Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

MrParumiV18

  • Avatar
    M
    MrParumiV18 15.06.2019 17:41
    Rycerze Sidonii po 12 tomie
    Komentarz do recenzji "Rycerze Sidonii"
    Powiem tak… po mieszanych dla mnie uczuciach jakie pozostawiła po sobie tak mniej więcej przez połowę lektury manga Rycerze Sidonii spowodowała, że nie planowałem kompletnie nic pisać w jej temacie podczas, ani po przeczytaniu całości. Lecz po mniej więcej połowie, czyli 7 tomie historia i postacie nabrały takiego pozytywnego kolorytu, że nie mogłem zostawić tego niezauważonym i nie wspomnieć o tym. Obecnie jestem na 12 tomie i niedługo zamierzam zakończyć lekturę, ale z pełną świadomością oraz subiektywnym zdaniem chciałbym oznajmić, że właśnie ów 12 tom jest jak na razie najlepszy z dotychczasowych jakie przeczytałem. Mieszanka świetnej akcji, bardzo dobrej i kontrastującej ze wszystkim komedii z udziałem relacji pomiędzy postaciami, genialnych rysunków czy też zaskakujących wydarzeń fabularnych powoduje, że bawiłem się niezwykle przyjemnie przy czytaniu tego tomu. Mam nadzieję, że dalsze wydarzenia mnie nie zawiodą, ale z racji tego, że kompletnie nie spodziewałem się tak pozytywnego odbioru z mojej strony, ocena ów komiksu na koniec zapewne poszybuje w moim przypadku w górę niczym Tsumugi, która btw. jest tak niezwykle uroczo wykreowaną postacią/bytem/hybrydą pod względem wyglądu, charakteru, emocji i ogólnego zachowania, że jest jak na razie dla mnie najsympatyczniejszą postacią w tej serii i oby nie straciła swojego uroku do finału. Ja w tym momencie kończę i lecę czytać dalej, gdyż wciągnąłem się niesamowicie w lekturę Rycerzy Sidonii.

    PS Rzecz jasna planuję coś napisać po zapoznaniu się z całością, ale to później, jak będzie na to czas. Tak czy siak, do usłyszenia rodacy! ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 9.06.2019 20:03
    Voynich Hotel - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Voynich Hotel"
    Już przed rozpoczęciem czytania planowałem, że jak dokończę lekturę to coś napiszę na temat tej mangi, ale nie spodziewałem się (szczególnie bo opiniach innych czytelników), że będzie to tak ostatecznie wyglądało z mojej perspektywy. Tak czy siak, przechodząc już do sedna i jednocześnie cytując końcówkę recenzji użytkownika Diablo, która btw. jest naprawdę bardzo dobra i w pełni odzwierciedla to co napotkamy podczas lektury, a jednocześnie nie zdradza też żadnych szczegółów, więc jeśli ktoś nie wie czy zakupić ów komiks to polecam zapoznać się z tą krótką, ale treściwą opinią, która powinna pomóc wam podjąć decyzję czy manga faktycznie jest dla was. Natomiast wracając do cytatu, bo się zagalopowałem, to zdecydowanie nie jest seria dla każdego.

