Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 6/10 kreska: 8/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

brak

Wylosuj ponownieTop 10

Souten no Ken

Pełna fantazji gangsterska bijatyka w równie barwnym co niebezpiecznym Szanghaju końca lat trzydziestych.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Szanghaj końca lat trzydziestych był miastem niezwykłym. Tuż obok toczyła się wyjątkowo krwawa wojna japońsko­‑chińska, zaś ta ogromna metropolia, zarządzana wspólnie przez mocarstwa zagraniczne, przeistoczyła się w nieformalną stolicę chińskiego półświatka. Miastem rządziły wojska okupacyjne, które jednak ściśle współpracowały z miejscowymi organizacjami przestępczymi, wspólnie czerpiąc ogromne zyski. W Szanghaju krzyżowały się ścieżki uciekających z Europy Żydów z agentami najróżniejszych wywiadów. A nad wszystkim czuwali ci, którzy z ukrycia pociągali za sznurki, wpisując się w tak bliską chińskiej tradycji długą historię tajnych organizacji.

Jedną z takich mafijnych „rodzin” było Quin Bang, typowo chińska triada. Dzięki pomocy Kenshirou Kasumiego, znanego szerzej jako Król Piekieł, adepta sztuki walki Hokuto Shinken, organizacja ta zdominowała podziemie Szanghaju. Jednak Kenshirou nigdy nie był typem gangstera, bardziej wojownika szukającego przygód. Gdy więc Quin Bang stało się potęgą, Kenshirou zostawił miasto we władaniu swojego przyjaciela, Pan Guang­‑Lina, i wyjechał. Pozostawił tam także, z bólem serca, swoją ukochaną. Minęło kilka lat. Kenshirou podejmuje pracę nauczyciela angielskiego w elitarnej szkole w Japonii. Pewnego dnia odwiedza go jeden z dawnych towarzyszy, zabójca z Quin Bang. Od niego Kenshirou dowiaduje się, że Quin Bang zostało rozbite, jego przyjaciele nie żyją, zaś miastem rządzi konkurencyjna triada Hong Hua Hui, złożona z amoralnych, budzących pogardę i odrazę ludzi. Kierując się po trosze żądzą przygody, a przede wszystkim chęcią pomszczenia przyjaciół, Kenshirou rusza do miasta, by ponownie przeistoczyć się w Króla Piekieł.

Souten no Ken, będący prequelem kultowego Hokuto no Ken, od samego początku wyraźnie pokazuje, że chce być czymś więcej niż tylko dodatkiem do wielkiego hitu. Powiedziałbym, że robi to z tak zachwycającą arogancją, iż od samego początku porywa i nie puszcza aż do końca. Widać wyraźnie, że autorzy wyciągnęli wnioski z tamtej historii i postanowili stworzyć coś nie tylko równie udanego, ale po prostu lepszego, przynajmniej pod pewnymi względami. Widać to w wielu aspektach. Pierwszym, co od razu rzuca się w oczy, jest rysunek. Souten no Ken rozgrywa się w historycznych sceneriach Szanghaju. Dostajemy więc całą masę udanych, dopracowanych kadrów, pokazujących wręcz fotorealistycznie to miasto, elementy jego zabudowy, szczegóły wnętrz, a także detali historycznych, jak choćby sprzętu wojskowego. W mandze pojawia się sporo postaci historycznych (jak Czang Kaj Szek czy Pu Yi), także przedstawianych wiernie. Historyczność to mocna strona tej mangi. Buronson umiejętnie połączył wydarzenia historyczne, jak choćby wpływy rzeczywistych organizacji przestępczych czy działań polityków, z wykreowanymi przez siebie pojedynkami mistrzów walki wręcz. Dzięki temu Souten no Ken przebija niejedną typową shounenową bijatykę dziejącą się w wymyślonych krainach.

Hokuto no Ken opierał się w dużej mierze na postaciach. Souten no Ken robi to trochę inaczej. Ta manga nie jest tak podniosła i epicka, za to jest bardziej „cool” i luzacka. Pamiętam, jaki byłem zaskoczony, kiedy zobaczyłem pierwszy raz postacie antagonistów wyglądających groteskowo, wręcz śmiesznie. Nawet w postapokaliptycznym Hokuto no Ken autor nie szedł tak daleko. Trudno się nie roześmiać, gdy widzimy bohaterów mierzących 4–5 metrów albo ok. 50 centymetrów wzrostu. Sam Kenshirou jest o wiele bardziej wygadany od swojego potomka. Co i rusz sypie żartami, dla każdego ma kilka słów, a w przerwach pomiędzy kasowaniem kolejnych frajerów najchętniej siedzi w księgarniach i, przebrany za intelektualistę, czyta książki.

