcę” zoila."

              Yyy… Czyżby kolega miał problemy z czytaniem ze zrozumieniem? Ewidentnie jesteś humanistą, bo takiego lania wody dawno nie czytałem. Alira14 napisała wprost kto powinien zainteresować się tym tytułem – nikt. Recenzja mówi wszystko, ba, już sam tytuł mówi wszystko! Jednak recenzentka nie ograniczyła się tylko do skomentowania go, ale dogłębnie przedstawiła fabułę. A że fabuła jest „defekacyjna” to nie jej wina. Jeśli ktoś po przeczytaniu tej recenzji zechce mimo wszystko sięgnąć po ten tytuł będzie to znaczyło albo, że chciał hentajca i niepotrzebnie czytał cały tekst albo jest masochistą albo niewiernym Tomaszem. Innej opcji nie ma.
              • Avatar
                Nayabuck 30.01.2011 10:32
                Re: Yep, bełkot
                Nie wjeżdżaj tu na humanistów. Lać wodę i matematyk, i przyrodnik potrafi.
                A by napisać dobrą, zabawną recenzję trzeba mieć żyłkę do zabawy słowami, czyli być właśnie… humanistą.
  • Avatar
    R
    Un 1.05.2010 13:28
    Mała uwaga
    Rozumiem, że manga była naprawdę tragiczna, ale może po prostu napisać do niej recenzję i ją zjechać, zmiejszajość ilość „Cierpień Młodego Recenzenta”?
    • Avatar
      Shizuka 1.05.2010 18:39
      Re: Mała uwaga
      Hm, mi to na przykład nie przeszkadza :) Jeśli recenzowana manga nie ma żadnych zalet, recenzja właściwie ogranicza się do „Kreska jest brzydka. Fabuła jest beznadziejna”, a jeśli recenzent chce dodać coś więcej, zamienia się to w litanię wad, którą naprawdę kiepsko się czyta. Trochę humoru równoważy beznadziejność mangi :) A informacyjną funkcję recenzji ten tekst spełnia, więc nie widzę problemu.