Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

MrParumiV18

  • Avatar
    M
    MrParumiV18 22.06.2020 13:42
    Lśnisz w księżycową noc - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Lśnisz w księżycową noc"
    Kupione w ciemno i przeczytane w chwilę. Na początek chyba warto rozwiać wszelakie wątpliwości. Zakup uważam raczej za udany, ale z drugiej strony sądzę, że jest to tylko i wyłącznie taka gorsza kopia Trzustki, ponieważ założenia ma bardzo podobne, ale gorzej wykonane i na dodatek trzustka wyszła w oryginale kilka lat wcześniej. Oczywiście pomijając wszelakie nieścisłości, a w tym min. wymyślona choroba z którą w sumie problemu jako takiego nie miałem, to czytało się całość lekko i przyjemnie, jeśli można tak to określić, ponieważ komiks ma momenty w których wzruszyć się można, ale widziałem za dużo podobnych tworów by tego doświadczyć, a z postaciami też spędziłem zbyt krótko aby jakoś się z nimi zżyć, a dzięki temu im współczuć. Jest to po prostu nieskomplikowany, niezaskakujący niczym i rzekłbym nawet lekko oklepany komiks, chociaż muszę przyznać, że do zaskoczenia było blisko, gdyby pewna scena została pociągnięta dalej innym torem i nawet wtedy sobie pomyślałem: „no dalej… zrób to! Będzie ciekawie i inaczej niż zwykle”. Niestety nie doświadczyłem tego, co ostatecznie zaowocowało bardzo schematycznym dla mnie zakończeniem całości, a to już zależy od podejścia i co się widziało/czytało wcześniej. Jeśli natomiast chodzi o sprawy techniczne to kreska jest okej, bez fajerwerków, ale też nie jest brzydka, zwyczajnie przyjemna dla oka, a polskiego wydanie waneko można określić solidnym standardem bez błędów. Ogólnie rzecz biorąc, całość jest okej w odbiorze, nawet jak niczym szczególnym się nie wyróżnia i w sumie mogę polecić ten tytuł, ale raczej tylko osobom, które jeszcze za dużo nie poznały, ponieważ wtedy „Lśnisz…” powinien wam dostarczyć więcej emocji podczas lektury, a głównie po to została stworzona ta historia. To będzie na tyle. Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam. ;)
  • Avatar
    MrParumiV18 16.06.2020 22:36
    Odpowiedź na komentarz użytkownika Tablis
    Komentarz do recenzji "The Promised Neverland"
    W sumie ciekawe jest to co piszesz. Nie żebym też życzył źle temu tytułowi, ale z jednej strony cieszę się z takiej opinii. Utwierdza mnie ona w przekonaniu, że dobrze zrobiłem odkładając zakup polskiego wydania do momentu zakończenia całości, nawet jak pierwszy sezon anime bardzo mi się spodobał. Coś przeczuwałem, ponieważ za bardzo ten pierwszy arc w pierwszej serii wyglądał na całkowicie odrębną historię. No, ale z drugiej strony tak naprawdę szkoda tytułu, start miał obiecujący i liczyłem, że całość będzie się opierać tylko wokół klimatycznego i wciągającego thrillera, a nie, że będzie to jakiś akcyjniak tak jak to ty piszesz. W związku z tym wszystkim raczej nie zakupię już mangi, a tak naprawdę czarę goryczy przelała informacja o tym, że samo zakończenie jest nie satysfakcjonujące i finalny antagonista wypada blado.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 15.06.2020 11:35
    Manga Yakusoku no Neverland kończy czteroletnią serializację
    Komentarz do recenzji "The Promised Neverland"
    Po czterech latach koniec mangi. Osobiście nie czytam, ale z tego co ludzie piszą to pozostało ponoć bardzo dużo pytań bez odpowiedzi. Ktoś, coś? :D
  • Avatar
    MrParumiV18 8.06.2020 17:54
    Odpowiedź na komentarz użytkownika KamionLi
    Komentarz do recenzji "Domestic na Kanojo"
    Tyyy… no xD Muszę to napisać.
    Wlazłem tu z ciekawości i zacząłem czytać te spoilery aby poznać finał. Tak czytam i czytam… i w końcu zastanawiam się, co jest grane?! Jaki Natsuo? Jaka Rui? Nie znam tych postaci. Skroluję do góry i widzę „Domestic na Kanojo”. No kur… :D Nie wiem co mi się ubzdurało w tej głowie, ale byłem święcie przekonany, że wbiłem do komentarzy serii 5­‑toubun no Hanayome (pięcioraczki). Chyba zasnąłem i dopiero co się obudziłem, hyhy… ^^
  • Avatar
    MrParumiV18 3.05.2020 01:10
    Odpowiedź na komentarz użytkownika I.
    Komentarz do recenzji "Seraph of the End: Serafin Dni Ostatnich"
    Dziękuję bardzo za odpowiedź. Kurcze, mimo wszystko liczyłem, że wyznanie dotyczy Shinoi, którą bardzo polubiłem na samym już początku. :D Natomiast co do tego wyznania o którym piszesz to raczej to było do przewidzenia. Już na początku były ku temu przesłanki, które miałem nadzieję, że się nie spełnią, ale byłem już na to przygotowany w razie „w”.
  • Avatar
    MrParumiV18 2.05.2020 15:38
    Odpowiedź na komentarz użytkownika I.
    Komentarz do recenzji "Seraph of the End: Serafin Dni Ostatnich"
    Ja osobiście jestem dopiero na 55 rozdziale i nawet jak nie za bardzo chcę poznać spoilery dalszej części historii, to z racji tego, że na razie nie ciągnie mnie do kontynuowania, a ciekawość rośnie po przeczytaniu twojego komentarza to postanowiłem dopytać.

    To wszystko takie tragiczne
    Tragiczne pod względem emocjonalnym czy wykonania?
    było też wyznanie miłosne
    Kogo i do kogo?

