Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Suppli

  • Kariko 26.12.2010 17:31:46 - komentarz usunięto
  • Avatar
    M
    Qualu 21.12.2009 21:51
    Nieporadne i głupiutkie, ale ładne, łagodne i miłe.
    A mi recenzja nie przeszkadza. Ma prawo się manga nie podobać, ma prawo się manga podobać, należę do drugiej grupy, zdecydowanie.
    Fakt, może autorka mangi zboczyła troszkę­‑totalnie z tematu, ale nadal uważam Suppli za udane dzieło. Ładny rysunek, śliczne polskie wydanie, bardzo ładne tłumaczenie, zabawne gagi i dosadne, trafne określenia i porównania dzisiejszego świata. Taki opis życia nieporadnej kobiety we współczesności. A dzieło to jest właśnie jak główna bohaterka.

    Mnie wciągnęło i trzyma. Wśród moich znajomych, zwłaszcza wśród tych niemangowych znajomych, lektura popularna. Nawet osobom sceptycznie nastawionym do tego typu 'książek' Suppli się podobało. A to niewątpliwie jest zaleta. Poza tym elegancko prezentuje się na półce.
  • Avatar
    R
    Anoka-chan 5.11.2009 18:41
    Recenzja subiektywna?! Przeginasz!
    Nie rozumiem czemu tak najechałaś na tą mangę. Naprawdę. Nie wiem czy zdołałabyś choć w połowie narysować (lub wymyślić) tak dobrą mangę…

    Mam do ciebie żal, że napisałaś o mandze w bardzo złym świetle, a właściwie to (jak dla mnie) nie jest to idea tego portalu. Chodzi mi o to, że po przeczytaniu tej recenzji nie chciałabym przeczytać tej mangi…a jest ona naprawdę warta uwagi…choćby dla samej (przecudnej) kreski. Okładki co jedna to lepsza. Przyciągają wzrok, a dla mnie są czasem nawet inspiracją do działania.


    Czuć z tej recenzji że nie jesteś jakąś przesadnie miłą osoba…ale mniejsza o to.
    Szkoda, że tak podeszłaś do tej mangi…Bo nie umiesz po prostu wyciągnąć z niej czegoś więcej…

    Jeżeli wszyscy na tej stronie recenzowali anime i mangi jak ty…to nikomu by się nie chciało tego czytać/oglądać.

    Przykre. Ale pewnie nawet tego nie zauważysz.
    W końcu ludzie którzy mają jakieś dylematy w życiu są dla ciebie idiotami nie wartymi uwagi.

    Przykre.



    Przykre…
    • Avatar
      Teukros 5.11.2009 19:35
      Re: Recenzja subiektywna?! Przeginasz!
      Odnosząc się pokrótce jedynie do idei portalu – zajmujemy się publikowaniem recenzji. To, czy recenzje te są krytyczne, czy też pochwalne, czy zachęcają czy też zniechęcają do danego tytułu, jest dla nas zupełnie nieistotne.
    • Avatar
      tajakjejtam 4.06.2010 14:20
      Re: Recenzja subiektywna?! Przeginasz!
      Nie wiem dlaczego się tak burzysz, recenzja z założenia może być negatywna lub pozytywna, subiektywna lub obiektywna, a ty jako odbiorca tejże recenzji sam musisz zadecydować czy chcesz przeczytać mangę czy nie. Ewentualnie możesz zrezygnować z sugerowania się recenzjami, przeczytać mangę i wyrobić sobie własne zdanie. Poza tym istnieje jeszcze takich chwyt (nie mówię, że tutaj zastosowany), który polega właśnie na opisaniu książki/filmu w sposób negatywny po to by przyciągnąć czytelnika. Zawsze możesz przecież napisać własną recenzję i wstawić jako recenzję alternatywną. Pozdrówka!
    • Avatar
      Moyashi 17.02.2014 18:03
      Re: Recenzja subiektywna?! Przeginasz!
      Recenzentce się manga nie podobała i ma do tego święte prawo. Dla mnie z twojego komentarza bije wyrzut, że ktoś ośmielił się napisać negatywną recenzję dzieła, które uwielbiasz – trudno, zdarza się. Ale gdyby dozwolone były tylko recenzje pochwalne, nie uważasz, że trochę mijałyby się z celem?
      P.S. Lubiane przeze mnie tytuły również nie zostały potraktowane ulgowo przez recenzentów i naprawdę można się pogodzić, że ktoś ma inny gust.
  • Avatar
    R
    DuchDucha 16.06.2008 10:22
    Nie rozumiem tej recenzji
    Sądze, że nigdy nie pracowałaś/łeś, zwłaszcza w firmie nastawionej na konkurencje między własnymi pracownikami.

