Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Komentarze

Yuru Koi

  • Avatar
    M
    Kysz 2.01.2013 23:10
    Słodkie
    Trafiłam na to zaraz po przeczytaniu Shuukatsu i oczywiście się nie zawiodłam. Główna opowieść była cudowna, z rodzaju takich, jakie lubię najbardziej – prosta, z (w miarę) dojrzałymi bohaterami i bardzo cieplutka. Podobały mi się charaktery głównej pary – na to jestem szczególnie wyczulona, a tutaj oboje byli po prostu normalni.
    Najbardziej jednak ucieszyło mnie to, że trzecia historia traktuje o Yui i Sakimoto. Po przeczytaniu Heart no Ousama byłam strasznie zawiedziona, iż ta historia tak szybko się zakończyła, że gdy ich tutaj zobaczyłam to od razu jakoś tak cieplej na serduchu się zrobiło.
    Do tego wszystkiego dochodzi ładna kreska i naprawdę muszę rzec, iż bardzo przyjemnie mi się to czytało. Ode mnie 9/10
  • Avatar
    M
    Salva 23.05.2012 22:43
    Rrromans
    Bardzo cieplutka rzecz, połknęłam błyskawicznie i nie żałuję. Zresztą spodziewałam się, a raczej dusza piskała, że mur beton dobre będzie, w końcu autorka Shuukatsu. I było. Cudownie cieplutkie, realne i naprawdę takie, że niemal nie mam się do czego przyczepić. Pan kwiczący w wannie na widok wpadającej do łazienki babeczki. Generalnie wannowe sytuacje były takie prawdziwe. To że zaproponował wejście (rozpłynęęęłam się) i zwłaszcza(!) jej reakcja. To było cudowne, nie tylko nie mieli oporów przed całowaniem, przytulaniem i czym innym. To było niesamowite. Dorastam (mówi to 23 letnia niemal stara gropa, ale z niedorozwojem emocjonalnym) i takie sceny robią się dla mnie coraz mniej szokujące, niemniej jedno się nie zmienia. Nadal jestem niesamowicie wybredna jeśli chodzi o ich umiejscowienie czasowe. Manga urocza, cieplutka i dające troszkę do myślenia. Zwłaszcza komuś kto się z bohaterką utożsamia, a jestem pewna że jest to całe stado osób. Ja się dość mocno utożsamiłam. Dopiero się wykluwam z potrzeby akceptacji by wszyscy i nikt. Dopiero niedawno wszystko się zaczęło. Mam szczerą nadzieję, że należę do tych nielicznych o których pisze moshi, że znalazły księcia, który je trochę naprowadza. Bo mnie mój Prince Charming (Kazehaya do szpiku kości) właśnie zmienił i pomógł się wykluć. I niewinny związek też może sobie spokojnie istnieć. Tym lepiej więc rozumiem bohaterkę i jej uczucia, zwłaszcza to uczucie „szczęścia”. Jest niesamowite i nie sądziłam, że je poznam, ale no właśnie, zamiałam to szczęście.

    Cudowna manga na odprężenie. Bardzo cieplutka, za wywołane wrażenia i odczucia dostanie 9 ode mnie.