    No i ostatnia rzecz, czy według ciebie na razie wszystko trzyma się kupy, czy niestety autor z racji już pokaźnej długości (tak z 25 tomów patrząc po ilości rozdziałów) już powoli odpływa i gubi się w swoich założeniach?
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 28.03.2020 21:03
    Haikyuu!! - wrażenia po wyrywkowych rozdziałach mangi
    Komentarz do recenzji "Haikyuu!!"
    A se poczytałem wyrywkowo mangę, bo byłem ciekaw do czego doprowadzi ta rywalizacja z obecnie emitowanej serii telewizyjnej to the top no i to co ujrzałem zbiło mnie z krzesła…  kliknij: ukryte  Autor pierwowzoru mnie osobiście zaskoczył niemiłosiernie, ale czy pozytywnie to zobaczymy w przyszłości. Nawet większości nie przeczytałem, tylko tak poleciałem wyrywkowo, no ale teraz to nie wiem czy wytrzymam do czasu zanim to zekranizują. Niemniej spróbuję, bo ciekawy zabieg. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 21.03.2020 19:14
    Akame ga Kill! - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Akame ga Kill!"
    Ależ to była świetna historia. Niby momentami schematyczna, ale też nie do końca, natomiast najważniejsze, że niebywale satysfakcjonująca, spójna i z racjonalnie poprowadzonym zakończeniem (może dla niektórych nieco przesłodzone pod względem tego jak to do tej pory wyglądało, ale nie dla mnie ;P), które niemiłosiernie mnie kupiło. Dawno nie miałem takiego uczucia, że seria którą czytam/oglądam kończy się w tak emocjonująco zadowalający mnie sposób. Nie dość, że skończyła się jakaś era w świecie przedstawionym to na dodatek autorzy stanęli na wysokości zadania zamykając należycie wszystkie wątki, informując czytelnika jaka przyszłość czeka główne postaci, jakie zaszły zmiany w królestwie i to w naturalnym biegu oraz bez zbędnego pośpiechu. Tak jakby dokładnie w ten sposób chcieli to od samego początku zakończyć i nikt z zewnątrz nie ingerował w ich pomysł. Naprawdę wspaniałe, aż nie mogę wyjść z zachwytu. Sama opowieść skomplikowana nie jest i jeszcze dodatkowo okraszona elementami oraz rozwiązaniami, które są już wszystkim bardzo dobrze znane, ale wystarczy, że autorzy są na odpowiednim miejscu i w sensowny sposób przedstawią/poukładają wspomniane rzeczy, a wtedy nie miało prawa to nie wyjść. Jest to też jeden z tych komiksów, który nie idzie na ustępstwa i pokazuje w pełnej okazałości okrucieństwo, tortury, flaki, czyli wszystko to co najobrzydliwsze, ale dobrze też manipuluje scenami mieszając wątki dramatyczne z wątkami komediowymi, które nic tylko urozmaicają lekturę.

    Bez wątpienia obok wciągającej, momentami bardzo zaskakującej i spójnej opowieści, niezwykle udanej według mnie, drugim czynnikiem, który powoduje moje niezwykle pozytywne wrażenia po lekturze są postacie. Tak, schematyczne w swoich poczynaniach do bólu, dla wielu pewnie irytujące, ale dla mnie wręcz przeciwnie, niezwykle sympatyczne, w odpowiednich momentach zabawne i urocze, świetnie ze sobą współgrające i mające określony cel do wykonania. Gdy kolejne ginęły, to nic tylko się wzruszałem, bo tak mimowolnie się z nimi zżyłem. Dodatkowo gdy rozpoczynałem oglądanie serii telewizyjnej ponad 6 lat temu to polubiłem z miejsca taką Mine i wtedy nawet nie wiedziałem jaką rolę odegra w serii, a tu proszę. Pomijając rzecz jasna fakt, że anime nie było tragiczne, ale bez wątpienia spłyca pierwowzór, to właśnie Mine jest moją ulubioną postacią z tego uniwersum. Niesamowicie urocza, zabawna, wręcz kochana osóbka, która swoim zachowaniem tylko dodawała mi otuchy i dostarczała wiele niezapomnianych/pozytywnych/wzruszających emocji, dzięki temu samo zakończenie jeszcze bardziej mi się podoba. Żadna z kolejnych postaci, a tym bardziej z Night Raid nie jest gorsza, a wręcz przeciwnie, są dobrze i solidnie napisani. Posiadają odpowiednio nakreślone charaktery i emocje. Każda z nich ma swój unikatowy styl i co najważniejsze nie schodzą z ukierunkowanej przez siebie ścieżki do samego końca, nawet gdy tym końcem jest bezpowrotne odejście z tego świata, a w tym tytule to norma, więc przywiązywanie się do postaci tylko dobija czytelnika. Co wadą nie jest, bo pobudza do rozmyślań i współczucia im, ponieważ przez tematykę historii, strukturę świata przedstawionego i kolejne wydarzenia, nigdy nie wiadomo kiedy, jak i przez kogo nastąpi śmierć kolejnej z nich.

    Przechodząc do następnego aspektu, o dziwo w ogólnym rozrachunku nieco gorszego od pozostałych wyżej wymienionych, czyli strony technicznej, to została według mnie bardzo dobrze wykonana, ale tylko tyle. Śmiem twierdzić, że jest nieco nierówna. Momentami wgniata w fotel swoimi świetnymi kadrami walk czy należycie wykonanymi i cieszącymi oko projektami teł oraz postaci, ale z drugiej często wspomniane walki wydają się być wyreżyserowane bardzo chaotycznie właśnie przez niedokładny w tych miejscach rysunek. Po prostu miałem takie momenty, że musiałem się zatrzymać na dobrą chwilę, aby ocenić co właśnie dzieje się w konkretnym kadrze. Nie występowało to często, ale jak już było to bardzo widoczne i nie ukrywam, że lekko mnie to irytowało. Natomiast w ogólnym rozrachunku nie mogę ocenić kreski inaczej niż bardzo pozytywnie, ponieważ w większej części spełnia swoje zadanie należycie i dostarcza czytelnikowi wiele świetnie narysowanych scen.