    Co w tm złego że ktos idzie z prądem, tak robi większość ludzi z tej planety.

    Suppli to fajna manga i ma sporo racji.
    • Avatar
      Teukros 16.06.2008 16:52
      Re: Nie rozumiem tej recenzji
      Recenzję – zanim się ją skomentuje – przede wszystkim należy przeczytać. Recenzentka wyraźnie stwierdziła (przy okazji, już w pierwszym zdaniu określając swoją płeć), że jest osobą pracującą. I przyznam, że akurat pod tym względem trudno byłoby znaleźć lepszą osobę do napisania recenzji; recenzentka jest zawodową tłumaczką, pracującą dla największych firm informatycznych w Polsce.

      Oczywiście, same kwalifikacje niczego nie przesądzają. Można wszak znakomicie znać tematykę poruszaną w komiksie, a przy tym napisać recenzję zupełnie chybioną. Niestety, odnośnie oceny Suppli, moje zdanie pokrywa się ze zdaniem recenzentki. Również przez pryzmat moich doświadczeń zawodowych, Suppli sprawia wrażenie sticomowego melodramatu.

      Autorka mangi całkiem po prostu nie ma zbyt wiele do powiedzenia w temacie „praca w agencji reklamowej”. Pomysłu i uroku nowości starczyło na dwa tomy; najdalej od trzeciego, Suppli z josei przemienia się w komiks traktujący o tym, „jak przeciętna nastolatka wyobraża sobie pracę w agencji reklamowej”. Bardzo wyraźnie widoczne jest to w wątkach romansowych, które stopniowo wypierają wszystkie „poważniejsze” treści. Doprawdy, ktoś nie obeznany z realiami życia zawodowego, gotów jeszcze pomyśleć, że praca w zespole polega na romansowaniu z kolejnymi współpracownikami.

      Suppli może jeszcze obronić się jako trochę poważniejsze shoujo. Jeżeli uznać, że grupą docelową są nastolatki, marzące o karierze, ale jeszcze nie mające pojęcia, czym ona naprawdę jest, Suppli może się nawet spodobać, szczególnie biorąc pod uwagę efektowną kreskę i świetne wydanie. Jako josei, niestety – zawodzi na całej linii.
      • Avatar
        Magda 16.06.2008 17:09
        Re: Nie rozumiem tej recenzji
        Teukros napisał(a):
        Recenzję – zanim się ją skomentuje – przede wszystkim należy przeczytać. Recenzentka wyraźnie stwierdziła (przy okazji, już w pierwszym zdaniu określając swoją płeć), że jest osobą pracującą. I przyznam, że akurat pod tym względem trudno byłoby znaleźć lepszą osobę do napisania recenzji; recenzentka jest zawodową tłumaczką, pracującą dla największych firm informatycznych w Polsce.

        Autorka mangi całkiem po prostu nie ma zbyt wiele do powiedzenia w temacie „praca w agencji reklamowej”. Pomysłu i uroku nowości starczyło na dwa tomy; najdalej od trzeciego, Suppli z josei przemienia się w komiks traktujący o tym, „jak przeciętna nastolatka wyobraża sobie pracę w agencji reklamowej”.

