Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

Easnadh

  • Avatar
    Easnadh 26.08.2017 11:56
    Komentarz do recenzji "Hot Gimmick"
    Dziękuję za miłe słowa na temat recenzji :)

    Nie wszystkie moje teksty są tak radośnie zgryźliwie, tylko „Ren­‑ai Shijou Shugi”, „Desire Climax” oraz przede wszystkim trzy odsłony „Kindan no Koi”. Jakby co, życzę miłej lektury :>
  • Avatar
    Easnadh 18.06.2017 10:36
    Komentarz do recenzji "Orange"
    Moje yaoice też?! Przy „Księciu przepisów” będziesz się dobrze bawił, mogę cię zapewnić. I żadne spoilery nie zaszkodzą xD

    I nah, ja nie mam pretensji czy coś. Zresztą, zawsze jest możliwość napisania alta.
  • Avatar
    Easnadh 18.06.2017 09:48
    Komentarz do recenzji "Orange"
    W którymś momencie w mandze jest wspomniane (chyba babcia Kakeru mówi to Naho i reszcie), że Kakeru nie chciał pomocy psychologa/psychiatry. A niestety pierwszym krokiem do udanej terapii jest chęć samego zainteresowanego. Bez tego ani rusz.

    No i ten spoiler co do zakończenia, faktycznie… Ale sama se teraz mogę pluć w brodę, mogłam napisać tę recenzję dawno temu, bez spoilerów --'
  • Avatar
    M
    Easnadh 30.06.2016 23:24
    Komentarz do recenzji "Lady Detective"
    Nie dałam rady przeczytać pierwszego tomu w całości, nie jestem więc w stanie ocenić tego jako kryminału, za bardzo już na samiutkim początku zraziłam się do tego tytułu przez warstwę wizualną. To co robi z ciuchami Yana Toboso w „Kuroshitsuji” jakoś daję radę zdzierżyć, bo ona generalnie ubiera tak pseudo­‑wiktoriańsko wszystkich (chociaż w najnowszych tomach już naprawdę przegina i zaczynam mieć dość), ale z tego, co widzę, Ki Ha Lee starała się jednak nie fantazjować za bardzo. Tym bardziej więc…

    Tablis napisał(a):
    warto docenić, że już choćby pokazanie Lizzy i jej ulubionych krynolin musiało wymagać sporego wysiłku
    Szkoda, że autorka rysunków nie włożyła trochę tego wysiłku w dokładniejsze przypatrzenie się zdjęciom sukni z danej dekady. Doceniłabym bardziej.

    Zapłakałam (w duszy) i zrobiłam ogromnego facepalma na widok sukni, którą ma służąca Lizzy (na logikę wypadałoby, że to przyzwoitka, ale kto to wie…). To cholerny fason z cholernego początku lat 80. XIX wieku. I naprawdę to widać na pierwszy rzut oka (zwłaszcza w pierwszym, najpierwsiejszym kadrze, w którym mamy okazję ujrzeć Lizzy), jak bardzo krój tej sukni różni się od strojów inych kobiet. I nie, ta suknia nie jest wąska dlatego, że owa panna stoi na niższym szczeblu drabiny społecznej i nie starczyło jej pieniędzy na więcej materiału, to po prostu zwykły brak wiedzy i ignorancja rysowniczki.

    Niesforna grzyweczka Lizzy mnie dobiła, w sprawę z poślubieniem KAMERDYNERA (czy też krypto­‑prawnika, whatever) wolałam się nie zagłębiać, bo rozbolała mnie od tego głowa. Nie, nie i jeszcze raz nie.
  • Avatar
    Pl
    Easnadh 14.03.2016 21:16
    Tytuł
    Komentarz do recenzji "Gwiazda spadająca za dnia"
    Obawiałam się tego, jak oni rozplanują ten długaśny tytuł na okładce… i słusznie się obawiałam. ŹLE TO WYGLĄDA :| I czcionka zupełnie nietrafiona. Ech…
  • Avatar
    M
    Easnadh 16.02.2016 17:55
    Nareszcie anime~!!
    Komentarz do recenzji "Orange"
    ŁAAAA~!! Ła, ła, ła, ła, świeżutki news!
    Tego lata „Orange” dostanie anime! Zupełnie się tego nie spodziewałam! Och, jak czekam na lato teraz…

