Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Waneko - Wydawnictwo komiksu japońskiego

Komentarze

jolekp

  • Avatar
    jolekp 16.03.2016 08:05
    Re: Kompleks Edypa
    Komentarz do recenzji "Erased: Miasto, z którego zniknąłem"
    A tak tylko zapytam nieśmiało, bo mangi nie znam, a z anime tego nie pamiętam.  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    jolekp 13.03.2016 21:10
    Re: Kompleks Edypa
    Komentarz do recenzji "Erased: Miasto, z którego zniknąłem"
    „Wiem, że robię źle, ale inni też tak robią” to nie jest dobra logika postępowania. Spoilujące komentarze są tak samo szkodliwe jak spoilujące recenzje, więc skoro masz opcję „ukryj” to jej używaj. Aczkolwiek, przyznam, że ja też wielkich spoilerów w twoim poście nie widzę (ale ja to ja, mi nie przeszkadza, że z góry wiem kto zginie w anime :D).
    I nie pisz „wy”, bo to sugeruje, że każdy recenzent co do sztuki tak robi, a to już są bzdury.
  • Avatar
    jolekp 19.11.2015 21:59
    Komentarz do recenzji "Lovers Doll"
    Chodzi ci o to czy są sceny +18? Jest jedna krótka w bonusowym rozdziale (bo od tego są bonusowe rozdziały ;)). Reszta to raczej zdecydowane shounen­‑ai.
  • Avatar
    jolekp 30.09.2015 11:23
    Re: "Pani patrzy melancholijnie, skąd ma pani tę melancholię?"
    Komentarz do recenzji "Orange"
    Ach, zapomniałam o kostce! W sumie nieistotna sprawa, ale i tak napiszę, skoro już sobie przypomniałam xD
     kliknij: ukryte 
    Tak wiem, czepiam się.
  • Avatar
    M
    jolekp 29.09.2015 22:16
    "Pani patrzy melancholijnie, skąd ma pani tę melancholię?"
    Komentarz do recenzji "Orange"
    Płynę na fali szału zakupów ;).

    Będąc jeszcze ponurą nastolatką lubującą się w książkach z akcją umiejscowioną w tzw. psychiatryku, przeczytałam takie mądre zdanie, które powracało do mnie natrętnie przez całą lekturę tej mangi:  kliknij: ukryte 

    Gdybym wcześniej wiedziała jaką problematykę podejmuje ta manga, to nie wiem czy bym się za nią zabierała, bo z osobistych powodów, powinnam raczej unikać tego tematu. Ale że nie wiedziałam, to cóż, mleko już się wylało i za późno na płacze.

    Tak że, tematyka mangi jest trudna, ciężka i generalnie jest to materiał na dramat z gatunku tych dobijających do podłogi. Na szczęście autorka rozprawia się z fabułą w lekki sposób, z dużą dawką pogody ducha. Mam jednak wrażenie, że również z bardzo dużą naiwnością.  kliknij: ukryte  Ale może znów niepotrzebnie patrzę przez pryzmat swoich życiowych doświadczeń, może istnieją ludzie, którzy nie potrzebują lat, żeby uznać kogoś za przyjaciela od serca, przed którym można aż tak się otworzyć.

    Fabuła jest dość wciągająca i w umiejętny sposób trzyma w niepewności tego, co będzie dalej.  kliknij: ukryte 

    Odejdę już od osobistych wynurzeń, które nikogo nie obchodzą (i tak mam wrażenie, że napisałam za dużo) i wspomnę jeszcze co nieco o bohaterach. Jest to może niezbyt wyrazista, ale bardzo sympatyczna zbieranina, polubiłam wszystkich bez wyjątków. Zastrzeżenia mam tylko do Suwy. Jest to niewątpliwie świetny, złoty chłopak, sęk w tym, że chyba zbyt idealny. Ciężko mi uwierzyć, że w realnym świecie ktoś mógłby się wykazać aż taką wspaniałomyślnością.

    Z mniej ważnych rzeczy – kreska jest śliczna. Natomiast dodatkowa historia o „Zakochanym astronaucie” niezbyt mnie porywała, choć niewątpliwie rozładowywała atmosferę. Do tej pory nie ogarniam, która bliźniaczka jest która ;_;.

