Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Suppli

Tom 4
Wydawca: Hanami (www)
Rok wydania: 2008
ISBN: 978-83-60740-07-1
ISBN oryginału: 978-43-96763-85-5
Liczba stron: 208
Okładka

Recenzja

Powszechnie wiadomo, ze kobiety lubią zimnych drani, szczególnie kobiety japońskie. Pani Fujii nie jest wyjątkiem od tej reguły i, pozbawiona możliwości wzdychania do swojego ukochanego (który, przypomnijmy, wyjechał z kraju, informując ją o tym w ostatniej chwili i bynajmniej nie proponując wspólnego wyjazdu), ma możliwość rozpatrzenia kolejnego kandydata na partnera. Niestety nie spełnia on jej wymagań – ponieważ niestety jest troskliwy i dba o nią i jej uczucia, a to przecież niedopuszczalne w związku! A, no i oczywiście, nie można w żadnym razie powiedzieć panu, żeby nie robił sobie nadziei, bo to przeczy… nie wiem czemu, ale czemuś na pewno.

Tak, wiem, sarkazm się ze mnie leje… ale niestety bohaterka Suppli wyczerpała już moje (no dobra, niezbyt wielkie ale nadal) zasoby tolerancji i dobrej woli. Nie wiem, może w Japonii to standard, ale z podobnie infantylnym zachowaniem postaci ostatni raz spotkałam się gdy wiele lat temu z ciekawości zajrzałam do Bravo Girl. Po pierwsze i podstawowe, a niestety na poziomie tomu czwartego widać to aż za dokładnie, pani Fujii kompletnie, ale to kompletnie nie umie dawać. Fajnie, pracuje. Fajnie, ma kolegów. Ale relacje zwykle sprowadzają się do tego że oni dla niej są, albo do tego że ona kiedyś wzbudziła głęboki podziw i od tej pory… Swoją drogą, proszę podnieść ręce ci wszyscy, których głęboki podziw wzbudza zdanie „A bo w pracy nie zawsze można robić co się chce”? Hm, jakoś nie widzę lasu kończyn. Po drugie, pani Fujii jest kompletnie bezbarwna i czytelnik nie ma żadnego powodu by ją polubić (chyba że automatycznie czuje sympatię do każdej ofiary losu w okolicy). I po trzecie (i najważniejsze) cała jej bezbarwność tak naprawdę niczemu nie służy – po prostu autorce stworzyło się coś tak kompletnie nijakiego. A na dokładkę nie potrafiła ona wyróżnić jednej centralnej historii z całego mnóstwa innych, które próbuje opowiadać równolegle, na skutek czego czytelnik dostaje pomiędzy okładkami kompletnie bezkształtny i rozlazły maziaj.

Może jestem nieco zbyt krytyczna, ale zgodnie ze wszystkimi reklamami i anonsami to ja mam być grupą docelową tej mangi – parę lat po studiach, pracuję, jeszcze nie mam męża (co prawda mam chłopaka i jestem dosyć głęboko przekonana, że to związek „na stałe”). Dokładnie tak samo jak bohaterka poszłam pracować tam, gdzie chciałam, dokładnie tak samo uświadomiłam sobie, że rzeczywistość wcale nie jest różowa i w kwiatki i… zaczęłam zastanawiać się co z tym fantem zrobić. O dziwo „co” znalazło się dosyć szybko i sytuacja się odmieniła, fanfary. I dlatego powtarzanie co i rusz dlaczego życie jest takie ciężkie i paskudne po prostu do mnie nie przemawia. Japonia jest inna? Nie ma problemu, jest Internet, dzięki któremu można znaleźć pracę w dowolnym zakątku świata, tak więc dylemat „a bo co ja biedny freelancer mam zrobić” też przemawia do mnie dosyć średnio. Bo nie ruszając się z Polski pracowałam już dla Amerykanów, Hiszpanów i Niemców. I wątpię żeby w Japonii Internet był jakiś inny i na to nie pozwalał.

Może trochę lepiej byłoby z wątkami obyczajowymi… gdyby nie było ich tak wiele. Albo gdyby dało się wśród nich wybrać chociaż jeden bez tragicznych problemów i dylematów. Patrząc na kolejną parę bohaterów którym się nie układa mimo najszczerszych chęci obu stron, dochodzę do nieodpartego wniosku, że ci ludzie są nieszczęśliwi tylko i wyłącznie na własne życzenie, dla dramatu – dokładnie tak samo jak bohaterowie dowolnie wybranej telenoweli brazylijskiej. Dokładnie takie same łańcuszki miłosne, tragedie i dylematy. Dokładnie taki sam brak jakichkolwiek głębszych treści czy morałów. I (przynajmniej na oko) taka sama długość.

Stronę techniczną po raz kolejny pominę milczeniem, ponieważ do wydania Hanami naprawdę nie idzie się przyczepić. Szkoda tylko, że wysiłek ten został włożony w coś, co im dalej tym mniej jest go warte.

Bianca, 2 czerwca 2008
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Hanami 9.2007
2 Tom 2 Hanami 11.2007
3 Tom 3 Hanami 1.2008
4 Tom 4 Hanami 3.2008
5 Tom 5 Hanami 5.2008
6 Tom 6 Hanami 7.2008
7 Tom 7 Hanami 2.2009
8 Tom 8 Hanami 11.2009
9 Tom 9 Hanami 4.2010
10 Tom 10 Hanami 12.2010

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Suppli # 4 - recenzja na Komiks.polter.pl Nieoficjalny pl