Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 6/10 kreska: 7/10
fabuła: 4/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 4
Średnia: 7,75
σ=1,09

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Goblin Slayer

Rodzaj: Komiks (Japonia)
Wydanie oryginalne: 2016-
Liczba tomów: 9+
Wydanie polskie: 2018-
Liczba tomów: 9+
Tytuły alternatywne:
  • ゴブリンスレイヤー
Gatunki: Dramat, Fantasy
Widownia: Seinen; Postaci: Magowie/czarownice; Rating: Nagość, Przemoc, Seks; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Ecchi, Magia

Grzęznąca po pas, choć z pewnym wdziękiem, w sztampie i kliszach próba stworzenia czegoś nowego w temacie mrocznego fantasy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Nikuu

Recenzja / Opis


Oto przed wami Goblin Slayer – mroczne fantasy inne niż wszystkie. Z takimi zapowiedziami zetknąłem się, kiedy dowiedziałem się o tej mandze. Że ma być brutalnie, krwawo, poważnie i bez shounenowych klisz ani isekajowych schematów. Że wreszcie coś dla kogoś, kto za dobre fantasy uważa pozycje typu Berserk albo Claymore. Toteż rzuciłem się na ten tytuł jak spragniony na butelkę wody. Nie mogę skłamać – początek mnie pozytywnie zaskoczył. Oto młoda kapłanka zostaje przyjęta do gildii poszukiwaczy przygód. Dołącza do grupy podobnych jej amatorów i wspólnie wyruszają na swój pierwszy quest. Polega on na eksterminacji gnieżdżących się nieopodal goblinów. Szybko okazuje się, że pozornie prosta misja kończy się tragicznie. Gobliny biorą drużynę podstępem, wojownik ginie, czarodziejka zostaje śmiertelnie ranna, mniszka – pojmana i zgwałcona, zaś nasza bohaterka czuje, że jej koniec jest już bliski. I oto pojawia się on – Zabójca Goblinów.

Tak, początek zapowiadał się dobrze. Nowo poznani bohaterowie zostają po kilku stronach zmasakrowani. Tajemniczy Zabójca Goblinów okazuje się zimnokrwistym profesjonalistą, który zna wszystkie sztuczki goblinów i radzi sobie z zielonoskórymi. Kapłanka (autor konsekwentnie nie używa imion postaci) dołącza do niego, po części zaintrygowana jego osobowością, po części będąc pod wrażeniem jego umiejętności. We dwójkę tworzą zaskakująco sprawny duet spod znaku magii i miecza, aby walczyć z goblinami. Choć Kapłanka ma swoje wątpliwości, powoli coraz lepiej poznaje swojego towarzysza. Po trochu pełni funkcję Jaskra, po trochu – Pucka, choć chyba jej brakuje odrobiny cynizmu i ironii.

I tu właściwie manga mogłaby się skończyć. Dostalibyśmy porządną jednotomówkę, z ciekawym pomysłem, sensownie zarysowanymi postaciami i historią w sam raz. Niestety, autor poszedł dalej. I tak wokół Zabójcy Goblinów, ponoć wiecznego samotnika i odludka, szast­‑prast formuje się cała drużyna, złożona z elfiej łuczniczki, krasnoludzkiego maga oraz reptiliańskiego maga­‑wojownika. Początkowo tylko okazjonalnie, zaś z biegiem czasu – regularnie, cała piątka wykonuje kolejne misje z klasycznego kanonu poszukiwaczy przygód, w większości oryginalne jak słowa piosenek disco polo. I tak przez kolejne tomy, a tych jest coraz więcej…

Tymczasem im dalej w las, tym bardziej manga grzęźnie w sztampie. Autor co prawda czasami kpi z kliszy gatunku, np. obsadzając krasnoluda w roli maga lub czyniąc elfkę najbardziej płaską kobietą w okolicy. Ale, chcąc nie chcąc, sam nie potrafi od klisz uciec. Kolejne misje to po prostu wyprawy do podziemi, wycinanie goblinów, czasami jakaś walka z bossem i to wszystko. To, co widzieliśmy na początku, całkowicie się rozmywa. Zapowiadane przemoc i okrucieństwo polegają na tym, że od czasu do czasu pokaże się kobiecą ofiarę gwałtu. Ale spokojnie – główni bohaterowie mają taką tarczę fabularną, że włos im z głowy spaść nie może, co najwyżej ciuch z którejś z dziewczyn. Ważnym dla fabuł postaciom nie dzieje się tu żadna krzywda, nawet najdrobniejsza. Jeśli ktoś ginie, to jakieś epizodyczne przypadki, które pojawiły się kilka stron wcześniej. Fakt, że bohaterom wszystko się udaje, że nie przeżywają goryczy porażek, traumy niepowodzeń, kłóci się z wizją ponoć bezlitosnego świata.

Tym, co najbardziej ciągnie Goblin Slayera do przodu, jest na pewno główny bohater. Dość szybko dowiadujemy się, że jego motywacją jest zemsta. Jak przystało na tego rodzaju postacie, jest milczący, odzywa się tylko, gdy go pytają, a i wtedy najczęściej odpowiada półsłówkami. Ożywia się, gdy mowa o goblinach – jest tu skarbnicą wiedzy i ekspertem. Pod wpływem drużyny otwiera się powoli, choć moim zdaniem i tak robi to za szybko, zupełnie jakby autor nie miał pomysłu na prowadzenie takiej postaci. O ile tacy bohaterowie jak Geralt albo Kenshiro potrafili być całkiem towarzyscy, to Zabójca wydaje się lekko obrażony na cały świat. Kiedy w pewnym momencie rzuca jakiś żart, budzi tym ogromną sensację.