    Podsumowując, z pewnością jest to bardzo ładna manga i wyróżnia się na tle innych dzieł z tego gatunku w dosyć znaczący sposób, a te „mankamenty”, nad którymi się rozwodziłam, nie mają w zasadzie żadnego wpływu na odbiór całości. I w sumie będę czekać na kończący tomik, nawet z pewną niecierpliwością.
  • Avatar
    jolekp 27.09.2015 20:05
    Będę się upierać przy Miaumurze XD
    Komentarz do recenzji "Horimiya"
    Oj tak, tym bardziej, że opis wcale nie brzmi zachęcająco i też zaczynałam bez większych oczekiwań, a tu taka niespodzianka – z każdym rozdziałem zakochiwałam się coraz bardziej. I mam nadzieję, że nie pogrążą tego, bo ostatnimi czasy  kliknij: ukryte  Ale Miyamurę to uwielbiam pasjami, pamiętam, że jak czytałam, to myślałam sobie, że chcę takiego do domu, ale ponieważ nie mogę, to na razie mam go tylko w avatarze :). I chociaż przeczytałam już prawie 50 rozdziałów, to chyba i tak się zaopatrzę w polskie wydanie, bo to w sumie pierwsza manga, która mi się tak spodobała.

    P.S. Spieszmy się kochać włosy, tak wolno odrastają ;__;
  • Avatar
    jolekp 25.09.2015 14:57
    Re: MIAUMURA miało być xD
    Komentarz do recenzji "Horimiya"
    Haha, no przecież mówiłam, a ja zawsze mam rację XD.

    To jest dopiero pierwszy tom (ile rozdziałów tam zmieścili 5? 6?) i to się dopiero rozwija, uroczo i zabawnie to dopiero będzie. Tego związku tam jeszcze nie ma, więc zarzucanie, że jest za mało realny jest jeszcze na wyrost.  kliknij: ukryte  Poczekaj z narzekaniami jeszcze ze dwa tomy xD

    Chcesz ze mną założyć fanklub Miyamury? xD  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    M
    jolekp 15.09.2015 22:09
    Mój drogi rozsądku, gdzie poszłeś? Tęskniem.
    Komentarz do recenzji "Zakochany tyran"
    Tak, zdecydowanie coś mnie opuściło, skoro zdecydowałam, że warto będzie wydać ćwierć pensji na mangi (najgorsze jest to, że prawdopodobnie nie będzie to mój ostatni taki zakup i nie wiem jak przeżyje to mój budżet domowy). Pominę już fakt, że przemycałam to do domu jak kontrabandę zza wschodniej granicy, normalnie pełna konspiracja, czułam się jak szpieg z Krainy Deszczowców. Mniejsza o to, co mną kierowało, ale to był błąd. A nawet wielbłąd. Bo… jak ja mam teraz doczekać do kolejnego tomu i nie uschnąć? (Choć i tak mi się przyfarciło, że czekam na 10 tom, a nie np. na ósmy, bo to byłby zbyt ciężki kaliber)

    Wracając do rzeczy. Mam straszny problem z tą mangą, głównie z tego powodu, że wyczochrała się moim światopoglądem i postawą życiową we wszystkie otwory, a potem zostawiła mnie z niejasnym poczuciem winy. Bo cóż mam poradzić na to, że mi się to tak podobało? Tak że, mam teraz lekkie zwarcie w systemie, ale nic to – widać sprzeczne uczucia są integralnym elementem mojego rozwoju osobistego. Te dziewięć tomów zleciało strasznie szybko, biorąc pod uwagę, że czytałam to po kryjomu. I jest to prawdopodobnie najlepsza manga yaoi jaką czytałam do tej pory, choć może to nie najlepiej świadczy o moim doborze mang.

    Uwielbiam Tatsumiego. Podejrzewam, że jego postawa „krok w przód, dwa kroki do tyłu” i ogólne wicie się w stylu elektrycznego węgorza, może być dla niektórych męczące, ale ja mam dla niego nieprzebrane pokłady zrozumienia. Czuję, że nasze deniale mogłyby się ładnie razem bawić. Poza tym lubię jak uke trochę tsunderuje. No i uwielbiam jego projekt postaci, ze szczególnym uwzględnieniem owłosienia, choć mam jednocześnie wrażenie, że żaden realny facet nie wyglądałby w takim ufryzowaniu aż tak dobrze ^^.