    Na koniec jak zawsze chciałbym poruszyć temat jakości polskiego wydania, a w tym przypadku wydawnictwa Waneko. Tłumaczenie przejrzyste, przyjemne w odbiorze i co najważniejsze bezbłędne, a przynajmniej ja nic nie wychwyciłem. Druk solidny, tak samo jak klejenie, ale bez fajerwerków. Na pewno na plus kolorowe strony na początku każdego tomu i bardzo ładne obwoluty. Grzbiety wizualnie również na duży plus, ale z małym (niby, bo dla pedanta jakim jestem to raczej dużym) zgrzytem. Mianowicie obwoluta z pierwszego tomu nie zgrywa się z pozostałymi. W moim egzemplarzu wszystkie elementy nadrukowane na grzbiecie są przesunięte w znaczącym stopniu ku górze co psuje ogólny wygląd serii na półce. Pewnie większość uzna, że przesadzam i się czepiam, ale ja tak mam i doceniam jak wszystko jest perfecto, a tutaj ten jeden element doskwiera niemiłosiernie i szczerze? Pewnie tak by nie było gdyby było więcej takich grzbietów, ale z racji tego, że jest tylko jeden na 15 możliwych to niestety widać to i irytuje podwójnie. :D

    Ale już podsumowując, to nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie polecić ten komiks. Jest to bez wątpienia jeden z najlepszych komiksów, a już na pewno shounenów jaki miałem okazję przeczytać. Wciąga, satysfakcjonuje, daje szczęście i momenty wzruszenia. Czego chcieć więcej? Potrzeba jedynie odpowiednio dopasowanej do tematyki tego komiksu osoby, która popłynie z prądem wydarzeń, ciesząc się (ale też smucąc się) z kolejnych przygód/walk/rozterek i śmierci bohaterów.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 21.03.2020 01:22
    Pluto - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Pluto"
    Myślę, że na początku warto zaznaczyć iż nie miałem nigdy styczności z twórczością Osamu Tezuki i raczej w najbliższej przyszłości się to nie zmieni, natomiast Naokiego Urasawę naprawdę szanuję za genialnego Monstera, dlatego też podchodziłem do tej pozycji z pewnymi oczekiwaniami głównie za sprawą tego drugiego autora. W związku z tym podczas pisania mojej opinii na temat tego komiksu będę (jak już) odwoływał się jedynie do drugiej znanej mi mangi Urasawy. Czy manga Pluto tym oczekiwaniom sprostała?

    Biorąc pod uwagę wszystkie uczucia jakie towarzyszyły mi w trakcie lektury to ciężko stwierdzić. Nie będę ukrywał, że początek mnie nie porwał, a nawet miałem pewien moment krytyczny, podczas którego miałem nawet zamiar porzucić lekturę w cholerę, ale ostatecznie zawziąłem się i czytałem dalej. W nagrodę otrzymałem tom ostatni, który nie dość, że wywrócił do góry nogami, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, moje postrzeganie tej serii przez poprzednie tomy, to dodatkowo w spójny i nieprzeciętny sposób zamyka całą historię. Jeśli o niej już mowa to tak jak wspomniałem powyżej, na początku mnie nie za bardzo przekonała, głównie z powodu niespójności (na pierwszy rzut oka) niektórych wydarzeń, chaosu w kwestii rzucania czytelnikiem po różnych częściach świata w celu poznania kolejnych postaci, czy nawet lekko irytująca za sprawą rzucania tu i ówdzie jakiś scen z przeszłości, które nurtowały czytelnika (czym są? co znaczą?) praktycznie do ostatnich stron ostatniego tomu. Jako całość, lecz głównie za sprawą końcówki, uważam ją spójną opowieść, poruszając bardzo interesujący i wielowątkowy temat robotów i ich życia w społeczeństwie, ich praw, znaczenia dobra oraz zła, a także tego, że nawet sztuczna inteligencja może marzyć, mieć uczucia i nie powinniśmy z góry zakładać, że tak nie jest. Serwując nam również wątki bitewne w futurystycznym świecie przyszłości, czerpiącym garściami z obecnych konfliktów na ziemi, w którym robot to nie byle robot znany nam współcześnie, ale istota o tyle inteligenta, że momentami bardziej uczuciowa i wyrozumiała niż niejeden pospolity człowiek. Historia ta udowadnia, że nie wszystko jest takie jakie się na pierwszy rzut oka wydaje i to biorąc pod uwagę nawet moje drastycznie różne wrażenia negatywne z początku i zachwytu pod koniec. Ostatecznie wyszła z tej opowieści genialna i bez wątpienia satysfakcjonując mieszanka science­‑fiction z wątkami psychologicznymi, filozoficznymi, dramatycznymi (ponieważ przywiązanie do postaci odbija się tutaj czkawką) oraz detektywistycznymi (czerpiąc tylko to co najlepsze z Monstera).

    Przechodząc do postaci to jest ich tutaj pokaźna ilość, od wspomnianych charyzmatycznych robotów (nie wszystkich, ponieważ niektóre serwują znane nam już cechy charakteru), po zwyczajnych ludzi, naukowców (tych genialnych i szalonych) po nie do końca zidentyfikowane byty, które same nie do końca wiedzą kim/czym są – tak się kończy zabawa z marzeniem stworzenia istoty doskonałej. Nie będę się tutaj rozpisywał o każdym charakterze z osobna, wystarczy, że napomknę iż najbardziej polubiłem (ciekawe czemu co nie? :D) naszego inspektora Europolu Gesichta oraz (o dziwo) jego partnerkę Helenę. Nie ujmuję rzecz jasna pozostałym postaciom, bo na przykład taki Abra (chociaż nie do końca prawda?) został świetnie napisany, a jego przeszłość dopiero pod koniec opowieści daje możliwość do różnych przemyśleń, chociażby, że to nie do końca była jego wina. Oczywiście ostatecznie główne skrzypce gra tutaj bez wątpienia Atom (nawet jeśli historia ma więcej niż jednego głównego bohatera), ale nie jest tak jak się wszystkim na początku wydawało, że jest on tym jedynym, który ma się stać „największym robotem na ziemi”, a przynajmniej ja tak to odbieram.