        Praca tłumacza, jak ciężka i wyczerpująca nie jest, to niewiele ma wspólnego z życiem korporacyjnym. Osobiście mam rozeznanie w branży medialno­‑reklamowej i moim zdaniem (oraz znajomych z branży, którzy czytali Suppli) autorka ma dużo do powiedzenia w kwestii „pracy w agencji reklamowej” (z resztą sama pracowała w japońskiej agencji reklamowej).
        • Avatar
          Bianca 16.06.2008 17:24
          Re: Nie rozumiem tej recenzji
          Magda napisał(a):

          Praca tłumacza, jak ciężka i wyczerpująca nie jest, to niewiele ma wspólnego z życiem korporacyjnym. Osobiście mam rozeznanie w branży medialno­‑reklamowej i moim zdaniem (oraz znajomych z branży, którzy czytali Suppli) autorka ma dużo do powiedzenia w kwestii „pracy w agencji reklamowej” (z resztą sama pracowała w japońskiej agencji reklamowej).

          Z czym konkretnie nie ma nic wspólnego praca tłumacza w największej polskiej korporacji tłumaczeniowej? ;)

          I mam pytanie: na podstawie ilu tomów Suppli powstała powyższa opinia? ponieważ w pierwszych faktycznie coś z życia reklamowca się pojawia (zmiany w ostatniej chwili, przekonywanie klientów, wywalenie całej masy ciężkiej pracy itp).... tylko że dalej wszystko sprowadza się do:
          plansza 1: idziemy przekonywać klienta
          plansza 2: wracamy, przekonaliśmy kienta
          plansze 3­‑99: och, Huan­‑Carlosie, a może jednak nie kocham ciebie tylko Marka­‑Antoniego?
          • Avatar
            DuchDucha 17.06.2008 10:57
            Re: Nie rozumiem tej recenzji
            Bianca napisał(a):
            I mam pytanie: na podstawie ilu tomów Suppli powstała powyższa opinia? ponieważ w pierwszych faktycznie coś z życia reklamowca się pojawia (zmiany w ostatniej chwili, przekonywanie klientów, wywalenie całej masy ciężkiej pracy itp).... tylko że dalej wszystko sprowadza się do:
            plansza 1: idziemy przekonywać klienta
            plansza 2: wracamy, przekonaliśmy kienta
            plansze 3­‑99: och, Huan­‑Carlosie, a może jednak nie kocham ciebie tylko Marka­‑Antoniego?

            Właściwie to przeczytałem 2 pierwsze i w kolejce czeka tom 3. Właśnie go pobieżnie przekartkowałem. Tam też jest sporo scenek z pracy.

            Pracowałem w 2 urzędach państwowych i 2 firmach prywatnych, więc mam co porównywać (wszystko w Polsce). Musze powiedzieć, że osobiście znam osoby śpiące w miejscu pracy, zabierające pracę do domu bo w pracy nie można się wyrobić, czy ostatnio rosłych chłopa mdlejących z przemęczenia (o dziwo ani jednej dziewczyny). Kilka razy obserwowałem zwalanie winy za własne błędy na osoby o niższej pozycji, nich on się martwi (raz sam tak oberwałem).
            Z drugiej strony jedna z zapoznanych tam dziewczyn bierze we wrześniu ślub z facetem z innego wydziału. W pracy też się romansuje.
            Dlatego twierdze, że przedstawienie stosunki w pracy nie odbiegają aż tak strasznie od rzeczywistości.

            Dla mnie ta manga jest przede wszystkim o samotności i potrzebie bliskości. Praca jest bardzo ciekawym i ważnym elementem sprawiającym, że bohaterka wydaje się jakaś bliższa, lecz to tylko tło. Więc jeśli w przeszłych tomach będzie mniej pracy, a więcej wglądu w psychikę, to nawet lepiej.
            • Avatar
              Bianca 17.06.2008 16:59
              Re: Nie rozumiem tej recenzji
              DuchDucha napisał(a):

              Właściwie to przeczytałem 2 pierwsze i w kolejce czeka tom 3. Właśnie go pobieżnie przekartkowałem. Tam też jest sporo scenek z pracy.