    Za to większy problem miałam z polubieniem Morinagi. Momentami wydawało mi się, że zamienił się na głowy ze swoim męskim atrybutem, a tego strasznie nie lubię u seme. Nie wątpię, że stało za tym wszystkim uczucie, ale mam wrażenie, że tym co głównie zaprząta myśli Morinagi jest zbyt mała ilość zbliżeń oraz pomysły jak zmienić ten stan rzeczy. Mógłby częściej używać tej większej głowy, wszystkim wyszłoby to na zdrowie. Ale mimo wszystko, na tle innych seme (patrzę na ciebie, Usagi!), wypada naprawdę całkiem przyzwoicie (pomijając ten początek! Argh).

    Tak czy siak, postaci (nie tylko te główne) uważam za jeden z większych plusów tej historii. Są bardzo ludzcy, a relacje i chemia między nimi tak realne, że wręcz namacalne. Przywiązałam się do nich bardzo i będzie mi się za nimi przykrzyć do następnego spotkania.

    Kolejnym ważnym plusem jest humor. Niejednokrotnie zaplułam się szczerą radością, a duża w tym zasługa państwa od Kotori, którym mogłabym z czystym sumieniem wystawić pełną dyszkę za niezwykle żywe, naturalne i dowcipne tłumaczenie. Podobało mi się też podejście autorki do scen bardziej dramatycznych. Większość mang z tego gatunku, na jakie trafiałam było albo zupełnie odrealnioną cukrową pianką, gdzie nikt nie ma nic przeciwko dwóm facetom prawie peklującym się na oczach tłumu, albo totalnie dołującym angstem wgniatającym twarz w kałużę krwi rozlaną na podłodze. Tutaj autorce udało się to idealnie wypośrodkować i dostajemy naprawdę emocjonujące, chwytające za gardło sceny ( kliknij: ukryte  to to, co tygryski lubią najbardziej – dobra drama jak śmietana ^^), ale ostatecznie wszystko kończy się dobrze, choć do truskawkowych landryn wciąż daleka droga. Oby jak najdalsza.

    Muszę jeszcze napisać o kresce, bo jest przepiękna. Uwielbiam to, w jaki sposób autorka oddaje emocje bohaterów za pomocą mimiki twarzy. Aż naszła mnie ochota, żeby wrócić do rysowania (a raczej przerysowywania, bo z głowy rysować nie umiem), które zarzuciłam jakiś czas temu.

    Natomiast jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to darowałabym sobie wątek Masakiego i Kunihiro, który jakoś totalnie do mnie nie przemawiał i był jakiś taki nie do końca smaczny. Pozostałam do końca pod wpływem zupełnie negatywnego wrażenia, jakie wywołały we mnie początkowe sceny tego wątku. Swoją drogą – spin off do spin offa to pomysł jak z „Incepcji” xD.

    I znów mi wyszedł jakiś elaborat, a nie przekazałam nawet połowy tego, co bym chciała. Ale może jak wyrzucę z siebie trochę emocji, to łatwiej będzie mi znieść oczekiwanie – tego bym sobie życzyła ^^
  • Avatar
    jolekp 14.08.2015 22:32
    Komentarz do recenzji "Naruto"
    Owszem można, ale to by było dużo trudniejsze i komu by się chciało wysilać, skoro tak czy siak ludzie to kupią i kasa się będzie zgadzać? Otóż, Kishimoto jest w tym momencie w tej uprzywilejowanej sytuacji, że tworzył przez długi okres czasu bardzo popularną serię i wypracował sobie dosyć sporą rzeszę fanów, więc on teraz nie musi się za bardzo starać, bo cokolwiek z logiem Naruto mu się sprzeda. Więc korzysta z tego póki może, żeby naczesać hajsu, bo jeszcze parę lat i już nie będzie mógł tego robić, gdyż jak sam zauważyłeś nowych fanów mu raczej nie przybywa, a ci „starzy” w końcu się znudzą. To jest sytuacja, którą można przełożyć na praktycznie każdy wytwór popkultury, który zdobył mega­‑popularność, podobnie było np. z Potterem.
  • Avatar
    jolekp 14.08.2015 22:12
    Komentarz do recenzji "Naruto"
    Kisiel, ZA JAKIE GRZECHY Ty to robisz?!