Reszta obsady daje się lubić, choć wszyscy mieszczą się w schematach. Zatem elfka to płaska, nieco choleryczna tsundere, krasnolud to rubaszny fan gorzałki, który lubi dogryzać długouchej, kapłanka jest miła, ciepła i troskliwa, a jaszczur – poważny i zdystansowany. Sytuację trochę ratują bohaterowie drugiego tła, czyli towarzysze z gildii albo cywile. Muszę przyznać, że autor umie tworzyć bohaterów zwyczajnie sympatycznych, którzy, choć jakby wyjęci z typowego „generatora bohaterów fantasy”, zapadają w pamięć. Rysowni są zresztą dokładnie tak, jak można to sobie wyobrazić. Swoistą przyprawą tej mangi jest erotyka – może nie nadużywana, ale zauważalna. Nie uważam tego akurat za problem – erotyka praktycznie zawsze towarzyszyła fantasy jako gatunkowi adresowanemu głównie do młodych facetów. Okazjonalny humor potrafi rozładować czasem nadmiernie nadętą atmosferę.

Mocną stroną tej serii są też sceny walki. Po pierwsze, są bardzo dynamicznie rysowane, a po drugie, widać, że za każdym razem mamy do czynienia z konkretną taktyką. To kolejny z atutów tej mangi. Obie strony tutaj myślą. Każda ma swoje mocne i słabe punkty i każda stara się te pierwsze wykorzystać. Choć oczywiście gobliny ustępują ludziom, to potrafią nieraz zaskoczyć cwanymi zagrywkami. Moim zdaniem ta manga to miejscami gotowa kopalnia pomysłów dla graczy RPG, a także dla mistrzów gry. Dodać trzeba, że rysownik radzi sobie całkiem nieźle ze scenami grupowymi, a potrafi także zafundować kadry mające prawdziwy rozmach. Nie ma również problemu z rysowaniem bohaterek w sugestywnych pozach, chociaż nie potrafię się oprzeć rozbawieniu, kiedy widzę dziewczęta w światach fantasy, jako żywo przypominających średniowiecze, ubrane w typowo XX­‑wieczną bieliznę (tak, tu nawet wieśniaczka pracująca na farmie nosi zestaw rodem ze współczesnego sklepu bieliźnianego).

I chyba właśnie RPG­‑owcy to grupa, której Goblin Slayer ma szanse się spodobać. Zwłaszcza tym spod znaku Dungeon and Dragons (charakterystyczne jest, że Goblin Slayer doczekał się już swojej gry RPG). Miłośnicy fantasy, a już szczególnie dark fantasy, będą tym tytułem zapewne poważnie rozczarowani. Obietnica autora na początku i natężenie schematów dalej sprawia, że zapewne część czytelników szybko odpadnie od tej mangi. Sama sympatyczna obsada i intrygujący główny bohater to może być trochę za mało. Chociaż z drugiej strony, patrząc na to, jak niewolniczo trzyma się schematów większość japońskich konsolowych gier RPG, a mimo to wciąż rządzą one na swoich platformach, mogę się tutaj mylić.

Świat przedstawiony tej mangi cierpi niestety na wszystkie jej przypadłości. Jest ułomny, niepewny, a to, co gdzieś tam usłyszymy, brzmi jak wycinki z typowego „generatora światów fantasy”. Rozumiem, że podobnie jak Andrzej Sapkowski, autor nie miał ambicji tworzenia własnego świata, a realia opisuje wtedy, kiedy są mu potrzebne. No i dobrze, ale coś, co jakoś tam trzyma się kupy na początku, zaczyna szwankować, kiedy historia staje się coraz dłuższa. Sapek też to zresztą zrozumiał i kiedy już zaczął pisać sagę, to podszedł do tematu na serio. Tu natomiast tego nie widać.

Nie nazwę Goblin Slayera tytułem nieudanym. Czytałem o wiele gorsze historie fantasy (wspomnę tylko o Record of Lodoss War, Grancrest Senki albo Dragon Quest). Ale potencjał, jakim ta manga dysponowała, został tak słabo wykorzystany, że po prostu żal. Zauważcie, że np. w Berserku autor po dwóch–trzech dość schematycznych tomach zafundował czytelnikom wstrząs i naprawdę świetną opowieść, dzięki której zasłużenie zdobył sławę. Tutaj wciąż nie ma śladu jakiekolwiek nici fabuły, wszystko opiera się na epizodach. Właśnie dlatego nie mogę ocenić tej mangi tak wysoko, jak bym chciał. Bo nie dała mi tego, co dać obiecywała i co dać mogła.

Agathocles, 3 listopada 2021

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Square Enix
Wydawca polski: Osiem Macek (Studio JG)
Tłumacz: Dariusz Latoś
Rysunki: Kousuke Kurose
Scenariusz: Kumo Kagyuu

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Osiem Macek (Studio JG) 5.2018
2 Tom 2 Osiem Macek (Studio JG) 7.2018
3 Tom 3 Osiem Macek (Studio JG) 9.2018
4 Tom 4 Osiem Macek (Studio JG) 12.2018
5 Tom 5 Osiem Macek (Studio JG) 5.2019
6 Tom 6 Osiem Macek (Studio JG) 10.2019
7 Tom 7 Osiem Macek (Studio JG) 5.2020
8 Tom 8 Osiem Macek (Studio JG) 11.2020
9 Tom 9 Osiem Macek (Studio JG) 5.2021