    Nie będę za bardzo streszczał, czy też oceniał samej struktury fabularnej, gdyż świetnie opisuje to wspomniana powyżej recenzja, ja natomiast ograniczę się tylko do tego jak odebrałem ów dzieło, czy mi spasowało i jeśli tak lub nie to postaram się odpowiedzieć sam przed sobą dlaczego. Tak więc aby rozwiać wszelakie wątpliwości już na początku, to mi osobiście manga Voynich Hotel kompletnie nie podeszła. I w sumie to naprawdę ciężko mi stwierdzić dlaczego, gdyż nie uważam aby czarny humor (za którym nawet przepadam), epizodyczna fabuła, multum postaci, czy nawet przeciętna kreska mi przeszkadzały, ale ewidentnie podczas większej części lektury strasznie się męczyłem i miałem kilka momentów zwątpienia czy nie zakończyć przedwcześnie czytania. Oczywiście z racji tego, że pierwszy tom otrzymałem, a cała historia zamyka się tylko w 3, to zdecydowałem się zacisnąć zęby w tych niekomfortowych dla mnie momentach i przeczytać całość co ostatecznie nie było raczej błędem, gdyż manga subiektywne pozytywy posiada, ale też czas przy niej spędzony nie był aż tak przyjemny jak to uwydatniają oceny większej części użytkowników, którzy bardzo chwalą ów pozycję. Jeśli miałbym szukać powodów dla których lektura była dla mnie tak ciężka to jedyna rzecz jaka przychodzi mi do głowy i jest to oczywiście jedynie subiektywna opinia to chyba wszędobylski i ogólno pojęty chaos. Rozwijając bardziej tą kwestię to w głównej mierze chodzi mi tutaj o zbyt częste przeplatanie różnych wątków i dziejących się wydarzeń ze sobą co powodowało, że kompletnie nie mogłem się odnaleźć, a także czasami wręcz się gubiłem i nie wiedziałem coś się w ogóle dzieje – zaznaczam, że akurat w tym przypadku starałem się czytać bardzo uważnie. Oczywiście nie było tak przez całą lekturę, ale przez większość już tak. Nie ułatwiało mi także zadania częsty brak tzw. strzałek przy dymkach, które podkreślają, jaką kwestię mówi dana postać. Momentami w jednym kadrze było kilka postaci i parę dymków bez wspomnianych strzałek i nie mogłem kompletnie odgadnąć przy pierwszym podejściu, która postać co mówi. Musiałem chwilę pomyśleć, przeczytać parę razy, a nawet wrócić stronę wcześniej aby sobie rozjaśnić sytuację. Powodowało to u mnie lekką irytację, ponieważ lubię płynnie przechodzić strona po stronie, a zatrzymywać się tylko z pozytywnych względów, a nie z powodu czegoś takiego. Ogólnie rzecz biorąc była to dla mnie ciężka w odbiorze manga, która oczywiście ma swoje dobre strony/momenty. Czarny humor, który wadą dla mnie nie jest, ale zaletą również momentami mnie naprawdę rozbawił, kreska, która nie jest jakaś nadzwyczajna i to trzeba stwierdzić, spełnia swoje zadania w tym przypadku idealnie, a natomiast postacie to według mnie największa zaleta serii. Jak już przywykłem do tych męczących mnie momentów i nastał chwilowy spokój oraz niechaotyczne prowadzenie jednego danego wątku, to wręcz niezwykle przyjemnie śledziłem poczynania postaci. Każda z nich czymś się wyróżniała, miała swoje problemy z przeszłości, momenty przyjemności i zabawnych sytuacji oraz dobrze się ze sobą komponowały podczas dialogów i wspólnych perypetii. Oprócz wyszukanych i różnorodnych charakterów na kolejną uwagę z nielicznych dla mnie pozytywów zasługuje oczywiście tłumaczenie, czy też całościowe polskie wydanie z pod szyldu Studia JG. Tak ogólnie, jak już coś wydają to robią to w swoim, ale przede wszystkim dobrym i solidnym stylu. Brak błędów, dobrze użyty język, błyszczące obwoluty, czy powiększony format – to pozytywy, a z wad to jedynie brak czegoś więcej, tzw. efektu wow. Po prostu standardowo, a zarazem bardzo dobrze wydany komiks. Myślę, że to już chyba wszystko, tak więc…