    Kasa, misiu, kasa.
  • Avatar
    jolekp 22.07.2015 17:54
    Re: Kilka historyjek
    Komentarz do recenzji "Ai dano Koi dano"
    Nie ma jednak co potępiać, czy co wychwalać, bo gdyby potępić wszystkie mangi i anime, czy też nawet książki gdzie mamy gwałt – stracilibyśmy jakieś 40% źródeł.

    Nie potępiam wątku gwałtu samego w sobie, a sposób jego przedstawienia, a dlaczego to już chyba wyjaśniłam. Ten procent to taki „na oko” czy opierasz się o jakieś źródła? Bo ta liczba wydaje się mocno przestrzelona, zwłaszcza jeśli rozszerzyć spojrzenie na ogół literatury.
    Inna sprawa, że zupełnie nie wiem czemu miała służyć ta scena w tej konkretnej mandze, bo właściwie jej największą konsekwencją był mój osobisty głęboki dyskomfort. Pewnie dałoby się obronić ten wątek, gdyby późniejsza akcja była poprowadzona inaczej.
    Wiem, że obecnie panuje anty­‑moda na tego typu zagrania.

    Jak również moda na wszystko co jest krwawe, brutalne i koniecznie bez cenzury, bo kontrowersja musi być. Wiadomo, że głębia historii wzrasta wprost proporcjonalnie do ilości wyprutych flaków. Ale lepiej nie będę drążyć tej kwestii, bo to trochę obok tematu.
    Można po prostu nie czytać, jak się nie lubi i już.
    Lubię ten argument. Ale on działałby tylko wtedy, gdyby na mangach były umieszczane ostrzeżenia. Inaczej skąd mam wiedzieć, że coś takiego napotkam?
    Mi ta scena, jak i cała manga przeszły koło nosa, bo jak powiedziałam na samym początku – manga nie pozostawia nic po sobie.

    A z tym akurat nie sposób się nie zgodzić, oprócz tej sceny pamiętam z tej mangi doskonałe nic.
  • Avatar
    jolekp 21.07.2015 12:14
    Re: Kilka historyjek
    Komentarz do recenzji "Ai dano Koi dano"
    Szczerze mówiąc, chyba nie chcę wiedzieć, co ma w głowie osoba (a raczej czego nie ma), która stwierdziła, że narysowanie tej sceny w taki sposób będzie dobrym pomysłem. Ani tym bardziej osoby, które czytając to stwierdziły, że to fajne i urocze (a widziałam takie komentarze…).
    Nie chodzi o sam fakt istnienia sceny gwałtu w tej mandze, ale bardziej o sposób jej pokazania (bardzo obrazowy i brutalny) i przede wszystkim o wydźwięk tej sceny. A ten jest taki, że to ofiara jest sama sobie winna i w zasadzie to nic wielkiego się nie stało, jest happy end i wszystko spoko, zjedzmy sobie rodzynki w czekoladzie i pomruczmy jak koty, bo to takie romantyczne. No nie. Są rzeczy, które zasługują tylko na potępienie, jednoznacznie i bezdyskusyjnie.
    A tak już całkiem btw. Nie wiem, chyba mam jakieś niesamowite szczęście albo czuwa nade mną łaskawy bożek pacyfistycznych yaoistek, bo wybierając mangi z tego gatunku nie stosuję żadnej selekcji (coś na zasadzie: „O! Manga, yaoi, 1 tom, biorę!”), a na gwałty jakoś się nie natykam.
  • Avatar
    jolekp 18.07.2015 18:04
    Re: Polski podtytuł
    Komentarz do recenzji "Sekaiichi Hatsukoi: Przypadek Ritsu Onodery"
    Faktycznie, mój błąd. Zasugerowałam się anime, które nie ma takiego podtytułu. Tak czy siak, to wciąż brzmi komicznie :)
  • Avatar
    M
    jolekp 17.07.2015 13:45
    Polski podtytuł
    Komentarz do recenzji "Sekaiichi Hatsukoi: Przypadek Ritsu Onodery"
    LOL, jaki pomysł. Jeszcze ktoś się nabierze i pomyśli, że to jakaś historia kryminalna albo szpitalna, albo nawet jedno i drugie naraz, a nie paskudnie narysowana, umiarkowanie interesująca jaojska manga :D. Dobrze, że choć okładka nie pozostawia złudzeń :).
  • Avatar
    M
    jolekp 10.07.2015 14:36
    I po co mi to było...
    Komentarz do recenzji "Kami no Kodomo"
    Mam wrażenie jakbym właśnie przeczytała historię, która zwyciężyła w konkursie na najbardziej poryty pomysł na mangę. Chyba moje życie było lepsze te pół godziny temu.
  • Avatar
    jolekp 19.06.2015 22:48
    Re: Pojedynczy głos
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów: Levi - Narodziny"
    Jednym z powodów, dla których odpadłam od mangi SnK, było to, że w którymś momencie Erwina poznałam tylko po tym,  kliknij: ukryte 

