Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Popkultury Confiction

Komentarze

Li

  • Avatar
    M
    Li 24.01.2015 09:48
    Komentarz do recenzji "Parfait Tic!"
    Przyznam, że czytam tę mangę dość wyrywkowo – ładne kilka lat temu zaczęłam ją czytać od początku i skończyłam na 2 albo trzecim tomie – wtedy mi się podobało, ale miałam wtedy jakieś 15 lat. Potem przeczytałam kilka rozdziałów od środka, jak  kliknij: ukryte , a teraz czytam ostatnie rozdziały i ten cały angst mnie przygniata! I czemu ta główna bohaterka tak się uczepiła tego Daiyi jak rzep psiego ogona, który ją najczęściej zlewa, obok widzimy Ichiego, który cierpliwie przy niej tkwi, ciągle ją wspiera i pociesza, a na niego nawet Fuuko nie spojrzy? I czemu ja tę szmirę jeszcze czytam?! Chyba tylko dlatego, że mam nadzieję na szybkie zakończenie, a z każdym rozdziałem dostaję nowy angst i nowe, sztuczne przedłużenie historii.
  • Avatar
    Li 6.12.2014 22:18
    Re: Denerwujące i obrzydliwe
    Komentarz do recenzji "Pocałuj jego, kolego!"
    W sumie miałam takie wrażenie do rozdziału 13.
    Harem Kae składał się z 5 osób, z czego 2 osoby  kliknij: ukryte , dalej były nią zainteresowane bez względu na to, jak zmienił się jej wygląd, a  kliknij: ukryte  i dopiero wtedy stwierdził, że Kae mu się podoba. Pozostało wtedy 2, którzy za wszelką cenę chcieli, by dziewczyna zrzuciła zbędne kilogramy, z czego 1 się zaczął wyłamywać, gdy zaczęło to dziewczynie szkodzić.

    Dla mnie ta różnica w wyglądzie jest przerysowana, zwłaszcza jakie ona ma oczy przed nadwagą i w trakcie niej :p
  • Avatar
    Li 5.12.2014 16:48
    Komentarz do recenzji "Pocałuj jego, kolego!"
    Boże…
    *spod znaku miało być _^_'
  • Avatar
    M
    Li 5.12.2014 16:37
    Komentarz do recenzji "Pocałuj jego, kolego!"
    To jest, że tak to ujmę, gejalne!

    Może i historia mało prawdopodobna, ale daje to tyle radochy :>

    Po pierwsze – fajny pomysł. Takie inne podejście do romansu. Główna bohaterka nie jest zainteresowana znalezieniem sobie chłopaka, ale ją bardziej intrygują romantyczne relacje między kolegami. Ciekawe jest to, że autorką jest rysowniczka mang z pod znaku BL :>

    Druga rzecz, która początkowo mnie zniechęcała do tego tytułu, ale do której z czasem powrócili – kwestia  kliknij: ukryte 

    Trzecia – sam harem. Chłopcy sobie przeszkadzają na wzajem, żeby jeden drugiego nie wykiwał i uprzedził. Miło się coś takiego czyta, niż gdyby każdemu poświęcić 'romantyczną' scenkę, niczym z gier otome.

    Historia jest przede wszystkim śmieszna. Zwłaszcza w momentach, w których zestawia się myśli bohaterów i głównej bohaterki.

    Lubię też kreskę w mandze. Taka zwiewna, delikatna, ale tez dokładna. Ale wciąż nie umiem pojąć różnicy w wyglądzie Kae :P  kliknij: ukryte 

    Nie wiem na ile to oficjalne, ale podobno na przyszłą wiosnę ma się pojawić adaptacja anime tej mangi :D
  • Avatar
    M
    Li 4.12.2014 13:41
    Komentarz do recenzji "Yona w blasku świtu"
    Jedna z lepszych przygodowych mang shoujo, jakie dorwałam. Przede wszystkim, siła mangi nie opiera się w głównej mierze na bishach. Bishe tutaj są, że tak to ujmę, miłym i dobrym dodatkiem do całej reszty.
    Manga ma wciągającą i dobrą fabułę, konkretną i porządną główną bohaterkę, która z czasem zmienia się tylko na lepsze (a taką bohaterkę ciężko znaleźć w ostatnich mangach shoujo…), ciekawy i rozbudowany świat, jak również oryginalnych bohaterów. Jeśli miałabym to do czegoś porównać, to taka lepsza wersja Fushigi Yuugi, która bardziej opiera się na akcji niż na romansie.
    Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić tę mangę z czystym sercem.
  • Avatar
    M
    Li 1.12.2014 22:18
    Komentarz do recenzji "Hiyokoi"
    Prawdę mówiąc – zaczęłam tę mangę czytać od końca, ale potem mnie na tyle zachęciła, że postanowiłam przeczytać w całości.