    Podsumowując, i jednocześnie cytując raz jeszcze bardzo ważne zdanie z recenzji, to zdecydowanie nie jest seria dla każdego, tylko dla określonej grupy odbiorców do którego grona niestety nie należę. Mnie częstymi momentami ów manga nużyła i męczyła, ale miała też kilka (za mało) tych dobrych i zabawnych momentów. Dla mnie osobiście i ostatecznie komiks raczej na raz oraz do zapomnienia, ponieważ nie bawiłem się ogólnie na tyle dobrze, Natomiast sam zakup mogę polecić. Jeśli tylko recenzja lub moja powyższa wypocina przekona was, że manga Voynich Hotel jest faktycznie dla was, to nie ma co zwlekać, gdyż nie jest to długa seria, a dane osoby mogę się przy niej naprawdę świetnie bawić. Ja w tym momencie kończę, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 8.06.2019 18:31
    High School DxD - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "High School DxD"
    Drogą wstępu warto wspomnieć o pewnej kwestii, która jest ważna głównie w moim przypadku, ponieważ mimo wszystko wpływa na ocenę i ogólny odbiór komiksu. Dlatego też przechodząc do sedna, ważną informacją jest, że pierwowzoru, czyli nowelki kompletnie nie znam od strony fabularnej. Wiem tylko tyle, że jest zakończona i ma 25 tomów – pokaźna ilość jak na tego typu opowieść. Natomiast z animowanej adaptacji widziałem trzy sezony, lecz bardzo dawno temu, więc szczerze powiedziawszy niewiele pamiętam i z tego powodu nie będę nawet próbował odnosić się do tych tworów, czy też próbował je porównywać do siebie na siłę. Skupiam się tylko na komiksie i odczuciach płynących z samej lektury oraz emocjach mi towarzyszących tuż po niej. Zaznaczam też, że opiszę każdy aspekt w skrócie, gdyż nie widzę powodu abym się jakoś pokaźnie rozpisywał, a także zwracam uwagę na tytuł tematu iż opinia czysto subiektywna, więc proszę nie brać za bardzo do siebie mojej oceny. Ma być pomocna, a nie wymuszać zmianę zdania/opinii u innych.

    Tak więc rozpocznę od samej fabuły, gdyż tutaj nie mam nic odkrywczego do napisania. Jak przez pierwszy tomy (4/5) nie za bardzo mi podpasowała oraz ciężko mi było przez nią przebrnąć, tak później i już do samego końca przeleciałem jak z górki wsiąknięty w opowiadaną historię, wydarzenia i rozwijające się relacje pomiędzy postaciami, które wynikały z progresu fabularnego. Nie jest ona jakaś wyniosła, czy też wybitna, ale spełnia swoje zadania, czyli ostatecznie jest przyjemna w odbiorze, wciąga i chce się poznać jej dalszą część. Niestety jednocześnie uważam, że ten aspekt jest wadą mangi, ponieważ pomimo przystępnej prezentacji świata przedstawionego, ukazanych wydarzeń, w miarę spójnego zakończenia, które jako tako zamyka jeden z wątków widać, że historia gdzieś tam brnie dalej, jest dużo niewyjaśnionych spraw, a co najważniejsze pozostawia (na pewno w moim przypadku) lekki niedosyt, gdyż bardzo bym chciał poznać dalszą cześć przygód protagonisty. Wiadomo, że w tym celu mógłbym sięgnąć po nowelkę, ale akurat forma mangowa bardziej przypada mi do gustu, bo od nowelek coraz częściej się odbijam. Postacie są dobrze napisane, nie mają może jakiś oryginalnych cech charakteru, ale każda z nich jest inna, przechodzi niewielką, ale jednak przemianę wewnętrzną, ma swoje tzw. 5 minut, niezbyt udaną przeszłość, którą muszą przezwyciężyć, teraźniejszość z którą muszą się borykać i przyszłość która na nich czeka po ciężkich przeprawach, treningach, walkach, a także chwilach spokoju i wspólnych przyjemnych perypetiach. Oczywiście lekturę umila (na pewno fanom gatunku) sceny z pięknymi kształtami pań, które nie tylko są ładnie narysowane (do tego przejdę zaraz), ale też przede wszystkim nie nachalne oraz nie niesmaczne i szczerze powiedziawszy jak myślałem przed lekturą, że będzie mi to niemiłosiernie przeszkadzać, gdyż nie lubię tego typu zabiegów, tak w jej trakcie było już kompletnie na odwrót, a nie ukrywam, że momentami było nawet bardzo przyjemne dla oka. Nie zabrakło także humoru za sprawą protagonisty, który na początku lekko mnie irytował, ale później jakoś tak przyzwyczaiłem się do niego i nawet kilka razy się uśmiechnąłem przy jego poczynaniach, wyniosłych przemówieniach, czy też kazaniach głoszących tylko jedno, że harem oraz cycki to rzecz najświętsza. Teraz w miarę płynnie przechodząc do strony technicznej komiksu wystarczy tylko napisać, że stoi na bardzo wysokim poziomie. Jak tła nie są jakichś najwyższych lotów to wszystko jest nadrabiane przez przepiękne projekty postaci, a w szczególności wspomniane powyżej bardzo realistyczne kształty pań. Jest to bez wątpienia jeden z największych plusów komiksu zaraz obok świetnego wydania Studia JG. Pomimo tego iż tomy o małych, ale standardowych gabarytach to posiadające za to po prostu przepiękne, błyszczące okładki, z w sumie dużą ilością kolorowych stron na początku każdego tomu, spójne grzbiety, solidne klejenie, oraz bardzo dobre i chyba bezbłędne (nic nie zauważyłem) tłumaczenie w przyjemnym języku, który był na tyle dobrze użyty, że umilał tylko całą lekturę. Za to należą się bez wątpienia brawa dla wydawnictwa, ponieważ według mnie stanęli na wysokości zadania i bezbłędnie wydali ów tytuł.

