Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Wydawnictwo Waneko 2

Komentarze

MrParumiV18

  • Avatar
    M
    MrParumiV18 12.09.2019 02:56
    Atak Tytanów po 121 rozdziale
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów"
    Czy ktoś może mi łaskawie powiedzieć, co tu się własnie odpie….?! Isayama rozwalił… mi łeb.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 3.09.2019 17:51
    Gyo - bardzo krótka subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Gyo"
    Czyli w sumie cel historii był bardzo prosty. Mianowicie aby Kaori w końcu przestała śmierdzieć i czuć smród. xD

    Ale przechodząc już na odpowiednie tory, to nie znam się za bardzo i nie jestem też Japończykiem aby wychwycić jakieś większe przesłanie czy symbolikę związaną z wątkiem „ożywających” morskich stworzeń, dlatego ograniczę się tylko do krótkich subiektywnych odczuć podczas lektury z perspektywy czytelnika, który spod ręki Itou zna tylko, według mnie udany Black Paradox i bardzo przeciętną oraz niewykorzystującą swojego potencjału Reminę.

    Nigdy nie przepadałem za stylem tego autora, ale mimo wszystko dałem szansę tej mandze i niestety w sumie się zawiodłem. Na pewno komiks nie był straszny, ale za to momentami wręcz zabawny oraz lekko odpychający w swoim groteskowym i niesmacznym stylu artystycznym. Historia pomysłowa i na wstępie nawet bardzo wciągająca, ale jako to w przypadku Itou jest już standardem, to im dalej w las tym gorzej, o wiele gorzej, czego efektem jest ucięte zakończenie. Nie pomagała w tym wszystkim niebywale irytująca postać Kaori, która swoim charakterem i zachowaniem tylko utrudniała już niezbyt przyjemne czytanie. W sumie… to swoją drogą już same poboczne historie, widniejące pod koniec tomu jakoś bardziej mnie zaintrygowały. Pomimo iż krótkie to bardziej ciekawe i niepokojące. Lecz wracając to na prawdziwy plus mogę jedynie ocenić stronę techniczną, która jak zawsze w przypadku tego mangaki nie zawiodła, chociaż nadal strasznie przeszkadza mi w jego przypadku styl rysowania twarzy postaci. W każdym tytule praktycznie taki sam i nie w moim guście. Natomiast samo wydanie JPF, tak samo jak aspekt graficzny, również prezentuje się solidnie i nie mam do niego większych zastrzeżeń.