    Strona techniczna (kreska) chociaż bardzo charakterystyczna dla Urasawy i niezwykle realistyczna, to ze względu na to iż jest w głównej mierze na podstawie historii Osamu Tezuki i z tego co wiem Naoki nie zmieniał za bardzo stylu jaki operował autor pierwowzoru to widać tutaj pewne uproszczenia względem takiego chociażby Monstera. Nie jest to broń boże wadą, ale nie jest też zaletą. Główne skrzypce grają tutaj designy postaci, odkładając na bok tła, które są dobrze wykonane, ale nie są jakiś najwyższych lotów. Rysunek stoi ogólnie na bardzo dobrym poziomie wykonania, ale nie przesadzałbym, że jest czymś wybitnym. Dlatego też w tym miejscu subiektywnie muszę się nie zgodzić z recenzentem na tanuki, który uważa kreskę za arcydzieło, wystawiając temu aspektowi ocenę maksymalną. A porównanie do mangi Berserk to uważam już za zbrodnie i obrazę, nawet nie samego Miury, ale Urasawy, bo myślę, że nawet nie chciałby być porównywany w tej kwestii z autorem Berserka. Już nawet odkładając na bok subiektywny gust. To jest całkowicie inny styl rysowania i stawianie ich w tym samym szeregu mija się z celem i daje efekt odmienny od zamierzonego. Tutaj nawet nie ma co się za bardzo już rozwodzić w tym temacie, wystarczy, że zapodam przykładowe screeny z komiksów, a sami już sobie odpowiecie na pytanie, co ma lepszą kreskę, Berserk czy Pluto?

    Ostatnim aspektem jaki chciałbym (jak zawsze) poruszyć jest polskie wydanie wydawnictwa Hanami, ponieważ bądź co bądź ma taki sam wpływ jak pozostałe kwestie na moją ostateczną ocenę, ponieważ właśnie to decyduje jaki poziom wygody dostarczyła mi lektura tomikowa. A tutaj znowu jest tak samo jak to było za sprawą Monstera. Czyli błąd na błędzie, błąd pogania. Zacznijmy więc od pozytywów. Wydanie powiększone oraz na pierwszy rzut oka okładki ładne i solidne, lecz wydają się być wykonane w najgorszej możliwej jakości – porównując z innymi wydaniami zagranicznymi. Klejenie mocne i nie miałem uczucia, że zaraz coś mi się rozwali w łapie. A tłumaczenie w większości przyjemne w odbiorze. Numerację pomijam, bo dla mnie to nieistotne czy jest czy nie. Natomiast co do wad to: brak spójności na grzbietach, błąd znakowy w pierwszym tomie na wspomnianym grzbiecie, częste literówki, ucięte teksty i co najgorsze zamienione teksty w dymkach (przynajmniej były – hehe Monster). No i jak już dają kolorowe strony to wypadałoby wykonać to konsekwentnie i dać je wszędzie gdzie miałby być względem oryginału. Ogólnie rzecz biorąc i mając na uwadze, że spodziewałem się tak złego wykonania, to jestem mimo wszystko zawiedziony wydaniem komiksu. Oczywiście jest lepiej niż przy takim Monsterze (porównuję z tym komiksem, bo tylko ten posiadam od tego wydawnictwa), ale tak czy siak nie jestem w stanie pojąć jak takie Hanami dostaje licencje na tak świetne pod względem treści komiksy, a tak po macoszemu je traktuje. Chyba niezbadane są tajniki przekazywania tego typu praw.