    Podsumowując, pomimo tego iż uważam, że komiks High School DxD mógłby spokojnie powstawać dalej, ma solidną historię, która niestety przerwana nie tyle co w połowie, co tak naprawdę dopiero na początku swojej drogi, wywołuje u mnie lekki negatywny niedosyt po lekturze, to Manga sama w sobie, ogólnie rzecz biorąc pozostawia naprawdę pozytywne wrażenia, całość przyjemnie się czyta, ma dużo plusów wymienionych przeze mnie powyżej i myślę, że spokojnie jest warta swojej ceny. Ja jako osoba nie będąca fanem haremów mogę z czystym sumieniem polecić lekturę osobom, które cenią sobie bardzo solidne wydania (szczególnie pod względem wizualnym), ładne, realistyczne i „kształtne” projekty postaci oraz przyjemną opowieść z perypetiami dobrze wykreowanych, ale nie jakiś oryginalnych postaci. No i rzecz jasna trzeba być odpornym na wszędobylskie cycki, okrzyki Isseia i rozwiązania fabularne z tym związane. Tytuł nie tyle co dla wytrwałych, co dla prawdziwych i niewymagających zboczeńców wyznających religię głównego bohatera. 😆 Komiks uważam za udany, dzięki za przeczytanko i pozdrawiam. 😉
  • Avatar
    MrParumiV18 11.05.2019 22:26
    Re: Acony - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Acony"
    Kompletnie zapomniałem podkreślić i wyróżnić chyba największy plus komiksu, czyli bardzo dobre wydanie Waneko. Świetne i luźne tłumaczenie oraz brak błędów (ja żadnych nie wychwyciłem podczas lektury). Jedynym minusem wydaje się być obwoluta, taka papierowa, śliska i raczej długo to ona nie wytrzyma. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 11.05.2019 21:59
    Acony - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Acony"
    Przeczytane. No i w sumie mam problem z oceną. Z jednej strony naprawdę przyjemna manga, ale z drugiej momentami nużąca oraz chyba nie aż tak dobra jak to opisuje recenzja – przynajmniej według mnie. Mój dylemat jest spowodowany dwoma aspektami. Po pierwsze, porównując rozdział pierwszy i ostatni progres w historii i poczynaniach postaci widać, ale podczas czytania w ogóle tego nie odczułem, tak jakby każda kolejna krótka historia toczyła się dzień po dniu, a nie z takim dużym rozbiegiem czasowym. Jeszcze jak główny bohater pod koniec komiksu wspomina, że minęło w jego przypadku 2 lata to byłem trochę zdezorientowany, bo tak naprawdę nie widać różnicy, ani wizualnej, ani w świecie przedstawionym i tak, nie jest to wina Acony, która wiadomo (dla osób, które już po lekturze) jaki ma problem. Natomiast moim drugim problem jest zakończenie. Takie nijakie i jakby na siłę wprowadzone. Nie szukałem w tym niczego odkrywczego, ani jakiegoś finału z przesłaniem czy czymś, ale ewidentnie widać problem z brakiem dalszych pomysłów, ponieważ ów zaprezentowane zakończenie równie dobrze mogło być w połowie komiksu i nikt by się nie obraził. Mimo wszystko bez wątpienia wielkim plusem tej mangi są za to postacie. Barwne, sympatyczne i dające się polubić (chyba bez wyjątku), szczególnie główny bohater Motomi, który przypadł mi do gustu pod względem swojej normalności. No i oczywiście kreska jest bardzo dobra. Nie jest to coś genialnego, ale bez wątpienia jest powyżej przeciętnej, a nawet lepiej, więc trzeba to wyróżnić. Kończąc, pomimo wad, dwojakich wrażeń i dylematów jakie mam w związku z tym tytułem to naprawdę polecam zakupić ów komiks. Jestem pewny, że większość osób będzie zadowolona po lekturze. Tyle ode mnie, dzięki i pozdrawiam.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 19.04.2019 19:35
    Powóz lorda Bradleya - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Powóz lorda Bradleya"
    Jakoś rzadko mi przychodzi pisanie jakichkolwiek opinii na tym portalu jeśli chodzi o mangi, natomiast żeby niecierpliwi już poznali moje zdanie na temat tego tytułu to w wielkim skrócie osobiście zawiodłem się na tej mandze i można nawet rzec, że bardzo. Po recenzji i komentarzach wielu ludzi spodziewałem się chyba nie wiadomo czego. Oczywiście trzeba tytułowi oddać, że jest ponury, przygnębiający i momentami okrutny dla postaci żeńskich niemiłosiernie, ale nie ma w tym nic odkrywczego. To znaczy…, żeby nikt mnie źle nie zrozumiał. Ja już takie rzeczy czytałem wielokrotnie i widziałem w komiksach, dlatego przed lekturą myślałem, że autor podszedł do tego bardziej oryginalnie, a otrzymaliśmy rodzaje tortur, które już są niestety znane. Podczas całej lektury nie mogłem się wręcz na niej skupić, a czytałem w odosobnieniu i ciszy. Mogę nawet rzecz, że się wynudziłem podczas czytania.