    Jeśli miałbym to jakoś ocenić w kolejności to Odór Śmierci oceniam jakoś tak pomiędzy Paradoxem i Reminą. Czyli w sumie przeciętnie, bo nie jest najgorzej, ale też nie jest przynajmniej okej. Manga bez wątpienia na raz, na pewno do niej nie wrócę i jest to raczej ostatni komiks od tego autora jaki przeczytam, ponieważ ten nie dostarczył mi nic na tyle pozytywnego, aby ewentualny powrót do jego dzieł był tego wart. Osobiście mangi Gyo nie polecam, gdyż sama cena już nie zachęca, a treścią zachwycą się raczej tylko Ci (nieliczni – chyba), którzy gustują w niesmacznych, specyficznych i groteskowych rzeczach lub są po prostu fanami twórczości Junjiego Itou. Rzecz jasna nie odmawiam mu talentu do pewnych kwestii min. do nieskończonej pomysłowości czy wizji artystycznej, ale wszystko sprowadza się po prostu do gustu, a w mój ten mangaka się niestety nie wstrzela, a bardzo szkoda, bo po Black Paradox miałem naprawdę pozytywne podejście i duże oczekiwania względem kolejnych komiksów tego autora. To tyle ode mnie. Pozdrawiam.
  • Avatar
    MrParumiV18 14.08.2019 23:36
    Re: Moje lesbijskie doświadczenia w walce z samotnością - subiektywna opinia
    Komentarz do recenzji "Moje lesbijskie doświadczenia w walce z samotnością"
    A i zapomniałem dodać, że podpisuję się rękami i nogami pod recenzją ów mangi. Zgadzam się z jej autorem w 100% jeśli chodzi o treść, a także oceny liczbowe.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 14.08.2019 23:23
    Moje lesbijskie doświadczenia w walce z samotnością - subiektywna opinia
    Komentarz do recenzji "Moje lesbijskie doświadczenia w walce z samotnością"
    Bardzo specyficzny, oryginalny i niespotykany na rynku twór, w którym przez całą jego lekturę nie mogłem wyczuć momentu, kiedy wątek lesbijski wybrzmiewa na tyle, aby miał głębsze/większe znaczenie dla całości niż pozostałe, nie mniej ważne (ale dla mnie najważniejsze) kwestie min. problemy psychiczne, niska samoocena, czy też kłopoty z odnalezieniem się w społeczeństwie. Oczywiście wiadomo, że istnieją sceny temu świadczące iż coś w tej kwestii się dzieje (nawet już na samym początku), ale mi się osobiście wydaje, że ten komiks ma za zadanie opowiadać zupełnie o czymś innym i, że sama Kabi Nagata chce nam przekazać coś zupełnie innego, niż to co zakłada przykuwające wzrok wiadome słowo w tytule. Prawdopodobnie wątek wybrania się do domu publicznego jest lekko zepchnięty na bok, ponieważ jest tylko pretekstem i bodźcem aby przedstawić prawdziwe problemy populacji, głównie w związku z brakiem odpowiedniej edukacji młodzieży w wielu sprawach, co ostatecznie powoduje, że net i praktyka uczy wszystkiego. Ogólnie rzecz biorąc, cała manga to jest (jak sama autorka wskazuje) do bólu szczery i niezbyt udany skrawek historii z jej życia, w którym stara się odnaleźć samą siebie, cel w życiu, zaakceptować swoje wady i stanąć na nogi po niepowodzeniach. W sumie nie wiadomo też ile rzeczy ubarwiła, a ile nie, ale mimo wszystko ogólna prezentacja całości robi wrażenie, ponieważ (o zgrozo) pokazuje prawdziwe problemy dużej części społeczeństwa, przedstawia (niestety) dobitne braki szkolnictwa w tej materii, a co najgorsze, takich ludzi może być na pęczki wokół nas, mogą to być nawet nasi znajomi, a my o tym nie wiemy, gdyż takie osoby praktycznie w cale nie mówią o swoich problemach innym. Dlatego też dobrze, że na sam koniec pojawiła się krótka notka od redakcji, która wyjaśnia to i owo, oraz naprowadza potencjalnych, podobnych do autorki odbiorców mangi, gdzie mogą się poradzić i szukać pomocy w razie zaistniałych problemów jakie są opisywane w komiksie, ale też nie tylko. Według mnie bardzo udany, albo raczej potrzebny oraz zmuszający do refleksji i przemyśleń komiks. Część historii i postaci tak naprawdę ciężko odrębnie i jednoznacznie ocenić, gdyż jest to po prostu autentyczna historia problemów prawdziwej osoby, a może tego doświadczyć (w mniej lub bardziej podobny sposób) wiele ludzi. Zatem, jak to ostatecznie ocenimy, to chyba w głównej mierze kwestia subiektywna, podejścia do treści tu przedstawionej i samozaparcia aby nie odpaść w trakcie. Natomiast bardzo łatwo i myślę, że nawet obiektywnie można ocenić stronę techniczną oraz wydanie samej mangi. To pierwsze stoi na niezbyt wysokim poziomie, styl rysowania jest cudaczny, niedokładny i nieukazujący za wiele, ale za to działający na wyobraźnię i śmiem twierdzić, że bardzo dobrze pasujący do tego typu historii, a co za tym idzie nie wyobrażam sobie inaczej narysowanego tego komiksu. Jednak nie popadajmy w nie wiadomo jakie pozytywy, manga jest narysowana przeciętnie i to jest niezaprzeczalny fakt, ale z drugiej strony nawet nie trzeba się do tego zbytnio przyzwyczajać i też nie odrzuca czytelnika, ponieważ po 1. jest to nadrabiane treścią, a po 2. nie o kreskę w tym wszystkim chodzi. Lecz przechodząc teraz do wydania studia JG, to tutaj już nie starczy miejsca na pochwały. Tom wydany genialnie. Szyty, twarda i solidna oprawa, piękna stylistycznie obwoluta i czysty oraz przejrzysty środek, wraz z przyjemnym w odbiorze tłumaczeniem. Nawet jedna literówka, którą wychwyciłem nie zamazuje występujących zalet w tym komiksie, który jest niezaprzeczalnie wart swojej ceny i polecenia. Krótko podsumowując, ja jestem bardzo zadowolony oraz usatysfakcjonowany lekturą i oby pojawiało się więcej takich tworów na naszym rynku, nie tylko jeśli chodzi o treść, ale też o wydanie. Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam. ;)
  • Avatar
    MrParumiV18 7.08.2019 23:15
    Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika Łowca czarownic
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów"
    Czyli twierdzisz, że lepiej by było gdyby w ogóle się nie zmieniał i nadal był tym poczciwym młodzieńcem? Kiedyś tam narzekałeś na brak logiki w SnK, a teraz sam wymagasz by ona wystąpiła – proszę o więcej konsekwencji z twojej strony i ostatecznego określenia się czego oczekujesz, ponieważ można zauważyć, że co chwilkę masz inne wymagania. Dla mnie jego przemiana, nie ważne czy na plus, czy na minus, ważne, że w ogóle występuje jest jak najbardziej trafiona. Dodatkowo jeszcze jest logiczna, bo po tym co przeżył, jakich sytuacji doświadczył i to jakim szokiem dla niego było poznanie wspomnień ojca oraz całej prawdy o świecie i o tym, że cały czas byli w błędzie, potrafi zmienić człowieka/postać drastycznie, nawet o 180%. I tutaj nie ma znaczenia jakość/pozytywność/negatywność przemiany, ale fakt jej racjonalnego występowania.
  • Avatar
    MrParumiV18 5.08.2019 22:46
    Odpowiedź na komentarz użytkownika Łowca czarownic
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów"
    Dla mnie cała jego przemiana, rzecz jasna biorąc pod uwagę całą serię, jest jak najbardziej na plus, ale to kwestia gustu. Natomiast nie poznaliśmy jeszcze jego dokładnych motywów, może być tak, że wie coś, albo myśli o czymś czego my, czytelnicy, nie wiemy. Zobaczymy co autor mangi ma w zanadrzu, gdyż jak na razie wychodzi mu wszystko po mistrzowsku, ale może to się łatwo spieprzyć.
  • Avatar
    MrParumiV18 4.08.2019 19:44
    Odpowiedź na komentarz użytkownika GLASS
    Komentarz do recenzji "Atak Tytanów"
    Raczej nie umrze, zbyt banalne by to było jak na głównego protagonistę serii. Przeczuwam transfer neurologiczny w dolne części ciała jak to miało miejsce w przypadku Reinera.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 4.08.2019 14:52
    One-Punch Man po 14 tomie
    Komentarz do recenzji "One-Punch Man"
    Po 14 tomach już nie jestem w stanie czytać dalej. Jak na samym początku przy lekturze trzymał mnie nawet solidny poziom komedii i świetna kreska, tak teraz tylko kreska pozostała na nie zmienionym poziomie. Komiks już nie bawi tak jak na początku, stał się wręcz momentami nużący oraz irytujący, a o historii nawet nie wspominam. W tym momencie trochę szkoda mi pieniędzy na coś co będzie mi dostarczać tylko walorów wizualnych, więc czytanie mangi odkładam do chwili jak zapragnę do niej wrócić. A z racji tego, że w dobie tylu tytułów jakich mam do nadrobienia, a kolejne jeszcze przede mną, to nie wiem czy kiedykolwiek wrócę do One­‑Punch Mana. Pewnie nadal są jego fani w Polsce, ponieważ jest bardzo dobrze wydany i z świetnym tłumaczeniem, zapewne nadal podtrzymuje hype z pierwszego sezonu i jest genialnie rysowany, ale ja nigdy nie byłem jakimś tam wielkim fanem tej serii, a w tym momencie to przechodzę więcej męczarni niż czerpie przyjemność z czytania, dlatego też to nie ma po prostu sensu. Zapewne poczekam, aż komiks się skończy i wtedy podejmę decyzję, co dalej.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 28.07.2019 13:42
    Remina gwiazda piekieł - krótka subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Remina - gwiazda piekieł"
    No już na wstępie muszę przyznać, że jestem rozczarowany treścią jak i wydaniem tego komiksu. Rzecz jasna, nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego, ale i tak niedosyt oraz rozgoryczenie występuje i przysłania niektóre zalety mangi. Zaczęło się zaskakująco pozytywnie, pomysł był bardzo ciekawy i mniej­‑więcej do połowy Remina była niezwykle wciągająca i nietypowa. Natomiast od połowy i już do samego końca wypadało się tylko śmiać z rozwiązań autora i tutaj w głównej mierze nie chodzi o sam brak logiki, ale o zachowania postaci, ogólny odbiór i sam finał. Historii Reminy nawet nie ratuje ta druga opowieść dodana pod koniec komiksu. Co prawda króciutka, ale wydała mi się o niebo lepsza, a już na pewno bardziej zaskakująca oraz szalona, szczególnie pod względem zakończenia, no ale z racji tego, że była tylko na kilku stronach to wiele jej brakuje. No ale właśnie po przeczytaniu tej krótkiej historii „Miliardy Szwów” zacząłem się zastanawiać, skąd Itou bierze te wszystkie pomysły? Logiki często im brakuje, ale oryginalności odmówić mu w tej kwestii nie można. Natomiast przechodząc dalej, jedynym aspektem, który według mnie trzyma przez całą lekturę w miarę równy, a zarazem dobry poziom wykonania, to jest kreska i na tym zakończę swoje pochwały, ponieważ wydanie także nie napawa optymizmem. Jak do jakości obwoluty, kontrastu czerni i tłumaczenia większych zastrzeżeń nie mam (oprócz paru zgrzytów związanych z użytym językiem) tak do jakości klejenia grzbietu, słabej okładki pod obwolutą, samego grzbietu i uciętych kadrów to już mam wiele zastrzeżeń. Wszystko to co wypisałem posiada wiele niedoróbek lub jest wykonane po macoszemu, co powoduje, że momentami, aż odechciewało się czytać, a sama treść też tego ostatecznie nie ratowała. Tak naprawdę dokończyłem tylko ze względu na to, że kreska była nadzwyczajna i był to tylko jeden tom, który w tym przypadku jest raczej zaletą, ponieważ dłużej chyba nie dałbym rady brnąć w to coś. Jeśli by mnie ktoś zapytał czy osobiście polecam mangę Remina gwiazda piekieł, to musiałbym odpowiedzieć negatywnie, szczególnie ze względu na cenę, która nijak się ma do treści, czy też jakości wydania. Lecz mimo wszystko uważam, że fani grozy i jednocześnie twórczości Junjiego Itou na pewno znajdą w tym komiksie coś dla siebie, więc w ostateczności mogę właśnie tej grupie docelowej polecić ów tom. Kończąc, komiks subiektywnie oceniam na przeciętny, a szkoda, bo miał zadatki na coś lepszego. Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 10.07.2019 02:09
    Ogród słów - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Ogród słów"
    Króciutka, ale za to bardzo przyjemna, warta zapamiętania i momentami wzruszająca opowieść, nawet pomimo tego iż pobieżnie pamiętałem z filmu jak to wszystko się mniej­‑więcej potoczy, a także zakończy.