              Fajnie – ale jak włączę pierwszy z brzegu sitcom to tam też jest sporo scenek z pracy. Problem polega na tym, że nie ma w nich sensu ani ciągłości. A poza tym, pogadamy po 5…. ponieważ ja osobiście zanotowałam wyraźny trend zniżkowy (co zresztą widać w recenzjach tomików – tam zresztą są wytknięte konkretne wady, które zauważyłam)

              DuchDucha napisał(a):

              Pracowałem w 2 urzędach państwowych i 2 firmach prywatnych, więc mam co porównywać (wszystko w Polsce). Musze powiedzieć, że osobiście znam osoby śpiące w miejscu pracy, zabierające pracę do domu bo w pracy nie można się wyrobić, czy ostatnio rosłych chłopa mdlejących z przemęczenia (o dziwo ani jednej dziewczyny). Kilka razy obserwowałem zwalanie winy za własne błędy na osoby o niższej pozycji, nich on się martwi (raz sam tak oberwałem).
              Z drugiej strony jedna z zapoznanych tam dziewczyn bierze we wrześniu ślub z facetem z innego wydziału. W pracy też się romansuje.
              Dlatego twierdze, że przedstawienie stosunki w pracy nie odbiegają aż tak strasznie od rzeczywistości.

              Dla mnie ta manga jest przede wszystkim o samotności i potrzebie bliskości. Praca jest bardzo ciekawym i ważnym elementem sprawiającym, że bohaterka wydaje się jakaś bliższa, lecz to tylko tło. Więc jeśli w przeszłych tomach będzie mniej pracy, a więcej wglądu w psychikę, to nawet lepiej.

              A ja mam z tą mangą następujące problemy:
              - bohaterka kompletnie niczego sobą nie wyobraża (jeśli sądzisz inaczej, pokaż palcem w którym miejscu coś zrobiła/powiedziała, przy czym nie bierzemy pod uwage truizmów pt „a bo w pracy się nie zawsze robi co się chce”. W szczególności może być dowolne „szczególne” osiągnięcie w pracy, bo takiego też ani jednego nie widziałam)
              - bohaterka nie ma pomysłu na życie oprócz „och, jestem nieszczęśliwa” i nie robi nic, żeby go zamieć – nawet rybek w słoiku nie potrafi sobie zahodować
              - powyższe byłby do przełknięcia, gdyby nie to że pozostali bohaterowie ją podziwiają/się do niej garną (jeśli widzisz powód, dla którego mieli by to robić, pokaż palcem)

              I tak, pani Fujii mogłaby sobie być ofiarą w dowolnym stopniu, mogłaby przy tym być nawet i główną bohaterką. Ale podziw/szacunek otoczenia dla nie jest wyssany z palca

              I tak swoją drogą, jeśli idzie o życie korporacyjne/filmowe… to ja naprawdę polecam sięgnięcie do tych trzech tytułów, które podałam w recenzji. W szczególności Murakami ma DUŻO do powiedzenia o samotności.
          • Avatar
            Magda 17.06.2008 13:44
            Re: Nie rozumiem tej recenzji
            Bianca napisał(a):

            Z czym konkretnie nie ma nic wspólnego praca tłumacza w największej polskiej korporacji tłumaczeniowej? ;)
            Praca tłumacza ze względu na specyfikę zawodu ma bardzo ograniczoną ścieżkę kariery, bowiem można być tłumaczem lub szefem jakiejś grupy tłumaczy (wszystko w zakresie tłumaczeń), chociaż tę ostatnią funkcję sprawują często jacyś project managerowie. Cechą charakterystyczną dla korporacji są szerokie możliwości awansu i związana z tym walka o stanowiska. Wystarczy prześledzić jakąś ścieżkę kariery np. w Pricewaters&Coopers.
            Bianca napisał(a):
            I mam pytanie: na podstawie ilu tomów Suppli powstała powyższa opinia? ponieważ w pierwszych faktycznie coś z życia reklamowca się pojawia (zmiany w ostatniej chwili, przekonywanie klientów, wywalenie całej masy ciężkiej pracy itp)....
            Poza tym nie zgodzę się, z opinią jakby w kolejnych tomach było mało o pracy. Jestem właśnie po piątym i tam mamy: pracę na planie zdjęciowym, coś o pracy kolorysty, telecine, korektę reklam oraz jak zwykle jakieś przekonywanie klienta do swojej racji (z którego niestety w dużej mierze składa się praca w każdej agencji reklamowej bez względu na kraj).