Souten no Ken to historia mafijna. Quin Bang, wzorowana na historycznej Zielonej Mafii, jest organizacją przypominającą uromatycznione, filmowe wersje camorry. Wszyscy są tu honorowi, szlachetni, obdarzeni fantazją i specyficznym poczuciem sprawiedliwości. Dla odmiany ich przeciwnicy są podli, źli i brzydcy. Ten kontrast rzuca się w oczy. W efekcie w trakcie czytania całej mangi miałem wrażenie, że obserwuję walkę dobrych ze złymi, a nie bandziorów z bandziorami. Na tym tle scena, kiedy Kenshirou słyszy od towarzyszy, że jest od nich lepszy, bo nie jest gangsterem, może zakrawać na śmieszność. Zresztą, kwestie mafijne to nie więcej niż połowa mangi. Potem na pierwszy plan wychodzą typowe wątki związane ze sztukami walki, dla których cała reszta staje się tylko tłem.

Ano właśnie, manga o sztukach walki, a ja o nich jakoś mało piszę. Prawdę mówiąc, tu akurat w stosunku do Hokuto no Ken zmieniło się najmniej. Pojedynki toczone są według podobnych schematów, czyli mamy dużo groźnych min, napinania muskułów, tłumaczenia, cóż to za groźnej techniki nasz wojownik właśnie użył, itd. Standard, można by rzec. Gdybym miał szukać różnic, to może ta opowieść jest nieco mniej brutalna. Tam każdy praktycznie wojownik był z góry skazany na śmierć, było poważnie, podniośle i ponuro. Tutaj jest tak tylko czasami. Ba, rzucającą się w oczy różnicą jest fakt, iż broń palna bywa w użyciu o wiele częściej i zdarza się nawet, że bywa skuteczna.

Jeśli coś się nie zmieniło, to stosunek autora do kobiet. Nadal ich rolą jest być swego rodzaju kwiatkami do kożuchów. Muszą być piękne, długonogie, z bujnymi piersiami, czułe i wrażliwe. Nawet jeśli jakiś mężczyzna je skrzywdzi i chcą zemsty, to jednak wybaczą. Razi to szczególnie w przypadku narzeczonej Kenshirou. Dziewczyna zostaje przedstawiona jako zdolna przywódczyni wojskowa i ostra spluwa, a kiedy spotyka dawnego ukochanego, momentalnie traci całą charyzmę i siłę, ograniczając się do wzdychania. Chciałbym zobaczyć bohaterkę, która faktycznie byłaby partnerką dla Kenshirou – chociaż sądząc po tym, jak autor wyobraża sobie silne postacie, to niewykluczone, że wyglądałaby jak Fallon Fox.

Bez wątpienia fabuła Souten no Ken jest bardziej przemyślana i mniej epizodyczna. Wszystko tu prowadzi logicznie od A do B, nie ma się wrażenia, że autor zamyka historię i zaczyna nową. Cały główny wątek to blisko dwie trzecie historii, zaś ciąg dalszy bardzo płynnie wynika z niego, umiejętnie przesuwając pewne akcenty. W poprzedniczce ten podział był o wiele bardziej widoczny. Sprawia to także, że bohaterów poznajemy „na dłużej”, a śmiertelność jest nieco mniejsza. Ciekawe może być to, że autorzy dość oszczędnie nawiązują do Hokuto no Ken – owszem, pojawia się kilka postaci, które będą miały istotny wpływ na wydarzenia z tamtej mangi, ale na drugim lub trzecim planie i raczej naturalnie.

Czy można Souten no Ken postawić jakieś zarzuty? Wydaje mi się, że największym jest karykaturalny wygląd niektórych bohaterów, zwłaszcza z początku mangi. Coś, co było akceptowalne jako element konwencji w postapokaliptycznym Hokuto no Ken, w mandze historycznej razi o wiele bardziej. Brak mi tu także trochę postaci „szarych”, większość bohaterów jest bardzo mocno zdefiniowana. Nawet jeśli zmieniają strony, to całkowicie i absolutnie. W opowieści o mafiach i gangsterach nie jest to przekonujące. Trochę brakuje mi także tych wszystkich widowiskowych zgonów, jakich pełno było na kartach poprzedniczki. I jeszcze jedno – powtarzane w kółko pengyou (chińskie „przyjaciel”) w tej mandze wywołuje dość szybko wrażenie nie do końca zamierzonej komiczności.

Ostatecznie jednak Souten no Ken to kapitalna rzecz. Świetna sprawa dla fanów Hokuto no Ken, podchodząca do tematu od innej nieco strony i udanie go rozwijająca. Ma humor, polot i fantazję, czym wynagradza mniejsze natężenie patosu. Czy można ją czytać jako opowieść niezależną? Zdecydowanie, pod warunkiem zaakceptowania charakterystycznej dla twórczości Buronsona konwencji. I jestem pewien, że czytelnik wciąż będzie się świetnie bawił.

Agathocles, 26 grudnia 2021

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Coamix, Shinchosha
Autor: Tetsuo Hara