    To i tak dobrze, bo ja nie zauważyłam nawet, że  kliknij: ukryte ;)
  • Avatar
    jolekp 16.06.2015 17:47
    Re: jeżu...
    Komentarz do recenzji "W stolicy kwiatów"
    Czasem mam wrażenie, że przed podłączeniem do internetu powinny być przeprowadzane obowiązkowe szkolenia z dystansu.
    Zaraz mi ktoś napisze, że wytykanie komuś błędów ortograficznych też jest czepialstwem.

    Też nie lubię błędów ortograficznych (np. dopiero na tym portalu dowiedziałam się, że istnieją ludzie, którzy nie odmieniają słowa „ów”, wcześniej nie wiedziałam, że to w ogóle możliwe ;)), ale błędy można wytknąć przy okazji. Jeśli ktoś pisze komentarz tylko po to, by poprawiać komuś brakujące przecinki, a w żaden sposób nie odnosi się do dyskusji, to owszem, uważam, że jest to czepialstwo.
  • Avatar
    jolekp 19.05.2015 20:05
    Re: Sex=love^2
    Komentarz do recenzji "Sex=Love2"
    Wiem, ale nie mogłam się powstrzymać ;_;. To chyba z niewyspania.
  • Avatar
    jolekp 19.05.2015 18:47
    Re: Sex=love^2
    Komentarz do recenzji "Sex=Love2"
    Widzę, żeś wielki znawca od yaoi, więc nie ośmielę się na dalszą dyskusję.
  • Avatar
    jolekp 19.05.2015 18:09
    Re: Sex=love^2
    Komentarz do recenzji "Sex=Love2"
    Prowokujesz ;)? Podział na seme i uke nie wynika z gwałtu, skąd ten wniosek w ogóle? Równie dobrze mógłbyś twierdzić, że każdy gejowski seks to gwałt. I nie, nie w każdej mandze yaoi się gwałcą.
  • Avatar
    jolekp 6.05.2015 18:17
    Komentarz do recenzji "Książę przepisów"
    Takie tam mieszkanie z rodziną. Nie chce mi się tłumaczyć, słuchać wymówek ani dodawać pożywki do darcia ze mnie łacha, bo tego ostatniego i tak mają za dużo xD. Ale i tak bardziej przemawia do mnie aspekt finansowy, bo nie mam tyle kasy, żeby wydawać ją na coś, o czym nie mam pewności że mi się spodoba, ani tym bardziej na coś, co już czytałam.
  • Avatar
    M
    jolekp 5.05.2015 21:24
    Komentarz do recenzji "Książę przepisów"
    Easnadh napisał(a):
    Wiecie, jak to jest, wstawać codziennie o piątej rano? Ja wiem. A wiecie, jak to jest, wstawać codziennie o czwartej rano?


