Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

lastwhisper

  • Avatar
    M
    lastwhisper 2.07.2011 12:21
    "I'm not here anymore."
    Komentarz do recenzji "Half & Half [1996]"
    Cóż, pod koniec można wyczuć co miał na myśli Bóg, kiedy dawał im tydzień na podjęcie decyzji. Doskonale wiedział, że tak to się skończy, haha. Ale przynajmniej nasza bohaterka zaznała tego, czego od zawsze chciała. Nawet, jeśli zakończenie było iście dramatyczne. Uważam, że to bardzo dobry one shot i nie miałoby sensu rozwlekanie go na dalsze tomy.
  • Avatar
    M
    lastwhisper 28.05.2011 19:06
    "My place is behind you."
    Komentarz do recenzji "Strobe Edge"
    Standard – tak zapewne powiedziałaby osoba, która powierzchownie oceniłaby pierwsze kilka stron mangi. Mamy dziewczynę, Ninako, która skrycie obserwuje popularnego i przystojnego chłopaka, Rena, marząc o bliskiej konfrontacji z nim. Nie jest zaskoczeniem, że wkrótce potem z przypadku zaczynają ze sobą rozmawiać, a główna bohaterka żyje we wspaniałym uniesieniu, iż obiekt jej westchnień raczył zwrócić na nią uwagę. I czytelnik dochodzi do przeświadczenia, że te schemat zostanie zachowany – że będą spędzać dużo czasu, on się w niej zakocha albo już jest w niej zakochany, tylko, podobnie jak ona, boi się do tego przyznać. Nic bardziej mylnego! Ren wcale nie spogląda na Ninako w taki sposób, a w dodatku ma dziewczynę, którą wyjątkowo ceni i kocha, o czym nasza biedna bohaterka  kliknij: ukryte  I tak, w tym momencie zaczynają się schody i w pewnym sensie nieco żmudna, ale poruszająca historia o zawodzie w przyjaźni, niespełnionej miłości i mnóstwie nieporozumień. Z czasem sprawy się komplikują, bo pojawia się najlepszy przyjaciel wspaniałego Rena, z którym zarówno wiąże niezbyt przyjemne doznania i przykre wspomnienia z przeszłości. Jeśli chodzi o sam obraz miłości, jest on tu ukazany wyjątkowo jednostronnie. Nie można tego odczuć w tak intensywny sposób jak w Kimi ni Todoke. W niektórych przypadkach zdaje się być on nawet bagatelizowany albo traktowany przedmiotowo. Co jednak nie zmienia faktu, że na łamach całej serii najbardziej odczuwamy konflikt między Renem a Andou, czyli jego przyjacielem. Jednak trzeba przyznać, że cała historia została wykreowana w przyjemny, nieco przygnębiający sposób. Kreska jest wyjątkowo ładna i staranna, przyjemna dla oka. Z kolei charaktery postaci zagadkowe i niekiedy niezrozumiałe. Ale chyba na tym polega urok tej mangi. W każdym bądź razie – polecam osobom, które nie męczą się szybko przy rozpaczy bohaterki o niespełnionej miłości. W gruncie rzeczy wszystko jest przedstawione naprawdę realistycznie, w istocie przypomina niektóre współczesne i rzeczywiste przypadki. Bo, będąc szczerym, ile to razy nie marzyliśmy o tym, aby być z kimś, kto jest nieosiągalny?
  • Avatar
    M
    lastwhisper 25.05.2011 15:02
    "I'm going to take away all of your first times."
    Komentarz do recenzji "Kyou, Koi o Hajimemasu"
    Tak więc – nie jest to ani trochę oryginalna historia, ale mimo to czytało mi się ją z przyjemnością, jednak trochę znużona wyczekuję ciągu dalszego. Nie będzie dla mnie zdziwieniem, jeśli główna bohaterka znów doprowadzi do słodkiego happy endu, co momentami wydaje się być naprawdę irytująco nudne. Wiadomo, na tym to polega, ale te ich spory trwają wyjątkowo krótko. W dodatku główny charakter należy do tych, które mnie zwykle irytują – więc tak też jest w tym wypadku. Mnóstwo zapychaczy, przez co naprawdę można się zniechęcić. Może jednak doczekam się czegoś o wiele lepszego w ciągu dalszym? Oby! Bo dobry potencjał, ale zmarnowany na bezsensowne zagrywki.