    Źródło: ANN & oficjalna strona [jp]
  • Avatar
    R
    Easnadh 16.01.2016 22:56
    Potworny Regiment
    Komentarz do recenzji "Monster Musume"
    Grisz, a „Potworny Regiment” i skrót „POR” nie są czasem takim puszczeniem oczka do fanów Pratchetta? Bo chociaż mangi jako takiej nie czytałam, skojarzenie było u mnie błyskawiczne.
  • Avatar
    Pl
    Easnadh 30.11.2015 20:59
    Rzucanie koktajlem mlecznym
    Komentarz do recenzji "Bestia z ławki obok"
    Wiesz, Lin, ja wiem, że to przeszło przez korektę Ave i Meru tudzież jeszcze kogoś innego, ale mimo to mam wątpliwości co do tego rzucania „shake'em” (czytałoby się to dosłownie: szejkem, bardzo twardo i dziwnie trochę) – twoja propozycja nie wydaje mi się najwłaściwszą formą, bo po „k”, a przed „e” wyraźnie słychać coś jeszcze, tak więc taki zapis (jak w przypadku nazwiska Snape, kiedy po „p” nie ma nic i zapisujemy to „Snape'em”) raczej odpada.

    Tym niemniej zapis zastosowany w mandze też jest nie do końca dobry, chociaż bliższy wzorcowi – „shakiem” (SJP PWN, Dobry Słownik, WordList) niż twoja wersja. Chyba że od tamtego czasu językoznawcy, jak to często bywa, zmienili zdanie, gnębieni uzusami i innymi takimi. Wtedy wycofuję moją uwagę.
  • Avatar
    Easnadh 8.09.2015 20:43
    Re: Anime
    Komentarz do recenzji "Romantica Clock"
    Tfu, nie DiaLo, tylko Brothers Conflict. Pomyliły mi sie kalki adaptacji otome game.
  • Avatar
    Easnadh 8.09.2015 17:43
    Re: Anime
    Komentarz do recenzji "Romantica Clock"
    Mój Boże, cóż za rozczeniowa postawa (w komentarzach do Diabolik Lovers też). Jak tak bardzo cię to gnębi, to sama dodaj ogryzek. Nie zajmie ci to dużo więcej czasu niż napisanie komentarza.
  • Avatar
    Easnadh 25.08.2015 19:55
    Komentarz do recenzji "Akuma de Koibito"
    Nie, to jest manga jak najbardziej dla pań.

    Gdyby motyw „sadystyczny i poniżający drań, który jednak w głębi serca mnie kocha, tylko musi to do niego dotrzeć, i będzie happy end (chociaż nadal może będzie się nade mną znęcał, ale to takie sexy)", wszystkie te otome game w typie „Diabolik Lovers” czy „Amnesia” (wg ankiety Touma, który z miłości zamknął heroinę w klatce, okazał się najpopularniejszym wśród Japonek bohaterem gry) oraz naprawdę duża ilosć drama CD w typie „Bad Medicine -Infectious Teachers-" czy „ALICE=ALICE” w ogóle by się nie sprzedawały (a studio Rejet to by już w ogóle splajtowało dawno temu…). A się sprzedają, i to jak jeszcze! Akurat ta gałąź biznesu kwitnie.

    Japońscy salarymani nie mają z tym nic wspólnego. Robisz nadinterpretację, i to dość feministyczną. Zresztą, wystarczy spojrzeć na ogromny sukces tego pseudo sado­‑maso badziewia „50 twarzy Greya” – takie fantazje tkwią też w kobietach. A już motyw „wydobywania z brutala jego dobrej strony, nie tracąc przy tym całkiem brutala” jest chyba jednym z najstarszych możliwych.
  • Avatar
    Easnadh 19.06.2015 22:17
    Re: Pojedynczy głos
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów: Levi - Narodziny"
    Yumeka napisał(a):
    co Google tłumaczy jako odrodzenie/wskrzeszenie/renesans
    <facepalm>
    Bardzo cię przepraszam za tę reakcję, ale wierz mi, Google Translate to NIE jest argument. Naprawdę. (W tym miejscu kwestionuję użycie GT jako wyroczni, nic innego.)
    Z drugiej strony Isayama też mógł użyć GT (ughhhhhhh, why?, kup se słownik, koleś…) i dojść do takich wniosków, więc generalnie wychodzimy na zero. Zwłaszcza że Levi może faktycznie być szansą na odrodzenie ludzkości.

    Yumeka napisał(a):
    Swoją drogą to ciekawe, że obalasz moją logikę tak, jakbyś chciała dowieść, że Mikasa i Levi jednak nie są spokrewnieni.
    Właściwie to… nie. Jest mi to głęboko obojętne. Myślę, że zakwestionowałam raczej oczywistość podejrzeń odnośnie Mikasy i Leviego. Zwłaszcza że opierały się głównie na podobnym talencie (jak dla mnie to żaden argument) i podobieństwie wyglądu (którego ani razu nie dostrzegłam przebijając się przez te wszystkie bazgroły mangaki). Dla mnie to nie było takie oczywiste, więc krzyknęłam: veto! ;)
  • Avatar
    Easnadh 16.06.2015 13:18
    Re: jeżu...
    Komentarz do recenzji "W stolicy kwiatów"
    Wiesz, ten komentarz wisi tu od 2 lat i moderatorstwo nie zareagowało, więc jednak trochę się czepiasz, moim zdaniem.
  • Avatar
    Easnadh 16.06.2015 12:31
    Re: jeżu...
    Komentarz do recenzji "W stolicy kwiatów"
    Te emotikony to kaomoji, tak dla twojej wiadomości. To raczej typowy sposób pisania japońskich nastolatek – chociaż nie tylko, piszą tak różni ludzie, wystarczy posiedzieć trochę na japońskich portalach społecznościowych, Nico Nico Douga czy chociażby głupim Twitterze.
    Więc ja tu widzę po prostu bardzo silną inspirację w pierwszym komentarzu, a prowokację w drugim, ale sam się prosiłeś swoim czepialstwem.