    Do samych wydarzeń oraz postaci i ich relacji nie chcę się za bardzo odnosić, ponieważ nie dostajemy tutaj nic nadzwyczajnego, czy szczególnie wychodzącego poza ramy twórczości Makoto Shinkaia. Po prostu otrzymujemy w tym temacie powolną, dobrą, spójną, okazjonalnie emocjonalną, a nawet romantyczną, ale i zarazem krótką (niestety, gdyż po zakończeniu mangi i filmu mam osobiście lekki niedosyt, bo nawet jeśli zakończenie raczej udane to i tak chciałbym poznać dalsze wydarzenia, a może i nawet ujrzeć ich kolejne spotkanie w przyszłości) historię dwojga ludzi, którzy pogłębiają swoje relacje poprzez niezobowiązujące spotkania i rozmowy, więc myślę, że pod tym względem komiks raczej skierowany dla osób, które chcą się przede wszystkim zrelaksować i ze spokojem wertować kolejne strony opowieści – brak szybkiej akcji jest tutaj bez wątpienia plusem. Jak już wspominałem, cała fabuła jak i jej zakończenie przeze mnie znane już wcześniej za sprawą obejrzanego filmu, ale pomimo tego występowały momenty gdy się naprawdę wzruszyłem lub przejąłem sytuacją w jakiej znalazły się główne postaci, dlatego sądzę, że warto to odnotować na duży plus, że pomimo znajomości historii nadal wzbudza we mnie emocje. Pod względem tych aspektów moje oczekiwania zostały jak najbardziej zaspokojone, gdyż nie otrzymałem nic gorszego niż to co zaoferował mi pierwowzór filmowy, a momentami dostałem nawet coś ekstra.

    Natomiast pod względem strony technicznej już nie jest tak kolorowo jakbym chciał, albo raczej nie jest tak jak sobie to wyobrażałem. Oczywiście wiem, że w mandze nie dostanę takich fajerwerków wizualnych jak w przypadku animowanej twórczości Shinkaia. Ale mimo wszystko oczekiwałem, że kreska będzie stała przynajmniej na bardzo wysokim poziomie, jak inne mangi od tego scenarzysty i niestety osobiście bardzo się zawiodłem na tym aspekcie Ogrodu słów. Rzecz jasna nie twierdzę, że jest ona zła, albo tym bardziej, że brzydka, ale częstymi momentami miałem wrażenie niedopracowania i niechlujstwa ze strony autorki rysunków. Były również kadry, które zostały bardzo ładnie narysowane i to należy odnotować, ale ogólnie rzecz biorąc według mnie występuje tutaj zbyt duże wahanie poziomu wykonania (raz ładnie, a raz nie), co powoduje ostatecznie, że stronę techniczną oceniam najgorzej ze wszystkich aspektów tego komiksu, a szkoda. Chociaż patrząc na to z drugiej strony, pewnie to też jest moja wina, bo wymagałem chyba nie wiadomo czego.

    Lecz przechodząc teraz do oceny polskiego wydania, to nie mam tutaj co się za bardzo rozpisywać. Standardowe i przewidywalne do bólu (obecne) Studio JG, czyli bardzo dobrze oraz bezbłędnie pod względem tłumaczenia wydany komiks. Otrzymujemy solidnie wykonany i sklejony tom z piękną obwolutą, 2­‑ie kolorowe strony na początku, bardzo dobrą jakość papieru, przyjemne w czytaniu tłumaczenie i bez żadnych błędów (lecz wykryłem jeden ucięty tekst w chmurce, ale to chyba wada tylko mojego egzemplarza) oraz miły dodatek na koniec lektury w postaci posłowia ze strony tłumaczki, który wyjaśnia znaczenie i przekaz tytułu, dostarcza kilka smaczków na temat literatury japońskiej, a także do czego się ta manga w głównej mierze odnosi. Ogólnie do wydania jakichkolwiek zastrzeżeń brak, ale też nie wyróżnia się niczym szczególnym, otóż to tylko zwyczajna, bardzo dobrze wykonana robota wydawnictwa i tyle.

    Podsumowując, manga Ogród słów, pomimo tego, że już wcześniej znałem tą historię, ostatecznie zaskoczyła mnie pozytywnie. Nawet jeśli strona techniczna mnie trochę zawiodła, to resztę aspektów (od historii i postaci, po wydanie) zaliczam na bardzo duży plus. Ja jestem zadowolony po lekturce, która sprawiła mi dużo przyjemności i myślę, że mogę spokojnie ów komiks polecić każdemu, ale przede wszystkim fanom twórczości Makoto Shinkaia, a także osobom, które lubią stonowane, klimatyczne, wzruszające i romantyczne opowieści. To tyle ode mnie. Dziękuję bardzo za przeczytanie całości i pozdrawiam. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 5.07.2019 01:45
    Klatka dla ptaków - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Klatka dla ptaków"
    Zawsze chciałem przeczytać ten tytuł, ale jak już to zrobiłem to w sumie mam mieszane odczucia.

    Sam początek, czyli pierwszy rozdział kompletnie mnie nie kupił, ale za to już kolejne i przeniesienie historii do tytułowego hotelu zaliczam na duży plus. Fajnie wykreowali trzy główne postacie i ich relacje, co nawet przyjemnie się czytało, ale myślę, że to w głównej mierze też za sprawą bardzo ładnej kreski, która jeszcze bardziej umilała lekturę. Natomiast samo zakończenie, tak mniej­‑więcej połowę ostatniego tomu, było już strasznie irytujące, nużące i męczyło przy czytaniu. Głównie z powodu protagonistki i jej zachowania, podchodów oraz niezdecydowania, a także z powodu samego finału, zbyt szybkiego i wymuszonego niestety. Brakowało mi również większego rozwinięcia innych pobocznych postaci, czyli mieszkańców hotelu. Ja rozumiem, że długość mangi nie pomaga, a sama autorka wspomina w posłowiu, że jest to bardziej rozwinięte w pierwowzorze (nowelce), ale z drugiej strony nie zmienia to faktu, że po co w takim razie w ogóle wprowadziła do komiksu jakiegoś dziwaka co wszystko kradnie i dwie czarnowłose postacie, młodszą i starszą (imion nie pamiętam – przepraszam), skoro pojawiły się tylko na 2/3 strony i słuch po nich zaginął. Potraktowałem je początkowo jako zapychacz i motor napędowy do dalszej części historii, ale później jak się dowiedziałem, że powieść te wątki oraz postacie bardziej rozwija to finalnie uznaję to za niewykorzystany potencjał i lekko wkurzający motyw. Tylko żeby ktoś mnie źle nie zrozumiał i wywnioskował z powyższych zdań, że ta manga jest totalnie zła. Po prostu wydaje mi się, że ostatecznie nie trafiła w mój gust, albo z racji tego, że spodziewałem się czegoś zupełnie odmiennego, też inaczej to wszystko odbieram.

    Podsumowując, w moim przypadku komiks na raz, ale mimo wszystko okraszony bardzo ładną kreską, jest też solidnie wydany za sprawą Kotori, a kwestie fabularne i postaci ja oceniam lekko powyżej przeciętnej. Natomiast wiadomo iż to w głównej mierze kwestia ostatecznie subiektywna. Pomimo sprzecznych moich odczuć po lekturze, jestem w stanie polecić Klatkę dla Ptaków i myślę, że znajdzie swoich docelowych odbiorców oraz fanów. Ja nim jestem połowicznie, a zakupu, a tym bardziej lektury raczej nie żałuję, bo dostarczyła mi kilku naprawdę przyjemnych momentów. To tyle, dzięki za dotrwanie do końca i pozdrawiam. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 22.06.2019 23:13
    Rycerze Sidonii - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Rycerze Sidonii"
    Już jakiś czas minął od momentu zakończenia przeze mnie lektury tego tytułu, bo już prawie żydzień, więc doszedłem do wniosku, że już najwyższy czas aby coś napisać na temat tego komiksu. I najlepiej będzie jak zacznę od mniej­‑więcej tego samego co napisałem na etapie dwunastego tomu.