    Nie, ale wiem jak to jest wstawać codziennie o czwartej trzydzieści i wracać o osiemnastej. Czyli według standardów tej mangi albo jestem strasznym twardzielem, albo od jakiegoś czasu jestem już nieżywa ;)

    A co do samej mangi. Jak większość przeczytanych przeze mnie yaoiców, czytałam to w przerwach podczas pisania mojej pracy magisterskiej (właściwie, to w przerwach od czytania mang pisałam pracę, ale to mało ważne), więc pewnie moje zdanie będzie mało pomocne, bo wtedy wszystko wydawało się bardziej pasjonujące niż pisanie o bakteriach w brudnych rurach. Ale, o dziwo, jest to też jedna z nielicznych mang, których fabułę kojarzę całkiem konkretnie, więc coś tam musiało w niej być. Przede wszystkim, obfitowała w coś, czego zawsze szukam w takich mangach, czyli w humor. Traktuję yaoi tak, jak niektórzy ludzie filmiki z kotkami – ma mi sprawiać radość, więc po prostu musi być komediowe, inaczej ni ma zabawy ^^. Pamiętam, że całkiem nieźle się na tym obśmiałam i moim zdaniem jest to jedna z lepszych mang Junko, o ile nie najlepsza (jak nie przegina z porno, to nawet jej się udaje stworzyć coś sympatycznego). Gdyby nie to, że jestem biedna, a także wstydziłabym się mieć takie coś na półce (mangę w ogóle, mangę yaoi w szczególności), to może nawet bym to kupiła xD.
  • Avatar
    jolekp 13.04.2015 19:29
    Re: zawiedziony
    Komentarz do recenzji "Aku no Hana"
     kliknij: ukryte 


    Czyżby?  kliknij: ukryte 

    Poza tym to nie miała być historia o tym, jak Takao z Nakamurą niszczą świat w kozackim stylu zostawiając za sobą zgliszcza, a bardziej o samotności, depresji, relacjach międzyludzkich i tym, że żeby pójść naprzód, trzeba zostawić przeszłość za sobą – przynajmniej ja tak ją odbieram. Oni naprawdę zburzyli ten mur.
  • Avatar
    jolekp 2.04.2015 09:29
    Komentarz do recenzji "Sekaiichi Hatsukoi: Przypadek Ritsu Onodery"
    Na tym polega biznes – cokolwiek się produkuje, robi się to po to, żeby móc to sprzedać i mieć z tego zysk. Można produkować designerskie dziurawe łyżki, ale po co, skoro nikt tego nie kupi. To są bardzo proste sprawy. Żeby mogli sobie pozwolić na wydawanie od czasu do czasu jakiegoś ambitnego niszowego tytułu muszą najpierw zbić kasę na „tandecie dla motłochu”, bo inaczej prędzej czy później zbankrutują, tak jak np. wydawnictwo Abiekt, które zajmowało się wydawaniem literatury o tematyce gejowskiej, w tym komiksów (nie mangowych). Dodam, że całkiem dobrych (Ralphie Konigu, wielbię cię po wsze czasy ^^), ale co z tego, skoro nikt tego nie kupował. Wydawnictwo to nie jest fundacja charytatywna i podejrzewam, że nie utrzymują się z datków ani lików od fanów na facebooku.
  • Avatar
    jolekp 31.03.2015 16:35
    Komentarz do recenzji "Sekaiichi Hatsukoi: Przypadek Ritsu Onodery"
    Na pewno nie jedyną – ja nigdy nie piszczę, bo i tak nie kupuję mang, więc wszelkie zapowiedzi czegokolwiek mnie ani ziębią, ani grzeją. Ale pewnie ktoś to kupi i będzie miał z tego radość, tym lepiej dla niego.
    Ja wszystko rozumiem, ale dostawanie szału, bo ktoś wydaje mangę, której nie lubisz, brzmi jak gruba przesada. Przecież nikt cię nie zmusza, żebyś to kupowała. Weź nabierz trochę dystansu, bo szkoda zdrowia, żeby się irytować, tylko dlatego, że na świecie istnieją rzeczy, które ci się podobają. Równie dobrze mogłabym siąść i się rozpłakać, że ktoś wymyślił takie okropne danie jak wątróbka i jeszcze ludzie to jedzą i im smakuje (w głowie się nie mieści)! Nie uwierzysz, ale nie robię tego – po prostu nie jadam wątróbki :)