    Podsumowując, pomimo wstępnego negatywnego wrażenia ogólnie jestem bardzo zadowolony z lektury. Komiks spójny, satysfakcjonujący i co najważniejsze dający do myślenia w pewnych kwestiach. Jest jest wolny od błędów technicznych czy tu i ówdzie prostych wykonań fabularnych i charakterów postaci, ale ostatecznie dostarczył wymaganą rozrywkę oraz emocje podczas czytania. Bardzo dobra manga z którą osobiście polecam się zapoznać, a jeśli tak samo jak ja na początku lektury nie będziecie do końca przekonani to mimo wszystko zachęcam aby zacisnąć zęby i przeć naprzód, a bez wątpienia będziecie usatysfakcjonowani poziomem zaplanowania i wykonania tej opowieści. A na koniec jestem skłonny wysnuć takie o to stwierdzenie. Jak uważam, że Monster ma lepszy początek drogi, tak Pluto bez wątpienia ma lepszy jej koniec. Pytanie pozostaje jedno, co wolimy?
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 19.03.2020 14:48
    Solo Leveling po 110 rozdziale
    Komentarz do recenzji "Solo Leveling"
    Z jednej strony wypadałoby jakoś podsumować, ponieważ właśnie na 110 rozdziale, który niedawno przeczytałem, kończy się tzw. pierwszy sezon tego webtoou – dopowiadając, po krótkiej przerwie ma podobno powrócić z drugim sezonem/do cotygodniowego publikowania. Natomiast z drugiej strony nie za bardzo wiem co mógłbym jeszcze dodać do tego co napisałem już przy okazji komentowania wcześniejszych rozdziałów, gdyż założenia i wykonanie nadal jest na tym samym, wysokim poziomie i pod względem historii/świata przedstawionego jak i również strony technicznej. Może lekko martwić epizodyczność niektórych postaci pobocznych (oczywiście nie wszystkich), ale jest to nieuniknione, bo przez to jak szybko główny bohater rośnie w siłę to też poznaje coraz to nowe zasady na wyższych szczeblach hierarchii, a co za tym idzie również i nowe/silniejsze osoby etc. Jedyne co się zmienia to to, że w moim przypadku seria jeszcze bardziej wciąga, jest jeszcze bardziej epicka, no i co racjonalne, protagonista jest jeszcze bardziej wykokszony. Ale z tego co poznałem pobieżnie i bezspoilerowo nowelkę to jeszcze daleka droga przed Sung Jin­‑Woo  kliknij: ukryte  i osobiście nie mogę się już doczekać kolejnych wydarzeń z nim w roli głównej. No i też nadal nie poznaliśmy głównej odpowiedzi. Kto, jak i dlaczego, oraz czemu w taki właśnie sposób dał mu drugą szansę. Serwowano nam tu i tam lekki wskazówki, ale to jeszcze nic nie mówi i właśnie to też tak nakręca czytelnika, nie tylko epickie walki, ale też ten brak świadomości czytelników i samego protagonisty, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Kończąc i podsumowując, komiks ogólnie czyta się wybornie i jeśli tylko jesteście fanami gier mmo i tego typu opowieści z takim bohaterem to osobiście wręcz nalegam, żeby zapoznać się z tym tytułem.
  • Avatar
    MrParumiV18 16.02.2020 03:20
    Solo Leveling po 63 rozdziale
    Komentarz do recenzji "Solo Leveling"
    Szalony komiks. Nie spodziewałem się takiej epickości, naprawdę. Idzie czasami na ustępstwa, a sama historia nie jest jakaś skomplikowana, ale to nie o to w tym tytule chodzi. Idealny wręcz przykład od słabeusza po Boga. Lecz nie dość, że ładnie opakowany oraz solidnie opowiedziany, to też logiczny w swoich pierwotnych założeniach co do działania oraz zasad świata przedstawionego, wprowadzonej terminologii etc. i dający przede wszystkim satysfakcję czytelnikowi, bo widać ewidentny progres, nie tylko w fabule, ale także w rozwoju protagonisty. Nie dziwne, że jest takie boom na ten tytuł, bo są ku temu podstawy. Jest to bez wątpienia jak na razie najlepszy komiks jaki miałem okazję przeczytać, ale zaznaczmy, że z puli tych, które biorą pod lupę tą tematykę, czyli w głównej mierze przemianę głównego bohatera. Świetna sprawa, a wiem co piszę, bo niestety nie wytrzymałem i zaspoilerowałem sobie powieść na której podstawie powstaje ów Webtoon. Niby typowe i schematyczne, a jednak nie do końca, gdyż w tych znanych nam wszystkich zagraniach są mega perełki i nawet dosyć istotne i oryginalne, biorąc pod uwagę jak do tego typu tworów podchodzili inni autorzy swoich dzieł (nie będę spoilerował – zostawię potencjalnych odbiorców w niepewności, aby mieli szansę zaskoczyć się tak samo pozytywnie). Ja zostałem pochłonięty przez ten tytuł i życzę tego także wam, ale wiadomo, że nie jest to historia dla każdego, zresztą jak wszystko inne. Myślę, że na obecną chwilę wystarczy tyle i zamierzam jak na razie poprzestać na tym i nie dodawać więcej swoich wrażeń po przeczytaniu kolejnych rozdziałów. Wrócę jak komiks nadrobi nieco historii względem powieści, a zresztą sądzę, że tych co miałem to już zainteresowałem tą pozycją i jak będą chcieli to na pewno zerkną, a nóż wciągną się tak samo jak i ja.
  • Avatar
    MrParumiV18 10.02.2020 22:40
    Odpowiedź na komentarz użytkownika I.
    Komentarz do recenzji "Solo Leveling"
    Przez ciebie i przez obejrzenie tego trailera, którego nie miałem okazji wcześniej zobaczyć jeszcze bardziej się jaram. XD Ależ ja to bym chciał zobaczyć w wersji animowanej.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 10.02.2020 12:54
    Solo Leveling po 24 rozdziale
    Komentarz do recenzji "Solo Leveling"
    Momentami nieźle zaleciało epickimi scenami z MOBa. Gdyby Bones zekranizował ten komiks (poprawnie – dodajmy) to byłby niezły sztos. A to dopiero zaledwie początek, jedynie 1/4 z tego co obecnie planuję przeczytać.
  • Avatar
    MrParumiV18 9.02.2020 22:18
    Re: Herezja miłości - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Herezja miłości"
    Poprawka!
    Wydanie od Studia JG
    Nie JG tylko oczywiście Waneko. Przepraszam za ten niedopuszczalny błąd.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 9.02.2020 22:10
    Herezja miłości - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Herezja miłości"
    Strasznie przewidywalna historia i na dodatek nie wiadomo czy zakończona, czy nie. Trzeci tom kończy się tak jakby kończył się zwykły rozdział, a w samym posłowiu autorka zapowiada drugą część/drugi komiks, który ma być kontynuacją historii, po której ani widu, ani słychu. Większość serwisów pokazuje, że manga jest nadal „w trakcie”, a za to takie mangaupdates nawet kontynuacje zamieściło z podtytułem Beriaru Bunsho, ale o tym to niewiele wiadomo, więc na obecną chwilę nie mam pojęcia jak traktować to pozycję, czy jako zakończony twór, czy też nie. Tak czy siak przez to komiks daje wrażenie z jednej strony niedosytu, a z drugiej zmieszania przez ucięcie opowieści, chociaż w moim przypadku to na plus, ponieważ końcówka strasznie przeciągnięta i momentami już irytująca przez to, że tego typu zabiegi widziałem miliony razy.