    Mianowicie na samym początku czytania, przez pierwsze kilka tomów nie byłem za bardzo przekonany do Rycerzy Sidonii. Miałem obejrzane wtedy już dwa sezony anime, ale kojarzę je (bo widziałem dawno temu) jako dobry seans, więc tym bardziej dziwiłem się czemu komiks mi nie podszedł. Po prostu co jakiś czas się zanudzałem i historia mnie tak nie porywała jakbym chciał. Natomiast sytuacja się zmieniła tak w około połowie serii, czyli 7 tomie. Wtedy i historia, i postacie nabrały według mnie niesamowitego wręcz kolorytu, zaliczyły taki wręcz mega skręt w przeciwnym kierunku. Wszystkie ich zachowania, relacje i wydarzenia w jakich brały udział nie tylko nabrały sensu, aż do finału historii, ale też wzbudzały u mnie bardzo pozytywne wrażenia oraz emocje, głównie za sprawą wielu kontrastujących z tematyką opowieści relacji pomiędzy charakterami i wstawek komediowych na których najlepiej wyszła jedna z nich, czyli Tsumugi, najlepsza według mnie persona/byt/hybryda tej serii i jednocześnie od tego momentu jedna z moich ulubionych postaci kobiecych ogólnie. Oczywiście nic nie odbieram pozostałym, bo oprócz tego, że są to standardowe i opierające się na znanym nam schematach charaktery, to oprócz tego bardzo sympatyczne, dające się lubić i świetnie uzupełniające się postacie. Wątek haremowy z nimi związany również zaliczam na duży plus i przede wszystkim kompletnie mnie nie irytował. Sama fabuła również rozwija się w bardzo zaskakującym pozytywnie kierunku i aż budzi mój podziw jak spójną wydaje się być historią. Zakończenie również jest satysfakcjonujące (a nawet w pewnym momencie wzruszające) oraz zamyka wszystkie wątki, lecz pozostawia w pewnym sensie je otwarte na dalsze przygody postaci jak to Nihei ma w zwyczaju. Nie jest to może pod względem tych dwóch aspektów (historia, postacie) jakaś wybitna czy skomplikowana opowieść z oryginalnymi charakterami, ale spełnia początkowe założenia autora bardzo dobrze, fajnie kontrastuje różnymi luźnymi wątkami, zawiera spójną oraz dobrze poprowadzoną historię i sympatyczne w ogólnym rozrachunku postacie.

    A teraz przechodząc do dalszych aspektów, następnym jaki wezmę pod uwagę jest strona techniczna komiksu, czyli fantastyczny wręcz rysunek i technika Tsutomu Niheia. Jego zabawa perspektywą, ogromem świata, dziwności i wszędobylskich dzieł architektonicznych już dała się we znaki przy okazji takich tytułów jak Blame, czy Abara, lecz w Rycerzach Sidonii tylko potwierdza jak świetnym rysownikiem on jest. A już na pewno odzwierciedla to fakt, genialnie wykonanych i momentami wręcz pięknych projektów wizualnych pustelniaków, hybryd, oraz niesamowicie szczegółowe wnętrze statku Sidonia. Jego wyobraźnia momentami chyba nie zna granic, a dbałość o najmniejsze detale momentami wręcz przeraża i ociera o wybitność. Tak naprawdę jedyny powód przez który moja ocena sztuki w tym tytule nie jest na najwyższym poziomie, to rysunki postaci ludzkich. Same postury i ich poruszanie się, a już na pewno wyglądy pustelniaków etc. zaliczam na mega plus, tylko te wyrazy twarzy ludzkich postaci takie niestety trochę kopiuj­‑wklej. Oczywiście jest to w pewien sposób wytłumaczone fabularnie i pod względem zasad świata przedstawionego, lecz w tym akurat przypadku działa bardziej mój subiektywny gust, niż racjonalne podejście. Czasami miałem zwyczajnie problem z ich rozróżnieniem, a gdyby nie różne fryzury to już totalnie nie miałbym pojęcia kto jest kim. Ale ogólnie aspekt artu wypada praktycznie idealnie i jest niewątpliwie największym plusem ów mangi.

    Natomiast przechodząc w kontrastujące tony, to według mnie najgorszym za to aspektem tego komiksu jest niestety polskie wydanie. Nie jest oczywiście złe, ale zawiera kilka błędów i niedoróbek. Na początek okładki, które z jednej strony mają bardzo ładne rysunki z frontu, lecz są wykonane z bardzo cienkiego i śliskiego papieru, a to długo niestety nie wytrzyma. No i z racji struktury obwoluty grzbiety są często nierówne, a to źle się komponuje na półce. Nie wspominając już o dwóch sztukach, które akurat w moich egzemplarzach mają inny odcień koloru na grzbiecie co powoduje, że nie są spójne z całością, a to niewątpliwie psuje ogólną estetykę. Wnętrze jest jak najbardziej solidne, a tłumaczenie bardzo dobre, lecz korekta mogłaby być lepsza, ponieważ wychwyciłem kilkanaście błędów podczas lektury. Najczęściej były to zdublowane słowa, pozamieniana kolejność liter w słowach lub brak interpunkcji. Kończąc zaletą, bez wątpienia są nią kolorowe strony na początku każdego z 15 tomów. A ogólnie rzecz biorąc wydanie jako całość oceniam na dobrze wykonane, ale nic poza tym, ponieważ powinno być lepsze, a z racji tego, że pozostałe aspekty oceniam subiektywnie wyżej, to ten staje się niestety najgorszym.

    Podsumowując i biorąc pod uwagę całą lekturę (średni wstęp, ale za to świetne rozwinięcie i zakończenie) ja przy Rycerzach Sidonii bawiłem się naprawdę bardzo dobrze. Jest to dobrze wydana i zaskakująca bardzo pozytywnie opowieść z którą serdecznie polecam się zapoznać, a szczególnie fanom Niheia, który znowu stanął na wysokości zadania przynajmniej jeśli chodzi o rysunki (wykonane jak zwykle po mistrzowsku), gdyż opowieść i postacie to kwestia według mnie już raczej subiektywna, ponieważ obiektywnie są to proste i nieskomplikowane, ale wiarygodnie oraz spójnie wykonane aspekty zasługujące na pozytywną wzmiankę. Ja w tym miejscu kończę, dziękuję za przeczytanie, pozdrawiam i do usłyszenia. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 15.06.2019 17:41
    Rycerze Sidonii po 12 tomie
    Komentarz do recenzji "Rycerze Sidonii"
    Powiem tak… po mieszanych dla mnie uczuciach jakie pozostawiła po sobie tak mniej więcej przez połowę lektury manga Rycerze Sidonii spowodowała, że nie planowałem kompletnie nic pisać w jej temacie podczas, ani po przeczytaniu całości. Lecz po mniej więcej połowie, czyli 7 tomie historia i postacie nabrały takiego pozytywnego kolorytu, że nie mogłem zostawić tego niezauważonym i nie wspomnieć o tym. Obecnie jestem na 12 tomie i niedługo zamierzam zakończyć lekturę, ale z pełną świadomością oraz subiektywnym zdaniem chciałbym oznajmić, że właśnie ów 12 tom jest jak na razie najlepszy z dotychczasowych jakie przeczytałem. Mieszanka świetnej akcji, bardzo dobrej i kontrastującej ze wszystkim komedii z udziałem relacji pomiędzy postaciami, genialnych rysunków czy też zaskakujących wydarzeń fabularnych powoduje, że bawiłem się niezwykle przyjemnie przy czytaniu tego tomu. Mam nadzieję, że dalsze wydarzenia mnie nie zawiodą, ale z racji tego, że kompletnie nie spodziewałem się tak pozytywnego odbioru z mojej strony, ocena ów komiksu na koniec zapewne poszybuje w moim przypadku w górę niczym Tsumugi, która btw. jest tak niezwykle uroczo wykreowaną postacią/bytem/hybrydą pod względem wyglądu, charakteru, emocji i ogólnego zachowania, że jest jak na razie dla mnie najsympatyczniejszą postacią w tej serii i oby nie straciła swojego uroku do finału. Ja w tym momencie kończę i lecę czytać dalej, gdyż wciągnąłem się niesamowicie w lekturę Rycerzy Sidonii.