    Komiks ten jest podzielony na kilka różnych historii, które są ściśle powiązane z tytułowym powozem jak i samą operą Bradleya co nie jest złe, ale bardzo nierówne. Subiektywnie ponad połowa historii kompletnie mi nie podeszła. I tutaj nawet nie chodzi o sceny gwałtu czy też przygnębiające dialogi (szczególnie w dwóch pierwszych rozdziałach), po prostu zbyt mało czasu otrzymałem aby którejś z tych postaci współczuć na tyle, aby ów manga pozostała w mojej pamięci na dłużej, a nie jak to jest niby napisane w opisuje na tyle obwoluty – że z pewnością tak będzie.

    Jestem także zdania, że kreska nie wypadła najlepiej. Oczywiście wiele osób chwali i ja to rozumiem, bo jest w pewien sposób realistyczna, to prawda. Lecz w mój subiektywny gust w ogóle nie wchodzi, przede wszystkim uważam, że jest nieestetyczna, niedokładna, wręcz wygląda jakby była rysowana od niechcenia. Były stroje i kadry wykonane okej, ale większość uważam za minus.

    Pewnie zaraz znajdą się mega obrońcy, że kim ja niby jestem aby oceniać tego typu tytuły, że jestem bez empatii, czy też wyprany z emocji, ale napisałem po prostu prawdę. Powóz lorda Bradleya najzwyczajniej w świecie nie dostarczył mi tych emocji których oczekiwałem lub tych, których mi obiecał. Autorowi pod tym względem prawie wyszło, ale subiektywnie uważam iż tylko w 3 i 4 rozdziale, niestety prawie robi wielką różnicę i 3/4 komiksu mogłoby w ogóle nie być i odbiór byłby raczej ten sam. W ogóle to sam mangaka też jakiś niezbyt przekonujący, bo sam przecież pisze, że nie wie ostatecznie o co tak naprawdę mu chodziło, więc jak on tego nie wie, to tym bardziej ja.