    Jeśli chodzi o postacie to typowy zbiór charakterów na czele z głównymi bohaterami, którzy niczym szczególnym się nie wyróżniają, no ale jednego to zapamiętam na długo (Asahi), bo jak niektórych „pikantne” sceny mogły zniesmaczać (co zrozumiałe), to mnie zniesmaczał on sam. Niezwykle nieprzystępny do polubienia charakter, przynajmniej dla mnie.

    Za to na duży plus kreska, która jest ładna i szczegółowa, a dzięki temu na wiele kadrów patrzyło się naprawdę przyjemnie i sama lektura dzięki temu zyskuje nawet jak historia oraz charaktery do mnie nie przemawiały. Sceny erotyczne według mnie ukazane odpowiednio, były oczywiście momenty przesadzone i pokazujące postaci (szczególnie facetów) w złym świetle, ale pod względem wizualnym przyczepić się raczej nie mogę.

    Niestety na duży minus zaliczam ogólne emocje jakie towarzyszyły mi podczas lektury. Było ich niewiele, a jak już to te bardziej negatywne niż pozytywne co tylko pogarsza ostateczne wrażenie.

    Wydanie od Studia JG uważam za dobre, ale nie obyło się bez wpadek jak ucięte dymki, czy też dwie literówki (tyle znalazłem). Lecz ogólnie tomiki prezentują się naprawdę ładnie, a i nawet kolorowe strony na początku każdego się znalazły co zawsze na jakiś tam plus.

    Podsumowując, herezja miłości nie zaskoczyła mnie niczym, przebrnąłem przez nią bez większych problemów, ale też nie dostarczyła mi zbyt wielu pozytywnych emocji. Dla mnie lektura niestety na raz, ponieważ liczyłem, że jednak mi się spodoba, lecz z drugiej strony nie jest wcale tak tragicznie, gdyż zalety komiks ten posiada, chociażby wspomnianą kreskę. Natomiast jeśli ktoś by mnie zapytał czy tylko dla niej warto przeczytać ten tytuł, to stanowczo odpowiedziałbym nie, ponieważ dodatkowo trzeba po prostu lubić standardowe i przewidywalne romanse, a także mieć swojego rodzaju odporność na niekoniecznie przyjemne sceny seksualne. Manga nie dla każdego i dla mnie również chyba nie, ale z pewnością swoich docelowych odbiorców znajdzie. To tyle ode mnie. Pozdrawiam. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 23.01.2020 15:08
    Głosy z odległej gwiazdy - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Głosy z odległej gwiazdy"
    No mi niestety kompletnie się nie podobało. Całkowicie się odbiłem od tej lektury. Mimo iż jednotomowa, mimo iż udało mi się skończyć to nie czerpałem żadnej przyjemności i nie odczuwałem żadnych emocji podczas czytania. Nie ukrywam, że bardzo mnie to dziwi, ponieważ niby nie miałem żadnych większych oczekiwań co do Głosów z odległej gwiazdy, ale pozytywnie za tym tytułem przemawiał fakt, że bardzo lubię twórczość Shinkaia i inne komiksy z jego historią naprawdę przypadły mi do gustu np. Ogród Słów, 5cm na sekundę czy twoje imię, no a tutaj wydarzył się wielki klops.

    Ogólnie rzecz biorąc komiks jako całość wydaje się być po prostu przeciętny, albo przynajmniej ja mam takie wrażenie. Mianowicie, kreska nieestetyczna tzn. postacie brzydkie i niedokładne, teł praktycznie brak, a jak już były to standardowe i bez jakichkolwiek szczegółów. Czysty standard i żadnych większych pozytywów pod tym względem. Jedynym aspektem, który jest moim zdaniem lepszy od reszty to jakość wydania Waneko. Nie jest to coś bardzo dobrego, ale solidnie wykonana praca, bez większych zgrzytów i na pewno przemawia bardziej pozytywnie niż negatywnie. Same postacie i przedstawiona opowieść również nie przypadły mi do gustu ze względu na min. fakt, że jakimś dziwnym trafem już na początku wiedziałem jaki będzie tego przebieg i finał, a w tym przypadku zaletą to nie jest. Chociaż był jeden moment, tak mniej­‑więcej w połowie lektury, że już myślałem iż pomimo tej przewidywalności będzie lepiej, bo zacząłem powoli wczuwać się w historię, ale końcówka to zaprzepaściła totalnie (nadal wierzyłem, że nie miałem racji co do finału). Zakończenie niby w Shinkaiowym stylu, ale to w jaki sposób zostało przedstawione konkretnie w tym tytule, tylko bardziej mnie odrzuciło. Może to wina długości lub złego zagospodarowania czasem na rozwój postaci czy przedstawienie świata, nie wiem, tak czy siak dla mnie bardzo średni komiks, przez który przebrnąłem z kamienną twarzą i w związku z tym raczej ja go nie polecam, co nie oznacza, że jest faktycznie zły. Zwyczajnie nie trafił w moje preferencje i to wszystko. Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 11.01.2020 14:16
    Atak Tytanów po 122/123/124 rozdziale
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów"
    No to koniec… znaczy się… nie mangi, ale mój.
    Mózg doszczętnie 🤯, a autor bez wątpienia dalej pijany. 🥴🍶
    A w sumie tak sobie ostatnio myślałem… czy kiedykolwiek mangaka w końcu wróci do tej postaci, bo wydawało się, że o niej kompletnie zapomniał, a tu proszę.  kliknij: ukryte  😲 I też już sam nie wiem czy mam się z tych wszystkich wydarzeń cieszyć, czy płakać… Może mam pierwsze zbyt mylne wrażenie, ale wydaje się to takie na szybko i po łebkach zrobione, no ale kupy się trzyma, więc narzekać raczej nie mogę… na razie. Niemniej…  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 6.01.2020 07:04
    Solo Leveling po 12 rozdziale
    Komentarz do recenzji "Solo Leveling"
    Jestem obecnie na 12 rozdziale, a jest ich na tą chwilę około 100 i mogę tylko jedno napisać po pierwszym kontakcie. Wciąga niemiłosiernie. Znalazłem ten tytuł całkowitym przypadkiem i jak na razie nie żałuję, że za niego pochwyciłem. Bardzo ciekawie się zapowiada, jest ładne wizualnie no i nawet w odświeżający sposób podchodzi do tematyki gier, łowców, potworów i rozwoju głównego bohatera w tego typu świecie. Nie wspominając już o ocenie na MALu, która jest ogromnie wysoka i mam nadzieję, że nie przypadkowo ten komiks jest obecnie najwyżej ocenioną Manhwą w tym serwisie. Oby tytuł sprostał moim oczekiwaniom, bo przez tą ocenę mam je bardzo wygórowane, chociaż tak naprawdę będę zadowolony jak otrzymam dobrą rozrywkę z koksem w roli głównej, ale na szczęście zapowiada się na to, że otrzymam pełną drogę rozwoju protagonisty ku potędze. Na ten moment bardzo polecam, szczególnie fanom gier mmo.
  • Avatar
    MrParumiV18 8.12.2019 04:33
    Odpowiedź na komentarz użytkownika Łowca czarownic
    Komentarz do recenzji "Go-Toubun no Hanayome"
    No i po co ja to wszystko przeczytałem. :(
    Teraz sobie ino zaspoilerowałem najgorsze z możliwych zakończeń. No jak mogły  kliknij: ukryte 