    PS Rzecz jasna planuję coś napisać po zapoznaniu się z całością, ale to później, jak będzie na to czas. Tak czy siak, do usłyszenia rodacy! ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 9.06.2019 20:03
    Voynich Hotel - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Voynich Hotel"
    Już przed rozpoczęciem czytania planowałem, że jak dokończę lekturę to coś napiszę na temat tej mangi, ale nie spodziewałem się (szczególnie bo opiniach innych czytelników), że będzie to tak ostatecznie wyglądało z mojej perspektywy. Tak czy siak, przechodząc już do sedna i jednocześnie cytując końcówkę recenzji użytkownika Diablo, która btw. jest naprawdę bardzo dobra i w pełni odzwierciedla to co napotkamy podczas lektury, a jednocześnie nie zdradza też żadnych szczegółów, więc jeśli ktoś nie wie czy zakupić ów komiks to polecam zapoznać się z tą krótką, ale treściwą opinią, która powinna pomóc wam podjąć decyzję czy manga faktycznie jest dla was. Natomiast wracając do cytatu, bo się zagalopowałem, to zdecydowanie nie jest seria dla każdego.

    Nie będę za bardzo streszczał, czy też oceniał samej struktury fabularnej, gdyż świetnie opisuje to wspomniana powyżej recenzja, ja natomiast ograniczę się tylko do tego jak odebrałem ów dzieło, czy mi spasowało i jeśli tak lub nie to postaram się odpowiedzieć sam przed sobą dlaczego. Tak więc aby rozwiać wszelakie wątpliwości już na początku, to mi osobiście manga Voynich Hotel kompletnie nie podeszła. I w sumie to naprawdę ciężko mi stwierdzić dlaczego, gdyż nie uważam aby czarny humor (za którym nawet przepadam), epizodyczna fabuła, multum postaci, czy nawet przeciętna kreska mi przeszkadzały, ale ewidentnie podczas większej części lektury strasznie się męczyłem i miałem kilka momentów zwątpienia czy nie zakończyć przedwcześnie czytania. Oczywiście z racji tego, że pierwszy tom otrzymałem, a cała historia zamyka się tylko w 3, to zdecydowałem się zacisnąć zęby w tych niekomfortowych dla mnie momentach i przeczytać całość co ostatecznie nie było raczej błędem, gdyż manga subiektywne pozytywy posiada, ale też czas przy niej spędzony nie był aż tak przyjemny jak to uwydatniają oceny większej części użytkowników, którzy bardzo chwalą ów pozycję. Jeśli miałbym szukać powodów dla których lektura była dla mnie tak ciężka to jedyna rzecz jaka przychodzi mi do głowy i jest to oczywiście jedynie subiektywna opinia to chyba wszędobylski i ogólno pojęty chaos. Rozwijając bardziej tą kwestię to w głównej mierze chodzi mi tutaj o zbyt częste przeplatanie różnych wątków i dziejących się wydarzeń ze sobą co powodowało, że kompletnie nie mogłem się odnaleźć, a także czasami wręcz się gubiłem i nie wiedziałem coś się w ogóle dzieje – zaznaczam, że akurat w tym przypadku starałem się czytać bardzo uważnie. Oczywiście nie było tak przez całą lekturę, ale przez większość już tak. Nie ułatwiało mi także zadania częsty brak tzw. strzałek przy dymkach, które podkreślają, jaką kwestię mówi dana postać. Momentami w jednym kadrze było kilka postaci i parę dymków bez wspomnianych strzałek i nie mogłem kompletnie odgadnąć przy pierwszym podejściu, która postać co mówi. Musiałem chwilę pomyśleć, przeczytać parę razy, a nawet wrócić stronę wcześniej aby sobie rozjaśnić sytuację. Powodowało to u mnie lekką irytację, ponieważ lubię płynnie przechodzić strona po stronie, a zatrzymywać się tylko z pozytywnych względów, a nie z powodu czegoś takiego. Ogólnie rzecz biorąc była to dla mnie ciężka w odbiorze manga, która oczywiście ma swoje dobre strony/momenty. Czarny humor, który wadą dla mnie nie jest, ale zaletą również momentami mnie naprawdę rozbawił, kreska, która nie jest jakaś nadzwyczajna i to trzeba stwierdzić, spełnia swoje zadania w tym przypadku idealnie, a natomiast postacie to według mnie największa zaleta serii. Jak już przywykłem do tych męczących mnie momentów i nastał chwilowy spokój oraz niechaotyczne prowadzenie jednego danego wątku, to wręcz niezwykle przyjemnie śledziłem poczynania postaci. Każda z nich czymś się wyróżniała, miała swoje problemy z przeszłości, momenty przyjemności i zabawnych sytuacji oraz dobrze się ze sobą komponowały podczas dialogów i wspólnych perypetii. Oprócz wyszukanych i różnorodnych charakterów na kolejną uwagę z nielicznych dla mnie pozytywów zasługuje oczywiście tłumaczenie, czy też całościowe polskie wydanie z pod szyldu Studia JG. Tak ogólnie, jak już coś wydają to robią to w swoim, ale przede wszystkim dobrym i solidnym stylu. Brak błędów, dobrze użyty język, błyszczące obwoluty, czy powiększony format – to pozytywy, a z wad to jedynie brak czegoś więcej, tzw. efektu wow. Po prostu standardowo, a zarazem bardzo dobrze wydany komiks. Myślę, że to już chyba wszystko, tak więc…

    Podsumowując, i jednocześnie cytując raz jeszcze bardzo ważne zdanie z recenzji, to zdecydowanie nie jest seria dla każdego, tylko dla określonej grupy odbiorców do którego grona niestety nie należę. Mnie częstymi momentami ów manga nużyła i męczyła, ale miała też kilka (za mało) tych dobrych i zabawnych momentów. Dla mnie osobiście i ostatecznie komiks raczej na raz oraz do zapomnienia, ponieważ nie bawiłem się ogólnie na tyle dobrze, Natomiast sam zakup mogę polecić. Jeśli tylko recenzja lub moja powyższa wypocina przekona was, że manga Voynich Hotel jest faktycznie dla was, to nie ma co zwlekać, gdyż nie jest to długa seria, a dane osoby mogę się przy niej naprawdę świetnie bawić. Ja w tym momencie kończę, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 8.06.2019 18:31
    High School DxD - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "High School DxD"
    Drogą wstępu warto wspomnieć o pewnej kwestii, która jest ważna głównie w moim przypadku, ponieważ mimo wszystko wpływa na ocenę i ogólny odbiór komiksu. Dlatego też przechodząc do sedna, ważną informacją jest, że pierwowzoru, czyli nowelki kompletnie nie znam od strony fabularnej. Wiem tylko tyle, że jest zakończona i ma 25 tomów – pokaźna ilość jak na tego typu opowieść. Natomiast z animowanej adaptacji widziałem trzy sezony, lecz bardzo dawno temu, więc szczerze powiedziawszy niewiele pamiętam i z tego powodu nie będę nawet próbował odnosić się do tych tworów, czy też próbował je porównywać do siebie na siłę. Skupiam się tylko na komiksie i odczuciach płynących z samej lektury oraz emocjach mi towarzyszących tuż po niej. Zaznaczam też, że opiszę każdy aspekt w skrócie, gdyż nie widzę powodu abym się jakoś pokaźnie rozpisywał, a także zwracam uwagę na tytuł tematu iż opinia czysto subiektywna, więc proszę nie brać za bardzo do siebie mojej oceny. Ma być pomocna, a nie wymuszać zmianę zdania/opinii u innych.