    Pod względem wydania też nie jest kolorowo. Mimo iż nie potrafiłem się skupić na lekturze to wyczaiłem kilka literówek i o dziwo źle przeniesionych sylab. A przynajmniej źle brzmiących z mojego punktu widzenia? Może wykształcenia? Tak naprawdę nie znam się na tym na tyle aby to oceniać, więc pominę tę kwestię. Rzuciło mi się za to w oczy chyba złe rozmieszczenie tekstu w dymkach. Raz bardziej w lewo, raz w prawo, a raz idealnie na środku, czasami ucięte teksty w dymkach na rogach kartek co nie tyle utrudniało czytanie, co powodowało negatywny odbiór tytułu. A jak sama historia mnie nie porwała to jak mogę w jakikolwiek sposób podnieść ocenę jak nawet wydanie mi na to nie pozwala. :D Oprócz tych „błędów”, same wykonanie tomu bardzo standardowe. Dwie kolorowe strony na plus, ale reszta to już nic wielkiego.

    Kończąc, dla mnie manga bardzo przeciętna i raczej nie polecam, chociaż o dziwo zakupu nie żałuję, bo kosztowało mnie to tylko 5 złoty, więc bankrutem nie zostałem. Dlatego jeśli ktoś wyczai w podobnej cenie, to sam zakup polecam, ponieważ mi się nie podobało, ale może tobie się spodoba, preferencji i emocji tyle ile ludzi na ziemi, więc może akurat tobie tego typu opowieść podpasuje, kto wie… Natomiast jeśli ktoś sugerowałby się moim gustem i chce przeczytać coś na zasadzie tortur lub znęcania się to bardziej polecałbym z naszego rynku choćby Vitamin, który też genialny nie jest, ale raczej lepszy pod tym względem (tylko czy można określać ten aspekt jako lepszy/gorszy?). Tak czy siak, dzięki za przeczytanie i pozdrawiam.
  • Avatar
    MrParumiV18 3.02.2019 19:51
    Re: Okładka tomu 6 i głosowanie na anime
    Komentarz do recenzji "Księga Vanitasa"
    Wpadłem tutaj całkowicie przypadkowo, ale jak mi się twój komentarz rzucił w oczy to skomentuję.

    Nie chcę urazić, ale ja to bym wolał remake, czy też po prostu całkowicie nową serię anime Pandora Hearts. Tak perfekcyjna, bez jakiegokolwiek błędu, skomplikowana historia zasługuje na porządne anime. Oby kiedyś powstało.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 11.11.2018 17:47
    No i nawet ja nabrałem odwagi aby zjeść czyjąś trzustkę...
    Komentarz do recenzji "Chcę zjeść twoją trzustkę"
    Świeżo po przeczytaniu jestem w stanie napisać tylko… wspaniałe, wzruszające i do zapamiętania na zawsze.