    PS Tak w ogóle te emotikony w komentarzu mają sens i ja tam ogólny komunikat rozumiem.
  • Avatar
    Easnadh 15.06.2015 20:48
    Re: Pojedynczy głos
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów: Levi - Narodziny"
    Z prawie wszystkim, co napisałaś, się zgadzam, bo ma to sens, ale co do jednego fragmentu mam wątpliwości:
    Yumeka napisał(a):
    Levi i Mikasa mają ten sam wrodzony talent i są rysowani podobnie (a przy takiej różnorodności twarzy od Isayama­‑sensei trudno nie zacząć czegoś podejrzewać

    1. Stwierdzenie, że rysowani są podobnie, jest bardzo na wyrost. Zwłaszcza, że, jak napisałaś, oglądasz tylko anime, które jest jakieś 100 razy ładniejsze. Bądźmy szczerzy – Isayama rysuje paskudnie, a już zwłaszcza twarze wychodzą mu bardzo różnie – nawet jednej i tej samej postaci. Więc tak naprawdę nie można nic brać jako pewnik, bo może to była tylko krzywa kreska. Jednym z powodów, dla których odpadłam od mangi SnK, było to, że w którymś momencie Erwina poznałam tylko po tym, że  kliknij: ukryte . Z twarzy w życiu bym nie powiedziała, że to on, ot jakiś kolejny random blondas.
    W niektórych ujęciach widać, że Mikasa ma, powiedzmy, skośne oczy. Czasem ma jednak normalne (ale w mangach i anime to akurat nic nie znaczy). Oczy Leviego natomiast są bardzo charakterystyczne, ale przy (braku) stylu rysowania Isayamy można to uznać za: a) skośność; b) tzw. „ciężkie powieki”; c) wieczny kac i światłowstręt oraz ogólną pogardę i obrzydzenie światem, w którym przyszło mu żyć.
    Poza tym, czy ja wiem, czy Levi się aż tak bardzo wyróżniał na tle urody reszty? Ciemne włosy, małe, podkrążone oczka, wiecznie niezadowolony wyraz twarzy – Hitler też tak wyglądał, a zdecydowanie był Europejczykiem (kładącym nacisk na aryjski typ urody, zawsze mnie to śmieszyło, tak nawiasem mówiąc).
    2. Jednak trudno zacząć coś podejrzewać z innych powodów niż wygląd, bo „Mikasa” to typowo japońskie imię. Zresztą jedyne w całej mandze chyba. „Levi” (a w tamtych zamierzchłych czasach pierwszych tomów jeszcze na dodatek „Rivaille” lub „Rivai”) to zdecydowanie nie japońskie imię. Wywodzi się ono z tradycji żydowskiej – już dalej od Japonii chyba nie można było trafić.
    3. Talent nie jest argumentem, tak naprawdę. Może być, bardzo słabym zresztą. Ale nie jest, w większości przypadków. Na świecie trafia się cała masa ludzi, dajmy na to, genialnie grających w tenisa – ale to nie znaczy, że są ze sobą spokrewnieni czy w ogóle mają ze sobą cokolwiek wspólnego (oprócz tego, że dobrze grają w tenisa).
  • Avatar
    Easnadh 14.06.2015 14:48
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów: Levi - Narodziny"
    Tablis napisał(a):
    autor to ukrywał, co nie ma najmniejszego sensu w świecie przedstawionym, gdzie wszyscy używają imienia i nazwiska
    No właśnie :)
    Skoro wszyscy przedstawiają się z imienia i nazwiska, a jeden jedyny Ravioli nie, to od samego początku dało się wyczuć, że coś tu jest na rzeczy. Dla mnie w każdym razie zawse to było oczywiste.
  • Avatar
    Easnadh 14.06.2015 10:37
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów: Levi - Narodziny"
    Wydaje mi się, że to jednak spoiler. W tomie 1 ani razu nie pada jego nazwisko, Levi zawsze przedstawia się tylko z imienia.