    Tak więc rozpocznę od samej fabuły, gdyż tutaj nie mam nic odkrywczego do napisania. Jak przez pierwszy tomy (4/5) nie za bardzo mi podpasowała oraz ciężko mi było przez nią przebrnąć, tak później i już do samego końca przeleciałem jak z górki wsiąknięty w opowiadaną historię, wydarzenia i rozwijające się relacje pomiędzy postaciami, które wynikały z progresu fabularnego. Nie jest ona jakaś wyniosła, czy też wybitna, ale spełnia swoje zadania, czyli ostatecznie jest przyjemna w odbiorze, wciąga i chce się poznać jej dalszą część. Niestety jednocześnie uważam, że ten aspekt jest wadą mangi, ponieważ pomimo przystępnej prezentacji świata przedstawionego, ukazanych wydarzeń, w miarę spójnego zakończenia, które jako tako zamyka jeden z wątków widać, że historia gdzieś tam brnie dalej, jest dużo niewyjaśnionych spraw, a co najważniejsze pozostawia (na pewno w moim przypadku) lekki niedosyt, gdyż bardzo bym chciał poznać dalszą cześć przygód protagonisty. Wiadomo, że w tym celu mógłbym sięgnąć po nowelkę, ale akurat forma mangowa bardziej przypada mi do gustu, bo od nowelek coraz częściej się odbijam. Postacie są dobrze napisane, nie mają może jakiś oryginalnych cech charakteru, ale każda z nich jest inna, przechodzi niewielką, ale jednak przemianę wewnętrzną, ma swoje tzw. 5 minut, niezbyt udaną przeszłość, którą muszą przezwyciężyć, teraźniejszość z którą muszą się borykać i przyszłość która na nich czeka po ciężkich przeprawach, treningach, walkach, a także chwilach spokoju i wspólnych przyjemnych perypetiach. Oczywiście lekturę umila (na pewno fanom gatunku) sceny z pięknymi kształtami pań, które nie tylko są ładnie narysowane (do tego przejdę zaraz), ale też przede wszystkim nie nachalne oraz nie niesmaczne i szczerze powiedziawszy jak myślałem przed lekturą, że będzie mi to niemiłosiernie przeszkadzać, gdyż nie lubię tego typu zabiegów, tak w jej trakcie było już kompletnie na odwrót, a nie ukrywam, że momentami było nawet bardzo przyjemne dla oka. Nie zabrakło także humoru za sprawą protagonisty, który na początku lekko mnie irytował, ale później jakoś tak przyzwyczaiłem się do niego i nawet kilka razy się uśmiechnąłem przy jego poczynaniach, wyniosłych przemówieniach, czy też kazaniach głoszących tylko jedno, że harem oraz cycki to rzecz najświętsza. Teraz w miarę płynnie przechodząc do strony technicznej komiksu wystarczy tylko napisać, że stoi na bardzo wysokim poziomie. Jak tła nie są jakichś najwyższych lotów to wszystko jest nadrabiane przez przepiękne projekty postaci, a w szczególności wspomniane powyżej bardzo realistyczne kształty pań. Jest to bez wątpienia jeden z największych plusów komiksu zaraz obok świetnego wydania Studia JG. Pomimo tego iż tomy o małych, ale standardowych gabarytach to posiadające za to po prostu przepiękne, błyszczące okładki, z w sumie dużą ilością kolorowych stron na początku każdego tomu, spójne grzbiety, solidne klejenie, oraz bardzo dobre i chyba bezbłędne (nic nie zauważyłem) tłumaczenie w przyjemnym języku, który był na tyle dobrze użyty, że umilał tylko całą lekturę. Za to należą się bez wątpienia brawa dla wydawnictwa, ponieważ według mnie stanęli na wysokości zadania i bezbłędnie wydali ów tytuł.

    Podsumowując, pomimo tego iż uważam, że komiks High School DxD mógłby spokojnie powstawać dalej, ma solidną historię, która niestety przerwana nie tyle co w połowie, co tak naprawdę dopiero na początku swojej drogi, wywołuje u mnie lekki negatywny niedosyt po lekturze, to Manga sama w sobie, ogólnie rzecz biorąc pozostawia naprawdę pozytywne wrażenia, całość przyjemnie się czyta, ma dużo plusów wymienionych przeze mnie powyżej i myślę, że spokojnie jest warta swojej ceny. Ja jako osoba nie będąca fanem haremów mogę z czystym sumieniem polecić lekturę osobom, które cenią sobie bardzo solidne wydania (szczególnie pod względem wizualnym), ładne, realistyczne i „kształtne” projekty postaci oraz przyjemną opowieść z perypetiami dobrze wykreowanych, ale nie jakiś oryginalnych postaci. No i rzecz jasna trzeba być odpornym na wszędobylskie cycki, okrzyki Isseia i rozwiązania fabularne z tym związane. Tytuł nie tyle co dla wytrwałych, co dla prawdziwych i niewymagających zboczeńców wyznających religię głównego bohatera. 😆 Komiks uważam za udany, dzięki za przeczytanko i pozdrawiam. 😉
  • Avatar
    MrParumiV18 11.05.2019 22:26
    Re: Acony - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Acony"
    Kompletnie zapomniałem podkreślić i wyróżnić chyba największy plus komiksu, czyli bardzo dobre wydanie Waneko. Świetne i luźne tłumaczenie oraz brak błędów (ja żadnych nie wychwyciłem podczas lektury). Jedynym minusem wydaje się być obwoluta, taka papierowa, śliska i raczej długo to ona nie wytrzyma. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 11.05.2019 21:59
    Acony - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Acony"
    Przeczytane. No i w sumie mam problem z oceną. Z jednej strony naprawdę przyjemna manga, ale z drugiej momentami nużąca oraz chyba nie aż tak dobra jak to opisuje recenzja – przynajmniej według mnie. Mój dylemat jest spowodowany dwoma aspektami. Po pierwsze, porównując rozdział pierwszy i ostatni progres w historii i poczynaniach postaci widać, ale podczas czytania w ogóle tego nie odczułem, tak jakby każda kolejna krótka historia toczyła się dzień po dniu, a nie z takim dużym rozbiegiem czasowym. Jeszcze jak główny bohater pod koniec komiksu wspomina, że minęło w jego przypadku 2 lata to byłem trochę zdezorientowany, bo tak naprawdę nie widać różnicy, ani wizualnej, ani w świecie przedstawionym i tak, nie jest to wina Acony, która wiadomo (dla osób, które już po lekturze) jaki ma problem. Natomiast moim drugim problem jest zakończenie. Takie nijakie i jakby na siłę wprowadzone. Nie szukałem w tym niczego odkrywczego, ani jakiegoś finału z przesłaniem czy czymś, ale ewidentnie widać problem z brakiem dalszych pomysłów, ponieważ ów zaprezentowane zakończenie równie dobrze mogło być w połowie komiksu i nikt by się nie obraził. Mimo wszystko bez wątpienia wielkim plusem tej mangi są za to postacie. Barwne, sympatyczne i dające się polubić (chyba bez wyjątku), szczególnie główny bohater Motomi, który przypadł mi do gustu pod względem swojej normalności. No i oczywiście kreska jest bardzo dobra. Nie jest to coś genialnego, ale bez wątpienia jest powyżej przeciętnej, a nawet lepiej, więc trzeba to wyróżnić. Kończąc, pomimo wad, dwojakich wrażeń i dylematów jakie mam w związku z tym tytułem to naprawdę polecam zakupić ów komiks. Jestem pewny, że większość osób będzie zadowolona po lekturze. Tyle ode mnie, dzięki i pozdrawiam.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 19.04.2019 19:35
    Powóz lorda Bradleya - subiektywna opinia, nie recenzja
    Komentarz do recenzji "Powóz lorda Bradleya"
    Jakoś rzadko mi przychodzi pisanie jakichkolwiek opinii na tym portalu jeśli chodzi o mangi, natomiast żeby niecierpliwi już poznali moje zdanie na temat tego tytułu to w wielkim skrócie osobiście zawiodłem się na tej mandze i można nawet rzec, że bardzo. Po recenzji i komentarzach wielu ludzi spodziewałem się chyba nie wiadomo czego. Oczywiście trzeba tytułowi oddać, że jest ponury, przygnębiający i momentami okrutny dla postaci żeńskich niemiłosiernie, ale nie ma w tym nic odkrywczego. To znaczy…, żeby nikt mnie źle nie zrozumiał. Ja już takie rzeczy czytałem wielokrotnie i widziałem w komiksach, dlatego przed lekturą myślałem, że autor podszedł do tego bardziej oryginalnie, a otrzymaliśmy rodzaje tortur, które już są niestety znane. Podczas całej lektury nie mogłem się wręcz na niej skupić, a czytałem w odosobnieniu i ciszy. Mogę nawet rzecz, że się wynudziłem podczas czytania.