    Jeśli ktoś tutaj wpadnie tylko po opinię czy warto kupić, przeczytać, mieć etc. to nawet samo szukanie tych opinii jest już zbędne. Jest to według mnie jedna z najlepszych mang na naszym rynku, i pod względem wydania (brawo Dango!), jak i pod względem historii, postaci, a także kreski. Ja osobiście jestem bardzo wdzięczny, że mogłem poznać ten tytuł i liczę na to, że nie jestem jedyny. Oby powstawało jeszcze więcej takich pozycji i obym miał szanse je poznać.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 13.10.2018 02:41
    Lekki problem z mangą Vitamin
    Komentarz do recenzji "Vitamin"
    Mam problem z tym tytułem. Dużo osób go chwali, jeszcze więcej twierdzi, że jest po prostu świetny, a ja pomimo iż również uważam to za dobre dzieło, to nie do końca się zgadzam ze wszystkimi pozytywnymi opiniami na temat tej mangi. Chcę napisać to w skrócie, więc streszczę się do konkretów. Pierwsza połowa mangi – świetna, oczywiście pod względem nie owijania w bawełnę, tylko bardzo dobrego pokazania motywu znęcania się w szkole nad rówieśnikami. Wiem z własnego doświadczenia, że takie rzeczy niestety występują i trzeba z tym walczyć. W Vitamin może troszkę za bardzo drastycznie to pokazano, ale z drugiej strony dobrze wszystko wyjaśnia autorka w posłowi. Tak więc ogólnie rzecz biorąc pierwsza część na wielki plus. Natomiast co do drugiej połowy to osobiście mam mieszane uczucia. Autorka troszkę poszalała i zbyt ckliwie pokazała to, że wystarczy ino, w tym przypadku narysować parę mang i postawić się swoim dręczycielom na koniec roku szkolnego i niby już po sprawie. Tak naprawdę to nie jest takie łatwe i bez pomocy psychologa tutaj to raczej nie przejdzie. Dlatego uważam, że występuje tutaj zbyt duży kontrast pomiędzy obydwoma połowami mangi i lekki brak konsekwencji autorki, raz pokazuje zbyt drastycznie motyw znęcania się, a raz zbyt pozytywnie wszystko kończy. Na domiar złego kompletnie mnie nie kupili jej rodzicie pod względem charakteru. Oczywiście dziękować niebiosom jeśli tacy się trafią w realnym życiu, gdy występuje taki problem, bo właśnie dzięki takim wyidealizowanym rodzicom można łatwo wyjść z cienia. W życiu realnym niestety, powtarzając się, nie jest tak łatwo, dlatego podsumowując, druga część nie kupiła mnie ze względu na brak konsekwencji po pokazaniu dużego dramatyzmu na początku serii. Nie wszystko kończy się tak różowo, ale rozumiem, że autorka chciała pokazać, że z takiego przysłowiowego „bagna” da się wydostać. Idąc dalej, po tylu pozytywnych opiniach oczekiwałem chyba nie wiadomo czego i niestety ja nie dostałem tego czego tak naprawdę chciałem, a jeśli ktoś chce wiedzieć czego dokładnie spodziewałem się po tym tytule to tego, aby był on od początku do końca dramatyczny, na przykład, żeby wszyscy byli przeciwko głównej bohaterce – bo takie historie też się zdarzają, że wszyscy i w tym także rodzice odwracają się od własnego dziecka i co ono ma wtedy zrobić? Bardziej oczekiwałem, że pójdzie to w tym kierunku. Tyle ode mnie, to taka niby krótka z początku, ale nieco dłuższa z końca opinia o mandze Vitamin. Na koniec bardzo proszę o nie spinanie się. Jestem świadom z jakiego powodu wiele osób ocenia bardzo pozytywnie ten tytuł i też się z tym w większej części zgadzam, po prostu oczekiwałem trochę innego rozwiązania fabularnego, a w sumie to dobrze wszystko puentuje autorka mangi w posłowiu. Mianowicie, że taka krótka historia nie jest w stanie pokazać całego problemu jakim jest znęcanie się w szkole i nie chodzeniem do niej min. właśnie z takich powodów. Do tego trzeba wielu, naprawdę wielu tworów i w sumie dobrze, że znalazł się tytuł w postaci mangi, który porusza ten problem, ale również dobrze by było, aby było ich znacznie więcej i trochę inaczej poprowadzonych dla lepszego poglądu na cały problem. A jaką ocenę wystawiam? Z tym nadal mam problem bo w tej kwestii jestem na rozdrożu, a nie chcę też oceniać pod publikę tylko rzetelny i subiektywny numerek wpisać. Muszę się jeszcze nad tym dobrze zastanowić… Tak więc pozdrawiam i przepraszam za przedłużanie.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 31.05.2018 09:41
    Krótka opinia mangi Alive
    Komentarz do recenzji "Alive!"
    No nie wiem, ale chyba jestem innym człowiekiem, ponieważ mi osobiście owa lektura kompletnie nie podeszła i jest jedną z najgorszych jaką miałem okazje czytać. Krótka historia – tu się zgodzę, ale w ogóle nie trzymała mnie w napięciu i zakończyła się przewidywalnie w negatywnym sensie. Może i wciągała, ale pod takim względem – żeby to się już skończyło. Kreska (kwestia gustu) – dla mnie brzydka, a na pewno widziałem ładniejsze, schludniejsze i bardziej oryginalne. Taka typowa i nie dająca niczego więcej niż średnia podstawa.