            • Avatar
              Bianca 17.06.2008 16:49
              Re: Nie rozumiem tej recenzji
              Magda napisał(a):
              Praca tłumacza ze względu na specyfikę zawodu ma bardzo ograniczoną ścieżkę kariery, bowiem można być tłumaczem lub szefem jakiejś grupy tłumaczy (wszystko w zakresie tłumaczeń), chociaż tę ostatnią funkcję sprawują często jacyś project managerowie. Cechą charakterystyczną dla korporacji są szerokie możliwości awansu i związana z tym walka o stanowiska. Wystarczy prześledzić jakąś ścieżkę kariery np. w Pricewaters&Coopers.

              mh, takoż redaktorem, specem od kontroli jakości, szefem projektu, „opiekunem” języka i paroma innymi rzeczami. A warto też brać pod uwagę, że „walki o stanowiska” w Japonii nie ma – tam każdy po X latach ma zapewniony awans, ale też nie osiągnie go przed upływem tych X lat.

              A jeżeli już mówimy o rywalizacji, to proszę mi dokładnie pokazać, gdzie ona jest – bo póki co widziałam tylko jeden konkurs, który wygrali…. i niczym to nie zaskutkowało. A poza tym jedyny wyścig który w Suppli widzę idzie o facetów – a to chyba nie jest cecha życia korporacyjnego.

              Magda napisał(a):
              Jestem właśnie po piątym i tam mamy: pracę na planie zdjęciowym, coś o pracy kolorysty, telecine, korektę reklam oraz jak zwykle jakieś przekonywanie klienta do swojej racji (z którego niestety w dużej mierze składa się praca w każdej agencji reklamowej bez względu na kraj).

              Proszę mi wyraźnie pokazać palcem na fragment, w którym jest to przekonywanie klienta. Może być numer strony. Bo ja widzę tylko „idziemy/wracamy”, bez żadnej treści. Tak samo jak widzę że bohaterka dostaje „pod opiekę” nowicjiszkę, i cała „opieka” sprowadza się do pokazania jej grafiku – a potem rzeczona nowicjiszka 100% czasu spędza na plotkach.

              Bynajmniej nie mam zamiaru niczego insynuować, ale czy to nie jest przypadkiem tak, że pracując w reklamie dorabiasz sobie po prostu brakującą treść? Podczas gdy ja w reklamie nie pracuję i to „poszli/wrócili” jest dla mnie marnowaniem miejsca.
  • Avatar
    M
    gemma 8.06.2008 23:10
    samotność spychana pracą na dno świadomości
    bx, shutter love, shibuya district maruyama neighborhood: after school- to pierwsze mangi okazaki, które przeczytałam. od razu pokochałam jej kreskę i wrażliwość. w porównaniu do tych wymienionych przeze mnie mang, suppli jest stosunkowo „najpłytsza”, ale czy nie taki sam jest światek, o którym opowiada? firma w wieżowcu, samotni ludzie, nieudolnie szukający partnerów (tylko do czego?). generalnie zimni i zamknięci, pozornie otwarci. w dodatku chyba nie są do końca pewni, czego chcą. a kiedy to mają- czy rzeczywiście o to im chodziło.

    poza tym (argument kolejny raz powtórzony…) niewiele takich pozycji na polskim rynku, a ja wolę ustawić mangę na półce, niż czytać skanlacje. poza tym- naprawdę świetnie wydana
    ! mam tylko jedno „ale”, i może będę już na granicy czepialstwa, ale… do kroćset, tłumacze mogli zostawić już "-san”/"-chan”, zamiast wpisywać ciągle: pani Fuji, pan Sahara… nie miałabym też nic przeciwko czytaniu w oryginale najpopularniejszych zwrotów, które można zostawić w romanji z tłumaczeniem w przypisie. ale co za dużo, to niezdrowo :D
  • Avatar
    M
    Asia 1.06.2008 19:22
    przeciętna, ale wciągająca
    Nie urzekła mnie ta serio, aczkolwiek są w niej fragmenty naprawdę urzekające, czy ciekawe, ale przy niektórych ożna zasnąć.
    Piękna grafika!
  • Avatar
    M R
    Kazik-chan 17.11.2007 13:56
    Moje lenistwo to koszmar.
    Manga bardzo przypadła mi do gustu. Sama nie wiem czemu – może za kreskę, która kojarzy mi się z „Paradise Kiss”, może za postacie, sympatyczne i śmieszne, może za historię?… Sama nie wiem. Tytuł ma klimat.