    Komiks ten jest podzielony na kilka różnych historii, które są ściśle powiązane z tytułowym powozem jak i samą operą Bradleya co nie jest złe, ale bardzo nierówne. Subiektywnie ponad połowa historii kompletnie mi nie podeszła. I tutaj nawet nie chodzi o sceny gwałtu czy też przygnębiające dialogi (szczególnie w dwóch pierwszych rozdziałach), po prostu zbyt mało czasu otrzymałem aby którejś z tych postaci współczuć na tyle, aby ów manga pozostała w mojej pamięci na dłużej, a nie jak to jest niby napisane w opisuje na tyle obwoluty – że z pewnością tak będzie.

    Jestem także zdania, że kreska nie wypadła najlepiej. Oczywiście wiele osób chwali i ja to rozumiem, bo jest w pewien sposób realistyczna, to prawda. Lecz w mój subiektywny gust w ogóle nie wchodzi, przede wszystkim uważam, że jest nieestetyczna, niedokładna, wręcz wygląda jakby była rysowana od niechcenia. Były stroje i kadry wykonane okej, ale większość uważam za minus.

    Pewnie zaraz znajdą się mega obrońcy, że kim ja niby jestem aby oceniać tego typu tytuły, że jestem bez empatii, czy też wyprany z emocji, ale napisałem po prostu prawdę. Powóz lorda Bradleya najzwyczajniej w świecie nie dostarczył mi tych emocji których oczekiwałem lub tych, których mi obiecał. Autorowi pod tym względem prawie wyszło, ale subiektywnie uważam iż tylko w 3 i 4 rozdziale, niestety prawie robi wielką różnicę i 3/4 komiksu mogłoby w ogóle nie być i odbiór byłby raczej ten sam. W ogóle to sam mangaka też jakiś niezbyt przekonujący, bo sam przecież pisze, że nie wie ostatecznie o co tak naprawdę mu chodziło, więc jak on tego nie wie, to tym bardziej ja.

    Pod względem wydania też nie jest kolorowo. Mimo iż nie potrafiłem się skupić na lekturze to wyczaiłem kilka literówek i o dziwo źle przeniesionych sylab. A przynajmniej źle brzmiących z mojego punktu widzenia? Może wykształcenia? Tak naprawdę nie znam się na tym na tyle aby to oceniać, więc pominę tę kwestię. Rzuciło mi się za to w oczy chyba złe rozmieszczenie tekstu w dymkach. Raz bardziej w lewo, raz w prawo, a raz idealnie na środku, czasami ucięte teksty w dymkach na rogach kartek co nie tyle utrudniało czytanie, co powodowało negatywny odbiór tytułu. A jak sama historia mnie nie porwała to jak mogę w jakikolwiek sposób podnieść ocenę jak nawet wydanie mi na to nie pozwala. :D Oprócz tych „błędów”, same wykonanie tomu bardzo standardowe. Dwie kolorowe strony na plus, ale reszta to już nic wielkiego.

    Kończąc, dla mnie manga bardzo przeciętna i raczej nie polecam, chociaż o dziwo zakupu nie żałuję, bo kosztowało mnie to tylko 5 złoty, więc bankrutem nie zostałem. Dlatego jeśli ktoś wyczai w podobnej cenie, to sam zakup polecam, ponieważ mi się nie podobało, ale może tobie się spodoba, preferencji i emocji tyle ile ludzi na ziemi, więc może akurat tobie tego typu opowieść podpasuje, kto wie… Natomiast jeśli ktoś sugerowałby się moim gustem i chce przeczytać coś na zasadzie tortur lub znęcania się to bardziej polecałbym z naszego rynku choćby Vitamin, który też genialny nie jest, ale raczej lepszy pod tym względem (tylko czy można określać ten aspekt jako lepszy/gorszy?). Tak czy siak, dzięki za przeczytanie i pozdrawiam.
  • Avatar
    MrParumiV18 3.02.2019 19:51
    Re: Okładka tomu 6 i głosowanie na anime
    Komentarz do recenzji "Księga Vanitasa"
    Wpadłem tutaj całkowicie przypadkowo, ale jak mi się twój komentarz rzucił w oczy to skomentuję.

    Nie chcę urazić, ale ja to bym wolał remake, czy też po prostu całkowicie nową serię anime Pandora Hearts. Tak perfekcyjna, bez jakiegokolwiek błędu, skomplikowana historia zasługuje na porządne anime. Oby kiedyś powstało.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 11.11.2018 17:47
    No i nawet ja nabrałem odwagi aby zjeść czyjąś trzustkę...
    Komentarz do recenzji "Chcę zjeść twoją trzustkę"
    Świeżo po przeczytaniu jestem w stanie napisać tylko… wspaniałe, wzruszające i do zapamiętania na zawsze.

