Suppli
Recenzja
Czy ja już mówiłam, że kobiety kochają drani? Szczególnie te japońskie? Tom piąty Suppli dostarcza kolejnego potwierdzenia tego faktu – wystarczyło, by bohater z troskliwego ale nieco socjopatycznego zmienił się w zimnego drania ignorującego uczucia bohaterki, i już jej serduszko trzepocze w oczekiwaniu na kolejne spotkanie! A moja cierpliwość do autorskiego braku konsekwencji i kompletnie nieobecnej umiejętności prowadzenia narracji ostatecznie wyparowała.
Nie da się ukryć, że tom piąty jest kwintesencją wszystkich wad mangi. Z jednej strony mamy kompletnie bezsensowne postępowanie głównej bohaterki – „nie wiem, co chcę ze swoim życiem zrobić, ale nie usiądę i się nie zastanowię, bo wolę przeżywać że życie jest złe i nic z niego nie mam!”. A patrząc na jej pozostałe działania aż za łatwo jest dojść do wniosku, że po prostu nie potrafi podjąć żadnej decyzji w żadnej dziedzinie, bo w końcu co to i po co komu.
Z drugiej – wyobraźmy sobie następującą sytuację: on i ona są razem, razem mieszkają; on bez słowa wyjechał na kilka tygodni na inny kontynent… a ona tego kompletnie nie zauważyła! Mam dziwne wrażenie, że nawet jak na Japonię to jest to nieco… przesadne. A sprowadza się tak naprawdę tylko i wyłącznie do tego, że autorce zachciało się dramatyzmu i nie chciało się zastanowić nad konsekwencją fabuły. I to już kompletnie abstrahując od pani Fujii, która jak na daną chwilę zaczyna przejawiać stałą tendencję „jeśli facet traktuje mnie jak szmatę, to tym bardziej jest to powód żeby kochać go jeszcze mocniej”. Nie wiem jak autorka, ale jej bohaterka stanowczo powinna się wybrać do psychoanalityka.
Z trzeciej strony – jak bardzo złożony wielokąt miłosny może powstać w ramach jednej agencji reklamowej? Na odpowiedź na to pytanie jest za wcześnie, bo w końcu to tylko kolejne dwie osoby! I co komu do tego że manga już pęka w szwach od całego mnóstwa postaci, których nie sposób ani poznać, ani polubić. A jak się jeszcze pomyśli, że w całej tej grupie nie ma jednej osoby, która nie przeżywałaby Dylematu albo Tragedii (przez wielkie D i T odpowiednio), to w ogóle nieco strach się robi (czy to tylko ja mam taką dziwną pracę, w której większość kolegów nie Cierpi przez duże Ć?).
Z czwartej – kłania się „plastikowość” firmy, w której pracują bohaterowie. Niby coś się tam dzieje, ale tak naprawdę nie dzieje się nic i „wyjątkowo ważna rozmowa” zajmuje całe 2 strony – „dyskusja przed rozmową” i „dyskusja po rozmowie”, przy czym zarówno budowanie/rozładowanie napięcia jak i jakiekolwiek konsekwencje wyżej rzeczonej rozmowy uznane zostały przez autorkę za coś kompletnie zbędnego. Fajnie, dobrze, tylko czy w takim razie nie można było wywalić tej pary stron i zaoszczędzić na papierze i farbie drukarskiej?
A poza tym… niech żyje wszechobecny brak logiki i konsekwencji – jakieś kompletnie do niczego nie przywiązane kawałki i postacie, decyzje podejmowane bez cienia sensu. Na boga, to chyba miała być manga a nie album ze zdjęciami, obrazującymi epizody niewiadomo czego i nie mający ani sensownego początku ani końca! Ja naprawdę mam w tym momencie szczere i głębokie wrażenie, że autorka dodaje tych wszystkich dalszych bohaterów tylko i wyłącznie dlatego, że nie ma pojęcia co zrobić z tymi już istniejącymi. A tak poza tym to kompletnie przestała ogarniać, o co w tym wszystkim chodzi.
Po prostu nie da się ukryć, że im dalej, tym bardziej z górki. I obawiam się, że ciąg dalszy Suppli nie budzi już we mnie żadnego zainteresowania – bo jednak manga powinna mieć w sobie cokolwiek więcej niż dobre tłumaczenie i druk.
Tomiki
| Tom | Tytuł | Wydawca | Rok |
|---|---|---|---|
| 1 | Tom 1 | Hanami | 9.2007 |
| 2 | Tom 2 | Hanami | 11.2007 |
| 3 | Tom 3 | Hanami | 1.2008 |
| 4 | Tom 4 | Hanami | 3.2008 |
| 5 | Tom 5 | Hanami | 5.2008 |
| 6 | Tom 6 | Hanami | 7.2008 |
| 7 | Tom 7 | Hanami | 2.2009 |
| 8 | Tom 8 | Hanami | 11.2009 |
| 9 | Tom 9 | Hanami | 4.2010 |
| 10 | Tom 10 | Hanami | 12.2010 |
Odnośniki
| Tytuł strony | Rodzaj | Języki |
|---|---|---|
| Suppli # 5 - recenzja na Komiks.polter.pl | Nieoficjalny | pl |