    Osobiście nie zgadzam się z opinią Grisznaka, że główna bohaterka jest idiotką. Może jest naiwna i poważnie zagubiona w życiu, ale nie odniosłam wrażenia, że jest idiotką. W dodatku, jej powalająca nieznajmość kontaktów międzyludzkich daje okazje do wielu żartów ^^

    Hm, mała refleksja – leń ze mnie powalający, ale mam czasem napady pracy (uf, szkoła katolicka to nie przelewki), i zauważam, iż – rzucam plecak w kąt, coś zjem, potem nauka… Aż zapada wieczór, wejdę na neta sprawdzić pocztę, poczytam chwilę komiksy i nyny. Nie mam nawet czasu zadzwonić czy spotkać się z kimś, bo w sobotę też się uczę, sprzątam i poświęcam wolny czas głównie dla siebie… Boże, daj mi równowagę!

    Hinoto, dobre określenie – „łyk świerzego powietrza”. Ta manga porusza. No, i raczej rzadka sprawa, taka obyczajówka na polskim rynku to rzadkość.

    Hm.

    Wydanie świetne – okładka jest przecudna, papier dobrej jakości. Aż chce się więcej *_*

    ...Pazuzu, jeżeli masz na codzień takie cyrki z pracą jak bohaterka „Suppli”, to padam przed tobą plackiem i podaje kubek kiślu malinowego. *_* A tak wogóle… młodsi czytelnicy się wynudzą? Być może. Mnie się tam podobało.

    Pozdrowienia i niech kisiel czosnkowy będzie z Wami ^^
  • Avatar
    M
    Pazuzu 11.10.2007 19:13
    Życie dla pracy
    Nie ukrywam, manga bardzo przypadła mi do gustu. Może dla tego, że główna postać bardzo mnie przypomina: też znam prace po 21 godzin na dobę i spanie przy klawiaturze komputera i nie raz zadawałam podobne pytania, co bohaterka. Po prostu kawałek rzeczywistości, z punktu widzenia niepewnej siebie, niezdecydowanej młodej kobiety. Dodatkowo dobrze narysowane i przyzwoite fabularnie, choć zdecydowanie nie dla dzieci. Młodsi czytelnicy poprostu się wymudzą.
    Pod koniec lektury naszła mnie jedna refleksja: jak bardzo życie dla pracy w Japonii może przypominać życie dla pracy w Polsce.
  • Avatar
    M
    hinoto 30.09.2007 01:27
    Suppli - krok w dorosle zycie
    Nareszcie obyczajowa manga, opowiadajaca o zyciu, pracy i doroslych wyborach. Sklania do refleksji.
    Tomik slicznie wydany, wygodnie sie czyta, okladka przyciaga oko.
    Chcialoby sie wiecej:)
    Lyk swiezego powietrza dla mnie, juz dawno zadna manga mnie tak nie poruszyla.
  • Avatar
    M
    Grisznak 29.09.2007 20:42
    plusy dodatnie i ujemne
    Generalnie rzecz bardzo udana, tylko czemu bohaterka jest taką idiotką? Kurka wodna, miałem nadzieję, że skoro to tytuł dla dorosłych, to pani główna będzie bardziej sensowna, a tymczasem dostałem moją rówieśniczkę o psychologii osiemnastolatki, z dylematami „Co jest ważniejsze, ja czy praca?”, przy czym „ja” nie oznacza tu absolutnie niczego. Co nie zmienia faktu, że to jedna z najlepiej wydanych mang w Polsce – świetny papier, tłumaczenie niezłe, druk bez zarzutu.

    Może dalej się to jakoś rozwinie.