    Jeśli ktoś tutaj wpadnie tylko po opinię czy warto kupić, przeczytać, mieć etc. to nawet samo szukanie tych opinii jest już zbędne. Jest to według mnie jedna z najlepszych mang na naszym rynku, i pod względem wydania (brawo Dango!), jak i pod względem historii, postaci, a także kreski. Ja osobiście jestem bardzo wdzięczny, że mogłem poznać ten tytuł i liczę na to, że nie jestem jedyny. Oby powstawało jeszcze więcej takich pozycji i obym miał szanse je poznać.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 13.10.2018 02:41
    Lekki problem z mangą Vitamin
    Komentarz do recenzji "Vitamin"
    Mam problem z tym tytułem. Dużo osób go chwali, jeszcze więcej twierdzi, że jest po prostu świetny, a ja pomimo iż również uważam to za dobre dzieło, to nie do końca się zgadzam ze wszystkimi pozytywnymi opiniami na temat tej mangi. Chcę napisać to w skrócie, więc streszczę się do konkretów. Pierwsza połowa mangi – świetna, oczywiście pod względem nie owijania w bawełnę, tylko bardzo dobrego pokazania motywu znęcania się w szkole nad rówieśnikami. Wiem z własnego doświadczenia, że takie rzeczy niestety występują i trzeba z tym walczyć. W Vitamin może troszkę za bardzo drastycznie to pokazano, ale z drugiej strony dobrze wszystko wyjaśnia autorka w posłowi. Tak więc ogólnie rzecz biorąc pierwsza część na wielki plus. Natomiast co do drugiej połowy to osobiście mam mieszane uczucia. Autorka troszkę poszalała i zbyt ckliwie pokazała to, że wystarczy ino, w tym przypadku narysować parę mang i postawić się swoim dręczycielom na koniec roku szkolnego i niby już po sprawie. Tak naprawdę to nie jest takie łatwe i bez pomocy psychologa tutaj to raczej nie przejdzie. Dlatego uważam, że występuje tutaj zbyt duży kontrast pomiędzy obydwoma połowami mangi i lekki brak konsekwencji autorki, raz pokazuje zbyt drastycznie motyw znęcania się, a raz zbyt pozytywnie wszystko kończy. Na domiar złego kompletnie mnie nie kupili jej rodzicie pod względem charakteru. Oczywiście dziękować niebiosom jeśli tacy się trafią w realnym życiu, gdy występuje taki problem, bo właśnie dzięki takim wyidealizowanym rodzicom można łatwo wyjść z cienia. W życiu realnym niestety, powtarzając się, nie jest tak łatwo, dlatego podsumowując, druga część nie kupiła mnie ze względu na brak konsekwencji po pokazaniu dużego dramatyzmu na początku serii. Nie wszystko kończy się tak różowo, ale rozumiem, że autorka chciała pokazać, że z takiego przysłowiowego „bagna” da się wydostać. Idąc dalej, po tylu pozytywnych opiniach oczekiwałem chyba nie wiadomo czego i niestety ja nie dostałem tego czego tak naprawdę chciałem, a jeśli ktoś chce wiedzieć czego dokładnie spodziewałem się po tym tytule to tego, aby był on od początku do końca dramatyczny, na przykład, żeby wszyscy byli przeciwko głównej bohaterce – bo takie historie też się zdarzają, że wszyscy i w tym także rodzice odwracają się od własnego dziecka i co ono ma wtedy zrobić? Bardziej oczekiwałem, że pójdzie to w tym kierunku. Tyle ode mnie, to taka niby krótka z początku, ale nieco dłuższa z końca opinia o mandze Vitamin. Na koniec bardzo proszę o nie spinanie się. Jestem świadom z jakiego powodu wiele osób ocenia bardzo pozytywnie ten tytuł i też się z tym w większej części zgadzam, po prostu oczekiwałem trochę innego rozwiązania fabularnego, a w sumie to dobrze wszystko puentuje autorka mangi w posłowiu. Mianowicie, że taka krótka historia nie jest w stanie pokazać całego problemu jakim jest znęcanie się w szkole i nie chodzeniem do niej min. właśnie z takich powodów. Do tego trzeba wielu, naprawdę wielu tworów i w sumie dobrze, że znalazł się tytuł w postaci mangi, który porusza ten problem, ale również dobrze by było, aby było ich znacznie więcej i trochę inaczej poprowadzonych dla lepszego poglądu na cały problem. A jaką ocenę wystawiam? Z tym nadal mam problem bo w tej kwestii jestem na rozdrożu, a nie chcę też oceniać pod publikę tylko rzetelny i subiektywny numerek wpisać. Muszę się jeszcze nad tym dobrze zastanowić… Tak więc pozdrawiam i przepraszam za przedłużanie.
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 31.05.2018 09:41
    Krótka opinia mangi Alive
    Komentarz do recenzji "Alive!"
    No nie wiem, ale chyba jestem innym człowiekiem, ponieważ mi osobiście owa lektura kompletnie nie podeszła i jest jedną z najgorszych jaką miałem okazje czytać. Krótka historia – tu się zgodzę, ale w ogóle nie trzymała mnie w napięciu i zakończyła się przewidywalnie w negatywnym sensie. Może i wciągała, ale pod takim względem – żeby to się już skończyło. Kreska (kwestia gustu) – dla mnie brzydka, a na pewno widziałem ładniejsze, schludniejsze i bardziej oryginalne. Taka typowa i nie dająca niczego więcej niż średnia podstawa.

    Ogólnie bardzo się zawiodłem lekturą i trochę się dziwię tak dobrym opiniom mangi Alive. No cóż, to jest chyba właśnie najpiękniejsze w tym wszystkim, tyle różnych gustów i tyle różnych opinii. Ale gdzie/która teraz ta właściwa?
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 27.11.2017 04:59
    Komentarz po lekturze Księgi Uświadomienia
    Komentarz do recenzji "Gdy zapłaczą cykady - Księga uświadomienia"
    Jestem świeżo po lekturze dwóch tomów księgi uświadomienia, które zostały u nas wydane i mam trochę zastrzeżeń. Na początek chciałbym wspomnieć, że nie jestem fanem cyklu cykad, wręcz przeciwnie, nie przepadam za tą serią, a czytam z poleceń innych, ponieważ wiele osób uważa ten twór za naprawdę świetny. Muszę przyznać, że niestety mnie osobiście nie kupiła, cóż inne gusta i musiałem się zmuszać do czytania końcówki owych tomów. Tak czy inaczej przejdę do sedna. Wspomnę tutaj tylko o jednym mankamencie z wielu, który mi przeszkadzał, a mianowicie liczyłem, że na koniec dowiem się w końcu przynajmniej co się stało z postacią  kliknij: ukryte , której zaginięcie spowodowało u jednej z bliźniaczek  kliknij: ukryte  niezłego bzika. Niestety nie otrzymałem odpowiedzi co mnie niemiłosiernie zabolało i zirytowało, a było więcej takich momentów np. wzmianka przez Rikę o czymś/kimś co zwie się  kliknij: ukryte  i braku wyjaśnienia czemu?/po co?/dlaczego? Może się mylę, może w dalszych częściach ksiąg klaruje się piękna odpowiedź na to i wiele innych pytań bez rozwiązania (jeśli tak to bardzo proszę o informacje!), ale jakoś nie potrafię się przemóc aby dalej brnąć w lekturę, która ciekawi i porusza mnie tylko mniejszymi bądź większymi fragmentami, a nie w całości. Pozostaje mi jeszcze wersja animowana, którą postaram się dokończyć i liczę, że wszystko mi się rozjaśni w tej pustej łepetynie. Na tą chwilę zatrzymuję się z czytaniem dalszej części cykad i zobaczymy co pokaże przyszłość, a nóż kiedyś tu wrócę i będę pluł se w brodę pod tym komentarzem jak bardzo się myliłem co do przedwczesnej negatywnej oceny. Jeżeli ktoś tutaj dotrze w jakiś sposób to bardzo bym prosił o jakiekolwiek informacje i opinie na temat tego dzieła. Nie boję się spoilerów, ale prosiłbym też je odpowiednio zaznaczyć w razie czego. Dzięki wielkie za przeczytanie i proszę o zrozumienie mojej subiektywnej opinii. Pozdrawiam serdecznie. ;)
  • Avatar
    M
    MrParumiV18 24.09.2017 19:38
    Gra w brak pomysłu na finał
    Komentarz do recenzji "Gra w Króla"
    Tytuł wciągający, okej narysowany, z ładnymi okładkami, ale z bardzo niespójnym, słabym, nie no… po prostu głupim i niesatysfakcjonującym zakończeniem. Autor po prostu się zagalopował i później nie wiedział jak z tego wybrnąć, gdyż raczej jest to mało prawdopodobne żeby od początku miał taki pomysł na zakończenie swojego dzieła, głupi chyba nie jest?! Tak czy inaczej, lektury i zakupu osobiście nie żałuję bo mam przyszłościowe porównanie do podobnych serii, które będę czytał w przyszłości. A zawsze można sprzedać czyż nie? :D