  • Avatar
    M
    lastwhisper 24.05.2011 21:40
    "Stretch out your hand to the girl you love."
    Komentarz do recenzji "Dengeki Daisy"
    Właśnie skończyłam czytać dostępne do tej pory rozdziały i szybko doszłam do wniosku, że to moja aktualna ulubiona pozycja w kategorii „Romans”. Chyba jeszcze nigdy dotąd nie czytałam czegoś tak wciągającego i niesamowitego, a zarazem zagadkowego i nie będącego miłosną historią, która bazuje na samym uczuciu. Tutaj mamy o wiele bardziej złożoną historię, skomplikowaną genezę uczuć bohaterów, a cała ta uwaga nie skupia się jedynie na uczuciu. Co więcej – postacie są niesamowicie wiarygodne, a główna bohaterka wcale nie irytuje, tylko pozytywnie zaskakuje. A jeśli chodzi o Kurosaki'ego – z jednej strony to przerysowany bohater­‑zbawca, taki wydawał się na początku serii, ale potem okazało się, iż jego historia jest znacznie bardziej mroczna i skomplikowana niż mogłoby przystać na lekką komedyjkę romantyczną. Tak więc, podobnie jak w przypadku Ayuzawy Misaki (z Kaichou wa Maid­‑sama!), główny charakter, Teru, nie doprowadza mnie do szewskiej pasji – czyli jest zwyczajną dziewczyną z całkiem logicznym sposobem myślenia i normalnym podejściem do życia. Herosem jest tutaj Kurosaki, jednak nie jest on tak nieskazitelnie piękny. W ogóle motyw z Daisy został świetnie wykorzystany! I może właśnie też dlatego z taką niecierpliwością wyczekuję ciągu dalszego!
  • Avatar
    M
    lastwhisper 9.05.2011 22:02
    Zwierzaczek?
    Komentarz do recenzji "Beast Master"
    Może nie jest to tak zakręcona miłość jak w Kaichou wa Maid­‑sama! albo nie tak dogłębnie wzruszająca jak Kimi ni Todoke, ale trzeba szczerze przyznać, że historia chłopaka z naturą zwierzaka oraz dziewczyny, która uporczywie, ale nieudolnie starała się odnaleźć język z fauną, może poruszyć serce czytelnika. Yuiko nie była przerysowaną, bezradną dziewczynką, która płakała z byle powodu i od samiutkiego początku wiedziała, że go kocha. Była normalna. Podobało mi się to, że rodzące się pomiędzy nimi uczucie „pęczniało” z biegiem czasu, a osiągnęło punkt kulminacyjny  kliknij: ukryte  Leo był naprawdę uroczy, nietypowy, nieszablonowy. Chłopak – bestia? I to w jakim znaczeniu! Żałuję, że manga jest tak krótka. Ale, będąc szczerym, nie można ciągle obracać się wokół tego samego tematu. Brawo dla twórcy – bo wiedział, kiedy zakończyć! Tak… akurat. Było „dziko” w granicach smaku. I to mi się podoba!
  • Avatar
    M
    lastwhisper 14.04.2011 22:12
    Przyjemniutko.
    Komentarz do recenzji "Croquis"
    Uważam, że Croquis jest strzałem w dziesiątkę. W tomiku możemy znaleźć nie tylko uroczego uke'sia, ale także krótką, aczkolwiek urzekającą historyjkę o gwiazdach oraz pierwszej, dość bolesnej miłości. Taka milutka i wesolutka manga jest wprost idealna, jeśli chcesz sprawić sobie uśmiech na deszczowe popołudnie. Fabuła wcale nie jest skomplikowana, a charaktery wyjątkowo sprzeczne, a zarazem dość kompatybilne. Polecam!