    Ale samemu zamaskować nie łaska…
  • Avatar
    MrParumiV18 23.10.2019 10:48
    Re: KONIEC?
    Komentarz do recenzji "Unbreakable Machine-Doll"
    Wszak mnie to nie dziwi, ale mimo wszystko czekałem na kolejny tom.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 12.09.2019 02:56
    Atak Tytanów po 121 rozdziale
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów"
    Czy ktoś może mi łaskawie powiedzieć, co tu się własnie odpie….?! Isayama rozwalił… mi łeb.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 3.09.2019 17:51
    Gyo - bardzo krótka subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Gyo"
    Czyli w sumie cel historii był bardzo prosty. Mianowicie aby Kaori w końcu przestała śmierdzieć i czuć smród. xD

    Ale przechodząc już na odpowiednie tory, to nie znam się za bardzo i nie jestem też Japończykiem aby wychwycić jakieś większe przesłanie czy symbolikę związaną z wątkiem „ożywających” morskich stworzeń, dlatego ograniczę się tylko do krótkich subiektywnych odczuć podczas lektury z perspektywy czytelnika, który spod ręki Itou zna tylko, według mnie udany Black Paradox i bardzo przeciętną oraz niewykorzystującą swojego potencjału Reminę.

    Nigdy nie przepadałem za stylem tego autora, ale mimo wszystko dałem szansę tej mandze i niestety w sumie się zawiodłem. Na pewno komiks nie był straszny, ale za to momentami wręcz zabawny oraz lekko odpychający w swoim groteskowym i niesmacznym stylu artystycznym. Historia pomysłowa i na wstępie nawet bardzo wciągająca, ale jako to w przypadku Itou jest już standardem, to im dalej w las tym gorzej, o wiele gorzej, czego efektem jest ucięte zakończenie. Nie pomagała w tym wszystkim niebywale irytująca postać Kaori, która swoim charakterem i zachowaniem tylko utrudniała już niezbyt przyjemne czytanie. W sumie… to swoją drogą już same poboczne historie, widniejące pod koniec tomu jakoś bardziej mnie zaintrygowały. Pomimo iż krótkie to bardziej ciekawe i niepokojące. Lecz wracając to na prawdziwy plus mogę jedynie ocenić stronę techniczną, która jak zawsze w przypadku tego mangaki nie zawiodła, chociaż nadal strasznie przeszkadza mi w jego przypadku styl rysowania twarzy postaci. W każdym tytule praktycznie taki sam i nie w moim guście. Natomiast samo wydanie JPF, tak samo jak aspekt graficzny, również prezentuje się solidnie i nie mam do niego większych zastrzeżeń.