    Ogólnie bardzo się zawiodłem lekturą i trochę się dziwię tak dobrym opiniom mangi Alive. No cóż, to jest chyba właśnie najpiękniejsze w tym wszystkim, tyle różnych gustów i tyle różnych opinii. Ale gdzie/która teraz ta właściwa?
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 27.11.2017 04:59
    Komentarz po lekturze Księgi Uświadomienia
    Komentarz do recenzji "Gdy zapłaczą cykady - Księga uświadomienia"
    Jestem świeżo po lekturze dwóch tomów księgi uświadomienia, które zostały u nas wydane i mam trochę zastrzeżeń. Na początek chciałbym wspomnieć, że nie jestem fanem cyklu cykad, wręcz przeciwnie, nie przepadam za tą serią, a czytam z poleceń innych, ponieważ wiele osób uważa ten twór za naprawdę świetny. Muszę przyznać, że niestety mnie osobiście nie kupiła, cóż inne gusta i musiałem się zmuszać do czytania końcówki owych tomów. Tak czy inaczej przejdę do sedna. Wspomnę tutaj tylko o jednym mankamencie z wielu, który mi przeszkadzał, a mianowicie liczyłem, że na koniec dowiem się w końcu przynajmniej co się stało z postacią  kliknij: ukryte , której zaginięcie spowodowało u jednej z bliźniaczek  kliknij: ukryte  niezłego bzika. Niestety nie otrzymałem odpowiedzi co mnie niemiłosiernie zabolało i zirytowało, a było więcej takich momentów np. wzmianka przez Rikę o czymś/kimś co zwie się  kliknij: ukryte  i braku wyjaśnienia czemu?/po co?/dlaczego? Może się mylę, może w dalszych częściach ksiąg klaruje się piękna odpowiedź na to i wiele innych pytań bez rozwiązania (jeśli tak to bardzo proszę o informacje!), ale jakoś nie potrafię się przemóc aby dalej brnąć w lekturę, która ciekawi i porusza mnie tylko mniejszymi bądź większymi fragmentami, a nie w całości. Pozostaje mi jeszcze wersja animowana, którą postaram się dokończyć i liczę, że wszystko mi się rozjaśni w tej pustej łepetynie. Na tą chwilę zatrzymuję się z czytaniem dalszej części cykad i zobaczymy co pokaże przyszłość, a nóż kiedyś tu wrócę i będę pluł se w brodę pod tym komentarzem jak bardzo się myliłem co do przedwczesnej negatywnej oceny. Jeżeli ktoś tutaj dotrze w jakiś sposób to bardzo bym prosił o jakiekolwiek informacje i opinie na temat tego dzieła. Nie boję się spoilerów, ale prosiłbym też je odpowiednio zaznaczyć w razie czego. Dzięki wielkie za przeczytanie i proszę o zrozumienie mojej subiektywnej opinii. Pozdrawiam serdecznie. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 24.09.2017 19:38
    Gra w brak pomysłu na finał
    Komentarz do recenzji "Gra w Króla"
    Tytuł wciągający, okej narysowany, z ładnymi okładkami, ale z bardzo niespójnym, słabym, nie no… po prostu głupim i niesatysfakcjonującym zakończeniem. Autor po prostu się zagalopował i później nie wiedział jak z tego wybrnąć, gdyż raczej jest to mało prawdopodobne żeby od początku miał taki pomysł na zakończenie swojego dzieła, głupi chyba nie jest?! Tak czy inaczej, lektury i zakupu osobiście nie żałuję bo mam przyszłościowe porównanie do podobnych serii, które będę czytał w przyszłości. A zawsze można sprzedać czyż nie? :D