    Niby w mandze już od dawna wiadomo, jak się nazywa, ale ta dwutomówka to całkiem osobny twór, więc moim zdaniem z recenzji powinno zniknąć nazwisko.
  • Avatar
    Easnadh 12.05.2015 05:43
    Komentarz do recenzji "Pamiętnik Przyszłości"
    Istnieją jeszcze takie rzeczy jak erraty i wydania kolejne, w ktorych może już nie być błędu – acz nie sądzę, żeby faktycznie się komuś chciało.
  • Avatar
    Easnadh 11.05.2015 12:24
    Re: Ścieżki Młodości czy Orange?
    Komentarz do recenzji "Ścieżki Młodości"
    Zdecydowanie Orange. Ścieżki próbowałam przeczytać zanim jeszcze ukazały się w Polsce, ale odpadłam dość szybko, bo po raz tysięczny kolejna mangaczka shoujo próbowała mi wmówić, że z buca do n­‑tej potęgi jest zajebiaszczy amant. Za to w przypadku Orange połykałam tomik za tomikiem sama nie wiem kiedy.
  • Avatar
    Easnadh 6.05.2015 19:26
    Komentarz do recenzji "Hana wa Knife o Mi ni Matou"
    Nie pochwala?

    Faktycznie, nie zauważyłam, żeby główna bohaterka została ukarana za prześladowanie, stosowanie przemocy oraz gwałt (całe szczęście, że przypadkiem nie skończyło się na nieumyślnym zabójstwie, jak mu przyłożyła parasolką).

    Zauważyłam natomiast, że dziewucha za swoją patolkę dostaje w nagrodę wymarzonego faceta. Super.
  • Avatar
    R
    Easnadh 3.05.2015 00:23
    Z ciekawości
    Komentarz do recenzji "Mushishi"
    Jak w tytule – pytam z ciekawości, bo zastanawia mnie jedna rzecz w recenzji pierwszego tomu.

    Od kiedy stosowanie dwóch pytajników obok siebie jest poprawne i dopuszczalne?
  • Avatar
    Easnadh 12.01.2015 10:23
    Re: *.*
    Komentarz do recenzji "Okane ga Nai"
    Niektórzy potrafią czytać i rozumieć po angielsku. Nie sądzę, żeby jakakolwiek polska grupa translacyjna miała Okane jako jeden z swoich projektów.
  • Avatar
    Easnadh 4.01.2015 12:50
    Komentarz do recenzji "Kuroko's Basket"
    A to, niestety, z kolei brzmi jak tytuł nudnego podręcznika do gry w kosza (to było drugie skojarzenie, pierwsze to anime/manga w stylu Isshoni Sleeping, hell yeah).

    Osobiście zawsze uważałam, że tytuł mangi KnB, chociaż bardzo jednoznaczny i sam w sobie treściwy, jest trochę lewy, zwłaszcza gdy ktoś stara się to przełożyć na inny język. Albo wychodzi z tego tytuł, który zwyczajnie zgrzyta, albo zdanie w domyśle zajmujące pół okładki mangi (w typie tytułu, który pojawia się w pierwszej sekundzie pierwszego openingu drugiego sezonu anime: „THE BASKETBALL WHICH KUROKO PLAYS”).
  • Avatar
    Easnadh 3.01.2015 23:32
    Komentarz do recenzji "Kuroko's Basket"
    Kamiyan3991 napisał(a):
    A w polskim wydaniu irytuję brak polskiego tytułu.
    Łatwo można zrobić z tego „Koszykówka Kuroko” albo „Koszykówka, w którą gra Kuroko”.
    Kogo irytuje, tego irytuje, a ty najwidoczniej jesteś w mniejszości (a na dodatek zupełnie nie masz pojęcia, o czym piszesz i nie siedzisz w temacie), bo odnośnie polskiego tytułu – czy też podtytułu – Waneko przeprowadziło swojego czasu ankietę. Cytat ze strony:
    I znowu Kuroko, a raczej sprawa podtytułu do niego – z powodu zdecydowanej większości głosów na „nie” w sprawie polskiego podtytułu podjęliśmy decyzję, aby jednak z niego zrezygnować. Tak więc na obwolutach mangi pojawi się jedynie logo oraz tytuł danego tomu (np. w przypadku 1 tomiku będzie on brzmiał „Jestem Kuroko”).
  • Avatar
    Easnadh 26.11.2014 18:41
    Komentarz do recenzji "Purikyuu"
    Dzięki, wiem, ale pisałam tę recenzję, kiedy dostępne mi źródła twierdziły, że to mężczyzna.

    Jako współpracownik redakcji, a nie jej członek, nie mam dostępu do bezpośredniego edytowania tekstów. I generalnie mam w życiu kilka ważniejszych rzeczy niż wracanie do recenzji, którą napisałam 5 lat temu.