    Po pierwsze – urzekła mnie kreska, zwłaszcza jak są rysowane postaci żeńskie. Miałam za jeden problem z kreską, a mianowicie nie potrafiłam odróżnić Natsuki, Kou i Mitani, bo cała trójka miała 'jasne', krótkie włosy, proste włosy i po tym jak mają zaczesaną grzywkę @_@

    Jako manga jest dość sympatyczna, słodka aż do bólu, za to momentami akcja wlecze się ślamazarnie… Zgodzę się tu z recenzją, że Hiyori nie tylko wygląda jak 7latka, ale się tak zachowuje…  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    M
    Li 15.11.2014 20:32
    Komentarz do recenzji "Neko to Watashi no Kinyoubi"
    Nie ogarniam.
    Po prostu nie ogarniam.
    Ładne to, nawet sympatyczne, ale z psychologicznego punktu widzenia nie do ogarnięcia.

    Nie dość że romans pomiędzy  kliknij: ukryte 

    Fakt, główny bohater jest dojrzalszy i mądrzejszy od swoich rówieśników, ale czy  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    M
    Li 4.09.2014 12:50
    Komentarz do recenzji "Atashi wa Sore o Gaman Dekinai"
    Zbiór czterech oddzielnych historyjek w całkiem ładnej oprawie.

    Szczerze mówiąc, najbardziej spodobała mi się czwarta historia, bo przynajmniej w tej historii główny bohater był normalny.

    Historia 1: kliknij: ukryte 

    Historia 2: kliknij: ukryte 

    Historia 3 jest już lepsza od pozostałych, ale wciąż  kliknij: ukryte 

    Historia 4 jest moją ulubioną, a to ze względu na fajną kreację postaci i dość zgrabnie poprowadzoną historię (może pod koniec było nieco chaotycznie)

    Za całość dam 6/10. Pierwsza historia dostałaby ode mnie ocenę 4/10, druga 2/10, trzecia 7/10, a ostatnia 8/10.
  • Avatar
    M
    Li 2.09.2014 19:24
    Komentarz do recenzji "Asa Made, Motto."
    Nie dość, że to głupie i przewidywalne, to na dodatek wygląda koszmarnie. Albo bohaterowie mają wydłużone kończyny, albo dziwny rozstaw oczu (jedno oko wyżej od drugiego, jedno oko jest za daleko od nosa)

    Jak to często w mangach shojo bywa,  kliknij: ukryte 

    Plusy? Jest to na szczęście krótkie. Na tyle krótkie, że nie wymyślono innych przeszkód, jak chociażby w takim Ren­‑ai Shijou Shugi. Nie ma motywu niewolnica i niewolnik. Syndrom sztokholmski jest, ale w 'lżejszym' wydaniu.

    Nie polecam. Gdyby to było ładniejsze, to może dałabym wyższą ocenę. 2/10
  • Avatar
    M
    Li 20.08.2014 21:22
    Komentarz do recenzji "Ojousama wa Oyomesama"
    Ok, I'm done.

    Jest to romans z cyklu: główni bohaterowie szybko zostają parą, a następnie zmagają się z przeciwnościami losu.

    I tak, o ile pierwszy rozdział był w miarę ok, tak już następne idą w cooooraz gorszym kierunku, aż postanowiłam porzucić ten romansik po 7 rozdziałach.

     kliknij: ukryte 

    Kreska jest dość miła dla oka – Towako jest wręcz ślicznie rysowana, czego nie mogę napisać o Yuudze, bo przypomina…typowego bisha. Pierwsze moje skojarzenie było 'to brat bliźniak Usui z Kaichou wa Maid­‑sama!'. Szkoda tylko, że często postaci są rysowane albo ze śmiesznymi minkami albo w SD, przez co nie mogłam za często podziwiać urodzy Towako czy ładne tła.