    Jeśli miałbym to jakoś ocenić w kolejności to Odór Śmierci oceniam jakoś tak pomiędzy Paradoxem i Reminą. Czyli w sumie przeciętnie, bo nie jest najgorzej, ale też nie jest przynajmniej okej. Manga bez wątpienia na raz, na pewno do niej nie wrócę i jest to raczej ostatni komiks od tego autora jaki przeczytam, ponieważ ten nie dostarczył mi nic na tyle pozytywnego, aby ewentualny powrót do jego dzieł był tego wart. Osobiście mangi Gyo nie polecam, gdyż sama cena już nie zachęca, a treścią zachwycą się raczej tylko Ci (nieliczni – chyba), którzy gustują w niesmacznych, specyficznych i groteskowych rzeczach lub są po prostu fanami twórczości Junjiego Itou. Rzecz jasna nie odmawiam mu talentu do pewnych kwestii min. do nieskończonej pomysłowości czy wizji artystycznej, ale wszystko sprowadza się po prostu do gustu, a w mój ten mangaka się niestety nie wstrzela, a bardzo szkoda, bo po Black Paradox miałem naprawdę pozytywne podejście i duże oczekiwania względem kolejnych komiksów tego autora. To tyle ode mnie. Pozdrawiam.
  • Avatar
    MrParumiV18 14.08.2019 23:36
    Re: Moje lesbijskie doświadczenia w walce z samotnością - subiektywna opinia
    Komentarz do recenzji "Moje lesbijskie doświadczenia w walce z samotnością"
    A i zapomniałem dodać, że podpisuję się rękami i nogami pod recenzją ów mangi. Zgadzam się z jej autorem w 100% jeśli chodzi o treść, a także oceny liczbowe.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 14.08.2019 23:23
    Moje lesbijskie doświadczenia w walce z samotnością - subiektywna opinia
    Komentarz do recenzji "Moje lesbijskie doświadczenia w walce z samotnością"
    Bardzo specyficzny, oryginalny i niespotykany na rynku twór, w którym przez całą jego lekturę nie mogłem wyczuć momentu, kiedy wątek lesbijski wybrzmiewa na tyle, aby miał głębsze/większe znaczenie dla całości niż pozostałe, nie mniej ważne (ale dla mnie najważniejsze) kwestie min. problemy psychiczne, niska samoocena, czy też kłopoty z odnalezieniem się w społeczeństwie. Oczywiście wiadomo, że istnieją sceny temu świadczące iż coś w tej kwestii się dzieje (nawet już na samym początku), ale mi się osobiście wydaje, że ten komiks ma za zadanie opowiadać zupełnie o czymś innym i, że sama Kabi Nagata chce nam przekazać coś zupełnie innego, niż to co zakłada przykuwające wzrok wiadome słowo w tytule. Prawdopodobnie wątek wybrania się do domu publicznego jest lekko zepchnięty na bok, ponieważ jest tylko pretekstem i bodźcem aby przedstawić prawdziwe problemy populacji, głównie w związku z brakiem odpowiedniej edukacji młodzieży w wielu sprawach, co ostatecznie powoduje, że net i praktyka uczy wszystkiego. Ogólnie rzecz biorąc, cała manga to jest (jak sama autorka wskazuje) do bólu szczery i niezbyt udany skrawek historii z jej życia, w którym stara się odnaleźć samą siebie, cel w życiu, zaakceptować swoje wady i stanąć na nogi po niepowodzeniach. W sumie nie wiadomo też ile rzeczy ubarwiła, a ile nie, ale mimo wszystko ogólna prezentacja całości robi wrażenie, ponieważ (o zgrozo) pokazuje prawdziwe problemy dużej części społeczeństwa, przedstawia (niestety) dobitne braki szkolnictwa w tej materii, a co najgorsze, takich ludzi może być na pęczki wokół nas, mogą to być nawet nasi znajomi, a my o tym nie wiemy, gdyż takie osoby praktycznie w cale nie mówią o swoich problemach innym. Dlatego też dobrze, że na sam koniec pojawiła się krótka notka od redakcji, która wyjaśnia to i owo, oraz naprowadza potencjalnych, podobnych do autorki odbiorców mangi, gdzie mogą się poradzić i szukać pomocy w razie zaistniałych problemów jakie są opisywane w komiksie, ale też nie tylko. Według mnie bardzo udany, albo raczej potrzebny oraz zmuszający do refleksji i przemyśleń komiks. Część historii i postaci tak naprawdę ciężko odrębnie i jednoznacznie ocenić, gdyż jest to po prostu autentyczna historia problemów prawdziwej osoby, a może tego doświadczyć (w mniej lub bardziej podobny sposób) wiele ludzi. Zatem, jak to ostatecznie ocenimy, to chyba w głównej mierze kwestia subiektywna, podejścia do treści tu przedstawionej i samozaparcia aby nie odpaść w trakcie. Natomiast bardzo łatwo i myślę, że nawet obiektywnie można ocenić stronę techniczną oraz wydanie samej mangi. To pierwsze stoi na niezbyt wysokim poziomie, styl rysowania jest cudaczny, niedokładny i nieukazujący za wiele, ale za to działający na wyobraźnię i śmiem twierdzić, że bardzo dobrze pasujący do tego typu historii, a co za tym idzie nie wyobrażam sobie inaczej narysowanego tego komiksu. Jednak nie popadajmy w nie wiadomo jakie pozytywy, manga jest narysowana przeciętnie i to jest niezaprzeczalny fakt, ale z drugiej strony nawet nie trzeba się do tego zbytnio przyzwyczajać i też nie odrzuca czytelnika, ponieważ po 1. jest to nadrabiane treścią, a po 2. nie o kreskę w tym wszystkim chodzi. Lecz przechodząc teraz do wydania studia JG, to tutaj już nie starczy miejsca na pochwały. Tom wydany genialnie. Szyty, twarda i solidna oprawa, piękna stylistycznie obwoluta i czysty oraz przejrzysty środek, wraz z przyjemnym w odbiorze tłumaczeniem. Nawet jedna literówka, którą wychwyciłem nie zamazuje występujących zalet w tym komiksie, który jest niezaprzeczalnie wart swojej ceny i polecenia. Krótko podsumowując, ja jestem bardzo zadowolony oraz usatysfakcjonowany lekturą i oby pojawiało się więcej takich tworów na naszym rynku, nie tylko jeśli chodzi o treść, ale też o wydanie. Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam. ;)
  • Avatar
    MrParumiV18 7.08.2019 23:15
    Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Łowca czarownic
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów"
    Czyli twierdzisz, że lepiej by było gdyby w ogóle się nie zmieniał i nadal był tym poczciwym młodzieńcem? Kiedyś tam narzekałeś na brak logiki w SnK, a teraz sam wymagasz by ona wystąpiła – proszę o więcej konsekwencji z twojej strony i ostatecznego określenia się czego oczekujesz, ponieważ można zauważyć, że co chwilkę masz inne wymagania. Dla mnie jego przemiana, nie ważne czy na plus, czy na minus, ważne, że w ogóle występuje jest jak najbardziej trafiona. Dodatkowo jeszcze jest logiczna, bo po tym co przeżył, jakich sytuacji doświadczył i to jakim szokiem dla niego było poznanie wspomnień ojca oraz całej prawdy o świecie i o tym, że cały czas byli w błędzie, potrafi zmienić człowieka/postać drastycznie, nawet o 180%. I tutaj nie ma znaczenia jakość/pozytywność/negatywność przemiany, ale fakt jej racjonalnego występowania.